Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Futurama & Angielska robota


film · komentarzy 7

Futurama: The Beast with a Billion Backs
Forma, w której kiedyś już pisałem o filmach bardzo mi przypadła do gustu. Dzisiaj o dwóch filmach, które widziałem stosunkowo dawno temu, ale które warte są odnotowania. „Angielska robota” i „Futurama: The Beast with a Billion Backs” to co prawda filmy z dwóch różnych światów, ale z obiema tymi pozycjami warto się zapoznać.

„Futurama: The Beast with a Billion Backs” jest filmem tylko dla fanów serii. Przede wszystkim dlatego, że dłuższe „Futuramy” nie mogą równać się dowcipem z odcinkowymi, a „The Beast with a Billion Backs” jest moim zdaniem słabsze niż „Futurama: Bender’s Big Score”. Ciężko jest zachęcać kogoś, kto nie zna serii do obejrzenia najnowszej „Futuramy” z tego powodu, że całe to uniwersum jednak tego wymaga. „The Beast with a Billion Backs” oprócz standardowego futuramowego humoru pełne jest przecież in-joke’ów. Widać, że Matt Groening chce wycisnąć z serii jak najwięcej, ale wolałbym powrót do starych czasów niż pełen metraż. Tymczasem w 2009. wyjść ma kolejna Futurama – „Into the Wild Green Yonder”, a ja to pewnie obejrzę, bo jestem fanem, a głos tamże będzie podkładać m.in. Penn Jillette. „The Beast with a Billion Backs” jest średnim filmem, ale jednocześnie to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy lubią to, co robi Matt Groening. Po raz kolejny musiałem w trakcie seansu krzyczeć, że to David Cross podkłada głos – taka dola fanboja.

Angielska robota
Kino w stylu „Przekrętu”, „Infiltracji”, „Lucky Number Slevin” czy serii „Ocean’s” bardzo mi odpowiada. Wiem, że nie można wszystkich tych filmów, ot tak, wrzucić do jednego wora, ale chodzi o odpowiednią ilość intrygi i sensacji. Gdy tylko usłyszałem o „Bank Job” wiedziałem, że na ten film pójdę z pewnością. Nie bez znaczenia okazała się też ścieżka filmowa (na dole linkuję parę kawałków), której mały przedsmak w tym trailerze. Jak się na to nie skusić?

„Angielska robota” jest oparta na faktach z napadu na Baker Street, który miał miejsce w 1971. roku. Co ciekawe akta sprawy pozostaną tajne jeszcze przez kiladziesiąt lat, więc reżyser Roger Donaldson miał duże pole do popisu przy interpretacji faktów. Co ciekawe, większość rzeczy w filmie pokrywa się z rzeczywistością – tunel, rozmowa radiowa, postać Gale Benson itd. Ze skrawków oficjalnych informacji Donaldson wykombinował świetną historię śmiało mieszając do niej Michaela X (jego akta są z kolei tajne do 2054. roku) czy brytyjską rodzinę królewską.

Od kiedy obejrzałem „Angielską robotę” nie mam już ambiwalentnych odczuć dotyczących aktorstwa Jasona Stathama. Do tej pory byłem rozdarty między „Przekrętem” i „Rewolwerem” oraz „Transporterem” i „Crank” (ten mi się akurat podobał). Sam film trzyma w napięciu i ma odpowiednią dawkę angielskiego humoru, którego ostatnio mi naprawdę brakuje. Nie jest to co prawda humor Monty Pythona, ale na szczęście także nie „Little Britain”. A wiecie co wyryli prawdziwi przestępcy w banku na Baker Street? „Let Sherlock Holmes try to solve this.”.

Moim pobożnym życzeniem jest by do Polski takie filmy trafiały szybciej niż pięć miesięcy po premierze światowej…

Z soundtracku:
T Rex – „Get it on”
Barret Strong – „Money (That’s what I want)”
The Kinks – „Lola”
Wilson Pickett – „In the Midnight Hour”
The Hollies – „Long Cool Woman in a Black Dress”

film

komentarzy 7

  • Futurama – ja tam nie wiem. Robota – weź daj spokój, łukasz, przeca to glut ze śladową ilością humoru, średnie dialogi, i dokumentnie zjebana od strony logicznej końcówka (spotkanie na stacji). Film jest tak średni że aż boli. Jedna z najsłabszych produkcji ze Stathamem.

  • Co Ty gadasz…
    Inna rzecz, że nie mówię, że film jest megaśmieszny, tylko, że ma odpowiednią ilość humoru (i można w sumie powiedzieć, że śladową) – po prostu mi podeszło.
    Fakt, film jest taki średnio-dobry jakich wiele, ale na obecne warunki (i pewnie ówczesny mój nastrój) film OK.

  • Bank Job – świetny film, to na pewno. Dla mnie najfajniejszy był klimat Wielkiej Brytanii z lat siedemdziesiątych – te stroje, fryzury, yeah ;D

  • apropo premier to nowy film Guy’a Ritchiego, na swiecie juz we wrzesniu…a w polsce w styczniu…

    juz sto razy go na kompie obejrze

  • Ja tam lubię Futuramę :) Właśnie kończę sobie 5 sezon bo ostatnio ściągałem.

  • Ale 5. sezon to właśnie pełen metraż „Bender’s Big Score” ;). Tak? Chyba tak.

  • cała futurame obejrzałem. ostatnie sezony wieją już nudą. jak to zwykle bywa z ostatnimi sezonami.

Dodaj komentarz