Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Kto w Empiku komiksy magluje, ten się w piekle ugotuje?


komiksy · komentarzy 125

Empikowi czytacze
Oby tylko takich czytaczy przyszło mi spotykać w Empikach. Zdjęcie podjumane z tej strony.

Temat empikowych czytaczy był maglowany już wielokrotnie, Konrad pisał o tym w pierwszym odcinku Kapitana Komiksa. Miałem napisać o czymś innym, ale ten temat sam się napatoczył. Czy czytanie komiksów w Empikach jest naprawdę takie złe?

Wyjaśnijmy sobie coś. Nie jestem zwolennikiem takiego czytelnictwa, ale nie jestem też przeciwnikiem. Marta przed chwilą, pytając co piszę, poprosiła bym zawarł swoją opinię w trzech słowach, no to zawieram: lata mi to. Oczywiście idealną sytuacją byłaby taka, gdyby w Empikach (i Trafficu) komiksy były szanowane. Zarówno przez kupców jak przez quazi-klientów. Przede wszystkim przez quazi-klientów, ale tutaj należałoby zmienić nastawienie, całą mentalność. Ale to nie ma sensu, nie dlatego, że to niewykonalne, tylko dlatego, że działalibyśmy w sprzeczności z tym, o co walczyliśmy długi czas. Powinniście bowiem wiedzieć, że jestem takim samym zwolennikiem komiksów, jak wolnego rynku.

Mam dość liberalne podejście. Nie chcę ganić moralnie kogoś za to, że porusza się na wolnym rynku jak mu się żywnie podoba, w ramach polskiego prawa. Byłoby to totalną bzdurą. To on decyduje, co dla niego najlepsze i on ustala swoją własną politykę. Bo z mojej strony wygląda to tak:

  • Empik ma swoją politykę sprzedaży książek i komiksów i ma do tego całkowite prawo. Jeżeli uważa, że obecny stan jest dla niego ekonomicznie w porządku, to jest to jego święte niezbywalne prawo wynikające z zasad wolnego rynku. Komiks od wydawcy kupuje za 50% ceny okładkowej, za samo wpuszczenie wydawcy „na salony” pobiera 6000 złotych i sprzedaje komiksy w sposób, który powoduje niszczenie egzemplarzy. Widocznie uznają, że im się to opłaca. I o dziwo, na takich zasadach to działa i znajdują klientów.
  • Wydawca ma wybór. Zna powyższą politykę Empiku, wie, że pieniądze za komiksy płaci w dziewięćdziesięciodniowych terminach. Jednak większość wydawców decyduje się na umieszczenie swoich komiksów w Empikach. Czemu? Można powiedzieć: ponieważ nie mają wyboru; albo: duży może więcej. Gówno prawda. Widocznie uznają, że im się to opłaca. Jeżeli wydawcom się nie podoba mogą Empikowi pokazać figę i zadbać na własną rękę o dystrybucję. Ale to się im nie opłaca.

Tyle na linii wydawca-dystrybutor. Pewnie, Empik jest potentatem dystrybucji, więc wydawcy nie mogą sobie pozwolić na to, by takiego gracza olać. Ale to nie oznacza, że są skrępowani, przecież przede wszystkim potrafią liczyć. Może liczą w perspektywie paru lat… ale to robią.

Teraz czytelnicy: nie chcę ich ganić moralnie za to, że robią coś, na co im się pozwala:

  • Empik pozwala na takie, a nie inne czytanie i przeglądanie – a czytelnicy to wykorzystują. Z wolnorynkowego punktu widzenia jest wszystko ok.
  • Empik nie stosuje kar za niszczenie, nie stawia strażnika przy komiksach i z tego powodu czytelnicy nie muszą się martwić o czytanie komiksów w rękawiczkach, ale robią to najswobodniej jak chcą. W taki sposób Empik buduje atmosferę i pozyskuje klientów – ich sprawa. Z punktu widzenia prawnego jest wszystko ok.
  • No i mamy moralność. Sęk w tym, że każdy ma swoją. Jeden człowiek nie widzi nic złego w tym, że czyta sobie komiks za darmo, bo mu się na to pozwala, drugi widzi. Ale jakim prawem ci drudzy chcą piętnować tych pierwszych?

Bo ze złorzeczeniem na empikowych czytaczy jest jak z urażaniem uczuć religijnych. Tylko tutaj urażane są uczucia komiksowe. A wiecie co ja myślę? Takie uczucia nie istnieją. Gdy coś mnie gorszy odwracam wzrok, a nie składam zawiadomienie w KRRiT i sądzie. W procederze empikowego czytania nie uczestniczę, nie łażę do Empiku i nie zgrzytam zębami. To mnie najnormalniej nie dotyczy, zaopatruję się gdzie indziej wobec tego – czemu miałbym kogokolwiek ganić?

Bo do wszystkich, którzy mają cokolwiek do empikowych czytaczy, a (bo?) sami nie czytają, mam jedno pytanie: A co Cię to obchodzi? Nie Ty decydujesz o polityce jednej i drugiej firmy, nie Tobie sądzić innych. Pewnie – chciałbym żeby komiks rósł w siłę, sprzedawało się miliony egzemplarzy i żeby komiksy się nie marnowały. Ale tak jak powiedziałem wcześniej – tak samo jestem orędownikiem wolnego rynku. I zdrowego rozsądku. I niewtykania nosa w nieswoje sprawy. I libertarianizmu. I niewycierania sobie gęby urażonymi uczuciami.

komentarzy 125

  • ale straszą tymi gaciami.

  • JAPONfan

    Taaa tylko potem plyta z muzyka kosztuje 50 zeta. a ta sama plyta sciagnieta z amazona z hologramem ZAIKS jest tansza o jakie 20 zeta.
    Anyway we mnie czytacze budzą takie samo obrzydzenie jak kolesie którzy w autobusie puszczaja sobie szlagier „Filipie, Filipie” na cala moc telefonu i komentują „Kurwa zajebiste” itd.

  • Mała dygresja: jaranie się wdziękiem takich, jak te powyżej blachar z procami na dupskach, czy też w ogóle rozpatrywanie takiego koszmaru w kategoriach piękna lub wdzięku kobiecego, to mniej więcej taki sam poziom przypału, jak, nie wiem… traktowanie twórczości Rubika jak Sztukę Wysoką.

  • @Japon: ale płyty tutaj nie mają nic do rzeczy. To raz. A dwa: ostatnio takich kolesi spotkałem w tramwaju. Dodę se puszczali. Wiesz co zrobiłem? Powiedziałem „Stary, weź to wyłącz” do jednego z nich. Także sorry, ale tu się kłania zdrowy rozsądek.

    „Obrzydzenie”. Jak dla mnie to chory termin. Teraz ludzie wszystkim się obrzydzają i urażają. Niepotrzebnie.

  • Fajna ta stronka ze zdjęciami :]

  • quaz (da real one)

    a tu nie chodzi przypadkiem o to ze ci czytacze wytluszczaja te komiksy, obdzieraja, zapacaja, i ogolnie dewastuja. po czym nie mozna znalezc ani jednego dobrego egzemplarza do kupienia?;)

    ps. ta, i mnie tu przywialo;]

  • @leMur: Przez Twoją „stronkę” koments w spamie wylądował, właśnie go stamtąd wyciągnąłem.

