Opublikowane o 20:21, 27 sierpnia 2008
autor: Konrad Hildebrand

Komentarze: 51

kirkman

Miesiąc temu zakończył się festiwal komiksowy w San Diego, a dwa tygodnie temu Robert Kirkman, autor znanych u nas „Żywych trupów”, wyszedł do świata z pewnym pomysłem.

Mianowicie, podobno komiks amerykański cierpi na niedobór autorskich serii, a autorzy jeśli chcą zarabiać, muszą chałturzyć w DC lub Marvelu przy superbohaterskich serialach. Z polskiego punktu widzenia jest to nieco zabawne, biorąc pod uwagę jakiej jakości komiksy sprowadzają nasi wydawcy, dzięki którym od paru lat mamy dokładny przekrój tego, co ciekawe i tylko fani superbohaterów ocierają łzy w samotności.

Główną obawą Kirkmana, w sumie całkiem aktualną również dla naszego rynku, jest to, że przypływ nowych czytelników komiksów jest dosyć mały. A starzy, cóż, dorastają, ramoleją i tworzą komiksy coraz trudniej dostępne dla niezaznajomionych z historią danego uniwersum i medium jako takim. Uważa, że twórcy, zamiast dorzucać swoje cegiełki do postaci Supermana czy Batmana, powinni raczej skupić się na tworzeniu własnej marki i własnych tytułów. Bo tylko to spowoduje napływ nowych ludzi i rozwój całego rynku.

Dosyć odważna i dyskusyjna jest myśl ekonomiczna Kirkmana, który twierdzi, że skoro jeden twórca może zarabiać na własnych pomysłach, to może to robić następnych dziesięciu i stu. Tu jestem nieco sceptyczny, bo rynek może się przesycić od nawału nieznanych tytułów, a nazwiska i tak, jak zawsze, wyrobi sobie tylko 10 procent autorów. I to ich będzie stać na życie z komiksów i spokojną starość, o której wspominał Scott Kurtz w tekście popierającym Kirkmana. Kurtz w sumie jeszcze dodaje, że dla autorów z DC/Marvela, którzy są obecnie na fali, praca nad własnymi, autorskimi seriami, jest jedynym sposobem na finansowe zabezpieczenie przyszłości.

Jednakże Kirkman ma rację, że komiks, w którym funkcjonuje 20 różnych serii jest znacznie bogatszy od takiego, który kręci się wokół dwóch ogranych uniwersum – jest po prostu więcej pomysłów i świeżych idei w obiegu. No i tęskni za komiksami dostępnymi dla 13-latków.

Nie jestem zbyt wielkim specem od rynku amerykańskiego, ale mam wrażenie, że co jak co, ale autorskich serii w nim nie brakuje. Z drugiej strony, Superman czy Batman, też kiedyś byli autorskimi seriami, nie wiadomo, jak za 10 lat będą wyglądać dzisiejsze serie. Może jak głód przyciśnie, to Vertigo zaprzęgnie nowe osoby do odświeżenia „Transmetropolitana” czy „100 Naboi”.

Starzy peleryniarze i tak należą już do kultury popularnej.

Komentarze

KRL dnia 27 sierpnia 2008 o 20:51

zapraszam pana Roberta do polski. tutaj można robić tylko autorskie projekty. a na życie nie trzeba tyrać u dc tylko projektując etykiety do majonzów. raj.

jestem po pierwszej jeździe. siedziałem za kierownica pierwszy raz w życiu. nigdy wczesniej nie przejechałem nawet metra. przejeździłem po całym mieście, nie przejechałem nikogo i ani razu mi nie zgasł. czy mam ze szczęścia sie upić?


lukaszb dnia 27 sierpnia 2008 o 20:56

Kirkman dobrze gada jak dla mnie z jednego powodu. Jak dla mnie „pomnik bardziej trwały niż ze spiżu” to se autor zbuduje autorską serią właśnie.

