Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Kto pomaga Google zniszczyć świat?


internet · komentarzy 39

cala prawda
Wzór koszulki ze sklepiku SGR, która niestety nie jest już dostępna.

Nie powiem, wczoraj zarówno Aleja Kopistów jak i Gildia pozytywnie mnie zaskoczyły krótkimi niusami o komiksie reklamującym najnowsze narzędzie zniszczenia Google. Nius co prawda był z poniedziałku i Deckardowi z Gildii wydało się nieistotne kim jest autor, ale tak czy siak, fajnie.

A sam komiks, znalazł ktoś w sobie dość sił aby przebrnąć przez całość? 38 stron nawijania o zaletach Chrome w języku, który wydaje mi się całkiem przystępny, przynajmniej dla średnio zorientowanych zainteresowanych. Jak na reklamówkę, całkiem nieźle. McCloud pomagał przygotowywać wywiady, jednakże większość jego roboty ograniczyła się do rysowania, scenariusz miał podsunięty pod nos. Podoba mi się filmowość tego komiksu, czytając miałem wrażenie, jakbym oglądał film dokumentalny z tymi wszystkimi gadającymi głowami wymachującymi rękami.

Co ciekawe, sam McCloud pisze, że nie jest to komiks internetowy, pierwotnie miał zostać wydrukowany i rozdany dziennikarzom i innym sępom, jednakże wyciekł nieco wcześniej i ludzie zaczęli go skanować i wrzucać w sieć znacznie szybciej niż się spodziewano. W pierwszym akapicie podałem trzy linki, z których każdy odwołuje się do innego adresu komiksu, wydaje mi się, że najlepszy jest ten podrzucony na Netto.

Pozostawiając komiks na boku to powiem Wam, że żadne piękne słówka nie zamydlą mi oczu – Google prędzej czy później wszystkich wyroluje. Sam Chrome niestety sprawia fajne pierwsze wrażenie, jest ładniutki, ma kilka przerażających usprawnień, połowę rzeczy robi bez pytania, a gdzie przesyła wszystkie dane wiadomo nie od dziś. Złowrogo brzmią zapewnienia, że przeglądarka wycina popupy – w końcu Google utrzymuje się z reklam, na rękę jest wycinanie reklamowych śmieci należących do innych.

Na szczęście podczas pisania tego wpisu Chrome zawiesił mi się doszczętnie, więc musiałem wrócić na Firefoxa, który ostatnio działa mi coraz gorzej. Tak czy siak, minie jeszcze trochę czasu zanim Google uda się upleść swojego giganta ku czci Beltana, w którego trzewiach wszyscy spłoniemy. Cieszmy się, póki możemy.

Kres jest bliski.

Google zniszczy wszystko.

komentarzy 39

  • Ja przebrnąłem. Nie martwiłbym się zbytnio. Kod jest otwarty (tak przynajmniej wyczytałem z komiksu) i jeżeli google będzie próbowało robić jakieś dziwne rzeczy, to wcześniej czy później się dowiemy. Jeżeli będą próbowali robić coś złego z reklamami – ktoś wyda własnego builda, z którym ich oryginalny nie wytrzyma konkurencji. Myślę, że są tego świadomi.
    Wolne oprogramownia FTW :-)

  • Wiesz, ja się boję skali Google, marki, która zbudowana jest na rzeszach ludzi, którzy lubią, gdy coś jest szybko, łatwo i za darmo. Microsoft zbudował swój monopol na płatnych programach, a ile było i jest z tym kłopotów.

    Pełzające zagrożenie:)

  • A Chrome dodaje dodatkowe reklamy tak w ogóle. Wczoraj porównywałem FF, Operę i Chrome i wyszło, że ten ostatni wyświetlał mi na stronie gazety dodatkowe reklamy.

  • @konradh: Tego to też się boję. Niedługo google będzie miało dostęp do aktywności sieciowej połowy internautów na świecie – informacje na temat tego co kto czyta (googlowski czytnik rss, googlowe książki, googlowa kopia digga), z kim rozmawia (logów i maili nie warto kasować, przecież miejsca na koncie starczy), jaką kartkę sobie wydrukował do powieszenia na drzwiach z googlowego procesora tekstu… Nie wspominając o kalendarzach.
    Takie gigantyczne ilości informacji byłyby pewnie nieocenione dla naukowców (Albo dla batmana, tylko on miał wątpliwości co do moralnych aspektów podglądania wszystkich zawsze), ale w rękach prywatnej firmy są cokolwiek niepokojące.
    Po prostu nie uważam, żeby przeglądarka grała kluczową rolę w tym planie zawładnięcia światem – IMHO ma sprawić, że google docs i inne aplikacje będą działać szybciej, tak by mogły konkurować z uruchamianymi lokalnie odpowiednikami. Ale pomoże też facebookowi, blipowi i innym bardziej wymagającym serwisom.
    Z drugiej strony, czemu google miałoby wszystkich wyrolować? Głodem nie przymierają, a próby przeciwstawiania się użytkownikom są bardzo ryzykowne – jakiś czas temu głośna była sprawa właścicieli Digga, którzy próbowali (http://tomasz.topa.pl/rewolucja-na-diggcom-walka-o-hd-dvd-hex-code.html – ot, pierwszy link z nomen omen google). Dopóki są jakiekolwiek miejsca w internecie, które nie należą do google, gdzie w razie czego można pójść, nie jest źle :-)