    Następnie: Ale któż tu się jara? To raz. Dwa – a nawet jeżeli ktoś by się jarał to w tonie mojego wpisu: A co Ci do tego? Ty się nie jarasz, Twoja sprawa. No i trzecia sprawa – mnie zaskakuje z jaką łatwością ludzie oceniają innych – tutaj mamy „blachary”, „dupska” i „koszmar”. Serio, trzeba wyluzować społeczeństwo, zezdroworozsądkowić.

    W tym aspekcie mam jeszcze jedno. Piszesz „przypał”, równie dobrze możnaby napisać „obciach”, nie? I dwa tygodnie temu Chaciński w „Przekroju” napisał felieton o tym co jest cool (taki ironizujący) i tam było mniej więcej coś takiego:
    Jakiś czas temu przez forum gazety przewinęła się dyskusja, jedni mówili że noszenie białych kozaczków i zdejmowanie butów jest obciachowe, drudzy, że wypominanie zdejmowania butów i białych kozaczków jest obciachowe. Jeżeli uczestniczysz w takiej dyskusji, niezależnie od tego czy nosisz białe kozaczki i zdejmujesz buty, nie jesteś cool.

    Także starając się coś określić jako przypałowe sam wiesz jaki się stajesz. Przypałowy.

    W sumie to jest też po części sens mojego wpisu.

    @quaz: Chodzi. Tylko, że tutaj Empik decyduje na co pozwala swoim klientom, a na co nie. Takie mają prawo. A klienci mają prawo z danego im przywileju skorzystać. Jak mówiłem – wolny rynek. Inna sprawa – że ludzie myślą, że jak za darmo to nie trzeba szanować. Nawet nie tyle za darmo co anonimowo. Książki w bibliotekach jakoś trwają, bo są karty imienne. To jest mentalność taka i tyle. Taka sama dewastacja odbywałaby się z książkami gdyby te się dało szybciej przeczytać, tak samo dzieje się ze wszystkim „wspólnym” gdzie się nie obejrzeć – publiczne urzędy, szkoły, akademiki, przystanki itd… Niektórzy papier toaletowy z uczelni podprowadzają, nie? Jeżeli jest na to przyzwolenie właściciela to luz, bo rynek działa.

  • @ Japon: … obrzydzenie? nie pomyliło ci się przypadkiem z oburzeniem?
    ja często nie mam innej możliwości jak czytać komiksów właśnie w empiku. kasy mam tyle, żeby kupić sobie jedną pozycję na dziesięć, które chciałabym mieć.
    i nie, wcale mnie to nie cieszy. nie jestem z siebie specjalnie dumna, ale, o ile nie wygram miliona w totka, będę tak robić. przynajmniej do czasu, jak zacznę na siebie zarabiać. a to, obawiam się, chwilę potrwa.
    cóż, życie.

  • @sharp: No i dobrze. I to jest zdrowe podejście.

    Nie można takich ludzi piętnować za to, że robią coś na co mają przyzwolenie. Ale nie takie przyzwolenie społeczne – jak na drobne kradzieże w Polsce, ale normalne przyzwolenie – właściciela biznesu, wolnorynkowe. Każdy kto myśli inaczej niech składa CV na kierownika Empiku i wprowadzi swoje rządy. Wtedy to będzie jego sprawa.

    Chyba że ktoś kupuje tylko w Empiku i narzeka, bo komiksy są zniszczone – to ma wtedy sens, ale zasady wolnego rynku działają nadal – może pójść gdzie indziej.

  • Eee, myślałem, że więcej panienek będzie… ;)

  • Wolny rynek ponad przyzwoitością i umową społeczną. Przerażające.

    Z niszczeniem przez czytaczy komiksów w Empikach jest tak jak z nieudolną ochroną, która zezwala na kradzież. Nikomu z szefów w Empiku chyba nie zależy, aby niszczono jego towar, po prostu dawno sobie przestali radzić z tym zjawiskiem a tylko czasem do prasy burkną, że to takie fajne, że mają wiernych klientów. Skoro ekspedient nie patrzy, to znaczy, że można giąć komiksy, skoro bramka nie piszczy, to znaczy, że można kraść.

    Prawo to jedynie próba zebrania ogólnych reguł panujących w społeczeństwie, nie wszystkiego. Nikt nie karze być uprzejmym, a jednak niektórzy to robią.

  • Tylko chyba nie rozumiesz – jeden produkt eksploatowany przez wiele osób się najnormalniej niszczy. Wiele osób czyta nie zwracając uwagi czy się gnie czy nie. Bo taki mają styl, to że Ty szanujesz nad wyraz nie znaczy, że inni są tacy sami. Inni mogą być wręcz bardziej normalni w tym, że nie zwracają uwagi.

    To tak jak jeden używa do książek zakładek, a drugi książek nie zakłada tylko grzbietem do góry kładzie. Ten drugi się nie zastanawia bo taki ma styl po prostu, i jak dziesięć takich osób przeczyta jeden komiks to widać ślady użytkowania.

    Ja na przykład czasem mam taką złą manierę (którą mi soren wypomniał) że ślinię palec jak mi ciężko idzie przewracanie stron. I nawet nie wiem kiedy to robię, po prostu mi się zdarza. Nie potrafię powiedzieć czy robię to czytając komiksy, wiem, że czasem robię to czytając gazety i czasopisma. No i widzisz – weź takich dziesięciu śliniących palec (i się nie zastanawiających) daj jeden komiks i zobacz jaki wróci.

    Tu się nie rozchodzi o „przyzwoitość”, tylko najnormalniejsze zmęczenie materiału. Przecież nikt nie drze (niszczy) komiksów z premedytacją. Takie myślenie jest paranoją.

  • Ohmygod! pzyznaję się! Przez ponad trzy lata siadywałem w Gdańskim Empiku prawie codziennie! Czytałem i czytałem i pochłaniałem. I prawie nigdy nic nie kupiłem. Ale: nigdy nie zniszczyłem tam żadnego komiksu, o ile nie był już zniszczony.

    Brawo za myśl wolnorynkową wogóle, dziś ludzie zaczynają idiocieć i nawet czasem nie wiedzą że takie coś istnieje.

  • Jeżeli ktoś jest fleją, to owszem jest kwestia jego stylu, ale też jest kwestia tego jak potrafi się zachowywać publicznie. Fleja, nawet na prywatnym terenie sklepu nadal pozostaje fleją. I tak owszem, mamy wolny rynek.

  • Ja bym się spierał co do wolności rynku. Z pewnością nie jest takim jakim bym chciał go widziec w naszym państwie.
    Ale – nieważne.

  • Sztybor

    Ale pierdolenie…

  • true. nie pęknijta przynajmniej. Empiku święte prawo wystawiać komiksy jak mu się podoba, klientów święte prawo robić z komiksami wszystko na co pozwala empik, a święte prawo jeszcze innych klientów to irytować się na zapyziałych osobników siedzących w przejściu i woniających cebulą, a także (głównie) irytować się zeszmaceniem komiksów, które nadają się już tylko do czytania w koncie, bo nikt zdrowy za to nie zapłaci. Skoro Empik woli tych co czytają od tych co kupują – jego sprawa, w takim razie ja wybieram małe sklepy specjalistyczne z fajnymi rabatami. Co nie zmienia faktu że z braku czasu chciałbym mieć świadomość że w Empiku też zawsze mogę znaleźć niezciachane egzemplarze.

  • @Sztybor – gdybyś swoje zdanie wyrażał trochę bardziej precyzyjnie to bym się cieszył. Bo teraz nie wiem kogo Twoja wypowiedź dotyczy ;)

    @gonz – i zgoda. Z jednym wyjątkiem – to chyba ta „świadomość”, to znaczy jej brak, ludzi wkurza. ALe po co wkurzać się na siłę, skoro problem ich nie dotyczy bo wybrali innego dystrybutora?

