Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

DMZ #5 – Hidden War


import · komentarzy 19

hidden war

Nie miałem jeszcze polskiego wydania „DMZ” w ręku, ale z tego co słyszałem, jakością nie odbiega od „Y – Ostatniego Greka”, więc wszyscy, poza fanami Krzysztofa Uliszewskiego powinni być zadowoleni. Premiera pierwszego tomu, o którym pisałem kilka miesięcy temu, jest dobrą okazją aby skrobnąć kilka słów o tomie piątym, w którego posiadanie niedawno wszedłem.

Pisałem już tu wcześniej o tomie drugim, trzeci i czwarty nie wywołały we mnie większych emocji, aż przyszedł tom piąty a wraz z nim olśnienie. Tak jak tom pierwszy, „Hidden War” również jest zbiorem kilku krótkich opowiadań i tylko w tej formie „DMZ” jest strawne. W momencie w którym Wood zabiera się za dłuższą historię, wizja wykreowanego przez niego świata nie wytrzymuje i zaczyna puszczać tworząc mało ciekawe dziury.
więcej…

Ziniol #2


papier · komentarzy 7

Sztybor & Stefaniec

Od wydania pierwszego „Ziniola” minęło już trochę czasu, w którym wydarzyło się wiele związanego z kwartalnikiem kultury komiksowej: „Ziniol” #1 zebrał wiele mniej lub bardziej pozytywnych reakcji, niestety nie udało się wprowadzić go do Empików, otwarto jego stronę internetową (na blogowym silniku), czy w końcu, „Ziniol” był obecny na Międzynarodowym Festiwalu w Łodzi, na którym miejsce miała nie tylko premiera drugiego numeru, ale także spotkanie z redaktorem naczelnym – Dominikiem Szcześniakiem. Wszystko to zebrane do kupy i jest wniosek – „Ziniol” umościł się już na rynku, dotarł do zbiorowej świadomości i na nowo przeciera szlaki oznaczone na polskiej mapie komiksowej jako magazyny. Jakie zmiany zaszły w kwartalniku, czy są to zmiany na lepsze, co należałoby poprawić i jak wygląda ten drugi numer? Spróbuję być Waszym przewodnikiem.
więcej…

Czar czarnych sylwetek


gry · komentarzy 38

Mad World

Jednym z głównych powodów, dla których uważam, że cała ta gadka pt. „granie na pececie jest martwe” jest bzdurna, są właśnie flashowe gierki i internet jako taki. Konsole nie dają praktycznie najmniejszej szansy na dystrybucję amatorskich gierek, a co za tym idzie, są odcięte od całego oceanu innowacji.

Jasne, darmowe gierki rzadko kiedy oferują taki poziom wykonania czy głębi jak ich pudełkowi kuzyni, ale wydaje mi się , że jeżeli chodzi o ilość frajdy płynącej z gry, to darmowy internet oferuje nam jej tyle samo, co pierwsze pokolenie gier, które odchowało bywalców salonów z automatami i konsol z lat 80.

Tam gdzie duże studia pompują oceany kasy w jeszcze bardziej zaawansowane technologie graficzne, które sprawiają, że trawa jest jeszcze bardziej zielona, a woda jeszcze bardziej mokra, bo tylko to jest w stanie zadowolić masowego gracza, tam niezależni twórcy nadrabiają pomysłem. Dziś chciałbym pokrótce przedstawić kilka pozycji, które całkiem cwanie wykorzystują cienie, czerń i brak trzeciego wymiaru.
więcej…

Demo


import · komentarze 4

demo
Ja to czasami już naprawdę jestem zdziwiony własnym brakiem ogarnięcia. Zakup „Dema” chodził za mną od dłuższego czasu i nie wiem czemu, ale wbiłem sobie do głowy, że jest to komiks opowiadający o jakiś aktywistach, demonstracjach, alterglobalizmie itd. No naprawdę, nie wiem skąd to się wzięło, chyba jakoś tak podświadomie zakładałem, że skoro Brian Wood pisze „DMZ”, to i „Demo” takie będzie. A może to przez tytuł?

