Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Wierzę w wieże


gry · komentarzy 18

Warcraft 3 - misja bonusowa

W zeszłym tygodniu Marta przedstawiła najciekawsze gry typu „escape”, które według mnie w prostej linii wywodzą się z wyrzuconych poza nawias współczesnego rynku przygodówek „point and click”. Jasne, gry tego typu ukazują się od czasu do czasu w pudełkowej dystrybucji, ale nie są to tytuły, które rozpalałyby masową wyobraźnię tak jak tytuły z zeszłego wieku. Chyba ostatnim masowym podrygiem była „Syberia”. Ale jak wiemy rynek nie znosi próżni i jeśli lubimy przygodówki, to w internecie znajdziemy ich mnóstwo.

Dziś chciałbym Wam przedstawić kilka tytułów z innego gatunku flashowych gierek – Tower Defence. Geneza tego typu gier nie jest bliżej wiadoma: Wikipedia twierdzi, że na początku była automatowa gra „Rampart”, ja z kolei po raz pierwszy spotkałem się z nimi pod postacią modyfikowanej mapy do „Starcrafta”. Potem przyszedł „Warcraft 3” i chyba dopiero wtedy „gra w wieże” wypłynęła na szersze wody internetu.

Idea jest banalna: z punktu A wychodzą przeciwnicy, a gracz za pomocą strzelających wież nie może dopuścić, aby doszli oni do punktu B. Nic mniej i rzadko kiedy coś więcej. Gatunek ma jednak swoje reguły:

  • z każdą falą przeciwnicy są coraz mocniejsi
  • przeciwnicy poruszają się po jednej, wyznaczonej trasie, którą obstawiamy wieżami
  • występuje kilka rodzajów wież takich jak słabe-szybkie, mocne-wolne, zamrażające, snajperskie itd.
  • spośród różnych odmian przeciwników możemy wyróżnić szybkich, wolnych, opancerzonych, latających oraz super wytrzymałych bossów
  • za zabijanie przeciwników otrzymujemy kasę, którą przeznaczamy na kolejne wieże i ulepszenia już istniejących

Strasznie wciąga. Pytacie więc, od czego zacząć?

Desktop Tower Defence

„Flash Element TD” Davida Scotta, czyli flashowa wersja planszy z „Warcrafta 3”. Oryginał cieszył się taką popularnością, że w dodatku „The Frozen Throne” Blizzard umieścił swoje własne TD jako tajną misję. We „Flash Element” chyba najważniejszy myk to odsetki, jakie dostajemy ze zgromadzonej kasy – czasem warto nie kupić wieży, żeby w następnej fali zakupić więcej.

„Desktop Tower Defence” swego czasu cieszyło się ogromnym powodzeniem, nie bez powodu. Mnogość trybów, mnóstwo wież, wysoki poziom trudności oraz możliwość własnoręcznego tworzenia labiryntów.

„Flash Element TD 2” to z kolei wspólne dzieło twórców dwóch poprzednich gier i jak dla mnie jest esencją gatunku. Nieco nudną, aż za bardzo ugładzoną, ale przez to bardziej przystępną. Nowością jest to, że zamiast określonej ilości żyć dysponujemy maksymalnie pięcioma kryształami, które nadchodzące stworki starają się nam wykraść i zanieść z powrotem na początek planszy.

Vector TD

Kolejną serią gier od Davida Scotta jest „Vector TD”, której trzy kolejne części nie różnią się zbytnio od siebie – ładna grafika, fajny wybór wież, w części trzeciej pojawiają się też ciekawy labirynt.

Podobny graficznie jest też „VR Defender Y3K”, na który warto zwrócić uwagę ze względu na sposób działania niektórych wieżyczek, np. miotacz ognia warto stawiać na końcu dłuższych korytarzy itd.

Z kolei w „Flash Circle TD” Scott zamiast ustalonej z góry ilości żyć zastosował inne rozwiązanie: kolejne fale stworków napływają, a gracz nie może dopuścić, aby było ich w jednym momencie więcej niż 100 na planszy.

Popularną serią jest „Starcraft Flash Action”, jednakże ma jakieś kosmiczne wymagania i zawsze mi zamula. W gruncie rzeczy jedyną zaletą tego cyklu jest wykorzystanie grafiki ze „Starcrafta”, sama rozgrywka jest nieco toporna.

GemCraft

W „Gem Tower Defence” przeciwnicy niby chodzą po wyznaczonej ścieżce, ale łatwo można ich zmusić, aby nadkładali drogę. Najciekawszy w tej grze jest element losowy, nigdy się nie wie, jaki klejnot wypadnie, oraz możliwość łączenia istniejących wież w różne, potężniejsze połączenia.

