Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Suka


papier · komentarzy 13

suka

Szczerze pisząc, okołomfkowy zalew zapowiedzi i premier nieco mnie przytłoczył i w tym całym zamieszaniu umknęło mi kilka komiksów. A może to wina wydawców, że ograniczali się w większości do wysyłania materiałów prasowych? Z drugiej strony, zawsze to działało, więc bez przesady. Jednym z komiksów o którym sobie przypomniałem dopiero gdy zobaczyłem go na festiwalowym stoisku była „Suka”, przy której stwierdziłem, że nadrobię innym razem. W gruncie rzeczy to pierwszy akapit tekstu Godaia zachęcił mnie do szybszego zakupu.

Jak wiadomo, bardzo lubię wszelkie opowieści spod znaku płaszcza i rozkładu naszej cywilizacji. W świecie „Suki” zagrożenie przyszło z kosmosu i pogrążyło w chaosie Rosję. Bliżej nieokreśleni kosmici w tak zwanym Dniu Lądowania, pojawili się w kilku miejscach na Ziemi pozostawiając po sobie zniszczenie i przeróżne anomalie. Traf chciał, że w jednej z dotkniętych tajemniczą siłą stref znalazła się Moskwa. Pogrążony w chaosie wojny domowej kraj zdołał odizolować strefy, jednakże znajdujące się wewnątrz nich artefakty ciągle kuszą śmiałków, stalkerów. Jednym z nich jest tytułowa Suka.

suka

Suka wraz ze swoim przyjacielem Kabanem buszuje po wyludnionym mieście zmagając się z innym stalkerami oraz siłami rządowymi, które mają rozkaz nikogo nie wpuszczać do środka, ani wypuszczać na zewnątrz. Poza ludźmi zagrożenie stanowią również tajemnicze siły, jakie zostały obudzone na odchodnym przez kosmitów. Budynek będący skupiskiem pogrążonych w śpiączce ludzi? Tajemnicze wiry? Różne choróbska? Proszę bardzo.

Wydany przez timofa komiks to zbiór trzech opowiadań wydanych wcześniej na łamach rosyjskiego zina „Almanakh” (lub „Al’Manah”, spotkałem się z dwoma wariantami pisowni). Wizualnie, rysunki Andrieja Tkalenko skojarzyły mi się początkowo z pierwszym albumem „Queen & Country” w wykonaniu Steva Rolstona, jednakże są o wiele bardziej dynamiczne i szczegółowe, momentami wręcz kapitalne, choć czasami budynki w tle to obrobione komputerowo zdjęcia. Tak czy siak, to nie jest takie wyrobnicze dłubanie jakie uskutecznia Pia Guerra przy, w sumie też postapokaliptycznym, „Y: Ostatni z mężczyzn”. Jest bród, jest smród, jest ubóstwo i fajne karabiny.

Autorka scenariusza, Jelena Woronowicz, czerpie pełnymi garściami z „Pikniku na skraju drogi” braci Strugackich i robi to na tyle ciekawie, że zachęciła mnie do zapoznania się z literackim pierwowzorem, który posłużył również za podstawę dla gry „S.T.A.L.K.E.R.”.

suka

Przy okazji, Robert Zaręba też czytał „Sukę”. I nawet napisał o niej kilka słów na swojej stronie, ale chyba się zawstydził głupotami jakie powypisywał i usunął tekst z sieci. Co jest dobrym znakiem, bo jakoś tak głupio chyba kończyć lekturę komiksu na rozważaniach, ile kilogramów musi ważyć Suka aby przeważyć jakiegoś oprycha z czwartej strony, nie?

Dla zainteresowanych, pierwsza historia z albumu jest dostępna po angielsku na stronie Tkalenko. Zajrzyjcie też na bloga prowadzonego przez oboje autorów „Suki”. To już drugi, po „Syberyjskich snach”, rosyjski, no w sumie ukraiński, komiks wydany przez timofa, i rany, chce jeszcze!

papier

komentarzy 13

  • „godai’ego”

    Cieszę się, że się na coś wreszcie przydałem. Odbierz maila.

  • proszę, niech ktoś jeszcze przyzna, że suka jest mocno niewprawnie przetłumaczona, że dialogi są trochę dziwne w czytaniu. bo czuję się inny. :D

  • ja bym napisał „piknikU”, bo chyba tak się odmienia w polskim języku, ale co ja tam mogę wiedzieć.

    z tymi karabinami to bym nie przesadzał, bo rysownik traktuje je sobie dość dowolnie. ale nie ma bólu. akcja dzieje się na wschodzie, więc spodziewałem się jakichś fajnych AK, ale nic z tego…
    a rozważania Zaręby dość bzdurne, bo przecież widać że panna obwieszona szpejem jak święty Mikołaj? ja bym się raczej zastanowił, zemu zabójca z końcówki nie załatwił jej, tylko rannego kolesia- mógł ją stuknąć najpierw, a potem dokończyć robotę spokojnie, tamten by nie uciekł. mam nadzieję, ze potem się okaże, że miał ważny powód, co najmniej na miarę „jestem Twoim ojcem”.

  • Mnie by bardziej intrygował już sposób, w jaki wszyscy się do strefy dostają, skoro niby jest tak dobrze strzeżona. Normalnie ruch jak na Marszałkowskiej.

  • koko ekhm – kliku klik

    napisałem tam też co sądzę o czerpaniu z „PiknikU na skraju drogi”

    ps. Podobny ostatni akapit do mojego spłodziłeś Konradzie.

  • No proszę, rzeczywiście. Teraz dopiero przeczytałem.

  • >“godai’ego”

    Myślę, że ludziom się kojarzy godai z buhajem.

  • @koko: tłumaczenie w porównaniu do czego? Oryginału, czy wersji angielskiej, bo ty anglofil jesteś, więc proste, że angielski ci lepiej podejdzie. I to nie kwestia dziwnego tłumaczenia tylko czego innego ;)

    W cyrylicy nie wiem, jak było, bo nie czytałem, ale dla mnie tłumaczenie jest zdatne do użytku. Na tle niektórych polskich tłumaczeń, to nawet powyżej średniej.

  • Ano, ja też nie miałem jakieś zgrzytów z polszczyzną „Suki”. Jeżeli Koko zaczynasz mieć problemy z odbiorem własnego języka, to chyba coś jest nie tak :)

  • W kwestii tłumaczenia Suki, to podzielam zdanie Bartka i Konrada – nic mi tam nie zgrzytało.
    Koko, może podaj przykłady tych dziwnych dialogów. Chyba, że uważasz, że całość komiksu jest pod tym względem dziwna.

    Inna sprawa, że jak słucham Ciebie i Belego w Schwingu, to odnoszę wrażenie, że Wy najchętniej wogóle byście przeszli na angielski bo jest najpiękniejszym językiem świata. Oczywiście bez urazy, ale takie dokładnie odnoszę wrażenie. Fajno, że kumacie perfekcik obcy język, ale dla mnie to jest jakaś taka przeginka w drugą stronę, od której blisko jest do tłumaczenia „Kajko i Kokosza” na agielski, żeby się lepiej czytało.

  • hehe, też mam takie wrażenie ze Schwingiem

    /wstawić na puentę losowy angielski cytat/

  • JAPONfan

    kliku klik

    do they speak english in what?

Dodaj komentarz