Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Włatcy Móch


papier · komentarzy 146

Cośtam czegośtam
Kupiłem komiks „Włatcy Móch”. Przeznaczyłem na niego dziesięć złotych i już nie wiem co było większym upokorzeniem – ten fakt, czy fraza „Włatców Móch poproszę.” wypowiedziana moimi ustami. Sam komiks mógłbym opisać bez zaglądania do niego. Serio. Gdybym tak zrobił nie byłbym jednak uczciwy i nie doświadczyłbym komiksowej żenady roku.

Nie chcę się skupiać na tym, dlaczego uważam „Włatców Móch” za nieporozumienie, bo musiałbym pisać o serialu. Najnormalniej nie rozumiem co jest śmiesznego w błędach ortograficznych i piszczących głosach. Nie pojmuję tego humoru, nie ogarniam go i nawet nie mogę powiedzieć, że może jestem za stary na ten typ żartów, bo znam wiele osób w swoim wieku, które „Włatców” namiętnie oglądają. Powiem dlaczego komiks „Włatcy Móch” jest nieporozumieniem, bo to jest dopiero ciekawe.

Target
Nie mam zielonego pojęcia do kogo ten komiks jest adresowany. Do fanów komiksu? Na pewno nie – mamy w czym przebierać, a „Wilq” zagospodarował już teren luźnych komiksów na dobre. Być może co bardziej bezrefleksyjni fani „Wilqa” skuszą się na „Włatców”, lecz nie liczbyłbym na znaczącą rzeszę. Do fanów serialu? Zapewne tak – ale tutaj zaczynają się schody. „Włatcy Móch” są dokładną komiksową adaptacją serialu. Kadry są screenami, a w dymkach pojawiają się słowo w słowo przepisane dialogi – praktycznie bez wyjątków. Nie żartuję – otworzyłem komiks oraz włączyłem pierwszy odcinek serialu, mogłem czytać i słuchać tych samych tekstów jednocześnie, a także widzieć dokładnie te same sceny. Czy ci, którzy znają serial sięgną po taki komiks? Przecież znają to z ekranów. Powiem więcej, przecież jakieś 60% śmieszności „Włatców Móch” wynika ze ścieżki dźwiękowej oraz koślawych, piszczących i jęczących głosów. Niejako potwierdzeniem tego jest niezwykła popularność niektórych dzwonków telefonicznych, nawet wśród osób „Włatców” nieoglądających. Czy fan serialu świadomie zrezygnowałby z tego? Wątpię – „Włatcy Móch” będą pewnie najlepiej sprzedającym się komiksem tego roku, ale raczej z hype’u i ciekawości fanów niż czegokolwiek innego.
Cośtam czegośtam

Bo to co nas podnieca…
Komiks jest ewidentnie odcinaniem kuponów od sukcesu serialu. Już nie mówię o tym, że w środku jest konkurs („Wyślij SMSa za 1,22zł…”) lecz o słabej jakości kadrach. W sumie czemu się dziwić, powiedziałem już wcześniej, że są to screeny z dymkami. Screeny nieudolnie wykonane i wydrukowane, z których wyłażą piksele. Dodatkowym smaczkiem jest to, że komiks wydała Nasza Księgarnia, a za komiksową adaptację odpowiada Kamil Śmiałkowski. Nie potrafię pojąć co ich skłoniło do tego ruchu, albo jaka ilość tego czegoś. Uważam to za wielce żenujące, że wydawnictwo znane z książek dla dzieci, oraz mające wydać „The Complete Peanuts” babrze się w takim gównie, przy akompaniamencie cenionego (również przeze mnie) publicysty, w materiałach prasowych określanego jako per znawca gatunku. Jakoś to się nie trzyma, nomen omen, kupy.

Kupy nie trzyma się również ostrzeżenie na okładce, które mówi, że po komiks nie powinny sięgać osoby niepełnoletnie (jak również po serial). Przecież to oczywista oczywistość, że większość fanów serii to młodzi nastolatkowie, którym robi się wodę z mózgu. Ciekawe czy sklep, w którym zaopatrzyłem się w tę pozycję, a który słynie ostatnio z właściwego traktowania nieletnich klientów, zwróci na to uwagę. A może sprawa znowu rozbije się o kasę?

Pozwoliłem sobie nagrać wideorecenzję powyższego komiksu. Jest to rzecz unikalna, w której odsłaniam tajniki sztuki filmowej, drugi, trzeci i czwarty plan. Niestety to film niemy (ścieżka jest z Youtube’a) i miałem tylko jedną próbę, ale na pewno załapiecie jego sens.

komentarzy 146

  • Jedna stażystka w robocie miała dzwonek z Czesiem i dzwonił jej co chwilę, bo często puszczała strzałki smsowała. Ciężkie przeżycie.

  • musiały Cię serial i komiks srogo wkurzyć. Dlatego, że popularny? ;)
    Mimo wszystko darcie i spuszczanie w kiblu to chyba za dużo.

  • Dlatego, że głupi. Prison Break też popularny, a mnie nie wkurza. Nawet zacząłem sobie czwarty sezon oglądać, żeby zobaczyć co zepsuli.
    A bez podarcia by się nie spuściło.

    Wideo nawiązuje do jednej z moich ostatnich wypowiedzi na forum Gildii, którą popełniłem dla taniego śmiechu. Tę recenzję toże.

  • Zawsze można kupić następny numer i zrobić „Will it blend?”.

  • A już myślałem, że w tym filmiku pojawi się Twój głos i wszyscy zainteresowani będą mogli sobie go zapodać jako dzwonek do komórki ;)
    Btw: wiesz, że spuściłeś w kiblu 4 Żubry, ale np. połowę „Morskiego Powietrza” ze sklepu gildii?

  • Wiem. Z drogiej strony kasy wydanej na komiks i tak bym nie odzyskał. Jakbym wystawił na Allegro to bym z tego może 6zł odzyskał odliczając prowizje itd.
    A postawić na półce nie zamierzałem.
    No i mam jeszcze okładkę.
    Śliska i pewnie w dupę pije.

  • Warto kupować TEN komiks dla większej ilości TAKICH recenzji :D

  • Etam, trzeba było jeszcze posadzić kloca.

    Półśrodki i ugrzecznione pseudoprowokacje :(

    Zawiodłeś mnie.

  • ja chcę więcej wideo recenzji!!!!! więcej!!!!!!!

  • Rewelacja recenzja:)

  • miałem się ograniczyć po pierwszym akapicie do ‚Łukasz, ty idioto, a czegoś się spodziewał”, ale dodam 3 grosze.

    Czekam na videorecenzję z paleniem nowego albumu Britney, smażenia bekonu (Bekona?) na dvd z Dniem Niepodległości oraz robienia podpałki do grilla z nowej książki jakiejś książki jakiejś polskiej feministografomanki. Od biedy Paulo Kolego. Tak trzymać Łukaszku. Wierzę w ciebie. Śmiechu zaiste – co niemiara.

  • zapomniałem dodać: to jest nawet lepsze od analnych wycieczek Sztybora!!!

  • Hej. Ale ja wiedziałem czego się spodziewałem.. treściowo, ale serio.. że w takiej „formie” to aż nie wiedziałem.

  • Zapomniałem dodać – Ty poczekaj na recenzję Odmieńca!!!

  • Ty się ciesz, że Ci się kibel tym syfem nie zapchał :D Dopiero by szkody były :D

  • „dvd z Dniem Niepodległości”
    E? To nie był zły film! ;)

  • Tak jak nie oglądam serialu, tak komiksu nawet do rąk nie zamierzam brać. Po co tracić czas. Dołożę trochę peelenów i kupię wspomniane przez PKP „Morskie powietrze”, co będzie zdecydowanie lepszym zakupem.

    I właśnie skończyłem 3 odcinek. Trochę lepszy od pierwszych dwóch, ale i tak o poziomie pierwszego sezonu to nie ma co marzyć.

  • 3 odcinek Prison Break oczywiście. Musicie załatwić opcję edytowania komentarzy (chociaż przez 5-10 minut po jego dodaniu) ;)

  • U nas kupiłeś ? Bo coś lemur wspominał ,że chyba ciebie widział właśnie „Włatców” kupującego, ale właśnie przez ten fakt nie do końca był przekonany czy to ty :D
    I odnosząc się jeszcze do ostrzeżenia na okładce, to rozkminialiśmy to ostatnio w sklepie po tej całej akcji z TVNem :-)

    Proponuję robić co numer kolejną wideorecenzję, tak właśnie jak Konrad zaproponował. „Will it blend” albo „Will it be consumed by elephant”. Mogę nawet partycypować w kosztach i robić za operatora (mimo ,że trick z telefonem przy głowie godny uznania) ;-)

  • Numer z kiblem żywcem wzięty z recenzji AVGN-a.