  • Bo Google = ŻYDZI!!!!
    :)

  • Ej, ja byłem pierwszy z tym niusem, więc mi to od kopistów proszę nie wyjeżdżać.
    „Kres jest bliski.
    Google zniszczy wszystko.”
    No chyba, że poda się do dymisji, jak Ziobro.

  • Kurcze, chciałem wierzyć, że masoni i cykliści. No to mnie już wyrolowali! :<

  • Fakt, PKP był pierwszy :-) Aż się przyznam, że gdy tylko napisałem newsa u nas, wskoczyłem na Aleję i Gildię by sprawdzić czy też wisi. Na Alei wisiał.

    http://www.sfu.ca/~cyrille/news/CFM.gif
    pięknie te statystyki wyglądają. ADblocker powinien się pojawić niedługo, bo skrypt jest otwarty, więc prędzej czy później ktoś dopisze co trzeba. Ja na razie się nie przesiadam, zobaczymy za miesiąc-dwa jak to będzie wyglądało.

  • Komiksu nie czytałem, ale Chrome pobrałem i właśnie używam. Jest szybki, wygodny, estetyczny i ma największy obszar roboczy dzięki zlikwidowaniu górnych pasków i temu, że dolny pojawia się tylko kiedy jest potrzebny. Na dodatek mogę sobie wygodnie zmieniać rozmiar okna, do którego własnie wprowadzam treść tego komentarza.

    A że google zbierają sobie informacje o mnie specjalnie mnie nie obchodzi. A poza tym, wydaje mi się, że skoro oprogramowanie jest OpenSource to jednak takie teorie można wsadzić między bajki.

  • PKP: Tobie nie wyjeżdżam, jedynie serwisowi na którym piszesz:)

    bekon: ja np wolę sam kontrolować jakie szczegóły przechodzą do sieci, co wpisuje w profilach na serwisach społecznościowych itd. Tymczasem mamy tu firmę, która przeczesuje Twoje maile i w zależności od tego co znajdzie, takie reklamy Ci wyświetla w gmailu. Mnie to nieco przeraża.

    Sam używam Google Readera, bo ze wszystkich mobilnych rozwiązań jest chyba niestety najlepszy.

    Barnaba: niedawno okazało się, że Disney tez był Masonem, więc nigdy nie wiadomo! Pewnie jeżeli się odpowiednio przestawi litery w nazwie Google wyjdzie hasło w stylu „jemy dzieci i przerabiamy je na mace” albo „szatan naszym panem jest i basta” czy coś takiego

  • Barhadad

    „Aleja Kopistów” … Ależ żałosne … Do pięt im nie dorastacie amatorskie smarkanctwo.

  • Barhadad: spóźniłeś się z komentarzem nieco, dyskusja na ten temat była hen hen w maju. Refleks!

  • Barhadad

    Jak widać smarkaczom z „MD” wciąż nie minęło – vide „(…) wczoraj zarówno Aleja Kopistów (…)”. Gnojki widać chcą coś uszczknąć Aleii ale są za krótcy i stąd ta zawiść pomimo upływu czasu. Gdyby znaleźli sobie dziewczyny, być może nabraliby nieco ogłady.

  • mnie z tego wszystkiego najbardziej interesuje koszulka:D szkoda że już nie można jej kupić- pewnie była produkowana w szabat
    może się też okazać, że to trumanberia.

  • Barhadad: nie dość, że nie czytasz ze zrozumieniem i rozeznaniem, to jeszcze gadasz do siebie.

    Tak to byś wiedział, że ci goście z MD są gejami.

  • I to tymi pasywnymi.

  • Boże, co to za ludzie są w ogóle? I to na dodatek podobno gość z KZ.

  • Barhadad

    Skończcie z tą „Aleją Kopistów” bo to żenujące. Widać marzyło sie wam podbicie frekfencji kosztem Aleii. Mieliście swoje pół minuty i starczy już tego.

  • Myślę, że kompletnie nie rozumiejąc jak działa internet, gadasz od rzeczy.

