Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

PvP na papierze


papier · komentarze 4

pvpnapapierze

O PvP pisałem już tyle razy, że chyba nie można za wiele dodać, poza odnotowaniem faktu, że stałem się właścicielem kompletu papierowych wydań komiksu Scotta Kurtza. Mimo kilku wad wydaje mi się, że jest to na tyle ważny komiks, że warto go mieć pod ręką na papierze. Jednakże, okazało się, że papierowe wydanie, to nie jest taka róża bez kolców.

Po pierwsze, wydawało mi się, że albumy zbierają wszystkie odcinki pokazane wcześniej w internecie. Tymczasem, są tutaj paski mniej więcej od lutego 2003 roku, kiedy to Kurtz zmienił ich wymiary z 2×2 na 1×4. Co przypomina mi nieco o gildiowej szarpaninie na temat tego, czy kwadrat może być paskiem komiksowym. Niemniej, to jest dziura na prawie pięć lat trwania komiksu!

Z tego powodu na papierze nie znalazło się kilka moich ulubionych wątków, jak zakładanie własnego sklepu komiksowego czy całe, epickie schodzenie się Brenta i Jade. Na nieszczęście też, tom 5, „Treks On” obejmuje ten słabszy okres z życia paska, kiedy to Kurtz postanowił pisać żarty o swoim kocie.

Choć trudno nie zrozumieć tej decyzji, te wcześniejsze paski były typowym komiksem dla graczy, dopiero później PvP rozwinęło skrzydła i zaczęło odnosić się do znacznie szerszego spektrum kultury popularnej. Dzięki temu, komiks zyskał na uniwersalności i co za tym idzie – dostępności. Tak czy siak, chciałbym kiedyś mieć też te pierwsze paski na papierze. No i Kurtz wyrobił się jako rysownik.

Z dziwnych i niezrozumiałych rzeczy – strony nie są numerowane. Dziwaczne. Jeszcze dziwniejszą rzeczą jest to, że niektóre paski powtarzają się w ramach albumu! W skrajnym przypadku dwa takie same paski pojawiają się na jednej stronie. Naprawdę niezrozumiałe niedopatrzenie. Widać nieco, że jest to budżetowe wydanie. Z wkurzających rzeczy jest też to, że na papier, nawet z okresu od 2003 roku, nie trafiły wszystkie paski. Widzę, że części nie ma, inne z kolei trafiły w innej kolejności niż były publikowane w sieci.

Tak czy siak, co PvP to PvP, zabawa była przednia.

komentarze 4

  • Jestem ciekaw jak to wygląda w mega-zbiorówce „PvP: Awesomology”. Mam nadzieje, że przy okazji 600 stron ktoś wsadził tam palucha i zrobił porządek :) Link – kliku klik

  • kliku klik pod tym linkiem pierwsza część wywiadu ze Scottem Kurtzem odnośnie 10 rocznicy. Taka ciekawostka ciekawa.

  • bunn: PvP Striptrease to jest właśnie to czego mi brakuje w tej układance, więc może się skuszę :)

    arcz: nie ma to jak wywiad z marszu zdradzający wszystkie zakręty fabularne ostatniego roku:)

  • Ostudziłeś mój zapał, miałem zamiar nabyć całość i czytać sobie w plenerze… Bo od ekranu oczy mnie bolą. ;)

Dodaj komentarz