Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Hardkorporaco?


papier · komentarze 33

Hardkorporacja #2

Spośród wielu moich słabości, dwie, które najczęściej chyba dają o sobie znać to dziwne poczucie humoru, oraz okresowa niezdolność wychwycenia, kiedy ktoś inny robi sobie jaja. Znaczy się, albo totalnie nie łapie dowcipów, albo zaczynam się zastanawiać, że może rzeczywiście coś ma być śmieszne, a ja nie zrozumiałem konwencji. I staram się pochylić nad problemem i zrozumieć.

Tak mam z „Hardkorporacją” jako taką. Pierwszy numer zniknął mi w powskowym nawale zakupów tak, że nie czułem większego sensu pisania o nim, bo nie było za bardzo o czym. Choć może to dlatego, że był po prostu słaby? Potem miałem jeszcze okazje czytać pocieszną wymianę zdań pomiędzy Pawłem Płóciennikiem a kilkoma czytelnikami i proszę, numer drugi. A ja powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że z tym całym hardkorem i internetowo-papierową kreacją Szawła jako złowrogiego redaktora naczelnego to muszą być jakieś jaja.

Hardkorporacja #2

Ale do rzeczy, fragment wstępniaka, pisownia oryginalna, dla walorów poznawczych:

Bach, bum, bęc! Pierwszy numer HK za nami, nie bez echa, nie bez piany – tak miało być. Dżoint numer dwa, dżointas mam wielką nadzieję lepszy od poprzednika. Wyciągamy wnioski. Masę krytycznych krytykantów odpulamy aż miło, garstkę konstruktywnych krytykantów słuchamy a jakże, nowych maniaków hardcoru komiksowego witamy, O!

Tak się zastanawiam, gdzie przebiega granica pomiędzy byciem konstruktywnym, a krytycznym krytykantem. Na tym czy napisało się coś pozytywnego o pierwszym numerze „Hardkorporacji” lub nie? I dalej, co jest wyznacznikiem konstruktywnej krytyki? To, że zamiast pisać o swoich wrażeniach, pisze się obszerny poradnik z sugestiami, co też autor powinien łaskawie zrobić?

Hardkorporacja #2

Naprawdę mnie to ciekawi, poważnie.

Idąc dalej, o ile dobrze kojarzę, słówko ‚hardcore’ oznacza coś ekstremalnego, kogoś zatwardziałego w swoich postawach i działaniu itd. Jeżeli więc nazywamy zina „Hardkorporacją” to coś powinno za tym stać. Nie żebym wymagał od strony o nazwie Motyw Drogi omawiania technik motywacyjnych albo stanu nawierzchni we Wschodnio-mazurskim, ale przynajmniej my nie bredzimy o „komiksowym hardcorze”.

Bo inaczej jak bredzeniem nie można tego nazwać w sytuacji, gdy tym całym hardcorem okazują się ograne żarty o ciupcianiu (Szaweł i kumpel), kupie (Asu), pokraczne odrysowywanki z Otomo i cała reszta, utrzymana w krajowej zinowej średniej tematycznej.

Czyli jednak wychodzi na to, że po prostu Szaweł nie spał na zajęciach z marketingu i ten cały komiksowy hardkor to chwyt reklamowy i zin mógłby się równie dobrze nazywać „Saturatorporacja” lub „Makroporacja” albo też, najprościej, „Kopulacja”. Akurat śmieszne i długie słowo. Taki hardkor jak serwuje Szaweł to był w Produkcie, dziewięć lat temu.

Hardkorporacja #2

Jak dla mnie, w obecnym kształcie „Hardkorporacja” to, cytując Masłowską piszącą o Dodzie, galopujące kuriozum. Z wierzchu fajna gładka okładka z idiotycznym napisem o braku cenzury i intrygującym doborze nazwisk wywalonych na przód. Potem jest głupawy wstępniak i wyliczenie wszystkich autorów, którzy popełnili coś dla HK. W sensie, we wszystkich dwóch numerach. Dalej mamy pacnięty od niechcenia felieton Sztybora o tym, że trzeba chodzić do roboty aby mieć kasę na życie, wynurzenia jakiegoś nieznanego mi hiphopowca o tym, że zgubił telefon i nagrał jakąś płytę oraz poradnik jak zarabiać na internetowych serwisach hazardowych. Słabo?

