Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Batman, wersje alternative


varia · komentarze 23

rybak

Dziś tekst autorstwa doskonale Wam znanego z komentarzy na Motywie Roberta Wyrzykowskiego. I wielu innych miejsc, jak choćby Esensja, złowrogiego forum PCWKa oraz kilku różnych blogów, na których przestaje pisać po pół roku. Ilustracje do tekstu wykonał Marcin Podolec. (K.)

Ponieważ ponad tydzień temu przeszedłem operację lewej gałki i wciąż nie za dobrze widzę – musiałem napisać ten tekst z przymrużeniem oka. Wybaczcie.

Ale do rzeczy. Opowieści o Batmanie realizowało już wielu wybitnych rysowników i scenarzystów. Wciąż jednak pozostaje nam szerokie pole do dywagowania, co by było, gdyby na warsztat wzięliby go inni znani autorzy, nawet tacy, którym się zmarło długo, długo zanim Bob Kane wymyślił swoją legendarną postać. A możliwości jest sporo, bo co autor, to inne podejście.
Zatem, pomyślmy – co by było, gdyby za Batmana wziąłby się sam…

… William Shakespeare – monumentalny dramat, w którym niecny Alfred morduje nocą Thomasa Wayne’a i pojmuje za żonę jego żonę, a matkę małego ofermy Bruce’a. Bruce się miota po scenie w czarnej pelerynie, rzuca wszystkim złowrogie spojrzenia, gada sentencjonalnie do zdechłego nietoperza kiedy nikt nie słyszy – a na końcu i tak wszyscy giną. I władzę przejmuje Harvey Dent.

… Marek Hłasko – Bruc Wajnicz jest mężczyzną w sile wieku, mocnym, jurnym, kobiety z ulicy tarzają się u jego stóp. Pije denaturat, jest niedogolony, włóczy się po rozklekotanej dzielnicy Gotham. W kluczowym momencie jednak zawodzi i nie zdoła pomóc staruszce obrabowanej przez nieletniego chuligana – co, jako przegrany życiowo superbohater, uczci kolejną porcją fioletowego trunku. Nad całością opowiadania wisi gorycz egzystencji i skrzeczy.

… James Joyce – Bruce O’Wayne wstaje rano i rusza na patrolowanie Gotham. Po czym następuje około 600 stron strumienia świadomości z owego patrolu po Gotham, poprzetykane neonami miasta, wspomnieniami z dzieciństwa, obserwacją handlarek, złorzeczeniami dziwek, krzykami Robina, wrzaskami z Arkham, wymyślnymi neologizmami, wiadomościami telewizyjnymi, strzałami w tle, śmiechem Jokera itd. itd. Na koniec O’Wayne wraca do domu i idzie spać. Krytycy spazmują nad nowatorstwem narracji, czytelnicy pozostają w kropce.

… Giovanni Boccaccio – dostajemy około stu pociesznych nowelek, w których m.in. Joker po kątach miętoli biust Harley, Robin wpada do kotła z gulaszem, Pingwin kradnie piekarzowi bułki, zaś Batman podczas prowadzenia śledztwa chowa się w beczce po kapuście i zostaje w niej uwięziony przez tłustą córkę młynarza, co to figlarnie złożyła na wieku wielki kamień, by usidlić tajemniczego kawalera w czarnej pelerynie.

… Adam Mickiewicz – Bruc Wajnicz zająłby poczesne miejsce w twórczości naszego wieszcza. Począwszy od poprawionej wersji „Dziadów”, w której Mroczny Rycerz, zamknięty w celi Azylu Arkham, wykrzykuje różne tajemnicze numery i przyrównuje Boga do Jokera, zaś Pingwin umiera rażony piorunem, poprzez „Pana Robina”, gdzie w sielankowym otoczeniu podgothamskiej posiadłości wychodzi na jaw pokrewieństwo pomiędzy Wajniczem a Graysonem – aż po ostateczne uśmiercenie człowieka-nietoperza w legendarnym utworze: „Zbrodnia to niesłychana/Joker zabija Batmana/Zabiwszy grzebie w gaju/Na łączce przy ruczaju…”.

