Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

DMZ #5 – Hidden War


import · komentarzy 19

hidden war

Nie miałem jeszcze polskiego wydania „DMZ” w ręku, ale z tego co słyszałem, jakością nie odbiega od „Y – Ostatniego Greka”, więc wszyscy, poza fanami Krzysztofa Uliszewskiego powinni być zadowoleni. Premiera pierwszego tomu, o którym pisałem kilka miesięcy temu, jest dobrą okazją aby skrobnąć kilka słów o tomie piątym, w którego posiadanie niedawno wszedłem.

Pisałem już tu wcześniej o tomie drugim, trzeci i czwarty nie wywołały we mnie większych emocji, aż przyszedł tom piąty a wraz z nim olśnienie. Tak jak tom pierwszy, „Hidden War” również jest zbiorem kilku krótkich opowiadań i tylko w tej formie „DMZ” jest strawne. W momencie w którym Wood zabiera się za dłuższą historię, wizja wykreowanego przez niego świata nie wytrzymuje i zaczyna puszczać tworząc mało ciekawe dziury.

Czytając tomy 2 – 4 miałem pewne skojarzenia z Asteriksem. O to mamy wioskę dzielnych Galów, DMZ, która równie dzielnie stawia opór najeźdźcom w postaci Rzymian – Armii USA, Normanów – korporacji Trustwell czy Gotów – FSA. Wszelkie przebiegłe intrygi tych potężnych wrogów może zniweczyć jedynie jeden dzielny wojownik, Matthewiks Rothiks.

Problem w tym, że w świecie wykreowanym przez Wooda nikt nie wpadł do kotła z napojem magicznym kiedy był mały, aby móc wytłumaczyć wszystkie fantastycznie nieprawdopodobne zwycięstwa. Tak też Woodowi, który bawi się w przemyślne konstrukcje z gatunku political fiction mówię stanowcze nie, jednakże gdy ogranicza on formę i zajmuje się innymi bohaterami niż Roth, jest już znacznie fajniej.

hidden war

„Hidden War” to sześć historii, których bohaterami są między innymi znani z poprzednich części Amina, Kelly, Soames oraz Wilson. Poznajemy ich dalsze lub wcześniejsze losy, zanim wpadli na Rotha i może to być niezbyt czytelne dla osób, które nie znają poprzednich tomów, ale za to bardzo fajnie rozszerzają świat „DMZ”. Przynajmniej te o Wilsonie i Seamusie.

Dwie pozostałe historie poświęcone są dwóm zupełnie nowym bohaterom: graficiarzowi Decade Later oraz djowi Random Fire. I to właśnie one mi się najbardziej podobały. Pierwsza pokazuje nieco przeszłości DMZ, druga zajmuje się teraźniejszością i na tych kilkunastu stronach Wood jakoś dobitniej pokazuje to, nad czym męczył się przez cały tom trzeci, „Public Works”.

Nie mam pojęcia, czy to jakiś nowy kierunek dla tej serii, ale gdyby całe „DMZ” byłoby na poziomie „Hidden War”, byłby to o wiele lepszy komiks. Ale może to mimo wszystko takie amerykańskie po prostu, przekonanie, że tego typu wojnę da się wygrać jednym dziennikarzem.

import

komentarzy 19

  • Jestem po trzech trejdach tej serii i faktycznie brak tej serii równego poziomu.Sa takie momenty,które naprawde powalają,a bywaja takie ,że ręce opadają(mam nadzieje,że nasz dziennikarz świata sam nie zbawi na końcu tej serii).
    Napewno bede kontynuował czytanie chocby po to ,zeby dotrzec do omawianego wyżej piątego tomu.Kwestai tylko,czy sie skusze po rodzime wydanie.

  • Jak już jesteś po trzech trejdach to chyba za bardzo nie ma sensu iść w polskie wydanie, tym bardziej, że jesteś w 3/5 obecnie dostępnego materiału, a szósty tom wychodzi w połowie lutego 2009.

