Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Nazywam się Mamoń. Inżynier Mamoń


film · komentarzy 29

Batman do cholery!
Pierwszym gościem na Motywie, z okazji batmanowego tygodnia, jest Wojtek Grzegorek, szerzej znany (również z naszych komentarzy) jako JAPONfan. Japon prowadzi wraz z godaim podcast o Batmanie, w wolnych chwilach coś sobie rysuje i przeprasza prezydenta. Sam mówi, że przygotował dla nas grafomański tekst. Zapraszam do przeczytania, w imieniu autora i motywowego składu. (Ł.)

Mam tak, że lubię amerykańskie komiksy. Lubię też polskie, ale w amerykańskch więcej się dzieje. W polskich to wiadomo, patrzą w lewo, patrzą w prawo. Lubię też (choć to podobno oznaka autyzmu i/lub choroby umysłowej) jak nic się nie zmienia. Czyli lubię wiedzieć co lubię przez wcześniejsze znanie owej rzeczy.

Ale do sedna. Nie poddałem sie hype’owi na „Batman Begins” tak bardzo, że obejrzałem go dopiero w sobotę po premierze. Na chłodno, spokojnie, bez krzyków: „A teraz patrz! Uwaga, teraz będzie fajna scena!”, bo wszyscy hajpują się „DK”.

Obejrzałem i co? I poczułem jak moje komiksowe dzieciństwo jest gwałcone po raz kolejny dla kasy. Może to wpływ specjalnego zestawu za 14.90PLN czyli popcornu, coli i figurki Batmana. A może kolejnych doniesień na temat: na co tym razem umiera Batman, kto go zastąpi tym razem, kto zastąpi zastępującego i dlaczego nikt nie widzi, że Clark Kent i Superman to ta sama osoba, tylko że w okularach. Mój Batman jest taki: młody Bruce Wayne wychodzi z kina po seansie Zorro, w ciemnej uliczce zabija ich jakiś koleś (może to być niejaki Joe Chill). Młody panicz wyjeżdża na 20 lat, by ćwiczyć się w sztukach walki, detektywistyce itp. Wierzę też, że Flass był białym, wielkim – bo dwumetrowym blondynem, któremu Gordon obił twarz. Że Komisarz Loeb był białym skorumpowanym przez Rzymianina facetem. A co dostaję? Całkiem fajny film w wersji wizualnej ale… Wielkie ALE, wielkie, płonące litery na zboczach Hollywood – „What the fuck?”.

Flass to ten grubasek z Lost, który ciagle był gruby, bo zjadał piasek z plaży, Loeb to Murzyn (czuję tu klimat nowego dowódcy S.H.I.E.L.D.), państwo Wayne z synkiem byli w operze. Młody Wayne nie tylko nie nabiera odrazy do używania broni palnej, ale także do odbierania życia.
Strip
Źródło, klikać w obrazek po większe.

Wayne ćwiczy się w sztukach walki u Ra’s al Ghula, który z kolei chce zniszczyć Gotham, bo poprzednim razem mu się nie udało (Poprzednim, czyli kiedy Bruce był mały, a jego rodzice żyli. Way to go, czekałeś jakieś 20 lat żeby dokończyć to, co zacząłeś? Wiesz co o takich opierdalaczach mówi mój dziadek?). Bruce wraca i zatrudnia się w dziale Wayne Enterprises, o którym nic nie wie, w którym, dziwnym zbiegiem okololiczności, są same uber hiper wynalazki, z których zarządca pokazuje mu tylko te, które przydadzą się w walce ze złem. Żadnych minutników do gotowania jajek, żadnych automatów do obierania ziemniaków. Super zbroja i skaczący czołg (BTW – ten czołg musi mieć niezłego kopa, tak skakać po tych wielkich rzekach na pustyni).

What the FUCK? Zrobili z Batmana płaską, jak kartka na której drukowany jest komiks, postać. Jedyną głębszą myślą jest „Zabijanie to coś, co odróżnia nas od nich”. Mmm, wiesz co? Jak na kolesia który jest współwłaścicielem firmy, która produkuje broń, dość łatwo pomijasz sprawę sprzedaży broni do Afryki, handlu narkotykami, prostytucji itp.

P.S. Czy ktoś wie jaka jest przeciętna długość życia menela na ulicach Gotham bez Batmana, albo ile lat taki menel może nosić płaszcz? Drogi płaszcz. Bo 7 to zdecydowanie za długo.

film

komentarzy 29

  • Bo ty jesteś sentymentalny i nie czujesz hajpu, nie kumasz, co jest teraz na topie, że to się teraz liczy ;)

    Coraz lepiej rozumiem, za cię lubię :D

  • i to jest najsmieszniejsze. komiksy wciaz przechodza w coraz powaniejsze rejony. scenarzysci staraja sie nadac swym bohaterom coraz glebszy wymiar a holiłud to jak zwykle infantylizuje.

    sorry, ale taki „batman begins” gwalcil cala moja wizje batka kreowana odkad skonczylem jakies 7 lat.

    moze i facet, ktory po smierci rodzicow nagle stwierdza, ze bedzie mowil dziwnym growlem bijac zlych ludzi po mordach [tu konczy sie jego portret psychologiczny] sprzedaje sie jak cieple buleczki. ja tam go nie kupuje, wole batmana.