… Agata Christie – Wayne (dla niepoznaki nosi na masce melonik, wąsy i stara się mówić z francuskim akcentem) rozwiązuje zagadkę śmierci starszej damy, zatłuczonej na śmierć wazonikiem z bukiecikiem konwalii. Mordercą wbrew pozorom wcale nie okazuje się ogrodnik, a (ku zaskoczeniu czytelnika!) kuzyn żony siostrzeńca ofiary, który w tym czasie ponoć znajdował się na drugim końcu globu. W innej powieści Wayne rozwiązuje zagadkę śmierci osoby, na którą zrzucono Robina.

… Bolesław Prus (i inni pozytywiści) – Brus Waynowski jest bogatym fabrykantem, którego ojciec zginął w powstaniu styczniowym, matkę zaś zamordowali rosyjscy żołdacy. Po piętnastu latach spędzonych na Syberii wraca do domu i przemierza ulice Gotham w przebraniu tygrysa szablozębnego, odgryzając głowy rosyjskim oprawcom. W życiu Waynowskiego obracają się kobiety z wyższych sfer, tyleż piękne co puste. Jednakże on sam utrzymuje sierotę Robina, wydobytego z zapadłej wsi, który cudem uległ śmierci podczas tradycyjnego staropolskiego leczenia zapalenia płuc (którego nabawił się po wpadnięciu do rzeki) metodą na piec przez trzy zdrowaśki. O ich wzajemnych stosunkach milczą księgi. Alfred po kryjomu pisze pamiętnik, który nikogo nie obchodzi. Poza tym pół powieści zajmują opisy wschodu słońca rozlewającego się po ulicach miasta.

… Henryk Sienkiewicz – Wajnowiczowski jest prawym Mrocznym Rycerzem, cwałującym na swym wiernym Batrumaku po rubieżach podmiejskich dzielnic Gotham, i chroni miasto przed indiańskimi najeźdźcami, spragnionymi rabunku oraz pięknej i niewinnej Seliny Kyllowiczównej. Poza tym krew, krew, honor, krew, Bóg, flaki, krew. I obowiązkowy romans między Wajnowiczowskim a Kyllowiczówną ku pokrzepieniu serc.

pisarz

… Ernest Hemingway – podstarzały Wayne stacza jedną z ostatnich walk w życiu. Głównymi przeciwnikami okazują się gnębiące wspomnienia z młodości, postępujący artretyzm oraz niewielkich rozmiarów szczupak. Z pojedynku tego wychodzi zwycięsko i ze spokojem zapala fajeczkę, obserwując słońce zachodzące nad dalekim Gotham.

… prof. Jerzy Robert Nowak oraz Henryk Pająk – Batman ma podejrzanie haczykowaty nos i od zawsze pozostaje na garnuszku NKWD. Podobnie jak cała reszta tego gothamskiego tałatajstwa, za wyjątkiem Harveya Denta, tylko on wie co oznacza prawdziwa duma narodowa.

… Ryszard Kapuściński – tu sprawa nie jest już taka prosta. Znany dziennikarz, zafascynowany postacią bajecznie bogatego Amerykanina o bliżej niesprecyzowanym nocnym hobby, dociera do Gotham, gdzie zamieszkuje w zakaraluchowanym motelu na obrzeżach miasta. W tle złowrogo majaczy siedziba Wayne’a. Reporterowi niestety nie udaje się dotrzeć do samego Bruce’a, wyczerpujących informacji udziela mu natomiast Alfred oraz lokalne drobne rzezimieszki. Reportaż pozostaje niedokończony, jako że autor zaginął bez wieści, starając się skontaktować z Mr. Freezem. Redakcja postanawia zatem zamrozić publikację reportażu na czas nieokreślony.