Tymczasem „Demo” to zbiór dwunastu opowiadań o dojrzewaniu w Ameryce. Dojrzewaniu związanym z podejmowaniem samodzielnie ważnych decyzji, usamodzielnianiem się i braniem odpowiedzialności. I praktycznie nic o demonstracjach. Nieźle. Za to jest trochę o superbohaterskich mocach.
więcej…

Niedziela 88


niedziela · komentarzy 11

niedziela
Paprykarz szczeciński:
* Jak część z was już wie, przeniosłem się na jakiś czas do Szczecina. W Warszawie jestem raz w tygodniu, akurat na tyle, aby odwiedzić rodziców, pójść na seminarium i kupić jakiś komiks. Moje pojawienie się zostało nawet odnotowane przez lokalną prasę, ale to raczej dlatego, że mieszkamy u dziennikarki z miejscowej gazety.

* W wieku 49 lat zmarł Witold Nowakowski, tłumacz części albumów „Usagiego”, jak rozumiem, tłumacz z angielskiego.

* Nie jestem szczególnym zwolennikiem ślepego przenoszenia Halloween na polski grunt, szczerze powiedziawszy wolałbym, żebyśmy pozapożyczali więcej od Meksykanów, cóż, skoro jesteśmy na zachodzie, musimy wycinać dynie tak jak oni.

* Wiem, że zaczynam brzmieć jak zdarta płyta, ale jest 25 października i co? Nie ma pakietu od Manzoooooku. Choć nie, podobno jest we Wrocławiu.

* Nie interesuje mnie zbytnio, co jest lepsze, mac czy pc, ale to co mnie fascynuje, to czemu tylu ludzi, teoretycznie inteligentnych, oczytanych, myślących i tak dalej, daje się łapać na marketingowe sztuczki Apple i z klientów stają się wyznawcami. Czekam aż Apple zdobędzie jeszcze większy udział w rynku, dopiero wtedy niektórzy zaczną się cucić.

Browar Łomża:
# Konrad pozazdrościł godai’emu ankiety (tak, zagłosowałem z domu i pracy na „Chyba cię obsrało?”) i mamy taką jedną po prawej. Nie bójcie się, sonda nie ma na celu zbadania Waszej przydatności jako odbiorców reklam, pytanie jest raczej wzięte z tzw. dupy. Dupy biskupa, hyhy.

# Jakoś gdy kultywuję motyw drogi i wyjeżdżam do Łomży, odczuwam zmęczenie tymi wszystkimi komiksami, więc dzisiaj nie będzie żadnych njusów. Odnotuję jedynie fakt ukazania się nowego trailera „Strażników” (do obejrzenia np. tutaj) i powiem, że najfajnieszym blogowym wpisem ostatniego tygodnia jest wpis Daniela, a ci, co autoironii nie wyłapują i piszą, że „żenada” niech pójdą za radą złotoustego polskiej mody i „rzadziej pochylalają się nad zamkniętą muszlą klozetową”, cokolwiek to znaczy.

# Pamiętacie „Powrót do przyszłości”? W tej serii Marty McFly z profesorem musieli się rozpędzić DeLoreanem do magicznych 88 mil na godzinę, by móc podróżować w czasie. Embeduję najlepszą według mnie scenę z pierwszej części, mógłbym tej piosenki słuchać bez końca, w wykonaniu chłopaków z Ani Mru Mru też jest dobra:

Ninja Scroll


film · komentarzy 11

ninja scroll

Kilka tygodni temu Marta stwierdziła, że jakoś strasznie dawno nie oglądaliśmy żadnego anime. Rzeczywiście, strasznie dawno. Naprzeciw naszym pragnieniom wyszedł jakiś czas później Gonzo, pisząc o nowej kolekcji IDG z klasyką japońskich filmów animowanych, która ukazała się w kioskach. O szczęśliwy zbiegu okoliczności.

O „Ninja Scroll” po raz pierwszy dowiedziałem się chyba z drugiego odcinka „Ballady o bystrym” z siódmego numeru „Produktu”, co jakoś z miejsca umieściło go na liście rzeczy wartych poznania. Minęło kilka lat i proszę, mogę wreszcie odhaczyć kolejną pozycję.
więcej…

Chuck Palahniuk – Uchodźcy i wygnańcy


książki · komentarze 3

Mikołaju, mikołaju...
Portland znane jest jako miasto, w którym odbywa się marsz pijanych Mikołajów.