  • W końcu widzę, że ktoś ma podobne odczucia co ja po nowym gacku. Moim skromnym zdaniem film wyszedł nużący, przegadany jakoś tak niesmacznie zmanierowany(ten „realizm” świata przedstawionego mnie raził) Śmieszyło mnie każde wejście charczącego jak świnia, dorosłego faceta w gumowym stroju( batman;>) ogólnie miałem wrażenie, że oglądam jakiś odcinek „kryminalnych zagadek czegoś tam….”
    Jednak Burtonowska wizja to jest to co lubię niezmiennie. Fantastyczny, plastyczny komiks na taśmie filmowej bez szychy w dupie.
    Na plus filmu to realizacja zasługuje ale to Hollywood wiec raczej już norma przy akcjach.

  • karolkonw

    a ja tak się zastanawiam czy wy nie mylicie dwóch róznych rzeczy a konkretnie celów powstania to komiksów a to filmów o Batmanie czy innym hirole

    pierwsza i najważniejsza sprawa: w podejściu czysto estetyczno-filmowo-fabularno-debestofowym OBA filmy Nolana to kupa kupiasta jest ale…
    tylko jesli będziemy te filmy oceniać z punktu widzenia pana krytyka od kultury w czołowym tygodniku dla pracowników średniego szczebla bankowości to raz
    dwa te filmy będa lekka kupką dla tych fanów batmana
    ale i tu zmierzam do sedna
    celem powstania i pierwszego i drugiego gacka Nolanowego jest przeciez nie artistic-sristic projekt filmowy ani tym bardziej karminie wyobraźni tych ktorzy na ten film pojda z obowiązku ale rozerwania maksymalnej ilosci widzów tak aby na tym zarobić dając frajde dzieciakom i nei tylko na całym świecie
    i to się rewelacyjnie udało i w Begins i w DK
    ja naprawdę spuszczam żółtą zasłonę siurów milczenia na teksty w stylu; po co upadamy (begins) debilne hamletyzowanie gacka ( w dk) bo wiem że taka jest konwencja i ją kupuje mam w zamian dostać ponad godzinę zabawy i tylko zabawy gdzie ktoś kogoś będzie gonił lał po pysku będą fajne lale i w ogóle
    jedynym oczekiwaniem generalnym poza wymienionymi jest poziom durnoty obrazu w warstwie moralizatorsko-psychologicznej i batmany w tej warstwie sa znośne
    mało tego poziom głupoty i papierowości bohaterow ejst wyższy niż srednia hollywodzka vide ostatnio – wnated
    i dlatego batmany mi sie podobają
    nie jest to klasyka kina
    ale miłe
    ot dla przykładu oglądałem wczoraj pierwszego hellboya i też głupot co niemiara ale jako sensacyjny akcyjniak to milo się ogląda

  • JAPONfan

    Ale ja nie twierdze ze film byl zły bo był całkiem niezły. Ale nie był Batmanem. Jakoś tam przyswoili troche faktów z Year One. Ale tak zraz potem dotali zaćmy. Vide Flass i komisarz Loeb. Lania po mordzie mozna bylo wsadzic jeszcze wiecej, wiecej seksu a oni zrobili kolejna fantazje na temat „jak hartowała się stal”. Rownie dobrze mogli by zrobic „mousemena” czy stworzyc inego bohatera. I to bylby dobry film. Ale jakos twór o batmanie ssie mojego komiksowego pytonga.

  • Nolan zrobił ci przysługę, że odciął się od 3 poprzednich filmów ze słowem Batman w tytule ,a ty jeszcze psioczysz ,że „to nie Batman”. No ok, jeśli porównamy go do komiksu to będzie inny, gorszy i w ogóle i w ogóle. Ale nikt nie robi kasowego filmu dla fanów. Też mógł bym się czepiać Begins i TDK ale to fajne „sensacyjne akcyjniaki” interpretujące znane mi uniwersum i kupuje to dużo lepiej niż gumowe sutki Kluneja.