@KRL – jedna jaskółka wiosny nie czyni ;). Ciekawe co będzie po drugiej jeździe…


Blacksad dnia 27 sierpnia 2008 o 22:04

@ KRL – jak juz zaparkujesz to znak, że pora przesiąść się na F-16:)


Jaszczu dnia 27 sierpnia 2008 o 22:40

Karol, przeżywałem 3 lata temu te same piękne chwile. Moja przygoda z instruktorami jazdy trwa nadal i nie mam zamiaru jej kończyć. Instruktorzy mają zawsze tyle fajnych historii do opowiedzenia.

A Kirkman dobrze kombinuje. Cwaniak.


Rob dnia 27 sierpnia 2008 o 22:44

Ja kiedyś doprowadziłem instruktora do płaczu.

Ale właściwie to zdałem za pierwszym razem.


Sztybor dnia 27 sierpnia 2008 o 22:54

No i to właśnie w Tobie, Rob, jest niesamowite.


karolkonw dnia 27 sierpnia 2008 o 23:04

wyjebalem skrzynie biegów na rondzie czyzynskim w krakowie od tego momentu nie ciagne kursu moze za miesiac sprobuje znowu- to byla moja druga jazda

a kirkman trochę pierdoli troche ma racji jak w zyciu


godai dnia 27 sierpnia 2008 o 23:11

Najbardziej podobają mi się autorskie albumy znanych twórców biorących na warsztat bohaterów-ikony.

Co ja na to poradzę.

KRL: ciesz się. Jak skończysz, to już wtedy będziesz odpowiedzialny za to, co potrącisz :D Na razie masz luzy.


titos2k dnia 28 sierpnia 2008 o 0:42

a co on taki biedny z wyglądu? tak cieńko komiksiarze przędzą w usa, czy to taki istotny problem ?


KRL dnia 28 sierpnia 2008 o 0:56

A CZY TO NORMALNE, żE CZłOWIEK NIE CZUJE PAEDAłU GAZU? SAM MI SIE WCISKA NORMALNIE.

A ROBERT FAKTYCZNIE BIEDNIE WYGLąDA (MINA). I TA SROGA MUZYKA W TLE. TO MI WYGLąDA NA AKT DESPERACJI.


konradh dnia 28 sierpnia 2008 o 7:59

Dzięki KRL, następnym razem jak będę chciał zagaić do dyskusji na temat prawa jazdy, to będę już wiedział, do kogo się zgłosić.

Ja podchodziłem dwa razy, muszę się zebrać wreszcie do trzeciego.


gonz dnia 28 sierpnia 2008 o 9:22

KRL – masz u mnie lizaka o smaku coca-coli w nagrodę na najbliższym konwencie. Co do Kirkmana – a co to ma do nas?


Jaszczu dnia 28 sierpnia 2008 o 9:47

Konrad, to nie wina KRL’a, że gadka w komentach poszła w tym kierunku. Kirkman na tej foecie ma minę, jakby 10. raz oblał egzamin na prawko. Tu trzeba upatrywać początku dyskusji.


konradh dnia 28 sierpnia 2008 o 9:47

wszystko, wszystko


KRL dnia 28 sierpnia 2008 o 10:02

to chyba ma tyle do nas, że polscy rysownicy mogą zobaczyć w końcu w jakiej zajebistej sytuacji się znajdują. nie musimy zapierdalać w wielkich koncernach wydawniczych jak dc albo marvel, możemy praktycznie robić tylko takie komiksy na jakie mamy ochotę, mamy wesołe buzie i nie mamy nadwagi 40 kilo w wieku dwudziestuparu/trzydziestu, my też nie chcemy moby dicka 2. ale za to mamy autorską serię dziadów Mickiewicza. nic tylko ryczeć ze szczęścia.

poza tym ten pana ma jakieś poczucie misji. ktoś kto ma uratować amerykański komiks nie może uzywać takiego tonu. bo nie przekona nawet własnej matki. nie oglądnąłem do samego końca – czy on może na końcu filmu zaczyna płakać?

gonz – kocham cię.

żeby nie było – ten pan ma rację. i zgadzam się z nim (mimo tej mimiki) tylko, że … to nic nas.

ot ciekawostka zza wielkiej wody gdzie wszystko jest największe. bo ani to nie wpłynie na ilość tytułów w naszych sklepach ani nic. no może z czasem batmany by zeszły na psy. ale u nas i batmanów się nie wydaje.