  • Iron: mimo wszystko, to nie jest forum, a komentarze jedynie. Po prostu trzeba pisać wolniej i się zastanowić chwilkę :)

  • @C.Z to był aparat fotograficzny przyczepiony uciętą rajstopą ;). I właśnie „Will it blend?” było naturalnie oczywistą inspiracją

    @Rob – WTF is AVGN? Znaczy już sobie sprawdziłem w googlach, ale dalej nie wiem ;).

  • juz sie przestraszylem , ze wam sie podoba ten film

  • @Konradh
    Tak, wiem, ale było już późno, a człowiek zmęczony, więc tak samo wyszło. No ale uważać trzeba :)

  • „Ciekawe czy sklep, w którym zaopatrzyłem się w tę pozycję, a który słynie ostatnio z właściwego traktowania nieletnich klientów, zwróci na to uwagę.”

    Jeśli byłaby jakaś przyczyna, dla której nie sprzedałbym komuś „Włatców Móch”, to tą przyczyną byłoby co najwyżej poczucie żenady, jakie mnie ogarnia za każdym razem, kiedy patrzę na jakikolwiek produkt związany z tym kuriozum Kędzierskiego.
    W swojej pracy nie mogę niestety na własną rękę decydować, co sprzedaję, a czego nie, li jedynie na podstawie moich subiektywnych odczuć w stosunku do danego produktu, bo szef by mi pojechał po premii. Innymi słowy – w Komikslandii „Włatców Móch” raczej dostanie każde dziecko. Przynajmniej z moich rąk, bo za moich kolegów i koleżankę odpowiadać nie mogę.

    A co do wielkiego zdziwienia faktem, że Śmiałkowski zajął się był redakcją WM – Łukasz, czy gdyby Tobie, jako „znawcy gatunku”, zaproponowano to samo [za odpowiednią sumkę, ofkoz], odrzuciłbyś ofertę?

  • maciek: człowieku małej wiary!

    leMur: nie rozumiem, przecież ten komiks jest od 18 lat niby, nie?

  • ale wyraźnie komikslandia nie jest :]

  • kondradh: Tak, podobnie jak na przykład wydawana przez Egmont typowo dziewczęca, romantyczna manga pt. „Brzoskwinia”. Nie ma w niej ani nagości, ani krwi, ani bluzgów. Przemocy jest w niej nie więcej, niż w przeciętnym tomie „Naruto”, a aluzji seksualnych dużo mniej, niż w każdym odcinku „GTO”. Od paru lat pracownicy Komikslandii zastanawiają się, dlaczego „Brzoskwinia” jest „tylko dla pełnoletniego czytelnika”.

    To, że nie sprzedam dziecku dajmy na to „Piekielnego zakonu”, „100 naboi”, czy też komiksu Roba Zombie, nie oznacza, że będę sprawdzał dowody wszystkim tym, którzy będą chcieli kupić „Włatców Móch” czy „Brzoskwinię” tylko dlatego, że na okładce widnieje osiemnastka w kółeczku. Z drugiej strony zaś – na okładkach „Walking Deadów” [zarówno w wersji amerykańskiej, jak i polskiej] nie ma oznaczenia, że komiks sugerowany jest dla dojrzałego czytelnika. A mimo to „Żywych Trupów” niepełnoletniemu nie sprzedam.

    Powtórzę raz jeszcze – mówię tylko za siebie, nie za moich współpracowników, którzy mogą mieć zupełnie inne podejście.

  • teraz włatcy będą pęcznieć gdzieś w rurach i w końcu i tak się woda z kibla przestanie spłukiwać ;-)

  • Ale komikslandia się chwali, że jest. Na stronie! W dzień dobry tvn widziałem!

    @lemur: Ala ja się nie dziwię – przecież od dawna wiadomo, że „wszyscy artyści to prostytutki”. Wiem, że kasa, przecież to napisałem.

    Co do gdybania – nie wiem, po prostu nie wiem. Obecnie mogę sobie pozwolić na komfort, że czegoś z czym się nie zgadzam i co uznaję za żenadę swoim nazwiskiem sygnować nie będę. Ale my tutaj żyjemy w idealnym świecie non-profit. Tak samo nie wrzucamy na motyw reklam, nie bierzemy egzemplarzy recenzenckich, a jak ktoś nam takie wciska to my robimy z tego konkurs. Póki co, pewnych ideałów nie porzuciliśmy. Ale wiadomo, tam kasa inna, więc mówię szczerze – nie wiem.

  • Łukasz, nie pieprz. Nadąłeś się jako Pan Redaktor i chrzanisz coś o idełach i innych wzniosłych rzeczach w kontekście taniej błazenady.

  • To, że błazenada jest darmowa, nie oznacza jeszcze, że jest tania.

  • owszem, ale to też nie oznacza, że darmowa błazenada nie może być jednocześnie tania .

  • Moja błazenada jest akurat dla ‚cheap laugh’.

    A ideały swoją drogą Przemku. Lemur zapytał więc odpowiedziałem. Bo to jest pytanie o ideały przecież. Gdyby nie zapytał to bym nie pieprzył.

  • Ja już mam gdzieś poziom humoru i piszczące głosiki, z których połowa Polski ma bekę, ale żeby to chociaż jakoś sensownie od strony graficznej wyglądało. Lubię Wilq, lubię South Park, codziennie przed snem modlę się do Butenki, ale tu nie kupuję tej niby stylizacji na niedbałą krechę, podobnie jak 4Funowych kartonach. To syf jest zwyczajny. I ten kolor położony z jakimiś filtrami z dupy, które wyglądają jak rzygi. Bleeech.

  • O właśnie! Piesek Leszek do mnie nigdy nie trafiał, ani ten Miś jakiśtam rzygatek czy coś.

  • boś nie widział gen.Italii

  • Teraz jest jeszcze Lekarz, do którego przychodzą baby. Równie śmieszne!

  • tak czy siak, dla mnie zgrzytem jest powoływanie się na ideały dziennikarskie tuż po użyciu sedesu do uprawiania publicystyki. laugh faktycznie był cheap, a recenzja godna dzieła. co rzutuje akurat na recenzenta (który nie uprawia przecież i tak recenzenctwa), nie na dzieło.

  • Dziwny zgrzyt.

  • Bo wy nie wiecie, co jest na topie i na co jest hype. Jesteście sentymentalni i negujecie to, że zmienia się produkt, skierowany do innego odbiorcy.

    A WM to gówno, jakiego dawno nie było. Trudno mi wymyślić coś równie chujowego jak ten pseudoprodukt.

  • @gonz: Błąd, ja nigdzie się na ideały dziennikarskie nie powołuję, to sobie sam dopowiedziałeś. Że traktuję je jako dziennikarskie. Ja je traktuję jako moje.

    Recenzja jest godna dzieła i jak najbardziej adekwatna. Dziwne, że dopiero teraz zauważyłeś tę przewrotność o której piszesz, a którą ja zastosowałem całkowicie świadomie. Za co można mnie zarówno ganić jak i przyklaskiwać. Tak jak z „Władcami” – albo się ich kocha albo nienawidzi.

  • Łukaszku – o jakichkolwiek ideałach by się nie mówiło, to słabo one wypadają w kiblu. albo o krok od kibla. albo na jego tle. chyba że się dywaguje na temat sprawności wypróżnienia, etc.

    to raz.

    dwa – nie zauważyłem jej dopiero teraz. tak samo jak od razu pacnęło mnie, że jako publicysta/bloger/recenzent/śmenzent/mój kolega – zrównałeś się z pioziomem dzieła.

  • Rozumiem, że jesteś zniesmaczony moim małym performance. Cóż.. Uwierz, że to, co zaprezentowałem nie jest „normą” – jest właśnie performance. Nie przesadzaj z tym zniżaniem się zatem. Następna wideorecenzja (o ile zostanie nakręcona) będzie poważniejsza. Masz moje słowo ;)

  • nie przesadzam. znam Cię na tyle żeby wiedzieć (ogólnie) co sobą prezentujesz, i właśnie dlatego mnie zaskoczył ‚performance’ na poziomie szatni dla chłopców w szkole podstawowej dla dzieci w wieku 7-10 lat.