  • a co do walk w batmanie, mordobicia u Nolana to porwane, szybkie ujęcia. łapu capu, bach, trach, gówno widać. ja wiem. batman, mroook ale żeby chociaż coś było widać. wczoraj Begins jeszcze raz obejrzałem i scena jak gacek w porcie wpada w kółko oprychów i zaczyna ich łoić to właśnie taka montażowa papka.( wiem, czepiam sie:))

  • Ja właśnie po obejrzeniu DK rozpałałem dziką chęcią przypomnienia sobie poprzedniego filmu, bo pamiętam, że mi się podobał, ale nie pamiętam już dlaczego.

  • JAPONfan

    Akurat film z Kilmerem uznaje za udany. Walki to innsza inszość. Wystarczy porównać z Equilibrium.

  • karolkonw

    walki- lania po mordach jeszcze nigdy nie podobały mi sie tak bardzo
    prawie naturalne
    jasne prawie robi wielką różnice ale ten montaz mi tam gral jak diabli
    a z innej beczki czy tylko ja mam wrazenie ze dzienniakrze filmowi vel leadmakerzy ze znanych mediow ocipieli na punkcie zwrotu „bohaterowie sa zmęczeni” ileż razy mozna przez ile rpzypadków to odmeinaić?

  • nie wiem, ale ten tekst z Polityki to jest kuriozum kompletne i ostateczne.

  • karolkonw

    a ja nie tylko o tym- to akurat żenada żenad plus masa spilerow ale u mnie na poludniu czyli na prowincji
    każdy z tytułów tzw lokalnych zaczyna sie od: bohaterowie sa zmęczeni w rożnych trawestacjach

  • Z całego nowego Batka najbardziej zapamiętam pierwszą scenę z napadem na bank gdzie każdy ma tajne zadanie zabicia kompana – sugestywna metafora, a maski klownów dają jej dopał wręcz kosmiczny.

    Podobnie powaliła mnie niegdyś scena z „Minority Raport” gdzie arachnofobia arcymistrzowsko zostaje wykorzystana by stworzyć przejmujące wrażenie utraty prywatności i wolności w nowoczesnej technokracji.

    Zatrważa mnie w jaki sposób Amerykanie starają się legitymizować w swoich filmach swój militarny interwencjonizm, tortury, inwigilację itp. Ostatnio wszędzie tego pełno.

    Scena w HK ma jasny przekaz: „We People of United States of America… możemy wpaść do waszego kraju i zrobić wam totalny burdel na naszych zasadach jeśli uznamy to za słuszne”

    ;-)

  • (A w ogóle, to z godai’m a nie z godaiem ;) )

  • nie trzeba było sobie brać japońskiej ksywki to nie byłoby problemów z odmianą!

  • holcman

    Nic nie zrozumiałem z powyższego tekstu, więc powstrzymam się od komentarzy. Właśnie wróciłem z kina. Film fantastyczny. Przerażający.
    I tak sobie jeszcze myślę – Putin na pewno ma plan. Więc kto jest Jokerem?

  • A Nolan odciął się nie od trzech filmów, a od czterech.

  • Szymonie, czyżbyś zainspirował się bredniami z Przekroju? (tymi o Bushu)

  • Nie czytałem ostatnich numerów „Przekroju”, więc i recenzja „Mrocznego rycerza” mi umknęła. Oglądałem po prostu świetny film, który sprowokował mnie do paru gorzkich refleksji.

    Myślę, że Nolan i ekipa chcieli osiągnąć wyższy poziom uniwersalności, więc doraźna krytyka jakiegoś obecnego polityka w ogóle nie przyszła mi do głowy. Gdzieś tam wywołał we mnie ten nowy Batman podobne uczucia co genialne „Ukryte” Hanekego. Bardzo sugestywnie przemówił do moich wewnętrznych lęków.

  • Jeżeli „The Dark Knight” nawiązuje w jakiś sposób do polityki, to najwyraźniej do poglądów politycznych. Nie do jakiejś konkretnej sytuacji z ostatnich lat.

    Widząc Batmana znęcającego się na Jokerze nie miałem przed oczami słowa Guantánamo.

  • Przez ten film przebija Zimbardo i jego młodzieńczy, nieodpowiedzialny eksperyment więzienny. Ja w tym polityki nie dostrzegam.

  • Tak Przemek, kajam się. Od 4, nie od 3 :-)

  • ale o co chodzi? jaka polityka w TDK???

  • Taka, że Batman to rząd USA używający w obliczu terroryzmu nadzwyczajnych środków godzących w prywatność jednostek i przejmując za nie odpowiedzialność bez pytania. W dużym skrócie tak mi się to wydaje, że można odczytywać.

  • JAPONfan

    Właśnie sobie pomyślałem ze odbiorę wam tego plusa. W notce brakuje informacji ze jako jedyne przekroczyłem magiczna liczbe 50 głupich komiksów!

  • Czepiasz się.

  • JAPONfan

    czepiamsie

Dodaj komentarz