JAPONfan dnia 28 sierpnia 2008 o 10:14

‘Leave autorskie projekty alone! After all they been thru. You don’t know how to be in they covers. All you care is money”


gonz dnia 28 sierpnia 2008 o 11:02

ta. ‘You’re not your job. You’re not how much money you have in the bank. You’re not the car you drive. You’re not the contents of your wallet. You’re not your fucking khakis. You’re the all-singing, all-dancing crap of the world. ‘

zapomniałem dodać ‘you’re not your autorskie projekty’


godai dnia 28 sierpnia 2008 o 11:03

Bad grammar is bad.


gilo dnia 28 sierpnia 2008 o 11:54

hmm. Obejrzałem ten filmik i nie bardzo rozumiem gdzie jest problem. Czy robiąc dla Marvela i DC autorzy mają zastrzeżone w kontraktach, że nie mogą robić innych komiksów oprócz tych które robią dla nich? Czy może praca w Marvelu i DC to praca od 10 do 18, po której już nikomu się nie chce robić coś innego?
O ile z tymi umowami to różnie może być o tyle trochę dziwi nie gadanie, że nikt nie robi autorskich serii a przecież wszyscy chcą. Jak chcą to czemu nie robią?

Choćby za darmo i po godzinach, jak to ma miejsce choćby u nas?


asu dnia 28 sierpnia 2008 o 12:48

u nas kiedyś będzie ktoś dla egmontu ciągnął jeża – będzie śmiesznie :D

ja mam prawko od 17 roku życia
kiedyś tak można było :)

kursów nie pamiętam to się nie dorzucę
ale może policytuję się z kimś na mandaty:P
15 punktów i tysiąc złotych
za przekroczenie prędkości dozwolonej i linii ciągłej


Rafa dnia 28 sierpnia 2008 o 13:15

Podejmuję rękawicę! 10 lat jeżdzenia i zero mandatów! A trochę kilometrów wykręciłem……

Sorry, 13 lat.


asu dnia 28 sierpnia 2008 o 13:26

bez mandatów
to albo jesteś sprytny, albo masz słabe auto


Chudy dnia 28 sierpnia 2008 o 13:26

gilo – jeżeli podpiszą exclusive’a to nie mogą pisać projektów autorskich ani dla innych wydawnictw oprócz tego, z którym mają podpisany kontrakt.


Rafa dnia 28 sierpnia 2008 o 13:33

Spryt wrodzony, auto niezłe, CB nie używam ani innych technikaliów….jeżdżę ostrożnie po prostu…..


gilo dnia 28 sierpnia 2008 o 13:54

co to znaczy jeśli podpiszą exculsive’a? co to jest ten exclusive bo chyba nie zrozumiałem…


Rafa dnia 28 sierpnia 2008 o 14:02

Mają autora na wyłączność….i robi tylko to co od nich dostanie…chyba, że do szuflady…
Tylko ten termin „exclusive”… wydaje mi się, że inny jest termin angielski na określenie tego rodzaju współpracy….


konradh dnia 28 sierpnia 2008 o 14:19

Wyłączność?


KRL dnia 28 sierpnia 2008 o 14:36

może to tak jak z raczkowskim? że nie może rysować do innych magazynów, chyba, że przekrój wyrazi zgodę?


Chudy dnia 28 sierpnia 2008 o 14:38

Przykładowo.
Mając kontrakt z DC, możesz bawić się ich zabawkami. Batem, Esem, WW, Aquamanem etc.itd.
Ale międzyczasie nie możesz się zająć hsitoriami dla Hulka, Capa, DD etc.

Oczywiście można zastrzec w kontrakcie pewne wyjątki, jak to zrobił Turner, gdy chciał narysować okładki dla JLA Meltzera, ale takie sytuacje zdarzają się rzadko.


gilo dnia 28 sierpnia 2008 o 14:39

no ale to obejmuje też własne serie czy tylko pracę z sztandarowymi bohaterami uniwersum konkurencji?