    Gdyby Empik był jedynym miejscem, w którym mógłbym kupić komiksy to bym lobbował za inną polityką, zachęcałbym do tego. A ponieważ mamy wolny rynek i mam wybór – leję na to.

  • Te, lemur, a to jak dziewczyna założy stringi, to jest „blachara”? Chcesz powiedzieć, że moja żona też jest „blachara”? Czy może dlatego „blachary”, że im wyjszły te stringi ze spodni? Ja jak tak kucnę, to też mi gacie wychodzą. To co, ja też jestem „blachara”?

  • Tak Jaszczu, jesteś. I przypałem też. I koszmarem.

    Jak już jesteśmy w temacie bieliźniarskim to ja mogę powiedzieć ciekawostkę, że blacharą na pewno nie jestem bo gaci nie noszę.

  • Łukasz, cóż za wyznania.

  • Prawie każdy myśli, że nie niszczy – bo swoim czytaniem zniszczy komiks w 0.5% czego nie zauważy, a dwusetny czytelnik powie, że komiks „był już zniszczony”.

    Takie księgarnie jak empik mają czytanie wliczone w swoją marżę. Zawsze mnie dziwiło dlaczego większość moich znajomych kupuje komiksy w empiku, ale to jest fakt. Ich straty wyrównane są przez najwyższe w kraju marże i obroty.

    Na zachodzie księgarnie biorą 30%. U nas 40%, a empik 50%. Zniszczone komiksy to pieniądze wydane na PR i reklamę. Tyle.

    Kolejny wątek 100+ ? ;-)

  • Blacksad

    Empiki bojkotuję, bo wkurwia mnie pryszczaty na podłodze z ostatnim egzemplarzem „Samotnego Wilka” zwiniętym na kształt tortilli. Tym bardziej, że w mieście z łódką w herbie nie ma specjalistycznych sklepów, a na netowe zakupy brak cierpliwości często nie pozwala. Wymieniony pryszczaty przy propozycji pójścia do kasy i opłacenia rabatu, jaki uzyskam za zmaltretowany egzemplarz wycisnął szybko pryszcza, rzucił na podłogę wymiędlony egzemplarz i zwiał. To było dwa lata temu. Od wtedy walę pryszczatych. Zamawiam przez net.

  • Pstryknąłem w Empiku to zdjęcie, bo mnie rozbawiła cała sytuacja. Tyle się mówi o empikowych czytaczach na forach i blogach – a tutaj dyrekcja salonu wstawia tuż pod półki z komiksami dwa stoły i z tuzin krzesełek – zamiast teoretycznie ofoliować wszystko co się da. No, ale ich polityka marketingowa, ich sprawa. Jako potencjalny konsument zawsze mogę prychnąć i przejechać się te dwa przystanki metrem na południe i zaopatrzyć się w CK. Żaden problem.

  • A mitem jest to, że od jednokrotnego przeczytania nic się nie niszczy – no chyba, że komiks otwiera się na jakieś 10-15 stopni a nie na 180, to może wtedy grzbiet nie będzie nosił śladów czytania.

  • Sezon ogórkowy, widzę.

    A co do bycia kul, srul (ponoć ostatnio mówiło się czoko, ale to już jest pasee).

    http://innerslacker.com/images/argue091204.jpg

    Osobiście uważam, że od czytania są biblioteki. A księgarnie od kupowania. Może to się i opłaca wydawcy, jak straci jakąś część nakładu, a może opłacałoby się także, jakby nie stracił.

    A znalezienie nie zgwałconego, obspermionego, wylizanego, osranego komiksu w empiku graniczy z cudem.

    Na marginesie opłacania. Jeden z wydawców mangowych zaczął foliować swoje mangi, bo jak sami stwierdzili, za dużo było niszczone, a za mało kupowane, żeby handlować w empiku. Nawet na kilka miesięcy się wycofali z sieci, bo najwyraźniej nie opłacało im się oddawać części nakładu na przemiał żałujących kasy czytaczy.

    Prawda jak dupa, każdy swoją ma. Ech.

  • Najlepsze jest i tak to właśnie, że nie wszyscy mieszkają w Wawie z dwoma sklepami specjalistycznymi pod nosem i w przypadku monopolu Empiku są skazani na sklepy internetowe i pocztę polską.

    Więc te wszystkie gadania o wolnym rynku i wolności konsumenta są owszem, bardzo ładne i logiczne, ale raczej tylko z pozycji mieszkańców dużych miast. Czy nawet tylko Warszawy.

    Bo przecież jest wolny rynek, więc to nie nasz problem, że sieć licząca 118 salonów w całym kraju ma taką politykę a nie inną. I są cwaniaki, które to wykorzystują i myślą, że są sprytni.

  • Błąd. Nie zapominaj Konrad, że ja przez większość swojego życia byłem mieszkańcem małego miasta, w którym czytelnictwo komiksowe praktycznie nie istnieje. No i sobie jakoś radziłem przez ten czas. Mogę nawet powiedzieć jak:
    1. Allegro.
    2. Zakupy w sklepach internetowych (zdarzyło mi się wtedy w Komikslandii, Komiksiarni i Imago).
    3. Większe zakupy komiksowe w Komikslandii, Empiku i CK gdy byłem w Warszawie (np. na „wycieczce” szkolnej etc.).
    4. Komiksy przywoził mi czasem soren, gdy przyjeżdżał do domu ze studiów.

    I nie czułem się na nic skazany. Dzisiaj będąc dużo zaradniejszy i bardziej doświadczony miałbym pewnie jeszcze kilka sposobów. Także znowu – bronię wolnego rynku.

    To takie podejście „równych szans” za wszelką cenę reprezentują niektórzy. W imię czego? Równe szanse wyznacza rynek. Każdy ma do niego swobody dostęp. Na przykład do Łomży od 20 lat nie jeżdżą pociągi. Czy chciałbym żeby jeździły? Pewnie. Ale rozumiem czemu nie jeżdżą i nie rozdzieram szat tylko sobie radzę. I nie widzę nieczego złego w prawie rynku.

  • Blacksad

    A czy a by nie jest tak, że Empik płaci wydawcy za egzemplarze sprzedane, a te zniszczone traktuje jak zwroty i odsyła je wydawcy bez żadnej rekompensaty? Gdzies tak czytałem, ale nie wiem, na ile to prawda. No bo mniejsi traca wtedy, co by nie było!

  • A wg mnie przy każdym stoliczku powinien być taki szpikulec, na który nabija się paragonik za nabyty komiks, żeby było widać, że się kupiło. Wiadomo, że znajdą się cwaniacy, którzy na szpikulec nabiją np. stary paragonik. Od takich przypadków byłby pan Stanisław. Ubrany na czarno, w kominiarce, kontrolowałby szpikulce, paragoniki, jak i klienta. W razie problemu prałby po mordzie. Tak to widzę, tak mi się marzy.

    A tak serio… Mnie osobiście, na ten przykład, wolny rynek koło pyty lata, kiedy przychodzi do zwykłej bucerki. Smarujesz komiksy/książki masłem z buły? Wycierasz, zaginasz? Masz u mnie wieczny środkowy palec.