  • Cieszy mnie to i smuci zarazem. Z drugiej strony spodziewałem się szerogiego zakresu reakcji i taki otrzymałem. To tak jak czasem naprawdę lubię opowiadać drewniane dowcipy, po których najlepszą reakcją jest plask. Sam nie wiem czemu.

  • reprezentujesz. gwoli ścisłości. i dzennikarskiej rzetelności. oraz przyzwoitości. i chói, koniec moich wywodów.

  • Mami, tumani, przestrasza!

  • Cóż mogę rzec? W sumie kilka rzeczy więc może w punktach:
    1) Oczywiście – kasa. Niezła. A dzieci dużo jedzą. Szczerze mówiąc zdziwiłem się propozycją, bo nie sądziłem, by twórca zgodził się na mnie – kilka razy wypowiadałem się dużo i ostro co sądzę o tym serialu. Ale widać się zgodził i mi zaproponowali. Gdyby to była jakaś robota twórcza (wymagająca wymyślania fabuł) – nie zgodziłbym się z pewnością. Ale chodziło o połączenie w komiksowe kadry screenów i dialogów w jedno. To się nazywa na świecie bodajże „filmbook”. Musiałem tylko zrobić trochę skrótów, wywalić sceny, czy niektóre wątki żeby rzecz zajęła dokładnie tyle plansz ile było. I już.
    2) Podpisałem się pod tym, no bo w końcu za to też zapłacili. Za moje nazwisko w stopce. Mogłem jak niektórzy w tej branży ukrywać się za jakimś pseudonimem, ale skoro wyd. ze sporą renomą tapla się w tym pod własną nazwą, to stwierdziłem, że i ja powinienem.
    3) Ale przede wszystkim fascynuje mnie – nie pierwszy już raz – wielka debata wśród komiksiarzy nad dziełem nie dla nich przeznaczonym. Abstrahując już od nazw („komiks”, „filmbook” whatever) to przecież nie jest rzecz dla nas (Was) – to jeszcze jedno instrumentalne wykorzystanie komiksowej formy, by sprzedać coś komuś zupełnie innemu, to po prostu kolejny gadżet dla fanów serialu, mających może jakąś grupę wspólną z czytelnikami komiksów, acz nie sądzę, by akurat tu znajdował się jakiś przedstawiciel tak sprecyzowanej grupy docelowej.

  • Dziękuję Kamilu, bardzo rzeczowo i uczciwie, zgadzam się z punktem trzecim. Oczywiście nie chciałem wywołać debaty, bo owa instrumentalność bije po gałach. Chciałem zaznaczyć, co o niej myślę. Dosłownie.

    Cieszę się również, bo mój niesmak spowodowany komiksem, zniwelowany został klasą Twojej wypowiedzi. I dalej mogę o Tobie myśleć to samo, co jeszcze tydzień temu ;).

    Ps. Nie serwuj więcej awarii…

  • wideorecenzja git. sztibi mi pokazał ten „komiks”. [ściemniał mi że dostał, ale wiem że kupił to dla mamy] nie otworzyłem nawet. I fakt – kamil musieli ci sporo zapłacić. taki szit że wstyd :]

  • i stanę w obronę kolegi. Dostałem sporo egz. (że się tak wyrażę) autorskich. To dałem jeden Sztyborowi, żeby się mógł na mieście kompromitować. I – jak widać – udało się! :)

  • A gdyby się zapchał? A srać by się chciało?

    W życiu bym tak nie ryzykował. To miejsce jest dla mnie zbyt ważne.

  • Sztybor

    Uff! Wyszedłem obronną ręką…

  • Peleton

    nie no… normalnie muszę to napisać: stary, masz coś nie tak ze sobą. Gonz bardzo oględnie się wypowiadał, ja nie mam takiego zamiaru. Wiesz co? Dla mnie jesteś kolejnym pacanem, kory idealnie odnalazłby się w Big Braderze albo innym syfie tego typu. Rozwalasz mnie swoim intelektualnym ekshibicjonizmem. Wpuszczasz ludzi nawet do swojego kibla dla taniej sensacji. Musisz na siebie zwracać uwagę, nie? Porażka. W dodatku wyjeżdżasz z tekstami o ideałach. Określ się, kim jesteś. Pajacem? Filozofem? Krytykiem? Recenzentem? Klaunem? Rzucasz gównem w Kamila, a jak ci odpisuje to nie masz klasy, żeby się bronić, tylko płaszczysz się jak gnida. Nie jesteś w stanie utrzymać idiotycznych tez i jeszcze głupszej na ich poparcie reakcji, bo sam przyznajesz, że sam byś się zeszmacił w takiej sytuacji (oczywiście mowisz NIE WIEM, ale i tak wiadomo, że wiesz). I pewnie o to ci chodzi. Sporo taniego szumu wokół swojej osoby, i może ktoś zauważy… Na uTube jest już taki kretyn z Warszawki, co sie na waleta tapla w błotku. Ktoś go wyhaczył i w TV już go mają. Może i tobie się uda? Spuść coś jeszcze w kiblu, zapodaj kolejną „recenzję”, wywołaj następną polemikę… Tylko uważaj, żeby się nie błaźnić. Bo na razie, jak zauważył Kamil, masz dziwna manię babrania się w czymś, co w ogóle nie jest do ciebie adresowane. WM to chujnia nie z tej ziemi, ale mi by do łba nie przyszło, żeby to w ogóle dotykać. Na amazonie kupuję, i nie chwalę się tym na forach, nie piszę banałów, kore są oczywiste. Y przeczytałem, i sprawdzałem tylko interesujące mnie przypisy. A ty jedziesz po komiksie z takiego debilnego powodu. Czytam newsy na innych portalach, ale nie płaczę, że news podważający moje teorie jest zmanipulowany (jak to sugerujesz w temacie wywiadu z Vaughanem), itp, itd. Jak patrzę wstecz, to jakoś normalnie potrafiłeś się wyrazić na dany temat. Im dalej, tym gorzej. Internetowa pseudo-anonimowość daje taką parę? A najgorsze, że kmh idzie w tę stronę co ty (zajmuje się duperelami). czekam dnia, gdy napiszecie, że od siedzenia w kinie na nudnym filmie macie pryszcze na dupie i w ramach protestu wykradniecie taśmy z filmem i spuścicie je w kiblu. To będzie dopiero szał. Sory, że tak długo, ale robię przerwę od MD.

  • @peleton
    koledze się popierdoliły adresy. pomylił motyw drogi ze stroną nasa.
    dla mnie właśnie intelektualne pitolenie o zeszytach z kolorowymi rysunkami dla dzieci jest dopiero jest przejawem wyjebanego do granic możliwości kompleksu niższości.

    dopuki kręcimy się dookoła zeszytów z narysowanymi ludzikami, sceny kiblowe, nie tylko mnie nie rażą, ale i weselą.

    zrób sobie przerwę. bo ci się misja wymyka spod kontroli.

  • Peleton: czyli co nie jest duperelem, ciągłe pisanie „recenzji”? Ileż można przecież.

  • @peleton – przecie Cię ostrzegałem wcześniej jaki mój następny wpis będzie. No staaaary.

    Inna rzecz, że nigdzie w Kamila gównem nie rzucałem, a wręcz przeciwnie, podkreśliłem, że go bardzo cenię. I nie ma tu co „bronić tez” bo została ona potwierdzona przez Kamila (instrumentalne potraktowanie medium). Nie wiem o co Ci chodzi – skrytykowałem rzecz, w której Kamil brał udział, a jak się Kamil wypowiada to mam od razu przyjmować przeciwne stanowisko? Z jakiej racji skoro wyłożył kawę na ławę, w której idealnie wytłumaczył o co biega.

    Widzę, że pewnych spraw nie rozumiesz – nie umiesz czytać ze zrozumieniem, nie umiesz wyciągać wniosków, nie wiesz, że ja tutaj nie jestem anonimowy – jestem bardzo szczery, moje dane kontaktowe są widoczne, nazywam się Łukasz Babiel funkconuję pod nickami bąbielek, pjp i lukaszb w różnych miejscach, to jest znane. Część ludzi, którzy tu się wypowiadają to moi znajomi, z niektórymi robię ‚interesy’, ludziom, o których komiksach piszę podaję rękę i wiedzą kim jestem i najnormalniej z nimi rozmawiam, mimo że gdzieś mogłem im nadepnąć na odcisk. Kamil był kiedyś moim (i Gonza) gościem w Radioaktywnym, wygrałem od niego film na slowem.pl, on może tego nie pamiętać – ja to pamiętam idealnie. Gram w otwarte karty, nie imputuj mi tu tanimi zaczepkami czegoś innego. Ty chyba naprawdę pewnych rzeczy nie rozumiesz…

    I widzisz – to, co dla Ciebie może być pierdołą dla innych może nie być. Nie chcemy też ciągnąć stale tych samych flaków z olejem (np. ciągle opisywać nowe pozycje). Nie mów nam jaki kształt ma mieć Motyw Drogi. A jeżeli już, to najpierw wyklaruj sobie parę spraw, bo sugestie wszelkie przyjmujemy z otwartymi ramionami.