… Oscar Wilde – głównym bohaterem staje się tu oczywiście ponętny Robin i jego portret, który się starzeje zamiast sportretowanego. Obraz namalował ubogi artysta Edward Nigma, który potem zniknął w zagadkowych (!) okolicznościach. Robin, obarczony ciężarem wiecznego piękna, rzuca się do kadzi z kwasem. Batman zadowala się rolą cynicznego Lorda Wayttona i poza formułowaniem eleganckich bon motów naprawdę niewiele robi.

… Thomas Mann – raport z siedmioletniego pobytu młodego Jokera w Arkham staje się przyczynkiem do głębokich rozważań nad kryzysem kultury europejskiej.

… Edgar Allan Poe – …dobra, tutaj obędzie się bez czerstwych żarcików. „Batman” w wersji autora „Zagłady domu Usherów” byłby rzeczą absolutnie bezkonkurencyjną.

… autorzy „Pieśni o Rolandzie”, „Tristana i Izoldy” i innych średniowiecznych eposów – w finałowym pojedynku Batmana z Jokerem bohaterowie mówią dużo i sążniście, zaś każdemu ich westchnieniu towarzyszy potężne westchnięcie bądź spazm dziesięciu tysięcy mieszkańców Gotham. Obydwaj giną i umierają bardzo długo. Z krwi Batmana zroszonej na jałową ziemię wyrastają lilije. Krew Jokera kwasem wyziera glebę aż do Chin, zaś z jej kropli wyrastają plujące jadem osty oraz diaboły. Biedny, acz wierny druh Robinet wpada potem w tę dziurę wyżartą przez krew Jokera i ginie.

… Herman Hesse – Bruce Waynitz żyje w latach 20. XX. wieku w Berlinie. W jego wnętrzu miotają się dwie postaci – dobrego człowieka i złego nietoperza (dziś uznalibyśmy go za zwykłego futrzaka). Bardzo jest z tego powodu nieszczęśliwy i zajmuje mu to większą część powieści, aż do momentu, kiedy odkrywa prochy. Wtedy robi mu się naprawdę wszystko jedno. W majakach widzi postać złowrogiego clowna i koty tańczące z pingwinami.

… Franz Kafka – Wayne budzi się pewnego dnia jako nietoperz. I to dopiero początek jego udręki. Po paru dniach ginie zmiażdżony przez Alfreda łapką na muchy.

… René Goscinny i Albert Uderzo – dzięki działaniu magicznemu napoju mądrego Alfredixa dzielny Batmanix rozprawia się z różnymi łotrzykami pustoszącymi słodką Gothalię. Robinix wpada do kotła z napojem magicznym i się topi na amen, oferma.

… Papcio Chmiel – w księdze CXLVIII Batytus, Robek i A’lfred lecą Nietoperzolotem wprost to Transylwanii, by tam zetrzeć się z królestwem klaunów-wampirów. Batytus uczłowiecza się poprzez obcowanie ze szlachetną sztuką cyrku, Robek wpada do balii z mydlinami, A’lfred się mądrzy. Papcio tylko ręce załamuje.

… Jerzy Szyłak – ekskluzywny crossover z Benkiem Dampcem. W kluczowej scenie dwójka arcysamczych bohaterów załatwia Pingwina (który postanowił przejąć lokalny przemysł pornograficzny) jednym celnym uderzeniem w nos. Po czym oddalają się na spotkanie z Catwoman i Poison Ivy, dwoma głupimi małolatami, które lubią się zabawić.

… bracia Minkiewiczowie – po krótkim, acz intensywnym, starciu gigantów Wilq zjada pipowatego Batmana na śniadanie. Dosłownie. A potem jednym celnym kopem posyła Robina do rzeki.

… Karol Konwerski i Mateusz Skutnik – Batman jedzie Bat-Autem na miejsce napadu na bank. Przez całą drogę tonie w refleksjach nad swoim samoelektryzującym swetrem, w którym zazwyczaj jako Bruce Wayne pija kawę popołudniami, i jego ewentualnym wpływem na przyciąganie do właściciela różnych niespełna rozumu szumowin.