    Kiedy miałem kilka lat mniej i nie było mnie stać na nic, nie zawalałem podłogi w empiku pomiędzy półkami, udając, że mnie nie ma (kiedyś nie było takich kącików do niszczenia), byłem gdzie indziej zwyczajnie, robiłem inne rzeczy: jadłem, spałem, grałem w gałę, rysowałem od czasu do czasu…

    Nadal to robię, bo w empiku jestem raz na rok, jak organizują warsztaty, które prowadzę.

  • No okej ;). Tylko kurde – nikt tych komiksów za specjalnie nie niszczy. Po prostu zwykle się zużywają od ciągłej eksploatacji.

    Mi się marzy by zrobić taki film „Historia jednego albumu komiksowego w Empiku”. Codziennie taki komiks byłby śledzony przez 60 kamer i byłoby idealnie widać jak się zużywa, kto jak go czyta itd. Pan Stanisław by się reżyserią zajął.

  • A to fajny pomysł!

    I jakoś naukowo można by to ugryźć, grant z Unii na projekt (teraz wszyscy, kurde, projekty mają) zdobyć.

    A tak na serio. Niszczy się komiks. Zużywa. Sam się niszczy? Sam się zużywa? To takie rozmydlanie winy. Nie ma winnych, bo są ich tysiące. Na koniec można właśnie stwierdzić: komiks się zniszczył. Oj.

    Gdyby codziennie po karoserii mojego teoretycznego (bardzo) samochodu przeszło w drodze do pracy sto osób… To co? Sam się samochód mnie rozpadł?

  • Ale Łukasz, to, że akurat ty się nie czułeś na nic skazany nie ma nic do rzeczy. To bardzo fajnie, że sobie radzisz w życiu, ale nie wszyscy są tacy zaradni i jeżdżą na wycieczki po komiksy.

    Wczuj się po prostu w innych, empatia etc. Tak jak inni próbowali się wczuć w twój bojkot Uliszewskiegom, przecież jest wolny rynek, nie musiałeś drzeć szat i o tym wspominać i po prostu w ciszy i skupieniu nadal ściągać komiksy ze Stanów.

    No i jasne, że nie chodzi o to, że „nikt specjalnie nie niszczy komiksów”, po prostu wypadki chodzą po ludziach, i komiksach, które te ludzie czytają.

  • Pierwsza sprawa – to, że inni nie są zaradni jest ich sprawą. I są sami sobie winni. I to bardzo wiele ma do rzeczy. Tutaj się jednak objawia całkowicie odmienny stosunek do społeczeństwa, Ty byś chciał właśnie wyrównywania szans za wszelką cenę, ja mówię, żeby każdy się postarał. I tu nie idzie o komiksy, tylko o poglądy.
    Różnimy się także tym, że ja wiem jak jest w małym mieście, Ty nie do końca. I jak piszesz „są skazani” to stawiasz tezę, która nie jest prawdziwa. Między innymi dlatego, że ja nie byłem. Że wiele osób nie jest – wystarczy się rozejrzeć po forum gildii.

    Dwa – bojkot Uliszewskiego jest inną rzeczą. Dotyczyła mnie bezpośrednio więc zareagowałem. No i jest zasadnicza różnica – o Uliszewskiego to była sprawa o rzeczy namacalne gdzie można było powiedzieć, że tu mam rację a tu się mylę, tutaj sprawa idzie o kategorie moralności. A nie ma jedynych słusznych. A sprawa Empiku Ciebie na przykład nie dotyczy bo dokonałeś wyboru, ale chcesz jednych bądź drugich umoralniać.

    I to jest sęk, bo to kwestia już nie stosunku do Empiku, ale całego światopoglądu. Mój jest taki: niech każdy decyduje za siebie i nie wprowadza kategorii moralnych. Także jestem za wolnym rynkiem, wolnym wyborem w sprawie aborcji, wolnym wyborem właścicieli pubów do tego czy w ich lokalach można palić i tak dalej. Tak samo jestem za wolnym wyborem właścicieli sklepów do tego jak obsługują i na co pozwalają własnym klientom.

  • ja tam przyznaję, że kilka lat temu (kiedy kupowanie przez internet było czarną magią, przynajmniej dla mnie) czytywałem komiksy w empiku. nie mówię, że nie niszczyłem ich w ten sposób (ba sam mam dużego pie***lca na punkcie nieczytanych rzeczy, które kupuję), ale zawsze byłem ostrożny (otwieranie komiksu na max 90 stopni mam chyba zaprogramowane od małego) i starałem się wybierać do czytanie egzemplarz już wymaltretowany. tak jak od czasu do czasu zdarzy mi się przejrzeć jakieś cd-action, które jest zafoliowane – jak jest rozpakowany egzemplarz, to obejrzę, jeśli nie – nie będę otwierał.
    ale muszę dodać, że niemałą część z tych komiksów, które przeczytałem na empikowej podłodze i tak potem kupowałem, bo zwyczajowo historie broniły się same i warto było mieć możliwość późniejszego sięgnięcia po dany komiks. chociaż faktem też jest, że często komiksy te kupowałem nie w empiku a w CK.
    a teraz? teraz jakoś rzadziej trafiam do empiku, z reguły nie mając tyle czasu, żeby w ogóle rozważyć możliwość przejrzenia czegoś dłuższego, co najwyżej przekartkowania kilku czasopism. i prawda jest taka, że teraz też kupuję ogólnie mniej komiksów, nie jestem na bieżąco z ofertami wydawniczymi (bo nie śledzę w necie). i tylko jak przed oczami mi stanie coś, o czym słyszałem, że dobre abo zapowiadającego się ciekawie, to kupię.

  • Łukasz, w Empikowym czytelnictwie to jakie możliwości daje sklep jest drugorzędne, liczy się podejście klientów. Problemem jest to, że czytacze traktują komiksy i wszystko inne w Empikach tak jak traktują. I to, że „takie jest prawo Empiku” niczego nie zmienia. A ludzie powinni mieć własny rozum i nie dostawać małpiego na widok gratisów.

    I należałem do PZPRu, a teraz to PPPPPPP.

  • Łukaszu, Konradzie, tutaj nie chodzi ani o „radzenie sobie” czy „wyrównywanie szans”. Tu chodzi o coś „sooo homo sovieticus”, jak coś jest wspólne to jest niczyje. I można na to nasrać. I trudno to wyplenić. Przykład: gówniarze na tzw. moim podwórku ( 7 – 12 lat) wpadli na genialny pomysł. Wysypali cały piach z piaskownicy na zewnątrz piaskownicy. A muszę nadmienić, że prócz piaskownicy na placu zabaw istnieje tylko szkielet chuśtawki, czyli niewiele. Teraz gówniarze stoją nad pustą piaskownicą i nie mają co robić, więc drą mordy cały dzień. Rzecz w tym, że żaden rodzic (a baczenie mają, oj tak, naraz dziesięciu łebków się z okien wychyla, jak płacz jest) nawet się nie zająknął, że troszkę bzdurna zabawa. Bo kilku gówniarzy zepsuło resztki placu zabaw wszystkim gówniarzom.

    Rzecz w tym, że jak coś jest wspólne, to jest NASZE, czyli po części moje.

    Czyli: nie smaruję masłem, zaginam, pluję, roluję, udaję, że wcale tego nie robię, tłumaczę, że to już zniszczony egz. był, biorę, bo niczyje, bo nie moje, bo kolega wziął był, przeczytał i jeszcze mu obsługa krzesło przystawiła.

  • No to jesteś zgniłym komuchem Rybo, który stoi na drodze do wolnego rynku z tym bredzeniem o wspólnym interesie.

