Opublikowane o 09:48, 2 listopada 2008
autor: konrad i łukasz

Komentarze: 27

niedziela
W tym tygodniu w „Motyw Drogi Ink”…

…Konrad…
…odkrył, że Konrad Okoński pochylił się nad problemem młodych polskich twórców komiksów internetowych i napisał o czterech pozycjach z Toplisty. W komentarzach okazało się, że w niektórych przypadkach „nie przeczytał jeszcze całości„.

…odwiedził szczecińską księgarnię Atut i odetchnął z lekką ulgą widząc szeroki wybór, acz jęknął z powodu braku rabatów.

…obejrzał niezły zwiastun drugiej części „Gears of War”, potem obejrzał następny, który nie był już tak interesujący.

…dowiedział się, że Filip Myszkowski uruchomił nowe portfolio.

…został poinformowany przez czytelnika o nowym odcinku Coppera.

…przeprasza za dziwaczną formę dzisiejszej Niedzieli, ale od rana do wieczora siedzi przed „Miami Ink” i nieco już mu odbija.

…Łukasz…
…pozdrawia wszystkich skorpionów, którzy ostatnio mieli urodziny. W tym Macieja Pałkę (ur. 31 października) i Daniela Gizickiego (ur. 2 listopada). Najlepszego!

…i jednocześnie nie może się doczekać tego, jak w swoje 22 urodziny obejrzy 22 Bonda. Choć nie wie co myśleć o theme songu i jak na niego zareaguje w kinie.

…rżał przy reklamie zachęcającej Amerykanów do głosowania (bo pierwszą część widział dużo wcześniej) oraz przy lynchowskim klipie wyborczym Johna McCaina (bo wersję Johna Woo widział już wcześniej).

…uważa, że większość zmarłych powinno się wspominać jak Grahama Chapmana, ex-Pythona, który odszedł w 1989. Pełna treść wystąpienia Johna jest dostępna tutaj.

Komentarze

mort dnia 2 listopada 2008 o 11:00

woohoo! miami ink! a czemu odbija? bo już różne opinie na temat tego ‘show’ słyszałem, a że akurat też mam ink/tatuaż fazę to pytam.


Roberto dnia 2 listopada 2008 o 11:10

ojej… to jest nowy theme song do bonda?
ma fajne momenty, ale to momenty IMO
Alicia mi tam po prostu nie pasuje… a głos White’a mi się podoba, chociaż też nie wiem czy pasuje do bonda…
jakoś tak średnio bondowski… chociaż ja w bondach za bardzo nie siedzę ;)


gilo dnia 2 listopada 2008 o 11:23

dzięki. ale nie musiałeś o tym informować gdyż nie obchodzę.


lukaszb dnia 2 listopada 2008 o 11:37

Co to oznacza, że „nie obchodzisz”? Wymazałeś tę datę z dowodu? Z drugiej strony słaby okres obchodzić urodziny w Dzień Zmarłych czy Zaduszny. W sumie to nie wnikam.
Tak czy siak, życzę jak najlepiej ;).

@Roberto: Tak, to theme song z tego Bonda. Jest parę motywów muzycznych nawiązujących do poprzednich bondowskich piosenek i to na plus, White też mi się bardziej podoba… ale odczucia jak najbardziej ambiwalentne.


konradh dnia 2 listopada 2008 o 11:55

mort: wieczorami lecą nowe odcinki, a potem następnego dnia są rano i w południe powtórki, więc masz pewien obraz :) oglądam na okrągło.

Większość dziar i historii jest nieco pretensjonalna, ale jakoś lubię klimat tego cyklu.


rysielec dnia 2 listopada 2008 o 12:39

To urocze jak McCain stara się dowieść, że on to jednak jest cool dziadkiem.

Wspomnienie Chapmana jest cudowne. :)


gilo dnia 2 listopada 2008 o 12:48

no nie obchodzę. Nie wydaję imprezy, nie uważam, tego dnia za jakiś specjalnie szczególny.


kolec dnia 2 listopada 2008 o 13:01

Konrad

…nie zauważył że jest nowy Copper?

Albo coś przegapiłem. Kiedyś o tym lubił informować :)


konradh dnia 2 listopada 2008 o 13:15

Jezu, miałem poinformować, nawet dostałem linka od czytelnika i zapomniałem. Plask.