  • no i zmuszasz mnie do polemiki. zarzucasz mi nierozumienie słowa pisanego? Dobre ;) Tym lepsze, że sam bez sensu odnosisz się do mojego wywodu o pseudo-anonimowości. Najwyraźniej nie rozumiesz przedrostka pseudo. Ja wiem, jak go stosować, dlatego nie czytam do końca twojego wpisu wyjaśniającego, że nie jesteś anonimowy. ja to doskonale wiem. to że grasz w otwarte karty nie obala mojej teorii, że po prostu kreujesz się w necie. A może czujesz, że masz misję? To jeszcze gorzej. I chyba nie odpowiednie miejsce do jej głoszenia wybrałeś. Powtórzę za Kamilem: ostrzegasz ludzi przed czymś, co mają głęboko w dupie. Daj mi jeden powód, oprócz tego, że chcesz zaistnieć, dla którego w ogóle w takim temacie się produkujesz. Stary, tracisz energię na szopkę, która sama w sobie jest nonsensowna. Takich jak ty są tysiące. Wystarczy pooglądać MTv. OK, nie kładziesz się na ulicy i czekasz na tira, ale obawiam się, że niewiele ci brakuje. Dzięki za podanie innych nicków. Dzięki temu wiem już, kto sieje ferment na Alei i na Gildii. Zauważ, że tam też ostatnio kiepsko ci idzie. Zamiast zbierać oklaski, raczej czekają cię kubły zimnej wody. I chociaż nieraz zupełnie niesłusznie, to jednak widzi mi się, że wywołujesz negatywne emocje. Ale pewnie o to ci chodzi? co tylko potwierdzi moją tezę, że jesteś tanim prowokatorem. Bo w to, że jesteś żałosnym dupkiem, któremu nie daje dziewczyna i tłumione przez to emocje musisz gdzieś wyładować – nie wierzę. Za bystry jesteś, żeby nie rozumieć skutków takich działań. Może one się komuś podobają. Może ja za głupi jestem, żeby dostrzec ich sens. A może jednak mam rację ;)

  • Nie karmić trolla. Co wy, od wczoraj w sieci jesteście i nie wiecie, co robić a czego nie? Wszystkiego trzeba was, młodych, od zera uczyć :D

  • Godai: no bez przesady, jeszcze moje ego nie urosło do takich rozmiarów, aby każdego kto się ze mną nie zgadza nazywać trollem.

    Peleton: Aha, czyli jednak chodzi wyłącznie o to co, jak i gdzie Łukasz robi. To może, zanim pogrążycie się w polemice na ten temat, to napiszesz, co jest nie tak w tekstach, które nie są poświęcone konkretnym komiksom czy filmom? Wydaje mi się, że warto na komiksy spojrzeć z różnych stron, nie ma sensu siedzieć na klęczkach. A że te teksty nie zawsze są do końca zgrabne – hej, człowiek uczy się przez całe życie, nie?

    Forma tekstów na Motywie zawsze była luźniejsza – jak ktoś szuka cięższych tekstów, to proszę, ma Kazet itd

  • nie no numer z kiblem jest tani. żenujący wręcz i budzący we mnie niesmak.
    a jeszcze..Peleton myślę że ma niekiedy racje w tym co pisze.Choć on nawija bez ogródek bo Cie pojep nie zna. Ja Cie znam i tylko delikatnie powiem, że niekiedy odpierdalasz tanioche :> parę flejmów mogłeś sobie darować a i ton mentorski na forach niekiedy tez jest drazniący. gdyby Cie nie znał osobiście to bym miał ochotę czsem ci pierdalnąć;) taki Twój urok chyba.

  • po kiego chuja tu wchodzicie jak się nie podoba. kolejne osoby, które boli, że cały świat nie jest serwowany im na tacy wedle ich przepisu.

    strzelam, że jedynacy.

    ja bym poszedł dalej – pożyczyłbym od Adlera kilka pukawek i zrobiłbym strzelnicę z kilku tytułów.

  • @Peleton: Przykro mi, nie czytasz ze zrozumieniem. Tak jak przed tłumaczeniem Uliszewskiego ostrzegałem to tutaj „wylewam swoje żale” – najnormalniej wyrażam swoją opinię. Nikogo nie ostrzegam, Kamil nigdzie nic nie mówił o ostrzeganiu mówił o „debacie nad rzeczą nieprzeznaczoną dla komiksiarzy” – jeżeli nie doczytałeś na samym początku stwierdzam, że właśnie tak jest – że WM nie są przeznaczone dla komiksiarzy. Wyrażam opinię. Moją. Własną. Prowokatorską. Magazynowo-blogowy charakter Motywu daje mi całkowitą wolność w takiej formie.

    I tak jestem po trosze dupkiem, recenzentem, pajacem, felietonistą i czym jeszcze byś tam chciał. Powinieneś wiedzieć, że we właściwych stosunkach i okolicznościach nie jest tak, że „dziewczyna daje” i nie używałbyś tak odrażającego stwierdzenia.

    I wybacz, ale zupełnie nie rozumiem frazy „kreowanie się w internecie”. Rozumiem, że jest z założenia pejoratywne. Dla spokoju mogę powiedzieć jak ja widzę życie – wszystko, co robimy jest pewną kreacją. Czy w „realu” czy internecie, sęk w tym czy te kreacje są spójne. Moja jest.

    @godai: Zęby zjadłem na takich i podobnych dyskusjach, na małych prztyczkach itd. Wiem, by nie karmić Troli Bartku, ale co poradzić jak dla mnie jest to forma rozrywki, której nie potrafię sobie odmówić ;). Inna rzecz, że na innym polu nie byłbym taki miły. Tutaj istnieją reguły, których nie przekraczam, mimo że peleton już to zrobił.

    @Mysza: ano taki mój urok ;). Ja nawet nie ukrywam, że niektóre rzeczy są „pod publikę” (nawet to gdzieś napisałem) – ale ja tak naprawdę myślę, realizuję coś, co zawsze chciałem zrobić, ale się gdzieś powstrzymywałem. Tak jak od paru dni chcę sprawdzić czy przeskoczę przez tory z peronu na peron. I sprawdzę to. Nie wiem tylko kiedy. Może to urok może i przekleństwo.

  • 2 siostry, brat.
    taa, każdy troll to na pewno jedynak.

    a pytanie po co tu wchodzę przypomina mi retorykę z filmwebu:” po co oglądasz ten film jak Ci się nie podoba?” żeby się przekonać. Poza tym, że pisze co mi nie styka to bardzo lubię czytać MD.

    a po strzelaniu do złych komiksów przyjdzie pora na palenie stosów z niesłuszną treścią:>

  • Cóż począć, cena sławy. Następnym razem, jak będę odbierał od ciebie komiksy, to dasz mi autograf. Od Konrada sam sobie załatwię :)

    @konrad – czym innym jest polemika z marudzącym czytelnikiem, a czym innym reakcja na zbieżne w swoim charakterze i typie, powtarzające się ewidentne ataki, inspirowane, w/g mnie, jakąś myślą przewodnią.

    Cena sławy. Zadarliście, chłopy, to tera mata.

    Jest jedna rada na takich, którą dał mi mój porucznik: „Jebać. Karać. Nie wyróżniać.”

    Hm. Zmarnowałem sobie fajny cytat do słowa na niedzielę. Trudno.

  • „a po strzelaniu do złych komiksów przyjdzie pora na palenie stosów z niesłuszną treścią:>”

    a tego to już nie powiedziałem.

    przykład z filmwebem nie za specjalnie. ja bym to porównał do unikania recenzji filmowych konkretnych krytyków, których nie trawimy, albo z którymi nigdy się nie zgadzamy.

    bo film to film.

    choć ja np. nie oglądam filmów np. polskich komedii romantycznych – bo nie lubuję się. ale gdybym obejrzał… kto wie czy nie byłbym zmuszony do wideorecenzji.