  • @Blacksad: nie wiem, jak teraz, ale dawniej z rozmowy z Waneko wyniosłem, że jest jak mówisz. Zwrot, i to nawet nie fizycznie, tylko świstek pt. tyle i tyle przemielilim.

    To oni właśnie zaczęli foliować swoje mangi jak wrócili do empiku po pewnej przerwie. Nie wiem, czy wszystkie, ale większość widziałem. Jeden egzemplarz rozfoliowany, wyglądający jak szmata, bo jak coś przeczyta 500 czytelników o różnym poziomie kultury, to nie poradzisz, a reszta w folii. Widać nie każdemu polityka empika w smaka.

  • a jak to jest? empik płaci wydawcom za wszystkie komiksy, które od nich bierze? cz tylko za te które się sprzedają a te co nie to zwraca wydawcy?

  • Kurde.. ale kiedy zrozumiecie, że ludzie w Empikach nie niszczą komiksów? One sie po prostu wyeksploatowywują od swobodnego dostępu. I tyle. A mówienie, że ludzie „traktują” komiksy w Empikach tak a nie inaczej, jest dla mnie paranoją. Dlaczego? Bo widzimy efekty końcowe, a reszta do domysły. Wy macie domysły, że ludzie te komiksy gryzą, depczą itd. i po dwóch przeczytaniach jest do niczego. Ja stosuję zasadę domniemania niewinności – ludzie czytają swobodnie i po 50 osobach komiks się najnormalniej zużywa.

    Jedynym sposobem na udowodnienie domysłów jednej bądź drugiej strony jest nagranie filmu “Historia jednego albumu komiksowego w Empiku”.

    @gilo – to zależy od umowy. Niektórym płaci z góry, niektórym dopiero jak sprzeda. Jeżeli chodzi o polskich wydawców to być może tylko Egmontowi się z góry płaci. Ale to moje domysły tylko.

  • Nie wiem dokładnie, bo tylko kiedyś o tym gadałem z kimś z wydawnictwa stawiającego do empiku. Należałoby u źródła spytać, jak jest teraz.

    Empik chyba zwraca z dużym poślizgiem, bo czasem niezłe antyki się walają.

    Może dotyczy to serii regularnych w jakimś stopniu, jak kiedyś ruch co miesiąc robił zwroty semiców. (To akurat naocznie, ze skupu makulatury, z jednomiesięcznym poślizgiem wyciągałeś zza płota wszystko, co było niedawno w kiosku).

    Ale, jak mówię, gdybam, bo od tamtej rozmowy minęło sporo czasu. Natomiast coś musi być na rzeczy, jeśli wydawcy zależy na tym, żeby jak najmniej egzemplarzy zostało zniszczonych. Nie wiem, może sieć oddaje tylko te, co do których wie już, że nikt tego nie kupi?

  • Łukasz, spędziłem w warszawskich empikach swego czasu wiele upojnych godzin na czytaniu komiksów i wiem dokładnie jak to wygląda.

    Więc co jest twoim domysłem jest domysłem już tylko twoim.

    Tak czy siak idealnym rozwiązaniem dla mnie jest foliowanie wszystkiego i zostawianie jednej sztuki na przemiał. Wiadomo, że zostaną otwarte następne, ale skala się zmniejszy.

  • Jeśli dobre wychowanie i zdrowy rozsądek to „komunizm”, to jestem, kurde CZERWONY i jestem z tego dumny!

    Wolny rynek… Wolne żarty. Wolny rynek to jest, panie jak chcę otworzyć firmę i robię to w kwadrans.

    Wolny rynek to jest wtedy, kiedy urzędnik traktuje mnie jak partnera we wspólnym interesie a nie jak potencjalnego przestępcę.

    Wolny rynek jest również(!!!) wtedy, kiedy wchodzę do Żabki, żeby kupić puszkę napoju, podchodzę do lodówki w rogu, biorę puszkę i widzę trzy baby (jedna za kasą) która na mnie baczą, czy nie podpierdalam czipsów z półki obok pod bluzę.

    Żenadę mamy, zezwierzęcenie, wszędobylską bucerkę a nie „wolny rynek”.

  • no bo skoro empik nie płaci za zniszczone egzemplarze, to to jest czyste skurwysyństwo. Patrzcie jak u nas jest fajnie, można sobie poczytać za darmo, tylko, że nie my za to płacimy.

  • @Łukasz: masz rację.

    Ale ja wolałbym, żeby te komiksy się nie „eksploatowały”. Nie musiałbym szukać, jak już mnie cholera przyniesie, jedynego egzemplarza pod regałem, co nie ma „w naturalny sposób wyeksploatowanej” okładki.

    A krzyk o czytelnictwo jest chyba taki, że jak czytacz przeczyta, to wydawca ma wała. A jakby czytacz był kupiaczem, to by wydawca miał na masło do chleba.

    I może by wydał więcej, albo może nie, nie wiemy. Ale na pewno byłby szczęśliwszy, a jak komuś robota szczęście daje, to robi ją lepiej.

    Chodzi o sam pomysł dawania towaru, w tym kraju tak kuriozalnego, zamiast sprzedawania. Bo to jest taka biblioteka, którą zaopatrują wydawcy, ale która nie ma zasad biblioteki. U mnie, na osiedlu, jak mi się coś ze stemplem „wyeksploatuje”, to babka mi każe odkupić. A to identyczny mechanizm, tylko w bibliotece bardziej ludzioodporny.

    Nikt nie niszczy celowo, jasne. Ale też większość mniej się stara zadbać, skoro i tak nie ich, raz przeczytają i zostawią. Nie wszyscy, ale ogromna masa. Bywam sporadycznie, ale widzę czasem kolesi, tomik zwinięty w trąbę, grzbiet rozłamany, ale jemu tak się wygodniej czyta, jak leży jak ostatnia szmata na podłodze i warczy na mnie, że chciałem podejść do półki, a on się musiał ruszyć, żebym go w nerki nie pociągnął z buta. Chyba, że ja jeden trafiam na takie niechwalebne wyjątki.

    A zwijanie komiksa w trąbę i łamanie grzbietu (niecelowe, ale z głupoty / olewki) to nie „normalna eksploatacja”.

    Niech czytają. Proszę. Ale niech nauczą się też szacunku dla rzeczy zadrukowanej.

  • @Śledziu: Mówisz o mniejszej biurokracji nie wolnym rynku.
    A wolny rynek jest wtedy jak właściciel ze swoim dobytkiem robi co uważa za słuszne, opierając się o prawo.

    I powtarzam – nie chodzi o dobre wychowanie. Bo komiksy najnormalniej się zużywają, dżizas. Przypadków drastycznego nieszanowania jest na pewno mniej niż zwykłego czytania.
    Dwa lata temu byłem w Wielkiej Brytanii i tam w jednej sieci empikopodobnej komiksy wyglądały tak samo.

    @Konrad: ale „idealnym rozwiązaniem” dla kogo? Dla Ciebie? Ale Ty tu nie jesteś stroną.

    @gilo: skurwysyństwo nieskurwysyństwo. Ale wydawcy się na to godzą i to ich sprawa. Najwidoczniej im się mimo tego opłaca.

  • Mówię o warunkach do, uwaga, stworzenia wolnego rynku. My wciąż jesteśmy na etapie przejściowym, od prawie 20stu lat. My mamy namiastkę tego, co nazywasz wolnym rynkiem.

