Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Batman – Sratman


film, gry, komiksy, varia · komentarzy 35

batmansratman

Tak się złożyło, że dopiero w minioną sobotę miałem okazję obejrzeć w kinie zwiastun „The Dark Knight”. Wcześniej oglądałem na kompie kilka różnych, ale to nigdy nie jest to samo co na ekranie. I zwiastun się skończył, popatrzyłem na Martę, ona na mnie i wzruszyliśmy tylko ramionami.

Być może mam pierwsze objawy zmęczenia kampania reklamową, która chyba wraz z premierą w Stanach dotarła do punktu krytycznego, ale jest to już prędzej zmęczenie tym ciągłym podniecaniem się poszczególnymi plakatami, różnicami w zwiastunach czy wreszcie, udostępnionym przez producenta kilkuminutowym fragmentem filmu.

Bo okej, można obejrzeć jeden zwiastun, czasem drugi, zanotować, ze film wyjdzie wkrótce, a potem zostawić sobie całą resztę do premiery w kinie. Po prostu nie czaję za bardzo pędu do poznania wszystkich szczegółów na temat filmu przed pójściem do kina. „Mroczny Rycerz” jest tu w sumie tylko przykładem.

Przy okazji, dziś w pracy padł taki dialog:

koleżanka: Widzieliście plakat z „Mrocznego Rycerza”?
ja: Który?
koleżanka: No ten z Jokerem.

Wracając, to nieco tak, jak z publikowaniem materiałów z planu „Strażników”. Bardzo lubię takie rzeczy, ale w pewnym momencie stwierdziłem, że nie mam ochoty ich oglądać. Po co obdzierać swoje pierwsze spotkanie z filmem z całej magii? Im więcej wiem o filmie, to potem podczas seansu jedynie odhaczam na swojej liście kolejne sceny i motywy, zamiast przeżywać się i wczuwać. Materiały z planu i komentarze reżyserskie mogę sobie pooglądać już na DVD, po wszystkim.

batmansratman

Zastanawiam się, skąd to się bierze, bo mam wrażenie, że ten pęd ku wiedzy jest obecny również, znacznie zresztą silniej, w branży gier komputerowych. Ludzie chcą wiedzieć o danej grze lub filmie jak najwięcej, żeby mieć pewność, że nie marnują kasy na bilet? Czy taka jawność i dostarczanie licznych materiałów przez gości od promocji i reklamy to odwrotność guerilla marketingu, która i tak na końcu ma zagnać ludzi do kina? Jaki jest sens w oglądaniu sześciominutowych fragmentów filmu?

Podobnie miałem z GTA4, a teraz mam nieco z trzecim Falloutem. Zresztą jest tak teraz z każdą grą produkowaną przez duże studio, które stać na rozpętanie odpowiedniego cyrku. Zalew informacji przy niektórych tytułach jest tak duży, że mam wrażenie, że wszyscy uczestniczymy w otwartej becie. Każdy screen, każdy kolejny zwiastun GTA4 był rozkładany na czynniki pierwsze tak, że w pewnym momencie stwierdziłem, że mam dość, że chcę poznać ten tytuł grając w niego, nie z lektury forum dyskusyjnego.

Teraz przy okazji Fallouta za każdym razem wałkowana jest sprawa z miasteczkiem Megaton, które można, w zależności od chęci, zrównać z ziemią. Nie czaję za bardzo, jaki jest sens ciągłego opowiadania o każdym możliwym sposobie przejścia tego zadania. Hm, nie. Może nie tyle gadania, co czytania i słuchania o tym. Po co wiedzieć tyle o grze, w którą chce się potem zagrać? Po co się ograbiać z procesu poznawczego i eksploracji?

Dla zaoszczędzenia kilkudziesięciu zeta jeżeli ostatecznie uznamy, ze tytułu nie warto kupować lub iść do kina?

To w sumie nieco tak, jak przeczytać poradnik dla iluzjonistów i wiedzieć, że tak czy siak, ta piła nie jest prawdziwa, a łańcuch ma jedno słabsze ogniwo.

komentarzy 35

  • Święta, kurwa, racja.

    To miałem na myśli marudząc ostatnio w komentarzach na MD n/t m.in. Jokera i TDK.