… przeciętny twórca internetowego fanficu – Alfred umiera ze starości (ukochany wśród internetowych twórców motyw utraty jedynego autorytetu), Robin z winy Batmana rozpuszcza się w kadzi z kwasem solnym (ukochany motyw poczucia winy przepełniający bohatera), Wayne kręci z Barbarą Gordon (ukochany pairing), acz na koniec i tak uprawia ostry seks analny z Jokerem (ukochany motyw przyciągających się przeciwieństw… tudzież wet dream skrytych homoseksualistów). Wszystko napisane polszczyzną/angielszczyzną przyprawiającą o zgrozę.

… autor tego tekstu – taki „Batman” prawdopodobnie nigdy by nie powstał, znając mój osobisty grafik tudzież mistrzowską organizację własnego czasu (a raczej jej brak) oraz boleści, w jakich zazwyczaj cokolwiek piszę. No chyba że mój młodszy brat stałby nade mną z pistoletem przytkniętym do głowy, co zazwyczaj czyni. Metaforycznie, rzecz jasna.

Dosłownie bym tego chyba nie przeżył.

komentarze 23

  • karolkonw

    its so fakin kul!!!

  • Tekst można też podbić na Wykopie:
    kliku klik

  • rysielec

    wowowowwowow, super-ultra-hiper sprawa :)

  • swietny tekst

  • JAPONfan

    Moimi typami do wrześniowej ramówki Cartoon Network jest Sienkiewicz i Hłasko do ramówki TVN-u.
    Baaardzo dobre.

  • Na mojej półce na pewno znalazłyby się dzieła Hłaski i Manna, najbardziej się przy nich ubawiłem. Świetny tekst – zwłaszcza leitmotif ze śmiercią Robina! You made my day!

  • Będzie obiad w domu, Panie Bracie.

  • Zacne! Rob Ledgerem tygodnia Batmana!:)

  • kamaSUTRA

    eno, kapitalny tekścik. chyba zaczne codxziennie do was wpadać

  • No. Nic dodać.

  • To może mała zabawa? Żeby dopisać coś podobnego o innych osobach…

  • Gdzieniegdzie za mało Batmanowskie. Tylko wstawiłeś imiona bohaterów, modyfikujac je po genialnemu, do fabuły klasyków literatury :>

    Ale ogółem to super! :)

  • JAPONfan

    O innych twórcach o batmanie czy innych tworcach o innych postaciach?

  • o innych twórcach o batmanie :)

  • Mówisz, masz.
    H.P. Lovecraft – w mały nadmorskim Gothsouth pojawia się plaga nietoperzy. Zupełnie przypadkiem wakacje spędza tam badacz osobliwości Alfred Wayne, starając się odzyskać stabilność psychiczną po śmierci rodziców. Śledztwo pomaga mu prowadzić lokalny portowy złodziejaszek Robinson. W finale w pradawnej jaskini pod miastem odnajdują wielkiego przedwiecznego boga-nietoperza. Ten swoimi licznymi mackami rozrywa Robinsona na strzępy. Alfred ucieka. Jego opowieści wskazują, że postradał zmysły, więc resztę życia spędza w Azylu Arkham.

    Powieść gotycka\młodopolska – młody panicz Bruce Wayne korzysta z nagłego wyjazdu rodziców. Spędza czas wśród demonicznych kobiet i gładkich mężczyzn. Poznaje tajemniczą Kyle S., która wprowadza go na tajne spotkania bractwa czczącego Demony-Nietoperze. Spędzają tam kilka miłych nocy w oparach absyntu, kadzideł, opium i pożądania. Bruce namawiany przez Kyle poddaje się rytuałowi przejścia – ugryziony przez jadowitego nietoperza zmienia się w demoniczną bestię i nocami nawiedza Gothasville. Jego pierwszą ofiarą jest Robbie – syn piekarza.