    To, że możesz wejść do jakiegokolwiek sklepu z chlebem i kupić sobie chleba, wybierając, przebierając, macając nie świadczy o tym, że uczestniczysz w wolnym rynku.

  • @śledziu: Ale jeżeli ktoś chce sankcjonować cokolwiek w legalnie działającej firmie to się cofamy w tym przejściu.

  • hmm nie wiem czy im się tak bardzo opłaca, z jednej strony muszą być w największej sieci, z drugiej obserwujemy przecież cały czas rosnące ceny komiksów i zmniejszające się nakłady.

  • Łukasz, dla rynku, dla rynku.

  • Zresztą o jakim wolnym rynku w przypadku empiku mówimy? Mówimy o monopolu dużej sieci, która jak to godai trafnie ujął urządza sobie za nie swoje pieniądze bibliotekę publiczną, a małych partnerów traktuje, jak śmieci (te 50% okładkowej ceny i wałki z wystawionymi egz. to i tak pewnie czubek góry lodowej)… Normalny Kowalski co się nie interesuje komiksem, a ma ochotę (dajmy na to, w Dzienniku/Przekroju coś wyczytał) od razu wali do empiku, jak w dym. I znajduje tam wypocone, śmierdzące bułą komiksy.

  • Hej, o co chodzi z tym niszczeniem komiksów? Nie kumam? Co to za nagonka? Czy po prostu, żal wam, że jakiś album się zniszczył? Czy żal wam Empiku, że mało zarobi? Czy wydawcy? Już nic nie kumam…

    Najwięcej albumów to marnieje w magazynach, podgryzają je szczury, zalewa je kawa pana Gienka i mysi mocz. A niesprzedane przerabia się na makulaturę. Nie biadolmy więc tyle, że jakiś albumik „się podarł” kiedy przeczytało go 200 osób w sklepie. Sklep zarabia. Wydawca zarabia. Twórca zarabia. Że mało? a myślicie, że dostałby więcej gdyby empik zakazał czytania? O czym tu mówimy?

    A może to jest rozmowa o byciu cool? Czy czytanie w empiku jest cool? Jeśli tak to przypomina mi to wątek: czy czytanie „Paproszków” w autobusie jest cool? ;-)

  • Oj, chętnie bym posankcjonował te empiki nasze wesołe. Najpierw wypieprzyłbym quasinacjonalistyczne pisemka, potem poleciałyby szmatławce pisane przez hoolsów dla hoolsów (wesołe periodyki co prawda, ale zbyt śmierdzące faszyzmem), następnie poleciałby „kąciki niszczenia”. Na tym moje prywatne sankcje by się zakończyły. Ktoś ma jeszcze jakieś pomysły?

  • @klos – mnie tylko o, kurwa, kulturę w narodzie się rozchodzi.

  • ano, kulturę

    I Kłos, zamiast dowcipkować, to się wczytaj w argumenta:)

  • I jeszcze jedna kwestia, której nikt chyba nie poruszył – nakłady. To oczywiste, że większość komiksów nie przekracza tysiąca, półtora tysiąca egz. Bywa mniej, bywa o wiele mniej, bywa więcej, rzadko bywa o wiele więcej.

    Dokonujemy odpowiednich działań matematycznych i wychodzi nam, że nakłady niektórych tytułów zostały całkowicie zeszmacone, niektórych w połowie itp. Troszkę przesadzam, ale… ALE…

  • @Śledziu – Kultura w narodzie – pogadaj z „hoolsami” ;-D

    @konradh – wczytałem się, wczytałem.

    Czytelnictwo komiksów jest tak słabe, że empik pozytywnie podbija średnią. I to w przyszłości zaprocentuje. Empikowe ludziki zaczną zarabiać lepiej i rynek się poprawi. IMHO

  • Słuszna uwaga. Timof z nakładami rzędu 250 sztuk.

    180 empików w Polsce. W co drugim egzemplarz się „naturalnie eksploatuje”.

    Śledziu dał dobry argument na poparcie jednej ze stron :D

  • Jako, że jestem obecnie w Brukseli, to powiem, jak to tam wygląda na przykładzie sklepu Brüssel (http://www.brusel.com/).

    Otóż tam wszystkie komiksy są owinięte w folie. Wszystkie oprócz egzeplarzy do przejrzenia. Są to typowe próbki do sprawdzenia (podobnie jak w sklepach kosmetycznych), na co pieniądz się wydaje. Każdy komiks ma taki „testowy okaz” i każdy wie, że to ten właśnie komiks można przejrzeć. To dzięki niemu możemy się przekonać, jak w rzeczywistości wygląda przedmiot, który chcemy kupić. Mało tego, tenże egzemplarz ma okładkę owiniętą w folie, dzięki czemu nie ma możliwości znalezienia na niej porysowań, plam i miliona typowo „polskich rzeczy”.

    Co więcej, tutaj jest inna mentalność i psychologia sytuacji. Jeżeli sprzedawca widzi, że konsument przyszedł do sklepu na lekturę, nie na zakup, ma odwagę podejść do niego i zadać mu dość niekomfortowe pytanie. „Podoba się panu?”, „Szuka Pan czegoś konkretnego?”, „Może w czymś pomóc?”. Byłem świadkiem takiej sytuacji. Człowiek ten, po usłyszeniu jednego z powyższych pytań, zachował się dość dziwnie. Wyglądał na zestresowanego. Następnie odłożył egzemplarz i po prostu wyszedł. Najwidoczniej sprzedawcy od dawna mają taktykę na czytaczy i sumiennie ją realizują.

    Bo sklep to nie biblioteka.

    Także w sprawie dyskutowanej tutaj chodzi jedynie o pewne wychowanie i mentalność. A to przychodzi przez rzetalną edukację, która nie przychodzi od tak sobie. Wymaga ona czasu, poświęcenia i wiary w to, co chce się zrealizować.

    Może za 20 lat w Polsce tak będzie. Ale „może” jest długie, szerokie i głębokie. Tutaj potrzeba konkretnego programu edukacyjnego uczącego odpowiedniego sposobu myślenia, a troskliwie finansowanego przez ministerstwo edukacji. Ale do takich decyzji trzeba wpierw dojrzeć, tak jak dojrzeć musi scena polityczna w naszym kraju, która jest odbiciem naszego narodu.

  • W czasach komuny z 200tys. nakładu przepadało więcej. Szkoda papieru – co fakt to fakt.

  • @Klos: zaczną tak, jak obecni czytelnicy KD czy czytelniczki Witcha?

    Czy zaczną lepiej?

    Ja, jak mnie nie było stać nawet na fajki co dzień pewnego roku, to nie czytałem w ogóle. Nie chodziłem do empiku. Miałem głód innych potrzeb niż kulturowe. Nie sądzę, żeby ludzie, którzy regularnie uprawiają proceder nagle się nawrócili, jak będę mieli więcej kasy. Obstawiłbym, że nawet część „wyrośnie” z czytania.

  • Z jednej strony podoba mi się takie podejście jak opisuje Chudy i w ogóle szanowanie komiksów i nakładów.

    A z drugiej strony podoba mi się zawsze gdy więcej osób ma dostęp do utworów artystycznych, na które ich nie stać. Szczególnie myślę o małolatach (bo to oni przesiadują w empiku). Tutaj zebrała się banda starych wiarusów :-D

    Nie wiem jak to powinno być rozwiązane idealnie, ale dopóki Empikowi to się opłaca to podłogowe czytelnictwo jest IMHO – ok.

  • @Chudy – i to jest pewnie sytuacja, w której wszyscy by byli zadowoleni ;).