Najnowsza książka Chucka Palahniuka wydana przez Niebieską Studnię to „Uchodźcy i wygnańcy” – przewodnik po Portland w stanie Oregon. Na początku lat 80 ubiegłego wieku Chuck przeniósł się do tego miasta i zakochał się w nim, w jego absurdalnych obrzędach, szalonych mieszkańcach, wielorakości nocnych barów i bezpruderyjności. Na książkę tę czekałem odkąd przeczytałem „Dziennik”, a mniej więcej wtedy na stronie wydawcy pojawił się tajemniczy napis „już za tydzień palahniukowa niespodzianka”. Cóż, na niespodziankę przyszło poczekać pięć miesięcy, a ja zapomniałem o niej do tego stopnia, że „Uchodźców i wygnańców” kupiłem zupełnym przypadkiem, sporo po premierze. Czy warto było czekać? Chyba nie do końca.
więcej…

Co denerwuje w komiksach mainstreamowych?


komiksy · komentarzy 18

Bucky vs. Robin
Zastanawiając się nad kształtem tego wpisu obawiałem się o jego oczywistość. W końcu będę pisał o tym, co dla wyrobionych komiksiarzy jest jasne i zrozumiałe. Niemniej ta klarowność jest raczej umowna – wszyscy wiedzą, o co chodzi, ale jakoś tak nikt o tym nie pisze wprost. Właściwie po co się męczyć, kiedy „wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak, jak jest”?

Nie piszę tych rozważań z przesłanek utylitarnych. Najzwyczajniej w świecie potrzebowałem literackiego odpowiednika bokserskiego worka, na którym mógłbym wyładować złe emocje.

Tak, będzie nerdowo. I uszczypliwie. Kabaret czas zacząć.

Rozpocznijmy od postawienia tezy: większość tytułów wchodzących w skład amerykańskiego mainstreamu jest w swej istocie niekonsekwentna i monotonna.
więcej…

Kobieta mego życia, kobieta moich snów


papier · komentarzy 17

kobietamegozycia
Gdy pierwszy raz zabrałem się do czytania „Kobiety mego życia, kobiety moich snów”, byłem w nastroju na angielską komedię romantyczną. Przeczytałem i byłem mocno wkurzony, na zrujnowany nastrój, na bohaterów, na własne myśli. Jednocześnie komiks jako taki bardzo mi się podobał. Choć mnie wkurzył. Chyba w gruncie rzeczy dzięki temu.

Wczoraj postanowiłem zrobić drugie podejście, na spokojnie, na dodatek w ramach asekuracji słuchałem ostatniego odcinka Schwinga, coby nie popaść w jakiś kolejny przejściowy dół. No i się udało, tym razem.
więcej…

Wierzę w wieże


gry · komentarzy 18

Warcraft 3 - misja bonusowa

W zeszłym tygodniu Marta przedstawiła najciekawsze gry typu „escape”, które według mnie w prostej linii wywodzą się z wyrzuconych poza nawias współczesnego rynku przygodówek „point and click”. Jasne, gry tego typu ukazują się od czasu do czasu w pudełkowej dystrybucji, ale nie są to tytuły, które rozpalałyby masową wyobraźnię tak jak tytuły z zeszłego wieku. Chyba ostatnim masowym podrygiem była „Syberia”. Ale jak wiemy rynek nie znosi próżni i jeśli lubimy przygodówki, to w internecie znajdziemy ich mnóstwo.

Dziś chciałbym Wam przedstawić kilka tytułów z innego gatunku flashowych gierek – Tower Defence. Geneza tego typu gier nie jest bliżej wiadoma: Wikipedia twierdzi, że na początku była automatowa gra „Rampart”, ja z kolei po raz pierwszy spotkałem się z nimi pod postacią modyfikowanej mapy do „Starcrafta”. Potem przyszedł „Warcraft 3” i chyba dopiero wtedy „gra w wieże” wypłynęła na szersze wody internetu.
więcej…