Może ja po prostu nie jestem targetem tego pisemka. Może to ma być jakiś taki komiksowy kaganek oświaty niesiony do hiphopowego środowiska. Tylko że jak biedaczki się nauczą, że to co im Szaweł serwuje to komiksowy hardkor, to co będzie jak przeczytają takich „Strażników”? Mózgi im eksplodują?

Żeby pokazać, że ja też znam się na rapie, tekst jest ilustrowany zdjęciami Popek oraz Popka. Zgadnijcie, kto jest kim.

komentarze 33

  • JAPONfan

    czekam na koment Szawła, mniej wiecej taki:
    „swoją drogą kawalarzy nam na Motywie Drogi nie brakuje

    żartownisie pocieszne. Smyrki smyrki klawiaturki.”

  • Dostanie Ci się
    w następnym
    wstępniaku!

  • nie żyjesz ziom. popek ci zrobi wjazd na chatę.

  • Z tą konstruktywną krytyką to trafiłeś w sedno.

    I bynajmniej nie chodzi mi tu o „Hardkorporację”, tylko o ogólne podejście sporej części twórców-amatorów co do negatywnej recepcji ich dziełek. Albo napiszesz obszerną analizę krytyczną z tuzinem sugestii albo wara Ci od dzieła.

  • „Tylko że jak biedaczki się nauczą, że to co im Szaweł serwuje to komiksowy hardkor, to co będzie jak przeczytają takich “Strażników”? Mózgi im eksplodują?” myślałem, że popuszczę w gacie w robocie na oczach matek z dziećmi. proszę więcej o hip hopie. o popkach.

    http://esensja.pl/muzyka/publicystyka/tekst.html?id=5348&strona=4

    załużone 15 miejsce w plebiscycie na esensji. mój masta.

  • Pozwolę sobie nieco wejść w dupę i skonstatować, że jest to najlepszy tekst, jaki do tej pory miałem okazję przeczytać na Motywie Drogi. Co więcej – jestem się w stanie podpisać pod tymże każdą kończyną.

    Choć oddać należy, że jedna dobra [i naprawdę hardkorowa] rzecz pojawiła się do tej pory w HK – „Rodzina Srochów”. Ujęła mję ona całkowicie. No i okładki Oleksickiego są bardzo spoko. Niestety, to trochę za mało – jakbym „Hardkorporację” kupił za własne pieniądze [ops, chciałem powiedzieć: hajs], poczułbym się niestety olany.

    Szaweł wzoruje się w dużej mierze na „Produkcie” i do tego nic nie mam – jakaś tam bowiem dziura po bydgoskim zinie na ryneczku istniała i bez problemu można było ja zapełnić. I ja tam, przed przeczytaniem pierwszego numeru „Hardkorporacji” Szawłowi kibicowałem. Niestety okazało się, że HK ma się do śledziowego magazynu, jak [że pozwolę sobie wrzucić analogię pozostając w jakże ulicznym klimacie tekstu Konrada] rap Hemp Gru albo Firmy do twórczości Łony lub Afro Kolektywu.

    Prawilne pozdro600 PROSTO z osiedla, elorap, HWDP, JWP, THC 101%, ziomy!!!

    P.S.: Jeszcze jedna rzecz – w recenzji „Ja tu tylko sprzątam” Ostrego, znajdującej się w drugim numerze HK, niejaki Szczurek twierdzi, że bity na rzeczonej płycie są takie same, jak na poprzednich płytach. Bez obrazy, ale żeby coś takiego wykminić, trzeba mieć uszy gdzieś w okolicach kiszki stolcowej.
    Rzekłem.

  • A mi się najbardziej podoba fota numer jeden z nóziami i kabareciuniami. Nic tylko ciupciać ciupciać kupa! Szaweł = postmodernistyczny Gombrowicz!

  • szczerze muszę się zgodzić z tekstem.
    jednak umknęło mi jakoby kiedykolwiek Szaweł mówił, że chce konkurować z „Produktem” – więc tych zarzutów nie rozumiem.
    ale nie o tym
    z kontekstu wnioskuję że „o kupie” jest „ogranym żartem”?
    to mnie zabolało;p

  • Spróbuj następnym razem z „gołą dupą”, słyszałem, że też dobre żarty z tego wychodzą ;P.