  • StarCraft 2
    jest chyba najbardziej promowanym produktem, który powstaje już….. ileśtam lat
    a co chwila nius ciekawy co to nie tamto :)

  • Ja się na wszelki wypadek odciąłem od wszelkich źródeł dotyczących Fallouta 3.

    Więc po raz pierwszy słyszę o jakimś miasteczku Megaton.

  • w sumie masz rację. też w pewnym momencie powiedziałem sobie ‚dość, więcej nie oglądam, więcej nie czytam’.
    i muszę powiedzieć, że nie jednym z najlepszych uczuć jest obejrzeć film, o którym nie słyszało się KOMPLETNIE nic i okaże się, że jest świetny. miałem ta<k z ‚Mr Brooks’, o którym wiedziałem tylko tyle, że grał tam Kevin Costner. i przeżyłem szok, bo film mi się bardzo podobał.

    @ASU: oj, chyba nie. jest jeszcze ‚Duke Nukem Forever’ ;)

  • Ja mam na przykład odmienne odczucia niż Konrad, mi akcje marketingowe nie przeszkadzają. Może kiedyś napiszę dłużej, jak to jest z mojego punktu widzenia ;).

  • muszę się podpisać pod tekstem, niestety.
    Akurat u mnie kampania reklamowa Batmana jest pierwszą, która mnie zmęczyła do tego stopnia, że straciłem ochotę na film. Serio. Trochę nadzieje przywróciły mi pozytywne recenzje, ale mógłbym na niego czekać równie dobrze jeszcze rok, wszystko mi jedno.

  • A mnie, podobnie jak Łukasza jakoś zbytnio nie ruszyły te kampanie. W głównej mierze przez to, że jakoś nie zwracam na nie uwagi. Obejrzałem tak z 5 trailerów „Dark knighta” (ale nie wiem dokładnie bo wszystkie są prawie takie same) i były tak pocięte, że w zasadzie nic z nich nie wynikało poza tym, że będzie fajny Joker. Ale muszę się zgodzić z tym, że film na tym traci. Nie chodzi mi o spoilery tylko o oczekiwanie. Po jedynym trailerze „Watchmena” strasznie się podnieciłem i do teraz siedzę na szpilkach i nie mogę się doczekać premiery. Takie same odczucia miałem po pierwszym trailerze „Batmana”. Bo o to chodzi w trailerach, żeby przedstawić pobieżnie o co w produkcji chodzi ale pozostawić też niedosyt, żeby skusić odbiorcę do kupna biletu, płyty i.t.p.

  • Lukasz: ja nie mówię o akcjach marketingowych.

    Asu: Starcraft 2 jako RTS to nieco inna para kaloszy w sumie, bo większość informacji jakimi jesteśmy zasypywani dotyczy gry dla wielu graczy, o kampanii dla pojedynczego gracza Blizzard prawie, że milczy.

  • Wiem przecie o czym mówisz, gadaliśmy o tym(lol ;)) o tym pędzie do poznawania… Ja taki pęd przejawiam czasem. Ale w żaden sposób na tym nie tracę. Różnica podejść. Ja np. szybko z pamięci wymazuję różne rzeczy, także mi te obrazy nie przeszkadzają.

    No ale tak jak mówiłem, może coś więcej napiszę o swoim podejściu. Teraz chyba muszę iść spać, jutro wielki dzień, pierwszy dzień w robocie. Łiiiiii!

  • tydzień hejtera – hehe :D

    Konrad zauważ, sam do takiego zmęczenia doprowadziłeś. akurat kampanie reklamowe w necie mają ten dobry plus, że nie musisz przełączać kanału tak jak w TV. chcesz obejrzeć trailer to oglądasz. chcesz przeczytać spoiler to czytasz, jak masz ochotę poznać opinie z pokazów przedpremierowych to sobie ich szukasz, plakaty same ci się nie otwierają w popupach, a nawet jak ci ktoś podsyła linka na gg to można zawsze uprzejmie podziękować.

    a na czym w kinie byliście??

  • Nom, sam niejako, ale zjawisko jest szersze i powszechne.

