in komiksy

Jak zrobić komiks na twardo

HC na zamówienie
Osoby preferujące oryginalne wydania zbiorcze, w szczególności te amerykańskie, mogą poczuć się zirytowane obecną polityką dystrybucyjną zagranicznych wydawnictw. Weźmy chociażby takie DC Comics. Panowie mają system publikowania danej kolekcji wpierw w twardej oprawie. Jej miękki odpowiednik pojawia się w najlepszym przypadku rok później. Oczywiście częściej jest tak, że pozycje obdarowane twardym prestiżem najzwyczajniej na niego nie zasługują (przykładem niech będzie niedawno omawiany przeze mnie „Batman: False Faces”). W Marvelu jest natomiast na odwrót – dobre historie są najpierw przedstawiane w miękkiej oprawie, twarda zaś pojawia się na rynku po dłuższym czasie.

Denerwujące jednak jest najbardziej to, że historie które kochamy i wielbimy zwykle nie są wznawiane w postaci wydań zbiorczych, a chłam pokroju „Nightwing: Brothers in Blood”, „X-Menów” Austena czy „All-Star Batman & Robin, the Boy Wonder” znajduje się w kręgu zainteresowań osób odpowiedzialnych za sektor kolekcjonerski wydawnictw amerykańskich. Mówiąc o ulubionych historiach mam na myśli te sprzed dekady albo i nawet starsze, które zostały zapomniane przez co poniektórych, a młodsi czytelnicy nie mogą się z nimi zapoznać z powodu ich ogólnego braku dostępności. Po dziś dzień w mieszkaniu walają mi się pudła ze „Spectre” Ostrandera i Mandrake’a, „Shade’em” Milligana, „Legends of the Dark Knight” i wielu innych serii, które zostały potraktowane tylko formatem zeszytowym. A każdy, kto posiada w domu komiksowe kartony, przyzna mi rację, jaka to uciążliwa i zajmująca dużo przestrzeni alternatywa.

HC stos
Czy jest zatem jakaś sposobność dla osób, które chciałyby zamienić swoje ulubione komiksy w książki? Owszem. Introligatorstwo.

W Ameryce jest to już sprawdzony i cieszący się dużym popytem sposób na nadanie komiksom pewnej doniosłości i ważności. I co lepsze, ta opcja jest możliwa do zrealizowania w Polsce. Za przykład niech posłuży nam słynący z tradycji i poważania warszawski zakład introligatorski Pod Filarami. Nie ma tam nawet najmniejszego problemu oprawienia swoich ulubionych zeszytów w piękny wolumin. Można nawet ozdobić oprawę sygnaturą będącą znakiem charakterystycznym dla danej serii. Cena takiej usługi to 80 złotych + koszt matryc do zrobienia logo.

I co o tym myślicie? Jak dla mnie, zdobycie HC z ulubionymi historiami jeszcze nigdy nie było tak łatwe i szybkie. Efekt końcowy natomiast, może przyćmić nawet wydania oferowane przez amerykańskie komiksowe molochy.

Skomentuj

Comment

36 Comments

  1. Witamy kogoś nowego na motywie? :D
    Pomysł fajny, aż mnie zakusiło by coś sobie oprawić :D

  2. No właśnie tak mi się wydawało, ze to Chudy. A artykuł mi się podoba i chcę więcej :D

  3. Rewelka!
    Trzeba będzie poszperać czy coś takiego w okolicy jest.

  4. W tygodniu z batmanem brało udział sporo osób, a podróż do Belgii faktycznie jakoś przeoczyłem – moja wina. :)

  5. Jak na moje, to karton wypełniony zeszytami zajmuje mniej miejsca, niż taka sama ilość oprawionych w oddzielne tomy zeszytów.

    W Centrum Komiksu było kiedyś dostępne kilka komiksów zrobionych w ten sposób, chyba właśnie Supermeny. Widziałem gdzieś chyba też Thorgala w takiej rzemieślniczej twardej oprawie.

  6. Ale jeśli ktoś przywiązuje wagę i chce wyróżnić w swojej kolekcji, którąś pozycję to to naprawdę dobry pomysł.
    Wszystkich zeszytów nie ma co w ten sposób obrabiać. Szkoda pary, kasy i miejsca.

  7. Wiadomo.. pojedynczych zeszytów nie ma co oprawiać. Jeżeli chodzi o pudła to są po prostu niewygodne i walają się pod nogami, na półce nie postawisz. A jak sobie oprawisz ładnie zeszyty w roczniki to i dostęp inny i wrażenie również.

    Ja się zastanawiam czy nie zrobić sobie dwóch potężnych tomów z „Produktami”.

