Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Baśnie: Kroniki miłosne


papier · komentarze 22

kroniki milosne

W myśl prawa serii, każdy kolejny odcinek przyciąga coraz mniejszą ilość zainteresowanych. „Kroniki miłosne” to już trzeci tom „Baśni”, więc jeżeli ktoś się nie załapał wcześniej, to nieco bez sensu jest po niego sięgać. Ja się w „Baśniach” zakochałem, więc wiadomo, że tom trzeci nabyłem czym prędzej.

„Kroniki miłosne” to zbiór czterech opowieści, którego polski tytuł może nieco mylić, zwłaszcza, że odnosi się jedynie do jednej historii. Nie mam aktualnie pomysłu na sensowne przetłumaczenie „Storybook love”, ale jeżeli spodziewacie się, że trzeci tom „Baśni” to idealny prezent na wczesne Walentynki, to jest to niezbyt celny strzał. Nie wiem, „Książkowa miłość„? „Miłość jak z książki„? Nieważne.

Dwa krótsze komiksy, „Opowieść o amerykańskim Jacku” i „Jęczmienne panny” to historie niezwiązane bezpośrednio z głównym wątkiem „Baśni”, ot takie historyjki z uniwersum, które fajnie je rozszerzają. „Operacja Sharp”, nieco dłuższa, dzieje się podczas rekonwalescencji Śnieżki i jest bezpośrednim wstępem do tytułowych „Kronik miłosnych„, które pchają losy całego Baśniogrodu mocno na przód. Ktoś ginie, ktoś okazuje się księciem, ktoś się mści, ktoś zaczyna knuć, jeszcze kto inny nie pamięta, co robił z kimś poprzedniej nocy.

kroniki milosne

Na wygnaniu” było zagadką kryminalną, „Folwark zwierzęcy” traktatem o rewolucji, a „Kroniki miłosne” są po prostu rozrywkowym komiksem i w sumie znacznie ciekawsza w tym zbiorze jest „Operacja Sharp„, w której Baśniowcy pokazują, jakimi potrafią być draniami wobec Docześniaków.

W gruncie rzeczy, „Kroniki miłosne” pokazują potencjał jaki tkwi w pomyśle Willinghama. Dzięki żonglowaniu znanymi motywami można sklecić zarówno jedną spójną historię, jak i od czasu do czasu tworzyć krótkie historyjki, które pokazują wcześniej stworzone uniwersum z innych stron. Bombowe. Właściwie jedyne co mi zgrzyta w tym albumie to warstwa graficzna tytułowej historii, konkretnie rysy twarzy Wilka, które rozmywają się co chwila i spływają mu z czaszki nie wiadomo czemu.

komentarze 22

  • jak dla mnie taki tom ‚pomiędzy’ – nic specjalnego, przetasowanie przed kolejnymi zwrotami akcji…

  • Coś odrobinę w stylu „Dawnych Dziejów” dla Kaznodziei :D

  • „miłość jak z bajki” byłaby dobra? ale to akademicka kwestia, skoro przetłumaczyli już po swojemu.

  • No, „Miłość jak z bajki” byłaby super!

  • Podręcznikowy romans.

  • Łukasz, daj tłumaczowi do wiwatu!!!

  • Łe tam. Jeszcze nie przeczytałem tych „Baśni”. Się biorę właśnie. Za same tytuły to nie ma co szat rozdzierać, czego w sumie dowiodła ostatnia dyskusja na FG o FH. No, chyba że w Mistrzach wyszedłby „Na twardo ugotowan” czy coś ;). Pozytywnym wyjątkiem potwierdzającym regułę jest sprawa aksamitnej/jedwabnej rękawicy.

  • a to znów dzieło Übertłumacza?

  • A to nie słyszałeś że poprzedni tom miał nazywać się „Farma zwierzęca” czy coś w ten deseń? :D

  • au: tak, to znów złowrogi U

  • Trzecie Baśnie moim zdaniem słabsze od poprzednich dwóch, jednak wciąż są świetną rozrywką i zaostrzają apetyt przed kolejnymi tomami.
    Żałuję, że Baśnie z 1001 nocy Śnieżki nie bedzie wydane na MFK. Bo jako fan serii zamierzam sobie zakupić.

  • Tytuły podawane w zapowiedziach Egmontu bardzo często są później zmieniane, więc nie ma się co bez sensu pastwić nad „farmą”.

    A co do „Storybook Love” – wydaje mi się, że to nawiązanie do „Playground Love” Air. Nie żeby to miało pomóc w wymyśleniu fajnego tłumaczenia. ;)

  • A ja wbrew tezie właśnie przy trzecim tomie dzięki temu wpisowi serią się zainteresowałem, hejho!

  • Właśnie, ciekawym, czy warte zakupu będą Baśnie exclusive dla nie-fana serii…

  • Fragment graficzki z samej góry bardzo fajny. I tu nasuwa się pytanie: czemu Egmont wybiera zazwyczaj te mniej fajne okładki? Mają przymus dawać oryginalne okładki z TPB?

  • Może nie wykupują okładek albumowych, jak to z „Wojną w słońcu” było.

  • albo mają duńskie wersje

  • B3 uważam za komiks przeciętny, lepsza była dwójka. A z tym Folwarkiem to Jarek ma rację – ja słyszałem, że Egmont puścił taką zajawkę bo nie mial praw do tytułu, czy coś takiego. Gdzieś w necie była tez jakas info, że tytuły wstępne ustala się jeszcze zanim tłumacze dostaną teksty do łap, bo katalogi trzeba robić, zapowiedzi i nne sratatata. Czepianie się za to Uliszewskiego to jakaś paranoja, bo Baśnie czyta się po prostu bombowo. No i Egmont wrzuca okładki, to tez plusik, bo sa mistrzowskie.
    Powiedzcie mi jednak lepiej, jak to w końcu jest z Baśniami 1001 nocy? Coraz więcej słychać, że Egmont wydaje ten tom za wcześnie. O co tu biega???

  • Jak to, „za wcześnie”? Że niby zdradza dalsze wątki niepotrzebnie? Z tego co się orientuję, akcja „1001 nocy” toczy się przed „Na wygnaniu”.

  • Gonza trzeba zawołać, bo czytał na pewno

  • no właśnie dlatego, że PODPOBNO 1001 dzieje się przed Wygnaniem, to nie kumam, czemu za wcześnie je wydają. Znów PODOBNO sa opisane watki, o kórych mowa później, ale jak to możliwe??

  • podobno że podobno… sugerujesz że nie rozumiem co czytam? co do związku z dalszymi dziejami to nie wykluczam (ba, prawie pewne to jest), ale chronologia jest taka, że tytułowe 1001 nocy ma miejsce jeszcze przed trafieniem ferajny do Nowego Jorku. spoili zero? No chyba że uważasz za spoila pokazanie inwazji Wroga na dawną krainę Baśniowców, a wątek ten przemyka przez trzy tomy serii tylko półsłówkami (zdaje sie że tom 4 to będzie z grubej rury). Ja tam problemu nie widzę.

Dodaj komentarz