    Jan Kochanowski
    „Na fobię”
    Gdy nietoperzą fobię swoją unaocznisz,
    to w ściganiu zbrodni już nigdy
    nie spoczniesz.

    Całość wygląda na lekko inspirowaną „Władcą Przekładów”:
    http://www.kurde.pl/katalog/przekladow.php

  • :)
    To ja mam limeryk:

    Nietoperz z miasta Gotham
    znany był jako cham
    I choć miał maniery
    to powinien być szczery
    że miast cukru wolał aspartam.

  • JAPONfan

    Był bogacz z miasta Gotham
    któremu kamerdyner mowil „Pan”
    I życie w gotham widział marno
    bo ciagle chodził ubrany na czarno.
    Ale miał kupę znajomych.

  • Wow, Łukasz. Postarałeś się :D

  • @Japon – ostatni wers limeryku musi się rymować z pierwszym i drugim + jakieś wymogi co do ilości sylab. ;)

    Terry Pratchett – panna Brunhilda Wayne postanawia udowodnić rodzicom, że kobieta z wyższych sfer nie musi być oschłą damą. Z pomocą wiernego lokaja Al’Phreda ucieka z domu i zaciąga się do straży miejskiej. Szybko zdobywa pierwsze szlify pod komendą Robina Gordonsona. Wszystko idzie pięknie dopóki jej rodzice nie giną przejechani przez wóz cyrkowy powożony przez demonicznego klauna. Panna Brunhilda udaje się do samego Śmierci, by spotkać się z nim oko w oczodół i wyjaśnić tę sprawę. Po rozmowie z nim zaczyna rozumieć, że nie można nikogo przywrócić do życia. Postanawia ochronić innych ludzi przed losem swoich rodziców. Zauroczona chłodnym urokiem Śmierci, zakłada taki sam czarny płaszcz i nocami straszy przestępców na ulicach Ankh-Gothork, licząc, że któregoś dnia dopadnie klauna-mordercę. Pomaga jej w tym gnom Q. Alfreddo konstruujący dla niej różne wymyślne bronie – np. wybuchającą miskę na ryż.

    Karol May – Bruce John Wayne jest górnikiem w okresie gorączki złota. Pewnego dnia zdarza się zawał w kopalni i Bruce zostaje tam uwięziony. By nie stracić formy ćwiczy i żywi się upolowanymi nietoperzami. Odnajduje go Dick, szef kompanii górniczej Gray&Son i poszukiwacz przygód. Po paru miesiącach w ciemnicy Bruce jest już zupełnym odludkiem, boi się ludzi. Ucieka z miasta na prerię. Tam, wycieńczonego z głodu i pragnienia, odnajduje go małe plemię Indian. Żyje z nimi, zdrowieje i pobiera nauki od szamana, ucząc się o kontrolowaniu swego ciała i wielkiej krzywdzie, jaką czerwonym zrobili biali. Bruce, zwany teraz Bat-tou (Ten, który pozera nietoperze) maluje sobie górne pół twarzy sadzą, owija się futrem czarnego niedźwiedzia, a za każde ucho wkłada jedno orle pióro. Wraz ze swoim towarzyszem Winne-binem poluje na białych, siejąc postrach wzdłuż linii kolejowej. Do walki z nimi staje szeryf Clint Gordon wspierany przez łowcę głów Billego Denta.

  • tekścior wymiata

  • chudeusz

    20 lat później, w mrocznym Gotham
    nostalgia ogarnia kobietę-kota…
    lateks z szafy wyciąga,
    szybko w lustro spogląda,
    lecz nie kot wyszedł jej, a hipopotam.

  • HA! Jako Batfanka i nie tylko składam uściski i wyrazy. Wstyd mi, że dopiero teraz tutaj dotarłam. Ale od czego są długie zimowe wieczory. Serdecznie pozdrawiam Panów Prowadzących z grodu Kraka.

Dodaj komentarz