  • Godai: no ja jestem po prostu pełen dobroci i wiary w ludzi:(

  • KRLu – bez przesady. Nie muszę być hejterem, żeby się z Łukaszem czasem nie zgadzać. Ba, powiem więcej. Mogę być jednocześnie jego kolegą, i strzelić wprost, że uważam że się u niego momentami taki komiksowy Kompleks Mesjasza ujawnia.

  • Czasem trzeba mieć jakąś misję zamiast ciągle wzruszać ramionami nad wszystkim.

  • I dlatego myślę, że się rozumiemy i możemy znosić różne rzeczy. I rozmawiać szczerze. Również o wadach. Zasada „no offence”. Tak jak w kowbojskich filmach, gdzie jeden zastrzeli drugiego i mówi „To nic osobistego” (cholera, gdzie ja to ostatnio przeczytałem?).
    Szkoda, że niektórzy zasady „no offence” nie rozumieją i rozdrapują jakieś zatęchłe strupy.

  • @ Gonzo
    no i ja nic takiego nie mówię. kumple nie sa od lizania się po dupie, a rozmowa nie jest od smyrania się pisiorkami po ustach.

    ja się tylko dziwię peletonowi, że mu przeszkadza, że na stronie o komiksach ( komiksach przypominam, a nie biedzie w afryce, czy chorych na raka w naszych rodzinach) że na tej stronie nie jest poważnie, 100 procentowo merytorycznie, filozoficznie, elokwentnie i naukowo.

    niektórzy na prawdę nie mają innych problemów chyba. mi komiksy pozwalają na chwilę zapomnieć, że dookoła mam szare gówno (praca, tabletki na banię, chujowa pogoda i jeszcze kupno węgla na zimę). więc im kolorowiej i inaczej jest na tego typu serwisach – tym lepiej.

  • lol, tez kupuje węgiel na zimę do dwóch kaflowych:>

  • „Motyw Drogi – z nami kupisz nawet węgiel na zimę!”

  • Mysza… po tobie widać chociaż ,że ten węgiel przerzucasz. ja wyglądam jak pół własnego cienia.

    a co do dyskusji:
    ja to ubiorę w taki przykład.

    pan peleton lubi heavy metal. nie lubi disco. ale zamiast dyskutować z muzykami metalowymi o ich muzyce, pcha się do tych od disco i truje im dupe, że oni nie grają metalu. na litość…
    gdyby zaczął z nimi dyskusję o disco, wtedy nawet najbardziej niewybredne epitety ( nie smyranie się pisiorkami) były by na miejscu. ale płacz nad tym, że krowa nie jest koniem, wzbudza u mnie jedynie lekki uśmiech politowania. tak można zawracać gitarę Błażejowi od komiksowych zeszytów albo publikacjom naukowym – bo tam sprzedaje się nam produkt, który z założenia jest poważny i z zasady powinien mieścić się w pewnych granicach …powiedzmy to gatunkowych [esej, recenzja, praca magisterska itd.] albo choćby dlatego, że sami autorzy na samym początku je wyznaczyli. ale po cholerę czepiać się człowieka, który obrał sobie drogę wrzucania do kibla tytułu, który według niego na to zasługuje?

  • KRL, tylko za szacunku dla tego, co robisz, nie napiszę, że pierdolisz jak połamany. Wpisujesz się w logikę, że komiksy sa dla cepów i prymitywów, którzy opinię na cokolwiek, co im podpadlo, wyrażąją przez spuszczanie tego czegoś w kiblu, i – o zgorzo! – nagrywanie całej akcji i puszczanie jej w sieci. To ma być ten twój „kolorowy świat”??? Tak mają wyglądać recki w serwisach? Nawet te mniej poważne? Bo ja też niekoniecznie wolę nadmuchane teksty, ale jest jakas granica. Faktycznie, nie znam ŁB, ale nawet jakbym znał, to opinii o nim bym nie zmienił. Poza tym nie podoba mi się to łaszenie do przeciwnika w sporze i lawirowanie stawianymi poprzednio tezami. Kamil nie mówił o ostrzeganiu, być może, ale gdzie ty tu widzisz debatę? Na temat Y wyraziłeś opinię? Proponuję przeczytać ten tekst jeszcze raz i komenty innych użytkowników. WSZYSTKICH. I tak – kreowanie się gdziekolwiek uważam za określenie pejoratywne. I nie wciskaj mi filozoficznych tekstów w stylu: wszystko jest kreacją, bo wiesz, o czym mówię. Twoja kreacja wcale nie jest spójna, bo robisz to, co robisz, pod publikę. Co sam przyznajesz. Nie kryjesz też, że dla kasy byś z niej zrezygnował. A to juz zenada.Rozbawiasz mnie też świętym oburzeniem na „dziewczyna nie dała”. Heh, wrzuć na luz, bo zaczynasz stosować podwójną miarę. Godai też zaszalał, nie ma co. Wg twojej definicji sam jesteś trollem, bo osta na Gildii to za co oberwałeś?
    KMH – misję trzeba mieć, ale co to za sztuka być misjonarzem-hejterem?
    KRL na koniec mnie dobił: piszesz dokłądnie to samo co ja, tylko innymi słowami ;) ŁB pisze posty o gównie, ktorego żaden komiksiarz nie tknie. Mnie inetresuje tylko jego motywacja. Bo w to, że on „otrzega”, nie wierzę. Kogo ma ostrzec??? Ciebie? Mnie? Myszę? Gonza? A skoro to lipa, to znaczy, że wyłazi z niego mentorsko-megalomańska maniera, która sprawia, że kreuje się na tego jednego jedynego nieomylnego zbawcę komiksowego świata. Co jakiś czas strzelając sobie w stopę. Bo wystarczy popatrzeć na fora Gildii, Alei, na wyniki konkursów, na recki, żeby stwierdzić, że gośćiu po prostu źle strzela. I znów – dlaczego? Przecież to chyba nie debil? Więc jest to przemyślana kreacja, obliczona na… Nie jestem psychologiem, psychiatrą, socjologiem, itd, więc dalsze analizy sobie daruję.

  • Mnie w łukaszowym performansie jedynie zawiodła przewidywalność. Zanim zapuściłem film wiedziałem co się stanie. Idea spoko, ale można było pokombinować. Np. ugotować komiks i go pożreć, sprezentować nielubianej sąsiadce, uszyć sobie z komiksu koszulkę i przepocić ją na trenigu jogi. Możliwości jest cała masa. Spuszczenie w kiblu to najmniejsza linia oporu.

  • Rany, że też Wy macie czas na pisanie takich elaboratów w komentarzach – przez to mi cała przerwa na Internet schodzi na oglądanie żyłek na napinających się pośladach.

    (to oczywiście metafora)

  • Peleton, czemu nie komentujesz u nas pod Swoim nickiem z forum Gildii czy Alei?

  • @peleton: Nigdzie nie powiedziałem, że cokolwiek porzuciłbym za kasę. Idź człowieku stąd, bo sobie coraz więcej dopowiadasz. Kończę ze swojej strony dyskusję. Nie mam zamiaru udowadniać, że nie jestem wielbłądem, bo Ty nie umiesz czytać.

  • Rob, w przerwach między jednym a drugim blantem?

  • możemy to tez zakończyć zupełnie inaczej.

    z okazji (puki nie puszczą wiązki z nadprzeciwka) nieudanego końca świata:

    pogódźmy się. uśmiechnijmy. przytulmy. otwórzmy piwka i włączmy jakiś smieszny filmik na youtube. albo redtube.

    i poczekajmy na kolejny wpis na MD.

    peace.

  • @kmh ‚Czasem trzeba mieć jakąś misję zamiast ciągle wzruszać ramionami nad wszystkim.’

    nieno, jasne. mąciwodowie, wolnomyśliciele i misjonarze są potrzebni. Ale nikt ich poważnie traktował za mieszanie kijem w sedesie nie będzie. i z misji nici.

    To w końcu: misja dla żartu, żarty z misji, żartobliwa misja, czy misyjna żartobliwość? bo ja się już gubię.

  • @peleton:

    „Wg twojej definicji sam jesteś trollem, bo osta na Gildii to za co oberwałeś?”

    Nie. Bo ja bluzgnąłem Blacksadowi za to, że uważam, że mnie obraził, a ty trujesz dupę, bo uważasz, że Łukasz robi coś, czego nie powinien robić. Nie będę ci tłumaczył różnicy, bo jak nie widzisz, to szkoda tłumaczenia.

    Ja jestem chamem. Ty jesteś trollem. To jest moja definicja, a to, że źle ją pojąłeś, to twój kłopot. Generalnie tylko twój.