    Na „Archiwum X” i było dziiiiwnie.

  • Tak swoją drogą to dlaczego ten wpis ma tag „komiksy”? A tak a propos kina. Byłem na „Bank Job” – genialne.

  • bo „Mroczny Rycerz” to postać z komiksu? ;-)

    ja się ustosunkowałem jedynie do twojego przejedzenia się szumem wokół „MR”.

    a no nowe „Z Archiwum X” to głównie dla fanów. z tego co wiem trzeba doskonale znać wszystkie 9 sezonów i relacje jakie wytworzyły się między bohaterami. ja spasowałem. mam zaległe 3 ostatnie sezony.

  • Fakt, że po zmontowaniu sobie w głowie wszystkich trailerów TDK w jedno, większość fajniejszych scen znamy już w na pamięć, najwyżej kolejność nas zaskoczy. Ten element mnie drażni. Natomiast te smaczki w stylu plakatów, fikcyjnych stron, alternatywnych plakatów i inne virale, to jest coś co mnie kręci. :)
    Albo materiał o szykowaniu ubrań z epoki do Strażników.
    I gadające plakaty do „The Spirit”. :)
    I…

  • Sick -> Fakt ale, bądź co bądź mówimy o adaptacji, która jest tak samo rozpoznawalna jak komiks. Ale pewnie macie (Ty i Kmh) rację, ja się na tym nie znam.

  • się poniekąd zgadzam. nie czytam zapowiedzi gier (stanowiących niestety połowę magazynów, bardziej rozrośniętych niż recenzje, zresztą zawierające zdania pokroju ‚a o tym nie będę pisał, bo wiecie o tym z zapowiedzi’), chcę mięsa. Trailerów też nie oglądam. No, pękłem przy Wolverinie. I Strażnikach. Ale trailera do Batmana widziałem dopiero w kinie. rozbuchana akcja pokroju blog łoczmenowy to fajny ukłon dla świrów co i tak ryją w sieci przed premierą. Niech będzie. ja tam ich wideoczegośtam i tak nie zapodaję.

  • Apropo Wolverie’a, to jestem niemal pewien, że stanie się z nim coś takiego, jak z TDK. Masa czasu do premiery, a tu już trailer (no dobra, coraz powszechniejsza praktyka- niech będzie). Niedługo jednak doczekamy się następnej zajawki i następnej… A w sieci już można znaleźć masę spekulacji nt. Deadpoola i Gambita. Przez te miesiące, które dzielą nas od premiery szum będzie niemały.

  • H20 -> a bo Batman to postać z komiksu i w sumie tak mi to jakoś pasowało, bo np w sumie możemy czytać też choćby o postępach nad „Odmieńcem” na blogu Gonza i mamy ten sam mechanizm.

  • …mechanizm co ruszył zbyt szybko się okazuje, ale to inna baja. kajał się będę potem.

    Co do Wolverine’a – Deadpool i Gambit to nie spekulacje, przecież oni w trailerze są przez chwilę widoczni.

  • wierakruz

    ja widziałem już chyba wszystkie trejlery, ale generalnie mi to nie przeszkadza. Na pewno zachęca, żeby iść na filmik.
    PS. fajny portalik tu macie.

  • Ja chyba wyrosłem z tego pędu do dowiadywania się wszystkiego o wszystkim. Kiedyś oglądałem każdy kolejny odcinek reportażu z planu Supermana, teraz widziałem jeden trailer TDK (kaseta) no i zdarzyło mi się wejść na 2-3 strony stworzone specjalnie do promocji filmu. A takiego „Wall-E” widziałem tylko plakat a i tak się wybrałem, dzięki czemu miałem od groma niespodzianek w czasie projekcji.

  • Trailery po prostu pokazują za dużo. Była kiedyś inicjatywa, żeby stare seriale, np. Miami Vice, skrócić do kilkuminutowych trailerów, żeby „przybliżać młodzieży klasykę”. Pomysłodawca twierdził, że trailer i tak zawiera esencję filmu.

  • @gonz: wiem, że będą na bank, ale chodziło mi o spekulacje na temat roli tych dwóch panów w kinowych przygodach Logana. A i jeszcze gdzieś wyczytałem, że Wendigo ma być…
    Żeby przy takim zagęszczeniu postaci nie było za mało Wolverine’a :]

  • O_o. Gościom się musiało nudzić.