  8. Śledziu coś mówił o complete edition albo innym wydaniu zbiorczym. W dalekiej przyszłości co prawda, ale mimo wszystko…

    Konrad, oprawianie to fajna sprawa, ale to rarytas dla stuffu, którymi cenimy i chcemy wyróżnić. Jak Batman Granta i Breyfolge’a, które po dziś dzień nie doczekały się TPB (sic!), późniejszych Hitmanów Ennisa….i wiele, wiele innych. Gdybym miał oprawić wszystkie zeszyty, to bym zbankrutował jak Islandia.

    Robert, co ty planujesz z Jankiem robić? Bo chętnie poczytam, takie to lekkie i frywolne :)

    Aha, i w ogóle fajnie, że się podoba. Jak weny mi starczy to jeszcze coś popiszę na motyw ;)

  9. ja tam nie wierze w oprawy introligatorskie. Ot takie zdanie nic nie wnoszące do dyskusji.

  10. Nie wierzysz w nie tak jak się nie wierzy w UFO? W sensie, że nie istnieją? ;P

  11. „Robert, co ty planujesz z Jankiem robić? Bo chętnie poczytam, takie to lekkie i frywolne :)”
    to do mnie? bo nie wiem czy mam odpowiedzieć na to pytanie, by fopy nie strzelić, jeśli to do kogoś innego :D

  12. oprawa to fajna zabawa jest, ale od lat jak staję przed dylematem: oprawiać, albo za tę samą kasę dokupić jeszcze trochę komiksów, to wybieram to drugie. Ale kiedyś w podstawówce (początek lat 80.) oprawiłem sobie komplet Zbików, a w roku 1991 machnałem sobie w HC komplet „Klossa” (a potem pożyczyłem to prof. Skarżyńskiemu, ten umarł i mój tom zaginął w otchłani dziejów) i pierwsze 16 Thorgali (17 był wtedy tylko w twardej oprawie). Rosiński machnął mi przy którejś wizycie pięknego Thorgala na stronie tytułowej i to jest edycja jaką warto mieć w domu. Polecam.

  13. Ja mysle ze Janka trzeba usmiercic, zrobic zbiorcze wydanie antologi w HC i potem spekulowac wydaniami w miekkiej na allegro.

  14. Najpierw jeszcze Black&White, z wizjami najlepszych polskich autorów. Np. znany profesor napisałby „Rycerz Janek i worocyce słowiańskie kurwiszcza”.

  15. ja się ciągle zastanawiam nad oprawą moich TM-Semicowych Batmanów i Spider-Manów… Ale cena mnie na razie odstrasza. Tj. wolę sobie kupić więcej komiksów, niż wydać kase na oprawę starych. Ale pewnie w końcu się szarpnę. :)
    Pozdro

  16. Tak właściwie to chciałem się zapytać, czy Rycerz Janek będzie wydany w wersji absolute, w pudełku z skóry smoka i kłem tygrysa szablastozębnego jako dodatkiem kolekcjonerskim :)

    A tak na serio…. jaka jest przyszłość Janka? Rycerza, znaczy się?

  17. W sensie, żeby nie było tak lakonicznie, trwa praca nad kolejnym albumem. Ponieważ ma być kolorowy, prawdopodobnie nie zostanie skończony na tyle szybko, żeby wyszedł na WSK. O.

  18. Najprędzej to kierujemy się myślą, aby był na przyszłe MFK, a potem będziemy ciskać tych zeszytów tyle by można było to oprawić w skórę. Oczywiście nikt poza autorami komiksu nie będzie pewnie chciał czegoś takiego. :D

  19. Łukasz Łukasz, pisanie do prestiżowego magazynu komiksowego zaczyna Ci uderzać do głowy. Nie bierzemy egzemplarzy recenzenckich przecież!

    Oprawa ze skóry, a liternictwo krwią autorów zrobione.

  20. Do Videorecenzji? Nie wiem czy dałbyś radę spłukać komiks w twardej oprawie w kiblu :D

  21. moglibyśmy zrzucić na niego Naprawdę Duży Fortepian. Z naszym logiem, oczywiście.

  22. Pod Kinoteką łoiłem browary w czasach liceum. Ten czas przeminął, czego z jednej strony bardzo żałuję, bo pod Kinoteką fajnie zasuwało popcornem z wentylacji. Ach…

  23. Może to magia, taka jak napój winopodobny Komandos? Za każdym łykiem smakuje inaczej, może tak samo jest z zapachem spod kinoteki?

  24. Warszawa i jej magiczne miejsca… Napiszcie przewodnik. Może wam Pascal wyda.

  25. Opcja jednak mimo wszystko trochę kasochłonna. Gdybym miał taką kaskę na zbyciu, to w pierwszej kolejności poleciałyby semiki. Rocznikami.

  26. Trafny artykulik. Sam wpadlem na pomysl oprawiania komiksow, ale niestety mialem pecha i oddalem moje zbiory rzeznikowi, a nie introligatorowi. Efekt koncowy byl naprawde kiepski. Trzeba uwazac komu sie oddaje w rece swoje skarby. Pozdrowienia dla Chudego.