    Ja dla przykładu właśnie kończę czwarty tom „Y” i raczej nie ma sensu, żebym teraz czekał na polskie wydanie.

  • Co do Uliszewskiego to zapomniałem u siebie wspomnieć, ale dał sobie tym razem na wstrzymanie z przypisami. jest ich bodajże 5 czy coś. Albo przestał nas brać za idiotów (wątpię), albo przemyślał pyskówkę z Łukaszem (wątpię!!!), albo mu wydawca powiedział ‚nu nu nu!’

    inna sprawa – Misterium – też chyba pana U robota. Przypisów zero, a na przykład nazwisko bohatera ma spore znaczenie symboliczne, co może pewnej części czytelników zwyczajnie umknąć.

  • ej, hopaky, gdyby nie linka w tekście, to bym nie zajarzył o co biega. Ale daliście żaru, dżizas. Z deka bez sensu, bo Y komiksem super jest, choćby nie wiem ile miał przypisów. Zresztą dyskusja jaką rozpętaliście najlepiej świadczy, że nie do końca mieliście rację. Biorąc pod uwagę, że Y czytają głównie gnoje po 13 lat (dzięki temu, że jest od 18 lat, hłe hłe) to tym bardziej dobrze, że przypisy są. Bo wg moich kumpli, gdy byliśmy w gimnazjum zimna wojna to bitwa na śnieżki, a odp. czy Polska leży we Wspólnocie Niepodległych Państw = TAK. Autentyczne odp z tamtych czasów.
    @ hellboy – należy oczywiście brać poprawkę na obietnice Manzoku, ale PODOBNO za 2 tyg ma być Y 2 i 3, więc może 4 będzie w styczniu/lutym. A skoro tak, to nie będzie źle.
    @ gonz – najpierw psioczyłeś na przypisy w Y, teraz narzekasz, że w Misterium ich nie ma. Nie wydaje ci się, że akurat ten komiks, w przeciwieństwie do kretyńskiego DMZ czy durnego Autority czy b.dobrego Y kierowany jest do kompletnie innej grupy? Która świetnie orientuje się w tematyce? To nie jest popkulturowy bełkocik. Mam wersję oryginalną tego komiksu i tam też przypisu nie ma. A powinien, hehe, bo mój kuzynek z usa mocno się zdziwił, że to nazwisko ma silny podtekst. On na to nie wpadł. U nas Misterium kupi i przeczyta ze ZROZUMIENIEM ktoś, kto kojarzy fakty. Taki ktoś zazwyczaj zna ang na tyle, żeby wiedzieć, co znaczy to słowo, i zna konteksty na tyle, żeby obyć się bez przypisów.
    Ogólnie ja bym raczej dopingował Manzoku żeby wydawali lepsze komiksy, a nie DMZty czy Autority, zamiast narzekać na świetne moim zdaniem tłumaczenia (Autoryty nie czytam, fuj, Planetary jest OK, Y zrobiony jest super, Misterium jest świetne). Innych komiksów nie mam w oryginale, ale Mystery Play sobie porównałem i mimo mojej niezłej angielszczyzny jestem pod wrażeniem, w jakim facet wybrnął niektórych kwestii. Y mam od 1 do 7, ale nie chciało mi się porównywać ang i polskiego. Po tym waszym artykule parę rzeczy sprawdzę. Poza tym z ciekawości zauglowałem se i widać, że ten facet tłumaczy nie tylko dla Manzoku i nie tylko komiksy.

  • Blender, chyba skomentowałeś nie ten wpis co chciałeś:)

    Wydaje mi się, że w tamtej rozmowie nikt nawet nie mówił o tym czy Y jest lub nie jest dobrym komiksem -wszystko toczyło się wokół przypisów i tego, kto się poczuł traktowany jak idiota:)

    No i chyba nikt tutaj nie chce uwalać Manzoku, żeby nie wydawało komiksów, jak na moje, to świetnie, że między innymi dzięki nim mamy szansę poznać całkiem świeże amerykańskie komiksy głównego nurtu.

