Piszę ten wpis idąc niejako za konradowym ciosem. Tak się składa, że zamawiam sporo komiksów za granicą, a przez moje ręce przechodzi wiele ciekawych pozycji sprowadzanych dla znajomych. „Understanding Comics” Scotta McClouda przeczytałem parę miesięcy temu dzięki uprzejmości Windoma. Wstydzę się wręcz, że piszę o tym dopiero teraz.
Bo jest po co pisać. Uważam, że z „Understanding Comics” powinien się zapoznać każdy, kto lubi rozważać o mechanizmach związanych ze sztuką sekwencyjną komiksem zwaną. Scott McCloud w swojej książce, w niezwykle przejrzysty i przystępny sposób (posługując się komiksowym medium) definiuje pojęcia, systematyzuje wiedzę i techniki opowiadania historii, czy w końcu rozkłada na czynniki poszczególne cechy charakterystyczne komiksowego rzemiosła.
Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, że McCloud jest bogiem, a wszystko, co mówi o komiksach jest niepodważalną prawdą (mimo że tak naprawdę ciężko jest się z nim nie zgadzać). „Understanding Comics” najnormalniej otwiera oczy na te rzeczy, które czytelnikowi komiksu przychodzą naturalnie – jak poczucie upływu czasu w kadrze – ale się nad nimi nie zastanawia. McCloud zrobił na mnie wielkie wrażenie rozważaniami na temat rodzajów przejścia z kadru do kadru i późniejszym sklasyfikowaniu poszczególnych komiksów według tego rozkładu zastosowanych rodzajów narracji. No i jest oczywiście Wielki Trójkąt, którego użycie zwaliło mnie z nóg. Scott McCloud wykazuje niezwykłą fascynację komiksem, wykonując naprawdę katorżniczą pracę. „Understanding Comics” czyta się jak książkę, miejscami McCloud bywa męczący i nie nadrabia tego cartoonowa kreska.
By polubić „Understanding Comics” nie musicie być pszrenem zafascynowanym zabiegami formalnymi, mimo że McCloud pokazuje ich różnorodność, czasem w dość zabawny sposób. Rozważania McClouda mają uczulić na złożoność formy, jaką jest komiks. Nie chodzi przecież o to, żeby później każdą pozycję analizować, raczej by poprzez świadomość zastosowanych przez autora technik umieć podejść do jego dzieła z innej, niż zazwyczaj, strony.
Czy gdy przeczytacie tę pozycję zrozumiecie komiks? Nie wiem. Czy rozumiecie go teraz? Może się Wam wydawać, że tak.
/P/ alias Verminard dnia 5 września 2008 o 14:50
Masz jakieś paranormalne zdolności? Wczoraj to zamówiłem… Też z rekomendacji Windoma. :)
lukaszb dnia 5 września 2008 o 14:56
No ja nie tyle z rekomendacji, co czytałem jego egzemplarz ;).
Co do pytania – mam, ale nie powiem jakie ;)
Olle dnia 5 września 2008 o 17:07
Kiedyś wydałem kupę kasy na tę… ee ten komiks :), teraz kosztuje grosze (15 dolców na amazonie). Ale nie żałuję, bo to jedna z biblii komiksu – otwiera oczy na wydawałoby się strasznie oczywiste rzeczy. Oprócz wytłumacenia zasad i technik, autor rehabilituje pogardzaną dziedzinę sztuki jaką jest komiks i pokazuje, że nie jest gorsza od np. filmu.
Kto jeszcze nie ma = polecam.
Rob dnia 5 września 2008 o 18:36
Łukasz potrafi hipnotyzować przez Internet.
Więcej na ten temat nie powiem bo się wstydzę.
Koko dnia 8 września 2008 o 0:16
czytałem, byłem pod wrażeniem, polecam :). dobra rekomendacja, Łukasz :)