Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Kliku kliku, toż tu zombie bez liku!


gry · komentarzy 12

Zombie Grinder
Jakoś tak rok temu, po przeczytaniu „Zombie survival”, miałem straszną chrapkę na tę tematykę. Zacząłem nadrabiać wszystkie filmy o mózgojadach, jakie miałem zaległe, ale było mi mało. Z pomocą naturalnie przyszedł internet, a wraz z nim kupa darmowych flashowych gierek. Nigdy nie byłem wielkim fanem tower defence’ów ani escape’ów, raczej jestem zwolennikiem typowego rozpierdzielu, jeżeli idzie o luźne poklikanie. Gry o zombie są dlatego idealne, praktycznie we wszystkich rozgrywka polega na zabiciu jak największej ilości quasi-trupów, krew się leje strumieniami, a ważniejsza od planowania jest celność. A jeżeli już przy niej jesteśmy – pamiętajcie, celujcie w głowę!

Swoją przygodę z zombie gierkami warto zacząć od stron takich jak zombiegames.us czy killthezombies.com, ja preferuję zombiegames.net – znajdziecie tam większość tych bardziej popularnych, które dodatkowo są pogrupowane w kategorie. Mój przegląd będzie dotyczył gier, przy których zdarzyło mi się spedzić dłuższe chwile, oraz do których lubię wracać. Nie ma sensu pisać przecież o takich słabiznach jak „Terror at 88 MPH”.

Jedną z moich ulubionych gierek jest „Zombie Grinder 60000”, która jest niesamowicie klimatyczna. Towarzyrzy jej świetna ciężka muzyka, współgrająca ze zmianą świateł, a genialne momenty slow motion utrudniające/ułatwiające rozgrywkę są niezłym smaczkiem w tej jakże prostej grze. Przecież tylko biegniemy i rozwalamy zombiaki, ale daje to bardzo dużo frajdy. Nie polecam chorym na epilepsję.

Last Stand 2

Najlepszy jest chyba jednak „Last Stand 2”, poprzedzony… uwaga, uwaga „Last Stand”. Gra polega na strzelaniu do zombiaków w nocy oraz na zbieraniu ludzkich niedobitków i broni w dzień. Można też naprawić barykadę, jeżeli dopuściliście do niej jakiegoś zgniłka. „Last Stand 2” jest fajnie rozbudowany w stosunku do pierwszej cześci, ma więcej broni, pułapki, mamy większy wpływ na rozgrywkę (możemy m.in. przydzielać bronie naszym kompanom). Grafika jest jedną z lepszych, spotykanych przy tego typu produkcjach i z tych paru powodów mogę powiedzieć, że seria „Last Stand” to mój faworyt wśród zombie strzelanek.

Kolejną serią wartą polecenia jest „Boxhead”. Jest to dość prosto wyglądająca strzelanka, ale nie ma nic przyjemniejszego niż walka z prawdziwą hordą zombie. Polecam na rozgrzewkę zacząć od części pierwszej, a później wybrać sobie którąś z kolejnych. Dlaczego? Jedynka jest dobra żeby zapoznać się z broniami i samą rozgrywką, która niestety staje się leniwa, gdy odkryjecie, że beczki nie są tylko dobrymi pułapkami.

Boxhead

Oddzielną kategorię tworzą gry, w których patrzymy na pole bitwy z lotu ptaka. Jest ich cała masa, ale jest tylko parę wartych zagrania. „Zombie Horde II” (albo III) jest dość nudne na początku, a tak w ogóle to jesteśmy uzbrojeni w nóż (sic!). Dobrą grą tego typu jest „Endless Zombie Rampage”, z masą broni, upgrade’ów i super krwią. Jedyny jej mankament – przy odpowiedniej kombinacji upgrade’ów i broni już na ok. 7 levelu, gry nie da się przegrać i możemy wtedy co najwyżej śrubować wynik lub bawić się jailhammerem i mingunem. „Dead Frontier” (tutaj część II i III) z kolei ma swoje plusy, lecz dla mnie jest zdecydowanie za ciemny.

Na koniec – w „Grave Robber” warto zagrać by usłyszeć „Monster Mash” (ale skoro już dałem linka do piosenki, to chyba nie ma sensu), a w „Zombie Simulator” by się parę razy pośmiać i zobaczyć jedyną znośną grę, w której nie chodzi o zabijanie zombie. Na dobrą sprawę, nie wiadomo o co w niej chodzi, ale ludziki są przezabawne. Z przyzwoitości wspominam o „De-animatorze” (którego wszyscy znają) oraz o „Pandemic” (tu część druga), który nie jest do końca grą o zombie, bo o infekcji – jesteś wirusem i masz tak wyewoluować, żeby zabić cały świat – ale jest godny polecenia.

Z tym celowaniem w głowę są oczywiście wyjątki. Gdy napotyka się przemienionego kolesia ze S.W.A.T w pełnym umundurowaniu można rozważyć celowanie w nogi…

gry

komentarzy 12

  • Ahh…te godziny spędzone na Boxheadzie :)
    A Pandemic jest strasznie słabą grą, której nie da się rozwiązać postępując logicznie.

  • Co Ty pleciesz.. właśne bardzo logicznie trzeba myśleć, zarazić jak najwięcej osób (ale nie zabić, bo się inaczej kapną i granice pozamykają) i dopiero później rozwijać śmiertelność jak się wszędzie przedrzesz :D. Dla mnie to jest logiczne.

  • A będzie o „House of the Dead”? Bądź co bądź- klasyk.

  • Czytaj uważnie, być może tak, być może nie ;). Tyle było tego wszystkiego o zombie, że (nie oszukujmy się) nie da się opisać wszystkiego w tydzień. Ale myślimy, że to, co piszemy jest dobrą okazją do wymienienia się opiniami/linkami w komentarzach. Więc nic straconego w razie czego ;).

  • Wg „House” nawet film zrobili, więc chyba szanse są :D

  • JAPONfan

    A zombie baseball!;) sport zombie i krew w jednym. klik klik

  • Ależ ta gra jest bez sensu! Jakby nie mógł tym kijem sprzątnąć tych zgnilaków tylko piłkami musiał.

    Poza tym gierki podobne to Pinguin Baseball omijam od dawna szerokim łukiem.

  • klik klik
    grafiki wykonane przez Polaka – klik klik ;) takie śmiszne

  • A pamiętam, że kiedyś na WRAKowym forum był temat z zombie grafikami i Adler tam ostro ciskał. Gdzieś to na dysku powinienem jeszcze mieć.

  • Szymonie, czyżbyś się wyspał? ;)

  • Tak, widziałem to Burn Zombie Burn, ale że tylko na PS to odpuściłem :|

Dodaj komentarz