  • Imho dobre. Też z ninja parade super.

  • Mi tam ten marketing nie przeszkadza. Owszem, trailerów jest dużo i pokazują dość dużo scen, ale… kto każe je oglądać?

    U mnie to było tak, że więcej niż tylko raz obejrzałem trailer znajdujący się na oficjalnej stronie filmu, który zresztą jest wyświetlany w kinach. Resztę obejrzałem tak z ciekawości, ale do nich nie wracałem, by nie zrujnować sobie zabawy. Zresztą, przynajmniej miesiąc przed premierą ogólnoświatową starałem się omijać wszelkie materiały związane z TDK, bo jest to zwyczajnie destrukcyjne. Także w tej sprawie wszystko zależy od samego człowieka i od tego, na ile on sam angażuje sie w ten marketing. Jeżeli jest nałogowym fanem takiego Batmana i ogląda sobie te filmowe migawki z wypiekami na twarzy, a wszystkie trailery ma w małym palcu, to jest to złe podejście. Do tych spraw trzeba mieć tylko zdrowy dystans, który idzie wraz z świadomością zadania sobie pytania: „Czy chcę wyjść z kina zadowolony?”.

    Zresztą, radzę obejrzeć film i porównać, jak dużą ilość informacji o samym filmie zawarto w trailerze. Takie „badanie” będzie najbardziej obiektywne.

  • takie badanie to jest dobre po obejrzeniu. żeby wiedzieć ile z filmu ma trailer, trzeba się wgłębić w film, przed oglądaniem to się mija z sensem.

  • Ależ oczywiście.
    Niemniej proste porównanie – film trwa 2 godziny 35 minut. Trailery pokazały góra 12-14 minut filmu. Czy to aż tak dużo?

  • Trailery pokazały dużo mniej. Większość TV spotów jest na tych samych scenach itd. Chyba, że liczysz razem z sześciominutowym fragmentem dostępnym na ruskim serwerze. No to wtedy 12 może wyjść.

  • @Chudy – to 1/3 scen z akcją? ;-)

  • karolkonw

    ja chyba jakiś dziwny jestem bo widziałem dwa trilery:|
    do dzisiaj…
    a dzisiaj widziałem sam film
    i okej Joker jest fenomenalny nie jest to jack nicolssson grający.. jacka nicolllsssona

    i generalnie podobalo mi sie

  • Z informacjami o grach to jest jeszcze nieco inaczej. Zauważ, że kiedy oglądasz zajawkę filmową to tak naprawdę dostajesz fragmenty dokładnie tych samych bodźców, z którymi zetkniesz się oglądając pełny produkt.

    Z grami jest tak, że oglądając w sieci filmiki czy czytając zapowiedzi dostajesz tylko informacje, ale nie doświadczasz tego samego co przy kontakcie z pełnym produktem, czyli interaktywności. Dlatego sądzę, że prevki gier nie są tak niszczycielskie dla późniejszego odbioru całości jak zajawki filmowe. Chociaż to też zależy od gry i zajawek, bo bywają gry silnie fabularyzowane, w których też można wiele popsuć.

    Czy jestem jedyną osobą, która zarówno nie bluzga na Fallouta 3 za to, iż nie jest jak F1 czy F2, ale jednocześnie zupełnie nie jest podjarana F3? Filmiki z F3 jeszcze mnie tylko zniechęciły jakoś. Walka wygląda jak milion identycznych action shotów pokazujących zgony, a sama mechanika rozgrywki coś mi śmierdzi zdziwaczałym, słabym FPSem.

    Co nie znaczy, że F3 będzie złe, może być świetne, ale jeszcze w zapowiedziach tej świetności nie zobaczyłem ;)

  • Najlepsze w F3 będzie i tak pudełko śniadaniowe z edycji kolekcjonerskiej:
    http://rainbow.cenega.pl/~dawid/EKPC.jpg
    Nie wiem jak wy, ale ja się jaram!

  • Nie Quaz, nie jesteś sam:)

Dodaj komentarz