  • @Chudy – i to jest piękny model działania. Nasi wydawcy powinni pochylić się nad kwestią dodrukowania takiej „próbki”. Druk takowej spokojnie pokryłby straty spowodowane „naturalną eksploatacją” (podobne kuriozum co „kopia zapasowa”) towaru i ofoliowania reszty nakładu. Bo IMHO wydawcy tracą grube tysiaki w kącikach niszczenia. Wydawca traci – traci autor. Szczególnie, że u nas najczęściej autor żyje z procenta od sprzedanego nakładu. Procenta! ALE… ALE…

  • albo dalej będzie przychodzić do empików przeczytać, bo po co kupowac skoro można za darmo czytać, a tę dużą kasę co zarabiają to sobie wydadzą na markowe ciuchy

  • ja jakoby kontynuowałem myśl godai’ego

  • a mnie to ostatnio wkurwiło i zdziwiło wielce coś innego jeszcze. mamy państwowe koleje, kopalnie, stocznie… i stadniny konne. dlaczego dopłacam do stajni, w których siedzą stare panny, które codziennie jeżdżą na konikach? i jak któś normalny rzucił pomysł ich prywatyzacji to się te stare panny oburzyły, że nie będzie pieniędzy na nowe siodła, maści i baty. noszkurw. to tak w ramach cyklu „wpisy o wolnym rynku”

  • Chudy, aż się rozmarzyłem :)

    Dlatego też uważam, że empikowe czytactwo komiksów to nie jest temat, który można zmiatać pod dywan wolnego rynku i robienia tego co kto chce, bo jeżeli zależy nam, aby coś się zmieniło z komiksem w Polsce, to trzeba o tym gadać i pisać, choćby w formie Kapitana Komiksu.

    Mi zależy.

  • JAPONfan

    @klos: zarzuce ci fotke z katowickiego empiku. srednia czytaczy to tak na oko 30 lat. sa osoby starsze, mlodziezy czytajacej nie zauwazylem a dzieci przychodza z rodzicami cos kupic.

  • Możliwości na rozwiązanie problemu empikowego jest wiele.

    Niemniej trzeba zdać sobie sprawę, że komiksowy raj, podobny do tego w Belgii, nie przyjdzie od razu. Jest to sprawa czasochłonna, wymagająca cierpliwości i pokory.

  • @KRL – okres przejściowy. Za sto lat będzie OK. BTW czy ty czasem za „Ligę…” nie miałeś czasem podpisanej umowy, że na procent jest tytuł? Oczywiście, jeśli chcesz się podzielić po latach takimi szczegółami.

    Bo „Ligę…” rozemłaną spotykałem jeszcze grubo kilka lat po premierze. Tak wyglądających egz. nawet ślepiec bez czucia w palcach by nie łyknął.

  • A Łukasz ma dobre wyczucie PR do chwytliwych tematów ;)

    @KRL: trzeba zaproponować, żeby każda sobie własnego konia znalazła. Chociaż, skoro stare panny, to pewnie próbowały i nie podołały.

  • Ja oprócz gadania pisałbym petycje, pomysły na ustawy podparte głosami obywateli itp. etc.

    Wiarę w polską władzę ustawodawczą i wykonawczą każdy ma różną. Ale jak to ktoś powiedział, „nie będziesz wiedział, póki nie spróbujesz”.

  • @Chudy – ja w ten raj nie wierzę ni chu… chu. Estetycznie ten naród leży i kwiczy. Taki przykład —> http://www.gry-online.pl/s043.asp?ID=8011917 Wdałem się w nikomu niepotrzebną dyskusję na widok totalnego komiksowego gówna, jakie serwuje duży polski portal o grach. Pojawił się pan od serwisu i jego wypowiedzi załamały mnie zupełnie. Sorki, ale jeśli wykształcony człowiek nie widzi gówna przez duże G, co więcej gówna broni swoją niewiedzą, niekompetencją, to brak mi słów.

  • @Śledziu – to było tak dawno, że aż nie pamiętam dokładnie. ale chyba było coś takiego. procent po przekroczeniu jakiejś magicznej liczby sprzedanych egzemplarzy. magia. czarna.

  • O dzięki Śledziu nie znałem tego, koleś nawet zżyna fryzurę jednego gościa z Penny Arcade.

    Ale ja w raj wierzę, w Polakach siedzi sporo świetnych rzeczy, tylko dają się przygnieść stereotypowemu myśleniu i skrótom.

  • Chodziło o ten strip —> http://www.gry-online.pl/komiks_krolewska57.asp?ID=42195 Zresztą cała seria to masakra.

  • kawał dobrej literatury zaproponowałeś Michał na to piątkowe popołudnie w robocie. siedzę, czytam, uśmiecham się w duszy. może ktoś jeszcze ma jakieś linki do podobnych smacznych dyskusji na forach?

  • Lukasz to nie do konca jest tak jak piszesz w mniejszych miastach – owszem my sali czytelnicy wiemy co i gdzie kupic, ze i allegro i ksiegarnie internetowe itp, itd. Ale jesli ktos chce kupic jakis komiks od od tak, bo ktos mu polecil, albo na prezent dla kogos to zostaje mu wlasciwie tylko Empik.

  • JAPONfan

    koles po prawej to Gabe z PA a ten z lewej to TeatrHopper.
    Ale w sumie nie podpisuje sie nikt pod tym „czymś”.
    Szkoda mi tylko tego ze ktoś może wziął za to kase ;( i to nie byłem ja.

  • taka krótka uwaga co do wspomnianych naziolskich czy hooligańskich periodyków. Wydają sobie? niech wydają, niech sprzedają, niech to kupuje ten kto chce, acz ja groszem się nie dołożę. ale o ile nie umawiają się w magazynie na rytualne comiesięczne mordowanie czarnucha na błoniach czy coś w ten deseń to niech się produkują. ale samych pisemek wydawanie blokować? nieno. to byłyby już metody faszystowskie. poza tym niech mają łyse karki jakiś wentyl, którym mogą parę spuścić.

  • Odwieczna, niemożliwa do rozstrzygnięcia kwestia, czy wentyl parę spuszcza, czy napędza złego.

    Jak z grami.

    Jak z porno.

    Jak z filmami.

    Jak ze wszystkim :D

  • zapomniałeś.

    jak z komiksami.

  • Na odpowiednie treści są odpowiednie paragrafy.

  • Szkoda, że nie poparte częściej egzekwowaniem.

  • odczepcie się od porno. porno jest dobre. dobre porno jest dobre.

    prezes obrońców dobrego porno.

  • Ja nie mówię, że porno złe.

    Ja mówię, że niektórzy mówią, że złe.

    I, że to się nie da powiedzieć jednoznacznie.

  • Piszę ten komentarz tylko po to żeby nie świeciła mi na stronie głównej liczba 88.
    Tak przy okazji: Z IQ 88 okna nie namalujesz :D.

  • Nie no, chłopaki. Rozumiem, że chcecie znowu setkę komentarzy przebić, ale takie metody? ;-)

  • A setny komentarz i tak napisze KRL.

  • No dobra – spreparowany egzemplarz do czytania (z zabezpieczoną okładką – to jest coś. Można pomarzyć. Tylko co z komiksami, które leżą na półce w ilości egzemplarzy: jeden (vide: Blankets)? My nie Belgium :/

  • no ale Blankets to się chyba nie da przeczytać na jedno posiedzenie w empiku?

