Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Akira, czyli koniec pewnej epoki


papier · komentarzy 26

czlap czlap

Pierwszy raz o „Akirze” przeczytałem, podejrzewam, że podobnie jak wiele innych osób, w Secret Service, w rubryce poświęconej mandze i anime. To w sumie były czasy, że cokolwiek o czym napisano w SS od razu stawało się kultowe. A przynajmniej rozpoznawalne w szerokim kręgu jego czytelników.

W 2000 roku, jeszcze w podstawówce, wybrałem się ze znajomymi do Warszawy. Wtedy to była dla mnie całkiem poważna wyprawa – na co dzień do szkoły miałem raptem 15 minut marszem i na własną rękę do miasta się nie wypuszczałem. Tak też nieco spuszczony ze smyczy wpadłem do Empiku, czy też może istniejącego jeszcze wtedy Extrapola, i kupiłem jeden tom „Akiry”, konkretnie czwarty. Przez następne lata z różną intensywnością próbowałem nabyć resztę i proszę, dwa tygodnie temu wreszcie się udało.

Czuję się trochę jak po zakończeniu długaśnej podróży, oto wreszcie cała historia w jednym miejscu, na mojej półce. Już nie pamiętam, kiedy konkretnie postanowiłem, że jednak zbiorę wszystko. Tomy 1 – 3 trafiłem przez Allegro, kilka następnych również, kolejne kupiłem również u Buców z Metra. Próbowałem nawet kupić ze dwa przez sklep JPFu, zapłaciłem, ale przesyłki nie wysłali. Olewali również maile i telefony, no cóż.

Największy przystanek miałem przy okazji 12 tomu. Nie było go na Allegro, nie było u Buców, na moje pytania o możliwość odsprzedania mangowe fora dyskusyjne pozostawały głuche. W końcu zlitował się nade mną Daniel Gizicki, od którego kupiłem nie tylko tom 12, ale również 13 i 14 Potem zostało mi już tylko czekać, aż uzbiera mi się wystarczający nawis gotówki, aby zakupić pięć ostatnich tomów.

Trochę liczb:

  • 2200 stron, w przybliżeniu
  • 19 tomów
  • lipiec 1999 roku – wydanie pierwszego tomu
  • wrzesień 2003 roku – wydanie tomu ostatniego
  • 317,60 zł – tyle kosztuje całość, według cen okładkowych
  • 5,3 kg – waga całości
  • 18 cm – tyle całość zabiera na półce

Polskie wydanie nie jest drastycznie mniejsze od amerykańskiego, to raptem centymetr mniej w obu wymiarach i mam wrażenie, że to kwestia szerokości marginesów grubszej, siedmiotomowej amerykańskiej wersji. Niemniej, często rysunki Otomo są gwałcone przez format, i giną gdzieś hen, w zagięciu stron. W tym komiksie znajduje się mnóstwo kadrów, które zasługują na A4, albo wręcz na A3.

Co do warstwy fabularnej, to „Akira” może imponować tempem akcji i rozmachem, jednakże w końcówce zaczyna przypominać nieco Dragon Ball, względnie mecz o mistrzostwo świata z Tsubasy, kiedy to przez kilka tomów trwa jedna, niekończąca się walka. I zakończenie jest jakieś takie dziwne, ale cóż, warto ten komiks znać choćby dla tomów 1 – 14, obraz zagłady miasta, chaosu i anarchii robi wrażenie.

Film jest w sumie sprawnym streszczeniem jedynie. Albo i aż.

komentarzy 26

  • No, film to tak jakoś z 1/3 mangi, inne zakończenie i parę innych spraw, w tym akcja poobraca dookoła miejscami.

    Nie wiem jak polskie, ja kupiłem oryginalne 6 tomowe (robi wrażenie), jak się likwidował warszawski MangaZyn (stare to były, dobre czasy. Jakoś tak też ok. 1999-2000 bodajże) za w sumie jakieś 250 złotych.