KRL dnia 28 sierpnia 2008 o 14:43

bo wiecie- może chodzi o to, że koleś rysuje zajebistego batmana, wpada na pomysł swojej autorskiej serii i robi kupę straszną. psuje sobie nazwisko i jego batman też przestaje się sprzedawać. może to takie środki bezpieczeństwa? ale to jest tak głupie, że sam w to nie wierzę.


Chudy dnia 28 sierpnia 2008 o 14:43

To obejmuje również autorskie serie, jakie można zrobić dla Dark Horse czy Image.

Oczywiście jeżeli chce się zrobić autorską serię z znaczkiem wydawnictwa, z którym podpisuje się kontrakt, to nie ma problemu. Przykład: Simon the Dark Steve’a Niles’a.

KRL, chodzi jak zwykle o pieniądze.

Podpisując kontrakt na wyłączność, masz pewność stałego zarobku i stabilizacji zawodowej. No i więcej kasiory jest.


asu dnia 28 sierpnia 2008 o 15:11

to jest wiązanie się z wydawnictwem – zwyczajna sprawa
możesz robić swoje ale nie może tego wydać inne wydawnictwo

normalna umowa o pracę z zastrzeżeniem by nie pracować dla konkurencji, tak jak w bankach czy kancelariach

czasem taka umowa zawiera zastrzeżenie, że po zerwaniu umowy nie można jeszcze przez rok pracować w firmie tej samej branży
takie coś spotkałem ostatnio

więc nie ma co się dziwić


godai dnia 28 sierpnia 2008 o 15:24

Sądzę, że z punktu widzenia wydawnictwa, prócz pracy dla konkurencji, jest to też zapewnienie sobie, że fagas nie będzie się spóźniał z terminami. Ma wytłoczyć 32 strony w miesiącu, to nie będzie się pierdołami rozpraszał. Chyba, że komuś pasuje taki cykl wydawniczy, jak ma All-star Batman and Robin :D

Pewnie milion innych powodów. Wliczając taki „Jesteś gównem, a my jednym z dwóch największych wydawnictwa świata, więc musisz znać swoje miejsce”…


KRL dnia 28 sierpnia 2008 o 15:34

to ja czegoś nie rozumiem. ten pan robi taką smutna minę dlatego, że nie chce robic serie autorskie, czy dlatego, że nie może ich robić? jeżeli chce to dlaczego marudzi, jeżeli nie może to dlaczego nie może? przecież piszecie, że u własnego wydawcy można robić. bo mój angielski jest o kant dupy, ale nie chcę wierzyć, że robert walczy o to by móc np. rysowac batmana dla dc a autorska serię u konkurencji.

to ma dopiero sens kiedy własne wydawnictwo np. dc blokuje wydanie serii autorskiej nawet u siebie – czyli nie u konkurencji.

albo po prostu amerykanom się w dupach poprzewracało.

edit: w pierwsze linijce u góry w zdaniu “ten pan robi taka smutną minę dlatego, że chce robić…”

mi sie tez poprzewracało.


Mysza dnia 28 sierpnia 2008 o 15:44

zapomniał efektów specjalnych trzasnąć w tle?( w sensie dowcip związany z zielonym tłem, lol) jak się ogląda bez foni to wygląda jakby się żegnał ze światem.


KRL dnia 28 sierpnia 2008 o 15:45

w sumie to on sam nie chce… chce żeby wszyscy chcieli. rzućcie lepiej jakiś wesoły temat. coś jak „Christopher Nolan chce, by Kobietę Kot w trzecim filmie o Batmanie zagrała Cher.”


kolec dnia 28 sierpnia 2008 o 16:05

Ciskają te swoje komiksy superbohaterskie, człowiek się naczyta o latających herosach (albo daleko skaczących zielonych mutantach), to potem głupiego prawka nie sposób zrobić.

Kmh rację ma – wszystko się łączy.