  • Jak to nie!

    http://breathing.pl/?p=269

    „Pochłonęłam dzisiaj w Empiku nad stygnącą kawą.”

  • Spokojnie się da, wagary bywają całodniowe przecie

  • Łukaszu, obraziłeś mnię. Nie wiem czy godzien jesteś stóp moich całować wciąż.

  • Dobijamy do setki… 98.
    Kiedyś byłem empikowym czytaczem – kiedy komiksy powoli wracały na nasz rynek, a ja jako nastolatek nie do końca miałem na nie pieniądze. Ale starałem się czytać w miarę ostrożnie, siedząc, gdzieś w miejscu do tego przeznaczonym… A nie leżeć w przejściu, z czymś do żarcia i rulonikiem z komiksu.
    Fakt, komiksy zużywają się od eksploatacji…ale od niektórych jej rodzajów zużywają się szybciej.

  • No to teraz czekamy na KRL’a…

  • JAPONfan

    Cham jestem i prostyak. :P

  • całą noc się czaiłem całą noc. z rana odświeżałem co 2 minuty. no i wyszedłem zrobić herbatę. i już. japonfan – zabiję cię.

  • KRL musisz po prostu zmobilizować ludzi coby dociągnęli do 200…

  • W empiku przeczytałem jeden komiks, „Szminkę” Jerzego Szyłaka. Kiedy doczytałem do moementu, w którym pojawia się strzelający ejakulatem penis miałem wrażenie, że patrzy się na mnie i śmieje cała empikowa klientela. Od tamtej pory boję się nawet przechodzić obok regału z komiksami w empikach.

  • Ja w Empiku kiedyś próbowałem przeczytać „Hellboya” i poległem. Od tamtej pory prawie nie sięgam po komiksy w Empiku. Po prostu nie nie jest mój sposób na dobre spędzenie czasu.

  • jak ja sam siebie nie potrafię mobilizować, to cóż ja mogę.

    a w olsztynie na ten przykład problemu nie ma z empikiem. tam od 2 lata leżą te same tytuły i już się nawet „międolaczom” znudziły.
    a w bellonie to za ladą siedzą młode, urocze panny. nikt mi tam nie zagląda czy czasem nie wynoszę książki pod pachą. patrzą tylko prosto w oczy uśmiechają się i uwodzą. i czytelnictwo rośnie. i nie tylko czytelnictwo…

  • @KRl – ale byleś 101. – jak Dalmatyńczyk :P
    Młode panny w Bellonie? To chyba tylko w Olsztynie, bo w Wa-wie to próchna jakieś…
    Ja w Empiku czytałem rzeczy niewymagające za wiele myślenia (lateksów), co uchroniło mnie przed zakupem takich „objawień” jak Darkness czy X-4… I jeszcze jakiegoś Lobo, który jak na Lobo był strasznie słaby.
    Ok, jeszcze 1602 przeczytałem w Empolu… Ale kupiłem potem.

  • kamaSUTRA

    no nie… ta fota to jawny sexizm!!! banda erotomanów

  • Kamila: no w sumie, cóż poradzić

  • Seksizm to jest wtedy jak ja uznaję, że kobieta jest gorsza w czymś bo jest kobietą, jak dyskryminuję jedną płeć bo cośtam. Jak kieruję się stereotypem.

    Ta fota to nie jest seksizm. To fota.

  • To rzeczywistość…
    Panny świetnie wyglądają w zestawieniu z tymi tytułami obok. :)

  • Otóż to! Pierwszy pojął „Oby tylko takich czytaczy…” :D

  • Rly?
    Nie pisałem wcześniej, bo wydało mi się to zbyt banalne – to w końcu istota tego zdjęcia.
    No chyba, że ktoś myślał, że istotą są stringi. :D

  • No lemur chyba tak myślał.

  • Ciekawe czy coś kupiły w końcu, czy na czytaniu się skończyło… :) A może tylko obrazki oglądały.

  • Co do Empiku…
    chce ktoś kupon rabatowy na 10zł na zakupy w empik.com powyżej 60zł? Ważny do końca sierpnia. W sumie to sam kod, na maila mogę wysłać. Wala mi się i go raczej nie wykorzystam. Oczywiście jako podarunek.

  • rysielec

    @Blacksad: blabla, w Łodzi jest sklep z komiksami, taki niebieski na Piotrkowskiej w okolicach ulicy Narutowicza. Jest tam też antykwariat, w którym można znaleźć komiksy bohaterskie, Asteriksy, Thorgale, Fistaszki w dziwacznym i okropnym tłumaczeniu oraz widziałem tam dwa Produkty ;)

    A co do czytania to mnie to niemiłosiernie denerwuje, ale to nie ja odpowiadam za politykę Empiku. Istnieje za to świetny sposób na ominięcie tych zniszczonych egzemplarzy: kupowanie przez stronę empik.com – dostajesz świeży, nieczytany komiks z magazynu :)

  • lukasz : dzięki za fotę inaczej bym się tu nie wpisał, ja tam jestem fanem proc i jestem z tego dumny kurna(a jak myślisz że tylko 1 osoba zauważyła kontekst książkowy to się grubo mylisz tu sami około-komiksiarze więc detal mają wpisany w oko heh)
    Co do prezesa porno krl nie możesz się tak samozwańczo ogłaszać bo ci prezesi już se istnieją musisz się najpierw wpisać na porno listę prezesów i płacić składki cholipa(jak chcesz być jawny dam ci namiary i sobie sprawdzisz listę co jest jeszcze wolne, ja opłacam prezesurę wygolonych genitaliów i nagiego mymła heh):P
    chudy: w Hiszpanii jest podobnie półka z nowościami do przejrzenia i reszta w worku…przez to jeden komiks kupiłem nieszczęśliwie w ciemno bo się zawstydziłem (prawie jak w porno sklepie)spytać cóż czasem warto zobaczyć 2 stronę medalu…
    a tak poza tym to se przypomniałem przełom 80-90 i stanie o 5 rano w kolejce do kiosku i modląc się żeby kupić nowego yansa np. i jak ktoś chce to zawsze może dla chcącego nic trudnego…empik to nie konieczność jak to sztybor zauważył temat ogórkowy, ale to co skoro tak ładnie pstryknięty :)

  • Bartek zauważył, to prawda, ale nie Sztybor bynajmniej. Nic rzeczonemu nie ujmując. Rozlewaczowi piwa, jednemu.

  • Nie tylko rozlewaczowi, ale także bohaterowi skandali obyczajowych. To jestże pełna definicja.

  • A to nie były przypadkiem „skandaliczne obyczaje”, zamiast „skandali obyczajowych”?

  • JAPONfan

    Obczaje i Skaldów?

  • spoko maroko może być że bartek

  • bardziej mnie wkurfia smród spoconych czytaczy.

    kurwa MYĆ SIĘ TRZEBA.

    Jak wejdę przejrzeć nowości i na dzieńdobry mam siekierę jak z szatni sztangistów to wycofuję się. Jak starczy czasu to biore komiks i ewakuuje sie do stoliczków obok podręczników komputerowych albo gdzieś jeszcze dalej. Czemu komiks musi sie wiązać z niechlujstwem, brudem, smrodem, flanelem i sześciodniowym zarostem. Nie mam pojęcia czemu czytelnicy komiksów są tacy [niektórzy i nie najgorsi, bo gracze rpg śmierdzą jeszcze bardziej]

  • Lemur wziął i mnie zainspirował do takiego nocnego maza:
    kliku klik

Dodaj komentarz