Większość z wyżej wymienionych gier starczy na góra kilka godzin grania, jeśli jesteśmy naprawdę nieustępliwi. Na niezmordowany czeka jeszcze „GemCraft”, który jest tak duży, że niejednokrotnie zapiszecie sobie. grę, aby wrócić do niej później. W „GemCraft” za wieże służą nam występujące w kilku odmianach kryształy, które możemy łączyć w większe i mieszać ich właściwości. Zamiast punktów życia mamy Manę, za którą stawiamy kolejne wieże i którą zdobywamy za zabijanie stworków. W momencie w którym przeciwnik dociera do naszej bazy, to zabiera nam pewną ilość punktów many z puli i pojawia się z powrotem na starcie. Przegrywamy wówczas, gdy nasz licznik many spadnie do zera. Najważniejszą nowością jest to, że gra składa się z kilkudziesięciu poziomów, za których przechodzenie zdobywamy punkty doświadczenia, które służą nam do wzmacniania naszego awatara, dzięki czemu szybciej zdobywamy manę, wieżyczki są mocniejsze, kryształy tańsze itd.

Przedstawiłem Wam pokrótce kilka moich ulubionych tytułów, mam nadzieję, że jeżeli ich wcześniej nie znaliście, to Wam się spodobają. Gatunek jest rozwojowy, pojawiły się już pierwsze gry tego typu na konsole: „PixelJunk Monsters” czy „Lock’s Quest”.

gry

komentarzy 18

  • konrad też

    hej, trafiłem tu przypadkowo i równie przypadkowo przeczytałem o TD, moich ulubionych fleszówkach. Dzięki za opis i wybór, ale chciałbym też dodać jeden z najlepszych tytułów, w moim odczuciu oczywiście – Turret Tyranny.
    pozdrawiam, będę tu zaglądałczęściej, jeśli można

  • Owszem, można!

    I dzięki za „Turret Tyrrany”, rzeczywiście grałem w to kiedyś, zapomniałem:)

  • Yay! Od dwóch lat siepie na Warcrafcie trójce między Dotą a innymi głupimi UMSiakiami w Tower Defensy battlenetowe. + dla was ;]

  • Ja teraz przechodzę wreszcie The Frozen Throne, jak skończę sprawdzę wreszcie o co z tą Dotą chodzi :)

  • Dobrej zabawy! :D
    Możesz później napisać artykuł o battlenecie Warcraftowym ;]

  • E, jednak multi jest dla mnie zbyt szybki, już prędzej bym w SC uderzał, W3 nawet w singla jest dosyć nieczytelny dla mnie momentami, a tu przecież potrzebne jest jeszcze więcej mikro niż w SC :|

  • Aaaaaaaaaaaaaaa! Przypomniałes mi o Desktop Tower Defense! A miałem pracować… Aaaaaaa, nienawidzę Cię, Konradzie!!!

  • Ależ proszę!

  • No, godzinka pykła. A miałem faktury robić. Jak mnie księgowość pogryzie, to wyślę do ciebie.

  • Konradzie, na drugi raz proszę takie posty wrzucać w piątek po pracy. :P

  • Nie wiem o co chodzi z tymi współczesnymi wieżami, ale w Ramparta kiedyś trochę grałem. ;)

  • W zeszłym miesiącu któregoś dnia CAŁE 8h w pracy* spędziłem wyciągając wynik w http://www.onemorelevel.com/game/tower_defence
    gry flashowe to zuuuo przez duże z…

    (* I did nothing today and still got paid!)

  • Windom, Ty zły, zły, zły człowieku.

    Ja w wieżyczki, dziwnym trafem jakoś, zawsze przed kolokwium grałem, albo w sesji. Nie jedno zaliczenie się uwaliło przez to. Teraz już nie gram, bo mnie znudziły i wiem jakie to zuuuuo ;).

  • “Desktop Tower Defence” – ja sie z tego leczyć musiałem prawie haha :)

  • Ja to dalej nie wiem co Wy w tych wieżyczkach widzicie…

  • Penisy! Kult męskości zaklęty w grubych murach dumnie sterczących ku niebu wież, które rażą świetlistymi gromami nadchodzących wrogów zalewając ich strumieniami naszej samczej furii i mocy!

    :)

  • To ma sens.

    To ja se idę zagrać…

  • ło jezu gdzie jestem?

Dodaj komentarz