(To też tłumaczy dlaczego w USA mają takie szerokie drogi, niedojdy)


mots dnia 28 sierpnia 2008 o 16:23

Ja sie dziwe ze nikt nie wyszydzil jescze muzyczki przygrywajacej Kirkmanowi w tle:)

a tak baj dy łej jak ten typ sobie to wyobraza? Ze DC wysra sie na batmana ktory przynosi (tymbardziej teraz po sukcesie filmu) od cholery szmalu i bedzie inwestowac hajs, w jakis autroski projekt?


KRL dnia 28 sierpnia 2008 o 16:46

ja pisałem o muzyce. wypraszam sobie.


mots dnia 28 sierpnia 2008 o 16:52

a to przepraszam najmocniej.
musialo mi umknac w gaszczu faktow.

mam nadzieje ze sie obejdzie bez kwiatkow przeprosinowych


KRL dnia 28 sierpnia 2008 o 16:56

mam dzisiaj wyjątkowo łaskawy dzień. wybaczam.

a zastanawiało was kiedys dlaczego w samochodach nie ma joysticków gdzie gaz byłby pod fire a wsteczny pod dużym czerwonym przyciskiem na kadłubku joya. biegi ofkors- im dalej do przodu drążek…. no nie kumam współczesnej motoryzacji. nic.


ASU dnia 28 sierpnia 2008 o 19:20

„rzućcie lepiej jakiś wesoły temat.”

jak myślicie – ile zapłacili Ledger’owi by się zabił przed premierą Batmana?


Rob dnia 28 sierpnia 2008 o 20:37

> czasem taka umowa zawiera zastrzeżenie, że po zerwaniu umowy nie można jeszcze przez rok pracować w firmie tej samej branży

Ale jeżeli firma decyduje się na taką uroczą klauzulę, to zgodnie z prawem powinna Ci płacić przez ten rok za samo siedzenie na dupie.

O czym nie zawsze chętnie wspomina.


Kuba dnia 28 sierpnia 2008 o 20:57

Krl, trzymaj się, druga jazda zwykle jest porażką i działa depresyjnie. Na mnie przynajmniej. Też, jak Asu, zdałem na prawko jak miałem 17, teraz prawko mam już lat 5 i ponad sto tysi na liczniku.


godai dnia 28 sierpnia 2008 o 21:06

Ledger żyje, pracuje w telewizji. Że tak sobie strawestuję cytat.

Be kitu, prędzej jego kojfnięcie to mistyfikacja, niż faktycznie mu zapłacili za nie.

A, że pobiło to cały ten ich przekombinowany i przygniatający „viral”, to inna sprawa.

A na marginesie – viral, to taki mi się zdawał bardziej partyzancki, bardziej user-generated, ze stymulacją, a to tutaj to była zwykła szopa z wykorzystaniem darmowych wołów roboczych.

Albo się nie znam na pojęciach, w końcu to nie do końca moja branża.

@KRL: zdawaj, jest fajnie. Ja jeżdżę dopiero od roku (bez kitu, zrobiłem dopiero, jak mi się miało dziecko urodzić, wcześniej nie widziałem potrzeby i nie było dyskusji kto się w klubie zachlewa, a kto kieruje), ale od razu to polubiłem :D


titos2k dnia 28 sierpnia 2008 o 22:42

KRL wyobraź sobie że musisz pół życia popierdalać KaeRElki do wyborczej bo nie wiem Michnik cie uwiązał.

Miałbyś i dobrze i źle.
Przytyłbyś ze stresu i umieszczał takie filmy na youtubie.


godai dnia 28 sierpnia 2008 o 23:39

@titos: ale jest szansa, że dałby lepsze tło muzyczne.


/P/ alias Verminard dnia 29 sierpnia 2008 o 0:42

I lepsze tło w ogóle.
Dobrze, że jako ratownik i obrońca komiksu nie założył maski i peleryny…


JAPONfan dnia 29 sierpnia 2008 o 12:28

Ja mysle ze to tło jest specjalnie. Tylko zapomniał wstawic widok potepionych dusz i upadajacej wspolczesnej kultury komiksowej.


titos2k dnia 29 sierpnia 2008 o 13:04

standardowy greenbox. w planie miały być panie w bikini jak w http://www.whoseline.pl/video-3.html :]


Napisz komentarz
Imię:
Email:
Adres strony:
Komentarze: