Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Grand Theft Auto 4


gry · komentarzy 15

gta

No wreszcie skończyłem, jeszcze nie na 100 proc. ale linię fabularną mam już za sobą. Po trzech miesiącach właściwie. Skończyłbym wcześniej, gdyby nie czarna dziura z konstelacji World Of Warcraft, która wessała mnie na dwa miesiące.

Trudno mi powiedzieć, abym jakoś szczególnie czekał na „GTA4”. Grałem oczywiście w poprzednie części i bardzo mi się podobały, ale jakoś nie dopadła mnie przetaczająca się przez internet histeria związana z kolejnymi zwiastunami i informacjami. Właściwie, to szybko mi się przejadła i postanowiłem nie psuć sobie zabawy wcześniejszym poznawaniem szczegółów, wspominałem o tym zresztą. Choć dzięki jednemu zwiastunowi poznałem The Boggs i kawałek „Arm in Arm”, wersja oryginalna jest lepsza od remiksu z filmiku. The Boggs to chyba pierwszy przykład zespołu, który został wylansowany przez to, że fragment jego piosenki został umieszczony w zwiastunie gry.

Czwarta część „Grand Theft Auto” jest świetną grą, ale raczej kolejnym krokiem na przyjętej podczas produkcji „GTA3” drodze niż rewolucyjnym skokiem. Pod pewnymi względami jest to krok wstecz w porównaniu do „Vice City” czy „San Andreas”. Nie ma tylu pobocznych misji, nie ma przejmowania terytorium, nie ma kupowania domów i firm, nie ma fryzur, tatuaży czy statystyk, nie ma też zbyt wiele możliwości do wydania zarobionej kasy. Jest za to Liberty City i choćby dla zwiedzenia go warto zainteresować się grą.

gta

Miasto jest ogromne i na serio tętniące życiem. Postaci poruszających się na ulicach jest mnóstwo, gwar rozmów, sztuka uliczna w zaułkach, policjanci gonią złodziei, czasami na serio miałem ochotę wysiąść z taksówki i sobie pospacerować i popatrzeć. Tak, taksówki, bo miasto jest tak duże, że nie miałem siły jeździć wszędzie samemu. Taryfę łapie się z ulicy i można kazać kierowcy zawieźć się gdziekolwiek. Podróż można śledzić przez szybę, albo za dodatkową opłatą przeskoczyć od razu do celu. Jest to o tyle cwany zabieg ze strony twórców gry, że jeszcze bardziej wzmacnia uczucie wielkości miasta. Lądujesz w jednej dzielnicy i nie wiesz tak do końca, gdzie jesteś. Pomimo jeżdżenia wte i wewte Statuę Wolności, czy też Szczęścia, zobaczyłem dopiero w finale!

Miałem też jakąś perwersyjną przyjemność z wędrowania po mieście, którego wszystkie reklamy nie zachęcają mnie do czegokolwiek! Za każdym razem, gdy pomyślę sobie, jak bardzo marketingowcy chcieliby położyć łapy na billboardach Liberty City, ale nie mają na to szans, robi mi się jakoś lepiej na duszy. Choć nie wątpię, że knują dalej i będą próbować.

gta

Gdy pierwszy raz usłyszałem, że głównym bohaterem „GTA4” ma być imigrant z Europy Wschodniej, to z miejsca przypomniałem sobie świetny rosyjski film „Brat”, który swego czasu zrobił na mnie spore wrażenie. Nico Belic jest bohaterem, który daje się lubić, nie jest takim bucem jak Tommy Vercetti czy dupą wołową jak Carl Johnson. Jakoś w połowie wątku zacząłem mieć wrażenie, że postać się nieco scenarzystom rozlazła, ale koniec końców, Nico wypadł całkiem wiarygodnie.

Ważnym krokiem dla rozwoju serii jest możliwość podejmowania wyborów. Od czasu do czasu, w niektórych zadaniach można wybrać, czy Nico zabije kogoś, czy daruje mu życie. Jest to fajny smaczek, ale wprowadzony mało konsekwentnie i w większości wypadków nie mający wpływu na przebieg fabuły. Ciekawym bajerem jest telefon komórkowy i możliwość ustawiania się ze znajomymi Belica na mieście aby pograć z nimi w minigierki. Można też pójść do kafejki internetowej, o której pierwsze plotki mówiły, że umożliwia korzystanie z prawdziwego internetu. Nie, nie umożliwia, na dodatek na moim telewizorze odczytanie maili było nieco utrudnione.

Jakoś w grudniu ma wyjść w wersji na Xboxa dodatek rozszerzający grę, nie wiadomo na razie, co będzie zawierał, ale czekam na niego, trudno ukryć. Na razie zostało mi jeszcze 198 gołębi do rozwalenia.

gry

komentarzy 15

  • Źle zalinkowane. Zamiast linku do kawałka ‚Arm in Arm’ jest >> Jakub Tepper [tapchan] o WebKare w TV [Polygamia.pl]

  • Plask!
    Dzięki, ponura cena robienia kilku rzeczy na raz.

  • mr.ciacho

    Jeden wybór moralny ma wpływ na kształt dwóch ostatnich misji i zakończenie gry.

  • Owszem, pewnie to miałem na myśli pisząc „w większości wypadków” :)

  • ten wpływ jest i tak marginalny w skali gry, więc trudno to nowatorstwem czy inną rewolucją nazwać…

  • mr.ciacho

    Oj coś nie doczytałem tego w większości wypadków o chciałem być mądry ;)
    Zrehabilituje się i dodam , że z tym dodatkiem to może nie być tak wesoło. Mamy tego pecha że jesteśmy traktowani jako Niemcy i obejmują nas te same blokady to ich. Nie możemy kupić duka, dooma więc z dlc do gta też będzie problem.

  • Hm, ale przecież my w ogóle nie jesteśmy traktowani przez Xboxlive?:) Jak ktoś ma konto na UK czy USA to chyba nie będzie problemu, nie?

  • mr.ciacho

    No właśnie takie niczego ustawienia nie zmieniają. Sam do końca nie doczytałem na czym to polega, ale właśnie przez brak traktowania przez live jesteśmy traktowani jak najbliższy kraj który go posiada oficjalnie. Choć podobno da się to ominąć. Jak będzie potrzeba to mogę poratować linkiem gdzie jest to opisane ;) Tragedią jest to, że przez paranoje i dobre obyczaje Niemców mielibyśmy stracić 15 dodatkowych godzin w Liberty City :)

  • Podeślij linka, bo to tak nieprawdopodobne, że aż straszne:)

  • Wiem jak to bywa kiedy robi się kilka rzeczy na raz :D
    To tak jedno pytanie lepsze Vice City czy 4 ?
    Bo mi się San Andres tak średnio podobał.
    Vice City ma taki kolorowy klimat który mi się podoba :D

  • Vice City jest najlepsze!
    (w 4 nie grałem, więc jeszcze nie wiem, czy przebija VC)

  • Hm, fakt, Vice City ma najlepszy klimat, choć głównego bohatera nie lubię. GTA4 to po prostu GTA3 w wersji deluxluxlux.

  • Konrad, spróbuj sobie ściągnąć z XBLA trailową wersję Duke Nukem 3D albo Dooma. Dostaniesz tylko tekst, że rzecz nie jest dostępna w Twoim regionie. Jest cholernie dużo takich rzeczy na XBLA, ale nie wiem czy akurat GTA IV dostanie się tym problemem, w sumie to ruletka. Niemniej rzecz jest paskudna, a XBLA w ogóle nie patrzy na to gdzie masz konto zarejestrowane, patrzy na IP.

    A to, że wybory w GTA IV nie mają za wielkiego wpływu na rozgrywkę jest akurat bardzo dobre, bo przez to nie ma decyzji dobrych lub złych – tzn. takich o konsekwencjach pozytywnych czy negatywnych, które miałyby wpływ na to co się zrobi. Tutaj wybór okazuje się czysto moralnym dylematem i to jest świetne. I większość tych decyzji jest bardzo niejednoznaczna. Zwykle w grach jak się coś takiego robi sprawa jest prosta – opcja A = jestem dobrym kolesiem, opcja B = jestem złym. Ewentualnie opcja A = dostanę to, stracę tamto, opcja B = odwrotnie. W GTA IV konsekwencji praktycznie nie widać (chociaż jakieś tam są trochę, ale niezbyt znaczące), a gracz musi się sam naprawdę zdecydować co chce zrobić, nie ważąc materialnych za i przeciw, a ważąc swoją moralność i uczucia (czy może raczej moralność i uczucia bohatera) względem zdarzeń. I świetne jest to, że konsekwencją wyboru w najbardziej kulminacyjnym punkcie gry (lotnisko) jest jedynie późniejszy dialog bohatera z kilkoma postaciami. Nic się nie zmienia poza kilkudziesięcioma linijkami tekstu, ale GTA IV jest na tyle dobre w opowiadaniu fabuły, iż ma to większe znaczenie dla gracza niż dowolne kryjówki, samochody, bronie, które mógłby dostać za taką czy inną decyzję.

    Nie powiedziałbym, że GTA4 to GTA3 w wersji delux. Tutaj jest opowieść, wyjątkowo sugestywny świat, barwne postacie i świetna mechanika gry, od chowania się i strzelania, aż do naprawdę przyjemnego modelu jazdy – z całą masą drobiazgów po drodze. Wcześniejsze GTA były odrealnioną rozwałką, GTA4 jest urealnioną opowieścią. Jak chcesz zobaczyć grę, która poszła śladami poprzednich GTA to zobacz Saints Row, to jest naprawdę skopiowana i ulepszona formuła takich rzeczy jak San Andreas.

  • Quaz, owszem, to że konsekwencje są jedynie moralne jest fajne, ale wolałbym bardziej rozgałęzioną fabułę po prostu. W stylu, że gdy zleceniodawca dowiaduje się, że kogoś zostawiliśmy przy życiu to później chce się zemścić itd.

    Pisząc „deluxe” właśnie te wszystkie usprawnienia mechaniki czy grafiki miałem na myśli. Ostatnie GTA z odrealnioną rozwałką to było GTA2 przecież, w 3 już była całkiem cwana fabuła, ino bohater był niemową. A sposób w jaki przechodziliśmy z pierwszej na drugą wyspę w części trzeciej uważam za najlepszy w całej serii. Tego dramatyzmu brakuje mi nieco w czwórce, gdzie dostęp do trzeciej i czwartej wyspy dostajemy jak gdyby nigdy nic, ot tak.

  • Tommy Vercetti był świetnym bucem, prawdziwym mafiozem, twardzielem z kwadratową szczęką, który najlepiej wyglądał w drogiej furze i garniaku! W CJ’a i Bellica z kolei w ogóle nie mogę się wczuć – gdzie ten etos starych mafiozów z Sycylii? To są po prostu gangsterscy chłopcy na posyłki.

Dodaj komentarz