    Niby w jaki sposób mielibyśmy sobie podbijać frekwencje? Że napiszemy co sądzimy o Alei Kopistów i będziemy czekać aż wabieni dziwnym przeczuciem przybędą tu jej obrońcy i podbiją nam statystyki? Niby po co.

    To Aleja Kopistów, nie my, zarabia na reklamach.

  • Nie możecie kasować takich durnych komentarzy?

    @konradh – czy tylko u mnie reklamy w gmailu się nie pojawiają?
    Używam też google-readera, bo w odróżnieniu od większości softu jest on-line i mogę do niego zasiąść wszędzie, gdzie tylko jest Sieć.
    Używałem notatnika google, używam wyszukiwarki, picasweba, jutuba i last.fm… Rozważam też przerzucenie się na blogspota.
    Cóż, chyba jestem gFanbojem ;P

  • Barhadad

    Zabawny jest twój tok „myślenia” a zarazem chęć imputowania rozmówcy braku zrozumienia. Typowa „MD”. W ten sposób daleko nie zajedziecie … Taplajacie się dalej we własnym błocku niekoniecznie wciągając w nie Aleje i Gildie.

  • Barhadad: zadałem Ci pytanie, przedstaw mi swój tok rozumowania po prostu, ja go nie ogarniam.

    Tym razem sobie imputuje, zauważ.

  • Proszę, kasujcie posty Barhadada i nie wchodźcie w dyskusję.

    Co do Chrome – http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,Chrome-Nie-dziekuje,wid,10323327,wiadomosc.html

    To jednak jest niepokojące. Nie chcę, zeby wszystkie moje teksty były licencjonowane dla google ;/

  • E, tam. Słaba prowokacja panie na B.

  • Bekon: to jest niepokojące, ale w praktyce jest to na razie podkładka jakby Google chciało użyć jakiegoś printscreena do reklamy itd

    Bo co do udzielania danych innym podmiotom, to gdy zakładamy konto pocztowe, choćby na o2, też się np zgadzamy na otrzymywanie firmowanego przez nich spamu.

    Zaraz, czy ja bronię Google?

  • Bekon, Ty mi tu nie próbuj z ulubionego miejsca w sieci robić drugiego forum gildii, które aktualnie bojkotuję właśnie za kasowanie postów, zamykanie tematów itd. Niech się chłopak wygada. Młodość musi się wyszumieć.

  • Co do pana o ksywce „bardaha” – nie karmić trolla, to pójdzie. Zachowujecie się jak dzieci, z gówniarzem gadacie, jakby to było zabawne.

    Odnośnie komiksu – zaliczyłem kilka pierwszych stron, znudził mnie, takie typowo korpo-pierdzenie. Może dalej lepiej, ale mi się nie chciało.

    A sam Chrome, mam mieszane uczucia, testuję, ale chyba się nie przesiądę. Jest zbyt intuicyjny i zbyt prosty jak dla mnie. I parę rzeczy za mało / za dużo, co mnie wkurza.

  • Ja czekam na razie aż ktoś opracuje AdBlocka i porządnie przegryzie się przez to, gdzie i jakie dane są kopiowane i wysyłane.

    A zawodnik powiedział co miał do powiedzenia i poszedł, nigdy nie wiadomo, kto jest trollem, a kto nie, może był po prostu zdenerwowany!

  • Łukasz: Dziękuje, sensei.

    :)

  • Odnośnie praw: już po ptokach.

    kliku klik

    Nawet Google jeszcze nie może dymać wszystkich i wszystkiego.

    Zapomniałbym o tym, ale to już jest “soooo, yesterday”:

    kliku klik

  • No to jest to jakieś pocieszenie, a drugi link był już wyżej :)

  • JAPONfan

    Przedstawiciele lidera na rynku internetowych wyszukiwarek tłumaczyli się, że dbając o jak największą prostotę swoich ofert, zapisy umowy zostały po prostu przepisane z innych im podobnych stosowanych przez Google.

    Hołli kanołli. Jak to z innych? Znaczy sie picasie? jak w google docs? jak w google groups?

    zaraz zaszyje sie w gaszczu umow googla i posprawdzam kiedy przyjda wyciac mi nerke bo mam karte biblioteczną.

  • JAPONfan

    A ja ich tak lubilem. Myslalem ze juz bardziej myspace dyma bez mydła.

  • Może pan na B. boi się, że jak będziecie tak linkować, to Aleja zacznie wyskakiwać w (notabene) google jako Aleja Kopistów – jak niegdyś Giertych pod hasłem „kretyn”. ;)

  • Na razie pod tym wyszukiwaniem wychodzą m.in. Masoreci.

Dodaj komentarz