    Poza tym, cóż, ty jesteś tylko małym elementem trollowego zjawiska, jakie tu ma miejsce ostatnio, mówiłem o masie, więc tak się nie nobilituj, bo to nie było personalnie.

    KRL: piwo na MFK? Bo pomysł dobry.

    Może pan Peleton na żywca podejdzie i się podzieli. Już mam jedno spotkanie umówione z pewnym człowiekiem, co mnie będzie przepytywał na okoliczność internetowego żartownisiostwa.

  • Gonzo: no weź, jeden filmik z kiblem a Ty już zaczynasz sprawiać wrażenie, jakby Ci zależało. I jeszcze obchodziły standardy. To ty? Ktoś Ci ukradł tożsamość?

  • mnie o piwo nie trzeba nawet się pytać. to jest to słowo klucz, które odpala we mnie jakiś pozaziemski,przedziwny mechanizm.

  • Ludzie… o jakie pierdoły wy się spinacie ?! Toż litość i trwoga ! Nie kumasz dowcipu ze spuszczaniem czegoś w kiblu ? Trudno. Ja sam uwielbiam z premedytacją rzucać bezdennie nieśmieszne żarty i akurat wideorecenzja jest dla mnie spoko, bo wiem/wierzę ,że Łukasz specjalnie zszedł do tego poziomu. Gdyby mi się nie podobało/nie kumał bym, to wzruszył bym ramionami i poszedł dopić stygnącą już zieloną herbatę. Motyw Drogi nie jest rzeczą bez której nie mogę się obejść – nie ma w internecie takich rzeczy. Chyba co poniektórym brakuje takiego dystansu do rzeczy na które trafiają w internecie. Panie Peleton, wyjmij waść kij z życi, bo robisz zamieszanie wokół rzeczy które tak naprawdę powinny być ci zupełnie obojętne. Kup ukochanej kwiaty i przeproś za ostatnią sprzeczkę przy kolacji, wypożycz film który bardzo chciałeś obejrzeć albo nigdy nie miałeś na to czasu, albo sięgnij z półki ulubioną książę i przypomnij sobie co lepsze fragmenty. Życie jest zbyt krótkie żeby nawracać na swój tok myślenia każdego blogera w sieci.

  • @kmh – a tam zależało od razu… nie lubię się gubić w interpretacji. to raz. a filmik z kiblem mnie zwyczajnie podłamał – takie wytaplanie się w kupie po skopaniu leżącego.

    zresztą nie wiem o jakie ‘zależy’ chodzi. zależy o co chodzi że miało by mi niby zależeć.

  • Chłopaki, fajnie że nie kasujecie postów (co to chyba kiedyś Gilbaert KaMeHowi imputował) no ale dyskusja z jakimś niedojebanym anonimem to już totalny LOLson.

  • Spoko, pamiętajmy o tym, że kłótnia w internecie jest jak paraolimpiada.

    Zanim zadziała Prawo Goodwina (i nie chodzi o Archiego, boga scenarzystów).

    Nie tyle „niedojebany” co „tchórzliwy”. Najwyraźniej na zna z innych miejsc. Ale może się wstydzi, że gada takie pierdoły?

    ;)

  • Maciej: cóż powiedzieć, imputowanie jak imputowanie. Co najwyżej połączyłem serie bełkotliwych komentarzy w jeden.

  • a może mały videokonkurs „co zrobiłem z moim egz. WM”?

  • Chyba tyle osób tego nie kupiło, aby można było konkurs organizować.

  • kingpin

    ale byłby dobry powód żeby kupić…

  • Szkoda tyle kasy.

  • @Luka: Video-recenzja „Władców Sróch” jest twym najlepszym dokonaniem na MD.

    Luv it!

    @Peleton – Nie jesteś „przypadkowym przechodniem” – pojawiasz się tu często i jeszcze jak mówisz np. na forum Gildii, więc anonimowość w Twoim przypadku oznacza jedynie brak odwagi cywilnej. IMHO

    A o samym “Włatcach”:

    Ile sezonów można się śmiać z: “Dzieńdoblyyy, nazywam się Czesioo”?

    Dlaczego nie śmieszyło mnie to nawet za pierwszym razem? Świat jest pełen tajemnic…

  • Dobra, cicho teraz, ja mam komentarz nr 99, teraz czas, by KRL trzasnął setny.

    I niech nikt się nie waży.

  • PRUUUUUUUUUUT !

  • Hah! Pure ownage :D

  • nienawidzę was……. :P

  • JAPONfan

    Ej a wiecie ze jak sie czyta co piaty poat i potem wraca co czwarty to i tak człowiek łapie o co chodzi? I wiecie co? I podsumuje to co przeczytałem myslą głeboka mojego dziadka: „Mogę kogoś lubić i dlatego mogę mu powiedzieć że pierdoli. Bo jak kogos nie znam i nie lubię to nic nie powiem bo i tak nie uwierzy ze jest pierdolnięty”. I uwaga uniwersalna odpowiedz od niewątpliwe sympatycznego Łukasza z MD dla niewątpliwie sympatyczengo peletonu: skocz mi.

  • peleton

    JAPON – do peletonA, jeśli już. To, że godai ciągle się czepia o odmianę, to ja też moę? Tym bardziej, że z moim nickiem jest o niebo łatwiej ;)
    Do wszystkich ciekawskich – muszę was rozczarować: NIE pisuję na Gildii ;( Tzn inaczej – ze 3 lata temu nawet się tam zarejestrowałem, ale nawet nie pamiętam jako kto. Chyba nie peleton. Rzadko pisuję na forach, czytam je tylko w miarę regularnie. Na MD się przyłączyłem z sympatii, ale jak widać wypowiadam się rzadko, a w zasadzie tylko wtedy, jak mocno mnie coś zdrażni. Tak było z tekstem kmh, tak jest z tekstem ŁB. Uważam to po prostu za popelinę najniższego sortu. Nie dostrzegam dowcipu. Umyka mi finezja rozumowania ŁB. Czy mam do tego prawo? Mam. Mam też prawo doszukiwać się innych niż wciskane mi przez ŁB motywów. To, że bystry gościu zniża się do tanich chwytów już samo w sobie jest masakrycznie beznadziejne, a gdy dochodzi do tego wahanie, co by było, gdyby w grę weszła jakaś kaska, to już nie pozostanie nic innego, jak napisać: „no comments”. No i ten megalomański i pouczający styl pisania. Wytyka go sporo ludzi, bo po prostu drażni. Być może niektórzy to lubią – OK, ich sprawa. Mnie mierzą wieczne połajanki i pohukiwanie, przetykane aluzjami do własnego geniuszu i nieomylności w sądach. Nieomylności, która nie wytrzymuje często zderzenia z rzeczywistością.

  • Masz prawo i alleluja.
    Lecz po raz kolejny – czytaj, waść, ze zrozumieniem! Ja się nie waham! Ja nie rozważam! Lemur zapytał – odpowiedziałem. Pojmij, że nie znam odpowiedzi na tak zadane pytanie. Ni mniej ni więcej. I odpowiadam zgodnie z prawdą. Dlaczego nie „kreowałem się” przy tej odpowiedzi i nie powiedziałem stanowczego „NIE”? Bo nie owijam w bawełnę, niestety okazuje się, że szczerość nie popłaca, bo nie każdy zrozumie.

    Denerwujące jest to, że mówiąc w aspekcie tego wpisu pieprzysz waść powyższe frazesy. Jak każdy – mam lepsze i gorsze momenty, i tak – wychodzi ze mnie czasem buc. Ale na boga! Ten wpis to subiektywizm z krwi i kości i nic więcej. To jest moje zdanie, z którym się można zgodzić bądź nie (co parę osób uczyniło). Subiektywizm do cholery, a nie mi tutaj będziesz mówił o „nieomylności”, która, z założenia przy takich wpisach nie ma prawa istnieć.
    Wkurzaj się, jęcz, zgrzytaj zębami. Niestety fakt jeden pozostaje – Ty wciąż to czytasz, Ty wciąż tu wchodzisz. I dobrze. Bo mamy wiele innych walorów, pomijając popelinę. Amen.

  • Peleton, ja Cię tylko proszę, abyś wpisywał jakiegoś działającego maila, bo przez te fałszywe dwa nie ma jak się z tobą skontaktować.