DeBe dnia 2 listopada 2008 o 14:26

Kondradzie, nie wiem czy wiesz, ale na komiksy w Atucie od lat jest niezmienny rabat 5 procent ;]


kolec dnia 2 listopada 2008 o 14:39

Konrad

…zabawnie acz niepostrzeżenie dopisał jeden nius, hehe.


templer dnia 2 listopada 2008 o 15:33

ten theme song to na pewno theme song? czy może jedynie klip promujący? bo klimatu bonda ma tyle co nic. najlepszy bondowski kawałek jaki słyszałem to „on her majesty’s secret service” by the proppelerheads. aczkolwiek nie jestem pewny czy ukazał się w jakimś filmie.


koko dnia 2 listopada 2008 o 16:12

Wow, to by był ostatni raz kiedy piszę o polskich komiksach. Najwyraźniej lepiej tematu w ogóle nie poruszać, żeby uniknąć trolli i cynicznych dopisków ;)


gonz dnia 2 listopada 2008 o 16:14

propellerhedzi to z tribiut albumu projektu pod hasłem david arnold project, typka który od tamtego czasu robi muzę do bondów.


Rob dnia 2 listopada 2008 o 16:54

@ koko – tak to jest jak się w końcu człowiek pochyli nad „młodymi zdolnymi”.


konradh dnia 2 listopada 2008 o 17:48

E tam cyniczne


godai dnia 2 listopada 2008 o 17:55

@koko – za bardzo idziesz pod publikę ;)


JAPONfan dnia 2 listopada 2008 o 18:06

Theme zdecydowanie lepszy niz ten Madonny czy Cornella. Calkiem niezly choc troche brakuje mi partii smyczków.


Daniel Cha dnia 2 listopada 2008 o 19:37

Panowie, chcę uroczyście podziękować Wam za Wasze niedziele (raz w życiu nie używam ironii). Dla mnie stały się cezurą dzielącą tygodnie. No i co ważniejsze, te wszystkie linki pozwalają utrzymać się na wodach aktualnych wydarzeń. Filmiki wyborcze wyborne, choć to zidiocenie drugich Friendsów, niby ironiczne, ale już żałosne.

A piosenka bondowska tak mi się spodobała, że już jestem pewien, że w tym tygodniu zabieram Oposową do kina.


izeq dnia 2 listopada 2008 o 22:07

Bondowska piosenka może być. Ciekawe czy będzie do filmu pasowała…
Mowa na pogrzebie Chapmana – Klasyk.


Maciej dnia 3 listopada 2008 o 14:23

Dzięki za życzenia.


gonz dnia 3 listopada 2008 o 22:15

co do theme songa – jako kawałek się broni, ale z bondem to ma tyle wspólnego co daniel craig. owszem, pojawia się w tej serii. nic więcej.


templer dnia 4 listopada 2008 o 12:38

gonz: kawałek znam z albumu ‘decksandrumsandrocknroll’ ale projekt obadam. szpiegowskie melodie mnie kręcą.


gonz dnia 5 listopada 2008 o 12:09

no wiem że oni to etż na swojej płytcew wypuścili. a projekt Arnolda fajny, ‘diamonds are forever’ śpiewa nie laska, a brytyjski czarny pedzio, jest Iggy Pop i parę innych fajnych wykonawców. sie załapali też Leftfieldzi i LTJ Bukem. nierówna ale dobra płyka.


Jarek Obważanek dnia 22 listopada 2008 o 18:33

Dla mnie piosenka z nowego Bonda to kompletne rozczarowanie. Biorąc pod uwagę cofnięcie się przez autorów w czasie najbardziej na miejscu byłoby zatrudnić Alexa Turnera i Milesa Kane’a, czyli The Last Shadow Puppets. Jak dla mnie co drugi ich kawałek jest totalnie bondowski (np. ostatni singiel – My Mistakes Were Made for You).


konradh dnia 22 listopada 2008 o 18:40

Mi się włąśnie po jakimś czasie jednak spodobała. A otwierająca sam film sekwencja też świetna.


Jarek Obważanek dnia 22 listopada 2008 o 20:19

W radiu nawet da się jej słuchać, ale w połączeniu z tym teledyskiem to tragedia. Zupełny brak pomysłu.


Napisz komentarz
Imię:
Email:
Adres strony:
Komentarze: