Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Demo


import · komentarze 4

demo
Ja to czasami już naprawdę jestem zdziwiony własnym brakiem ogarnięcia. Zakup „Dema” chodził za mną od dłuższego czasu i nie wiem czemu, ale wbiłem sobie do głowy, że jest to komiks opowiadający o jakiś aktywistach, demonstracjach, alterglobalizmie itd. No naprawdę, nie wiem skąd to się wzięło, chyba jakoś tak podświadomie zakładałem, że skoro Brian Wood pisze „DMZ”, to i „Demo” takie będzie. A może to przez tytuł?

Tymczasem „Demo” to zbiór dwunastu opowiadań o dojrzewaniu w Ameryce. Dojrzewaniu związanym z podejmowaniem samodzielnie ważnych decyzji, usamodzielnianiem się i braniem odpowiedzialności. I praktycznie nic o demonstracjach. Nieźle. Za to jest trochę o superbohaterskich mocach.

Każde z dwunastu opowiadań jest niezależne i nie ma, poza główną ramą tematyczną, większego związku z pozostałymi. Bohaterowie są przeróżni: mieszkająca w trailer parku dziewczynka, syn irlandzkich imigrantów, nowojorski japiszon, młody rekrut itd. Każde z nich stoi przed problemem, które musi rozwiązać i robi to nieco po omacku.

demo

Część z bohaterów dysponuje nadnaturalnymi mocami, od super siły, przez nieśmiertelność po dalekie powinowactwo z Akirą, ale są one przez Wooda używane jako metafora trudności w przystosowaniu się do świata dorosłych. Wydaje mi się, że w 46 lat po narodzinach Spidermana nie jest to szczególnie oryginalne. Scenarzysta zresztą nie jest zbyt konsekwentny i w ostatnich opowieściach w zbiorku już o mocach zapomina płynąc ku spokojnym wodom nastoletnich obyczajówek.

Trudno mi powiedzieć, czy gdybym wiedział, że „Demo” to zbiór historii o dojrzewaniu, to podjąłbym decyzję o zakupie, zwłaszcza mając w pamięci zmagania z „Blankets” czy „Black Hole”. Jednakże w przeciwieństwie do wymienionych cegieł komiks Wooda i Cloonan mnie nie wymęczył, chyba głównie ze względu na krótką formę opowiadań – zanim zdołałem bohatera poznać, on już miał swój problem za sobą i przechodziłem do następnego.

demo

Dwanaście historii i często w tego typu albumach bywa, nieco analogicznie do muzyki, nie wszystkie pozycje są równe, niektóre bardziej się podobają, inne totalnie nie zapisują się w pamięci. „Demo” to pięć naprawdę fajnych opowiadań, sześć takich sobie i jedna, której absolutnie nie zrozumiałem, ale to chyba przez to, że była wierszem. Mam wrażenie, że Wood jest w stanie wypluwać tego typu historyjki w tempie karabinu maszynowego. Teraz nie dość, że jest w trakcie tworzenia kolejnych sześciu historii z tego samego cyklu, to jeszcze napisał scenariusze do „Local”, obyczajowych opowiastek o młodych Amerykanach.

Oddzielną sprawą są rysunki Becky Cloonan – praktycznie każda historia jest rysowana w innym stylu. Różna skala szczegółu, różne operowanie czernią, raz mniej, raz bardziej mangowo. Fajnie.

I tak skończyłem czytać, stwierdziłem, że mi się całkiem podobało i tylko nieco żal, że u nas się takich historii jeszcze nie pisze.

import

komentarze 4

  • Akurat ja dolar podrożał, kurde. Nie mogłeś polecić mi tego pod koniec lata?

  • Położyłem na tym ręce dopiero w piątek, też nieco ostatnim rzutem na taśmę. Ostatnie komiksy kupione przed spadkiem złotówki jeszcze do mnie nie doszły:)

  • wow, chyba pierwszy zachodni komiks, o ktorym mowa, a ktory czytalem:) ale mi sie nie podobal w ogole. jedna historia byla fajna (ta z wynoszeniem sejfu), reszta to jakis pretensjonalny, na maksa poważny shit, przez który trudno przebrnąć jak ma się już to wszystko za sobą. swoją drogą amerykanie nie umieją opowiadać o dojrzewaniu.

  • Ta z sejfem też jest moją ulubioną :)

Dodaj komentarz