  • mikser – ale kurde, jest różnica pomiędzy tłumaczeniem oczywistości, a nietłumaczeniem rzeczy istotnej. skoro pan u aż tak chce nieść kaganek oświaty, to nie rozumiem co go tym razem powstrzymało.

    co do rezygnowania z DMZ i wydawania lepszych komiksów… no IMO to przyzwoita rzecz jest, to raz a dwa – Manzoku i tak leci mainstreamem. mniej durnego authority więcej vertigo? łokej.

  • @blender: Tak jak powiedział Konrad – nic nie mówiłem o tym, czy „Y” jest dobrym komiksem czy nie. Oddzielną rzeczą jest sam komiks, oddzielną jego tłumaczenie. Jeżeli chcesz znać moje zdanie to uważam, że „Y” (jestem po czwartym tomie) jest najlepszą serią jaką czytałem od czasów „Kaznodziei”.

    @gonz: W kwestii Carpentera mam podobne odczucia. Tutaj komentarz od tłumacza mógł powstać, bo niektórzy mogliby nie zajarzyć.

    Inna rzecz jest taka, że z drugiej strony ja wierzę w ludzi – że umieją interpretować i wcale nie zachęcam do ułatwiania. Jak ktoś nie wie czym jest słynne „Gott ist tot”, to będzie miał mniej frajdy z „Misterium” na przykład, a przypis pewnie mu wiele nie wyjaśni.
    Ale tak jak mówiłem – wierzę w ludzi, że chcą sami szukać i pogłębiać fascynację, która powstała po przeczytaniu komiksu.
    A tak w ogóle to średnio to jest w temacie „DMZ” ;D.

    Aha – i zgadzam się również – „więcej vertigo”.

  • a, no tak, sorki, konrad, ale skoro zalinkowałeś, to sam sobie jesteś winien ;)
    Gozn, zgodzę się z tobą w jednej kwestii: głupotą jest tłumaczenie, że słońce świeci w dzień, a księżyc w nocy. Jeśli zdefiniujesz mi „oczywistość”, to spoko, pogadamy. Jak na razie ja obstaję przy swojej teorii: przypisy w Y są dla tumanów i małolatów, a w Misterium ich nie ma, bo to komiks tak wyrafinowany, że tuman i małolat po niego nie sięgnie, a jeśli, to danie opisu nic mu nie da.
    Co do DMZ – może to i lepsze od Autority, ale sorry, to tak ograny temat, że ból. I ciekaw jestem, dokąd doprowadzi ta historia. A że Vertigo więcej? Jestem ZA!!!!!!!!!!
    Lukaszb, jak też nie pisałem że ty pisałeś, że komiks jest do dupy. Nie pisałeś nawet o tłumaczeniu, tylko tym Yoryku i przypisach. Nie będę się powtarzał, ale tu się po prostu różnię z wami. Dla mnie są ok, chociaż ja większość olałem totalnie, bo znałem te konteksty. Zgadzamy się za to, że to bardzo dobra seria jest i dobrze, że ktoś ja w polandii wydał. Nie wiem jak wam, ale mi się je po polsku czyta super, Misterium uważam naprawdę za kawał świetnie zrobionej pracy, Y zresztą też. Generalnie w polskich komiksach widać, że ludziska w redakcjach przykładają się coraz bardziej do roboty. A może to wpływ Motywu Drogi??? ;)
    Lukasz, twoja wiara w ludzi jest naiwna. Ja niestety obawiam sie że ludzie ciągle szukają w komiksie taniej rozrywki, i tak tez mogą postrzegać Misterium – kawał thrillera i sensacji, ale nic więcej.

  • Blender: może nie jestem ekspertem jeżeli chodzi o całość amerykańskiego rynku wydawniczego, ale nie wydaje mi się, aby to o czym DMZ mówi było ogranym tematem – owszem, Wood nie tworzy zbyt przekonującego i wiarygodnego obrazu, ale w samym jądrze problemu – czyli prawa obywatelskie, prywatyzacja wojny, więzi społeczne, porusza wiele ciekawych, ważnych i aktualnych tematów. I choćby dlatego warto kibicować tej serii.

    I jeżeli już porównujemy z „Y”, to jednak pierwszy tom tej serii nie zaciekawił mnie tak jak pierwszy tom „DMZ”. Gdy mówimy o pladze, która zabija mężczyzn, no to wiadomo, że mamy do czynienia z fantastyką. Jeżeli miałbym zestawiać jedynie pierwsze tomy obu serii (dalszych „Y” nie znam, czekam na Manzoku), to w „DMZ” jest więcej tego polityczno-społecznego sosu, który mnie ciekawi.

    Mam tylko ogromny żal do Wooda, że tak knoci świetny wyjściowy pomysł.

  • hm, coś w tym jest, zgoda. Ja jednak w Y dostrzegłem fenomenalny potencjał. Jedyne, co mi się w nim nie spodobało, to mnogość wątków w jednym tomie. Dlatego być może jest on nieco bardziej nierówny niż DMZ. W DMZ natomiast Wood nie przekonał mnie wizja tego świata. Dwie frakcje, strefa DM… Jakby to były średniowiecze, gdzie nie ma telefonów, TV itd. Propaganda jak za Gebelsa itd. Nie mówię tej serii, po prostu przy w ofercie Manzoku, bo o nich mowa, plasuje sie niżej od Ygreka. Misterium to zupełnie inna liga więc nie ma co porównywać. W zalewie komisków z innych wydawnictw pewnie DMZ zyskuje, ale czytam bardzo wybiórczo, generalanie tytuły z Taurusa (Trupki i Q&C), ostatnio z KG (FH) no i Egmontu (ostatnio świetne Baśnie3, i takie sobie Baśnie z 1001 nocy), więc DMZ w mojej hierarchii stoi niżej. Chociaż nie znam dalszego ciągu, więc może potem jest lepiej?

  • A co to za FH z KG? Bo jeśli From Hell to, o ile mnie pamięć nie myli, komiks ten został wydany przez Timofa.

  • wiesz, dla mnie Y właśnie nie kopie w jaja – Machulski takie tematy to już ze 30 czy 40 lat temu przerabiał :]

    co do oczywistych oczywistości – tłumaczenie kto to john lennon to traktowanie czytelnika jako tumana właśnie. z tym że ocena czytelnika leży w gestii autora, który kontekstu nie tłumaczy w swoim komiksie. tłumacz ma tłumaczyć, treść i kontekst. ale oswajania czytelnika z ikonami kultury masowej, to już jest przerost ego, branie odbiorcy za cymbała, albo oderwanie od rzeczywistości. zresztą pies go drapał, niech tłumaczy też co oznacza po polsku USA, i czym są Stany Zjednoczone Ameryki, tylko się kompromituje.

    co innego wspomniane nazwisko z Misterium. jest ważne dla kontekstu, a zrozumienie nie tyle zależy od kumatości, co od znajomości języka. no i dla niektórych to będzie o jeden istotny kontekst mniej.