    Czytać to tylko trudno, jak się krzaków nie ma :D

  • podziwiam zaparcie maniaczne :)

  • zaglądam tu dość często, ale muszę przyznać, że kmh zaczyna schodzić do poziomu pojepka. Ten artykuł o Akirze to jakieś nieporozumienie. Sory wielkie, ale o ile za recki/komenty nt. filmów wielki szacun, ale z niusa na nius nt. komiksów robi się coraz gorzej. Co to k-wa jest, blogas pryszczatej nastolatki, która żali się koleżanko, że znów jej syf wyskoczył, albo śnił się Franek z 5c? Kogo obchodzą wynurzenia i nieprzespane noce z powodu zakończenia Akiry? Czytnąłbym se reckę o całej, zamkniętej serii, a tu widzę banały, kóre zapoda mi kolo na podst skanów na Gildii albo Alei Kopistów. Pardon – Komiksu. Jedzie mi to łukaszową megalomanią w sytulu: nie mam co robić, to se wpiszę złote myśli do pamiętnika. Tamtemu się Yoryk nie podoba, to wylewa żale, temu się Akira zakończyła, to wylewa łzy gorące, jakby faktycznie zakończyła się jakaś epoka w komiksie. Amatorszczyzną mi to jedzie, zwłaszcza, że pewnie pojawią się zaraz prawdziwe artykuły na ten sam temat. Tak, jak pojawiły się o Ygreku i pjp umilkł na ten temat na amen. Po co to? Weźcie się za porządne recenzowanie, takie do żywego, jak to bywało i do czego się przyzwyczaiłem zaglądając na MOtyw. Takie połebkowe traktowanie tematu to na co drugim forum znajdę.

  • Kiedy to do szanownych czytelników trafi – my nigdy nie aspirowaliśmy do „strony z recenzjami” a na pewno nie z „niusami” jak ująłeś, że „z niusa na nius”. Odcinamy się od tego. Raz są wpisy „recenzjowe”, raz „opiniowe” raz „luźne”. Czasami muszą być także pewne „oddechy”.

    Sprawę Y zamknąłem bo tak obiecałem. Przepraszam, że poziom przeze mnie prezentowany jest tak żenująco niski, że musiałeś o tym dać znać w komentarzu do niezwiązanego ze mną wpisu.

    Inna rzecz – gusta, gusta, gusta… Te rzeczy, które Ci się nie podobały/podobają, dla niektórych są ważnymi, mocnymi akcentami.

    Następny mój tekst omiń bo będzie właśnie o czymś „co mi się nie podoba” – według Twojej definicji jest to „wylewanie żalów”. Opinie wszelakie szanujemy i nie bój się, będą też teksty w stylu, który lubisz. Inni mogą lubić co innego zawsze…

  • peleton: gdybym chciał napisać konkretny tekst, o tym co mi się w Akirze podoboło lub nie, tobym napisał. Tym razem miałem po prostu ochote podzielić się ze światem swoją radością z powodu zebrania wszystkiego do kupy. Wybacz, za mylący tytuł wpisu.

  • Podejrzewam, że część z Twojej kolekcji Akiry należała kiedyś do mnie :). Sprzedałem kiedyś kilkanaście części właśnie Bucom.

  • Trzeba było podpisać, obserwowalibyśmy drogę ;) Jak w tej opowieści o flaszce z pewexu i nacięciach na etykiecie.

  • Ej.. nie znam tej opowieści. Zapodaj ;)

  • W małym miasteczku w pewexie była super-hiper-extra butla łyskacza. Co ważne, pod ladą pewex brał w komis.

    Szybko stało się jasne, że butelka jest sprzedawana, a potem w komiks wraca – ktoś bierze na łapówkę, a obdarowany woli towar spieniężyć.