  • Też mam jakiś lekki niesmak… Coś jak Mysza, gonz i Peleton.
    Bo właściwie po co ten wpis? Informujesz o fakcie znanym nam doskonale, że władcy są be. Najpierw w mądrych słowach i mentorskim tonem, by potem zakończyć w formie niezbyt śmiesznej i niewiele wnoszącej do dyskursu. Zbliżasz się do TV Shows, gdzie chodzi wyłącznie o… no właśnie o co? O pokazanie kibla?
    Rozumiem, że robisz to świadomie, dopasowując formę do obiektu… Tylko po co?

  • Chodzi o to, że znowu napykaliśmy ponad 100 komentarzy, przez co bijemy wszystkie komiksowe fora na głowę!

  • Ale chwilunia!

    Po pierwsze – czy ktoś Ciebie, Łukaszu, zmusił do zakupienia owego komiksu? Napisałeś na wstępie że serialu nie trawisz, więc po co kupowałeś „komiks”? Z kronikarskiego obowiązku? Nie sądze, bo inaczej kupowałbyś każdego kupsztonga jaki pojawi się na rynku. Może żeby zaszokować czytelnika (a potem widza, bo wkroczyłeś tą „recenzją” na pole videorecenzji)? Też wątpię bo inaczej byś się podtarł egzemplarzem, w myśl zasady – jak szokować to na całego. Pozostaje jedna opcja – wpadłeś na pomysł żeby spuścić komiks w kiblu i trafiłeś na dogodną ofiarę. Gonzo dobrze napisał – gówniarstwem (nomen omen) pachnie to na dziesięć kilometrów.

    Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz zmuszony aby zapychać kibel kolejnymi zeszytami. W trosce o Twoje zdrowie oraz o sąsiadów.

    Pozdrawiam.

  • Czy to, że włatcy są be jest tak doskonale znanym faktem? To już jest kwestia dyskusyjna. Łukasz napisał: „…znam wiele osób w swoim wieku, które “Włatców” namiętnie oglądają.” Dopiero komentarze wykazały, że wszyscy uważają ten serial za gówno. Wcześniej Łukasz wiedzieć tego nie mógł.

  • Nie sprecyzowałem – chodziło mi o komiks. Serial sam przez jakiś czas oglądałem… Łukasz mógł się spodziewać, że komiks będzie tylko kalką serialu, cieniem jego i do uniwersum komiksowego (abstrahując od poziomu serialu) za wiele nie wniesie.

  • Dziękuję Jaszczu. Widzę, że uważnie czytasz. Powiem więcej, parę osób się do mnie odezwało prywatnie mówiąc, że mimo że są fanami WM to mój wpis im się podobał.

    @P i o_O – owszem, nikt mnie nie zmuszał. Postanowiłem kupić komiks, by zobaczyć czy (a jeżeli to „jak”) sprofanowano medium. Gdy to zobaczyłem postanowiłem dać temu upust. Najpierw słowami, potem czynem. Gówniarsko sprofanować. Tak.
    Inna rzecz, że to był ukłon w stronę jednej dyskusji na Gildii, w której powiedziałem coś dla śmiechu.

  • @Maciej – sugerujesz, że ekipa MD realizuje jakąś serię zamierzonych prowokacji, która ma im zapewnić większą popularność.
    Przy czym Łukasz robi to wprost, a Konrad stosuje podstępne chwyty – np. „pisanie skrótowe o komiksie kultowym” (vide Akira). ;) :)

    “Gówniarsko sprofanować. ” Jak można sprofanować coś, co już jest gówniane? Gdybyś tam spuścił “Blankets” czy inny “Phenian”to byłaby prowokacja…

    Inna rzecz, że pewnie wodociąg byś taką cegłą zapchał. :)

  • P, ja Cię proszę, nie wszystko jest oczywiste dla wszystkich a Motyw nie jest pisany przez i dla ludzi, którzy weszli na wyższy poziom świadomości i abstrakcji i wszystko już wiedzą.

  • Ja wiem, że jestem głodny ;).

    @P – ale po co, jak to dobre komiksy są? ;P

  • Ty mnie nie proś. :)Wyraziłem swoje zdanie.
    Wydaje mi się, że publika czytająca MD akurat to i akurat o Władcach wie albo się domyśli po przerzuceniu paru stron… I kibel był zbędny – z mojego punktu widzenia.

    Anyway, nawracać was ogniem i mieczem albo uprawiać hamletowskich gestów „Pshestaję wAs cZyTaĆ, sgińcie!” nie zamierzam, bo jak ktoś słusznie napisał, to tylko internet. ;)
    Peace.

    (wywal tego dubla, plis)

  • To ja się pytam „Po co, jak to zły komiks jest?”
    I nie piszcie tak szybko, bo znów muszę pisać podwójnie, a Konrad od edytowania moich komentarzy już sobie pewnie rękę spocił. ;)
    Nie macie co robić w sobotę rano? Na dwór, komiksiarze pryszczaci, wojownicy internetowi! ;) :P

  • Ja przyzwyczajony rutyną w trakcie tygodnia wstałem przed siódmą. Kurde, pora coś zjeść.

    Po co? Jaszczu Ci wytłumaczył. Bo bardzo możliwe, że niektórzy tego nie wiedzieli. Bardzo się cieszę, że tutejsi czytelnicy WM zlewają ciepłym moczem, ale komentujący nie tworzą całkowitego przekroju. Dla przykładu – od wtorku weszło do nas parę osób z googli, które właśnie szukały informacji o „Włatcach Móch”. I o komiksie. Na przykład to zapytanie mi się spodobało – http://www.google.pl/search?hl=pl&q=co+ile+wychodzi+komiks+w%C5%82atcy+m%C3%B3ch&btnG=Szukaj&lr= ;)))

    Jeżeli natomiast pytasz „po co?” w kontekście formy – bo chciałem się zabawić, bo taki jestem, bo lubię kontrowersje. Bo ciekawe są ludzkie reakcje. Wszystko po trosze. Jesteś częścią eksperymentu ;P

  • Czyli jednak chcesz nieść oświaty kaganiec i tego misjonarza słusznie Ci wytknęli… Ok, na drugi raz się nie odezwę.

  • Odzywaj się ;P. Nie gadaj bzdur! Tak, Gonzo mnie dobrze zna i wie co mówi, poniekąd słusznie mi wytknięto – bo tak, czasem uważam, że chcę wnieść jakąś różnicę tym co piszę. Że tak – często uważam, że nie piszę tylko dla siebie. Czy to źle, czy dobrze? Może to mój gówniarski, młodzieńczy idealizm albo jakiś chory zapał? Nie wiem.

  • Ale następnym razem spuść w kiblu jakiegoś Moebiusa za 150 :>

  • Musiałbym spalić chyba, bo by twarda okładka się zablokowała.

  • JAPONfan

    niema recenzja wyskakuje jako trzecia w goooglu po wpisaniu „komiks włatcy móch”. oooostro.

  • Jutub w googlach ma zapewnione ciepłe miejsce. Zobacz tutaj i looknij na „owner”. Nie dziwota teraz, hę? :)

  • JAPONfan

    Ja wiem, ale google robi wedlug odwiedzin, a to znaczy ze twoj filmik obejrzalo wiecej osob niz weszło na strone fanów serialu.

  • Komiks jest słabiutki, a video jest pomysłową, lekką i zabawną formą ukazanie tego punktu widzenia.

    IMHO jest to humor wyższych lotów i finezji niż ten z „WM”

    I jest to forma idealnie dopasowana do recenzowanego dziełka.

    Nie pisze się eseju na 30 stron po lekturze świerszczyka.

    Trafiony zatopiony.