  • of korbs że From Hell jest z Timofa. Zawsze mi się T z KG pitoli.
    Gonz, teraz przesadzasz, bo Lennona nikt nie wyjaśniał. Aż zajrzałem do Y. OK, wiem, że to tylko przenośnia była, ja jednak z oczywistości mógłbym się czepić boskiej Janis. To chyba nawet autentyczny kretyn wie. Ale takie cuda jak Culper Ring albo ampersand, to sory, ale mimo nieskromnego przekonania o pewnym wyrobieniu, to nie wiedziałem. Może się w Y przypieprzyć do przypisów kulturowych, ale czy aby na pewno są one takie dla wszystkich czytelne? Kurde, jak bym raczej szacun okazał gościowi, że chciało mu się przybliżać te motywy tym niekumatym. No ale faktem tez jest, że nadgorliwość gorsza od faszyzmu. Zresztą, dogodzić wszystkim się nie da, więc generalnie nie ma co dyskutować.
    Nie zgodzę się też z nieoryginalnością wykreowanego w Y świata. Przywoływanie Machulskiego i Seksmisji uważam za częściowo tylko trafione – świat z dwoma facetami. Reszta już tylko dzieli te dwie produkcje. Pierwsza i podstawowa to ta, że w Seksmisji mamy świat ustabilizowany, rządzony i zrównoważony (no, oprócz dekadentek i opozycji). W Y świat = chaos totalny, stąd od razu pacnął mnie potencjał pomysłu i ciekawość, co dalej. Nie nie, ciągle uważam Y za komiks lepszy od DMZ i tak jak lukaszb myślę, że po Kaznodziei to jeden z hitów naszego rynku. W dodatku świetnie napisany i opatrzony ważnymi przypisami, hehehehe.

  • ja nie twierdzę że wszystkie przypisy zbędne, część owszem celna. około 1/5, nie więcej. reszta jest dla osób z trzeciego świata, ze stron odciętych od cywilizacji, izolowanych reżimów totalitarnych itp. akurat już nie jesteśmy członkiem Układu Warszawskiego, tym bardziej WNP, więc kamaaaan…

    a co do seksmisji – pewnie że tylko częściowo trafne porównanie, bo y to nie adaptacja. nawet adaptacje są często dalsze od pierwowzoru (vide LXG), niż w przypadku sexmisja-Y. poza tym i machulski i Vaughan opowiedzieli o świecie opanowanym przez kobiety, oraz ostatnim bastionie męskości, starającym się skumać co się stało i zaradzić postawieniu wszystkiego do góry nogami. bez wdawania się w detale pasuje do obu dzieł, nie?

  • a – jeszcze jedno. Lennona musiałeś sprawdzić, bo nie byłeś pewien. daje do myślenia, nie?

  • no pewnie że nie byłem pewien, bo kto by zwracał na takie pierdoły uwagę i jeszcze je zapamiętywał?? ;) Sprawdziłem z ciekawości, żeby przyjrzeć się tym tzw oczywistym przypisom.
    Co do idei S i Y – takich ogólnych koncepcji pewnie jeszcze w niejednym dziełku by się doszukał, tylko co z tego? Liczy się rozwinięcie tematu, a nie go podstawowa idea, nie? IMO Vaughan świetnie sobie radzi z kreaowaniem świata bez facetów i świetnie oddaje klimacik. Do tego przybrał fajną konwencję – motyw drogi ;) Tego u M nie uświadczysz. Dlatego ja nie porównuję tych dwu rzeczy.

  • kurde. ja porównuje tylko tomy pierwsze, i jak na razie Wood zachęcił mnie bardziej, a zwykle początek jest dla mnie kluczowy chyba. Inna sprawa że jeśli o początek chodzi, to wolę Ex Machinę.

  • aaaaaaa, to sorry. Ja miałem na myśli te parę trejdów Y które przeczytałem. Małe nieporozumienie.
    Sporo słyszalem o ExMachinie, ale nigdy nie wpadła mi w łapy. Warto?

  • jak najbardziej. pchnąłem swój pierwszy tom pierwszemu z brzegu chętnemu (podoba się, Łukaszu?), i uzbroiłem w deluxa. inteligentne, realistyczne, polityczne, superbohaterskie…O_o że jak? że w pytę.

Dodaj komentarz