    Sprzedawcy zaznaczali małymi nacięciami na krawędzi etykiety za każdym razem, jak łyskacz wracał w progi sklepa. Ponoć kilkanaście razy.

    Taka miejska legenda. Słyszałem to kiedyś od starszego pokolenia.

  • Koniec epoki nałogowego zbieractwa? fascynacji mangą? intrygujące…

    W pełnym metrażu tylko widziałem, niestety. Samej mangi szukałem przez pewien czas po sklepach ale, że napotykałem tylko tom 5, to dałem sobie spokój. Chyba spróbuję znowu.

  • Koniec epoki pod tytułem „kiedy to ja wreszcie będę miał całą Akirę?”. Teraz chyba skupię się na „Armadzie”:)

  • a ktoś nie ma tomu 12 na pchnięcie? :]

  • Swoją drogą ciekawe czy są w Polsce hardcoreowi otaku którzy mają wszystkie tomy u siebie na półce :-)

  • W sensie kto?:)

  • C.Z. – Konrad i ja :P

  • JAPONfan

    hardkorowi otaku maja skanlacje :P

  • Moja była ma od lat wszystkie tomy i do tego w pudełeczkach zbiorczych ;-) Prenumerowała.

    A swoją drogą to ciekawa sprawa: ostatnio obserwuję jak na większych blogach w naszym kraju (np. Antyweb) pojawia się coraz więcej hejtersów: gości, których jedynym celem jest dodanie komentarza w stylu „literówkę masz”, „poziom ci spada”, „ale chujnia” itp. ;-)

    A może to znak, że MT awansował do wyższej ligi?

  • Mi też się udało zdobyć cały komplet i to już w momencie, gdy niektóre części były do zdobycia już tylko po wyższej cenie, z drugiej ręki. Przez dłuższy czas szukałem okazji i kilka tomów w ten sposób wyhaczyłem. Nawet mam 9 tom zdublowany :P

  • klos: też ostatnio się zastanawiałem nad tym awansem. Z drugiej strony czasami mi też się zdarzało wpaść na Polskiego Blagiera i napisać mu, co myślę o jego tekstach. A on zazwyczaj usuwał te komentarze:)

    Iron: trzymaj tę zdublowaną dziewiątkę! Będziesz miał jak nie na emeryturę to na studia dla dzieci przynajmniej:)

  • konradh: Ha! No to teraz będziesz miał za swoje :D

  • OMG hujowy ten bl0g. Ja mam leprzy. LOL!!!!!!1111111oneoneoneone

    ;)

    Przeczytałem chyba pierwsze 10 czy 11 – do destrukcji miasta dotarłem. Potem urwał mi się kontakt z koleżanką, od której je pożyczałem. Nigdy nie poznałem drugiej, która miałaby komplet Akiry.
    Smutna historia to… :)

  • O mój boże, teraz mogę się chwalić tobą, kondziu. Albo podrywać dziewczyny. „Tak, mój kumpel ma wszystkie tomy Akiry. To może pójdziemy do mnie?”

    Ja oglądałem tylko wielokrotnie film. Chciałem kompletować komiksy, ale jakoś nie wyszło. Kiedyś miałem kupić pierwszy. Ale pamiętam, że był w twardej oprawie i jakiś drogawy. Więc olałem, potem chciałem kupić to już nie było. A nie jestem fanem kupowania komiksów od środka i polowania na brakujące tomy. Za leniwy jestem.

  • A mi jeszcze kilka tomów do kompletu brakuje…

  • Raz się żyje… Nie poznam już pewnie koleżanki z kompletem Akiry (patrz poprzedni komentarz). Nabyłem całość na allegro za 3 stówy.
    Niby 15 zł za tom, ale jakoś tak suma robi wrażenie.

    Czuję się jakbym robił inwestycję na przyszłość. :)

  • Raczej nie będziesz żałować:)

  • Już się doczekać paczki nie mogę. :)

Dodaj komentarz