    @Maciej: z Moebiusem to mogła by być niezła prowokacja! Kusi, kusi… :D

  • No i widzisz jak sam ślizgasz się na gównie, którym sam rzucasz?
    Cyt: „Po co? Bo bardzo możliwe, że niektórzy tego nie wiedzieli. Komentujący nie tworzą całkowitego przekroju.” Cyt za kmh: „P, ja Cię proszę, nie wszystko jest oczywiste dla wszystkich a Motyw nie jest pisany przez i dla ludzi, którzy weszli na wyższy poziom świadomości i abstrakcji i wszystko już wiedzą.”
    Czy to nie ty przypadkiem pouczałeś pewnego tłumacza, że przy postaci Luka i Lei nie powinno być przypisu, bo przecież to Gwiezdne Wojny? Na wątpliwości innych forumowiczów (chyba nawet klosa, któremu twój performens tak podchodzi) odpowiadałeś bez wahania: „Ale to GW!!! Wszyscy to znają!!!” A teraz co? Perspektywa ci się zmienia, bo idealnie pasuje do twojej obecnej optyki. Celowo piszę „obecnej”, bo ja widać, zmienia się ona wtedy, gdy ci to pasuje. Ergo: wyznajesz moralność Kalego. Może to faktycznie młody wiek, ale w sumie 18 już skończyłeś, więc wymagałbym od ciebie więcej, niż od 11-latka. Na pewno więcej, niż udowadnianie przed komiksiarzami, że pseudokomiks WM to gówno, którego miejsce jest w kiblu. Oni to doskonale wiedzą, jak zauważyłem ja, P i jeszcze parę innych osób. Rada: nie żongluj argumentami i bądź konsekwentny w opiniach. A jeśli chcesz mądralować – idź do szkoły. Na belfra byś się nadał. Bo każdym postem starasz się swojej nieomylności dowieść. I to nie pieprzenie frazesów. To fakt. Taki jest styl twojej pisaniny: mentorski, pouczający. Megalomański. Nie pozostawia pola do interpretacji. ŁB ma rację, bo to przecież ŁB. Skoro dla niego coś jest oczywiste, to znaczy że jest oczywiste dla wszystkich. O ironio – w przypadku WM masz rację ;) Oczywiście jest to oczywiste dla wszystkich fanów komiksu, no ale przecież coś trzeba zrobić, żeby zaistnieć. Ot, taka mała przywara.

    Co do mojego adresu: hm, po co on komu? Poza tym, jeszcze by się okazało, że należy do pewnego nieco już zapomnianego scenarzysty ;/

  • Ty jesteś niereformowalny i podajesz niewłaściwe przykłady.

    Co innego „wiedza” (Twój „adekwatny” przykład z Gwiezdnymi Wojnami) a co innego opinia (o konkretnym komiksie).

    Nie umiesz odróżnić wiedzy powszechnej (GW) od opinii (które bywają różne, nie ma „powszechnej opinii”). Co innego „znać”, co innego „twierdzić coś na dany temat (opinia)”.

    Jak się nauczysz odróżniać „opinie” od „wiedzy powszechnej”, nauczysz się nie dopowiadać sobie czegoś, czego nie powiedziałem, używać odpowiednich analogii to wróć. Możesz się też nauczyć wpisywać prawdziego maila.

  • od razu mówię, że nie mam nic wspólnego z peletonem. Żeby mnie co poniektórzy nie podejrzewali.

  • A znasz powiedzenie: „Tonący brzydko się chwyta”? Rozumiem, że nie dopuszczam do siebie myśli, że mógłbyś się wyłożyć, zapewniam cię jednak, że sprzeczności w mojej argumentacji nie ma żadnej. Bo i w jednym przypadku i w drugim mówimy o wiedzy. Czy dotyczy ona znajomości GW czy znajomości WM – to nie ma nic od rzeczy. Opinia jest rzeczą wtórną wobec wiedzy, jaką się posiada (albo nie) na ich temat. Polecam pierwszy lepszy podręcznik logiki. Wtedy będziesz chwytał się ładniej ;) I nie będziesz popadał w megalomanię. Znów pouczasz innych, jakie to problemy mają z tym i owym. I znów obrywasz po uszach. Chyba kręci cię taka zabawa. Ma ona swoją nazwę. Prowokowanie ma swój sens wtedy, gdy opinia wyrażona przez prowokatora jest kontrowersyjna. Ty zniżyłeś się do poziomu sracza z pobudek bliżej większości nieznanych. I zauważ co osiągnąłeś. Ponad 100 wpisów nie na temat, który wywołałeś, ale o tym, jak marnie/świetnie poradziłeś sobie z tematem. Totalna porażka recenzenta.
    Co do maila: nie mam problemów z wpisywaniem go tam, gdzie trzeba ;) Jakoś nie wydaje mi się, żeby na MD był taki obowiązek. Ustawa o ochronie danych itd…
    No i przytakuję gilowi. Ja to nie on. I na odwrót.

  • Masz całkowitą rację. I co teraz?

  • Peleton, to kwestia szacunku, skoro wpisujesz wadliwego maila to oznacza, że masz gdzieś inne formy kontaktu. Chciałem z tobą porozmawiać na inny temat niż te wasze przepychanki, które mnie nużą, ale skoro podpisujesz się lipnym nickiem i lipnym mailem, to niech Ci będzie.

  • Ja jestem tylko pełen podziwu dla kogoś, kto śmie pisać cokolwiek o mojej „pseudoanimowości” czymkolwiek by nie była, a sam postępuje jak postępuje. Jestem pełen podziwu dla kogoś, komu do usrania trzeba tłumaczyć jaki kształt ma ta strona, a on dalej będzie pisał nam jacy jesteśmy beznadziejni gdy nie piszemy „recenzji” w powszechnym mniemaniu tego słowa (vide najechanie na Konrada w Akirze). Nie za bardzo widzę też cel Twoich wypowiedzi – żeby mnie prowokować tymi nędznymi zaczepkami? Żeby spróbować mnie zgnoić? Gdybyś Ty miał jakieś sugestie, które zawsze przyjmujemy z otwartymi ramionami – ale nie, Ty w pierwszej swojej wypowiedzi nazywasz mnie pacanem, a w każdej jesteś agresywny. Przepraszam, ale ja nie mogę w tym uczestniczyć. Ja nie mogę Cię nawet poważnie traktować – wyzywasz mnie i podjudzasz, przeinaczasz moje słowa, ale nie napiszesz mi prywatnego maila z sugestią (a dostaję takich sporo), ba! Co jest powodem tego, że ukrywasz się, nie wiem i nie zamierzam spekulować.

  • Mówiłem coś o nawykach żywieniowych. Chyba, że podbijamy liczbę komentów, to dajcie coś napisać JAPONowi. Jak napisał na Gnieździe Światów, to miał trzy razy tyle komentów, co średnio reszta wpisów :D

  • Godai, już przestań z tym niedokarmianiem trolli, niech się wygada, tak przynajmniej pełniej widać, o co mu chodzi.

  • JAPONfan

    Dalej działa zasada „5 w przod 4 w tył”. A jakie złote mysli sie wychwytuje. A jakie akrobacje jezykowe.
    Tylko popcornu żal.

  • Ja nadal, albo może – im dalej tym mnie – łapię o co chodzi w tej wymianie zdań, bo dyskusja to już nie jest.

  • JAPONfan

    Bo chodzi o to że Ricz podejrzewa Łukasza o to ze ten zdradza tajny kodeks pisania. Łukasz mowi ze wszystko sie zgadza tylko ze nie zdradza a zgadza. Się z Jaszczem. I Ricz twierdzi ze to tak naprawde Brook jest i ona zdradza i nie czytala podrecznika do logiki. I mowi że Brook tak robi ze poczua kazdego, a potem mowi Łukaszowi zeby przeczytał podrecznik do logiki.
    Mam podejrzenia ze koło 200 setnego wpisu okaze się ze tym Podrecznikiem jest KRL i wyjdzie z szafy pokazujac swoje zdjęcie w okładce. I z pozaginanymi rogami. Bo ta okładka to bedzie SC a nie HC.

  • karolkonw

    a mi się nei chcę czytać wszystkeigo ale tak apropo Kamila peirwszego postu:
    z tego co wiem rpzynajmniej w temacie gier twóca ma mało do powiedzenia Władcy much jako brand zostali po rpostu sprzedani
    wiem o tym bo my z kolei odmowilismy robienia gier dla nich…

  • O, to ciekawe, nie wiedziałem, że jesteście już tak rozpoznawalni u nas. Świetnie.

  • karolkonw

    chyba nie jesteśmy na pewno nam na tym niespecjalnie zależy
    polska to niestety żaden rynek
    grami zajmują się agencje na zasadzie „dzwon po studentach robimy gre za 1000 zl”

  • A to nie wiedziałem. Ostatnio kolega z Krakowa (acz szczuplejszy) prosił mnie o kontakt na WM, bo chciałby im zaproponować zrobienie gry na motywach (acz takiej unplugged). A ja oczywiście nie mam kontaktu, bo mnie tylko kupiła Nasza Księgarnia. A od kogo oni kupili – nie mam pojęcia. Być może faktycznie gość sprzedał jak Sapek i nie ma wpływu na sublicencje.

  • JAPONfan

    kliku klik

    ach zesz mac moja nie to mialo isc

    to mialo

    kliku klik

  • Japon! Ałaaa!

    Wyjdź!

    Ale za to pierwszy link fajny, chyba najlepiej Fight Club wyszedł :)

  • pierdole was wszystkich. włatcy the best

Dodaj komentarz