  • ja serio pisałem – bo odebrałem to jako „wtórne” albo „to już było”
    i nie rozumiem
    co gdzie i jak

  • Chodzi o to, że ten zin nie jest ostry, skoro nie jest ostrzejszy niż zin nie podający się za coś ostrego sprzed X lat.

  • No dla mnie po prostu żarty o kupie to żaden tam hardkor specjalnie :)

  • aha,
    ja odczytałem frazę „ograne żarty” jako określenie nawiązujące do komiksu „o kupie”
    o to mi chodzi
    a to że nie jest hardkorowe to ja wiem
    też się zgadzam z tą opinią o całej hardkorporacji, że zbyt miękka

    ale to „Ograne”, no bo to komiks obyczajowy wręcz autobiograficzny
    i mnie uderzyło, ze dla kogoś to taka normalka

  • „Taki hardkor jak serwuje Szaweł to był w Produkcie, dziewięć lat temu.”
    W sensie, że „Hardkorporacja” taka fajna, czy raczej „Produkt” wtedy taki słaby był? I czy to zdanie odnosi się tylko do poziomu tzw. „hardkoru” w obu magazynach, czy w ogóle do jakości komiksów w tychże? „Produktu” mi brakuje, ale nie wydaje mi się żeby pismo Szawła mogło wypłnić po nim lukę…

  • W sensie, że tak hardkorowe komiksy jak w Hardkorporacji już dawno temu były w Produkcie i nikt nie nazywał ich hardkorowymi.

    i to nie ja pisałem o zapełnianiu jakiś luk przez Hardkorporacje gdziekolwiek

  • No, ale przecież nie twierdzę, że Ty :)

  • Przyznam, że po zapowiedziach pierwszego numeru też miałem nadzieję na coś w miarę ciekawego. Kiedy za małolata jarałem się podkradanymi od ciotecznego Prosiakami i Zakazanymi Owocami to było coś. Liczyłem że kiedyś coś jeszcze mnie tak ruszy. Nad Hardkorporacją ubito niestety za dużo śmietany.

  • Paweł Płóciennik

    Myślę, że kluczem jest kwestia: HK to nie magazyn dla koneserów sztuki komiksu. Wybaczcie, ale pisałem to również przy okazji numeru1, nie jesteście głównym(!) targetem Hardkorporacjii.

    Co do zarzutów ‚lajtowości’ HK. Może i lajtowy chuj ale niech mi ktoś wymieni magazyn mniej lajtowy. No proszę.

    „A ja powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że z tym całym hardkorem i internetowo-papierową kreacją Szawła jako złowrogiego redaktora naczelnego to muszą być jakieś jaja”

    Człowiekiem złowrogim nie jestem proste, że nie. Jednak przed głębszą analizą osobowści człowieka, wskazane jest jego poznanie.

    Wielki bigUp dla Ciebie za reckę. Konstruktywny recenzent. A tą krytykancką wypowiedzią mógłbym np. nazwać wpis pierwszego forumowicza tutaj. Czujesz różnicę? no to git.

    szalom i wszystkiego dobrego.

    japonofan- ssij.

  • JAPONfan

    buzi buzi. pamietaj na MFK powiem ci to prosto w twarz.

  • Żapą, nie skumałeś kwintesencji.

    Chciałem właśnie dodać, że my, czytelnicy komiksów, nie skumamy tego zina, bo on nie jest dla nas, o czym Szavel wielokrotnie wspominał, także w przywołanej radosnej wymianie zdań na Gildii.

    Co do analizy osobowości, to należy odróżnić od opisywania wrażenia, jakie sprawia człowiek, którego rzekoma (acz nieistniejąca) analiza dotyczy. Mam wrażenie, Pawle, że chciałbyś, żeby każdy, kto ma cokolwiek do powiedzenia w jakiejkolwiek z tobą związanej kwestii znał cię na wylot i tylko tak holistycznie ujmował swoje wypowiedzi, ale to nierealne niestety. Ludzie formują opinie na podstawie wszystkich dostępnych sobie danych i wymagać od nich, aby przestali to robić, to nadużycie.

    Cały pożytek z tego, że tyle jest nisz na ryneczku, że przynajmniej jest z czego wybierać. No, a teraz czekam na zina o deskorolkach skierowanego do spandexiarzy :D Ja bym chętnie poczytał o slicku i trackach.

  • „Prawilne pozdro600 PROSTO z osiedla, elorap, HWDP, JWP, THC 101%, ziomy!!!”

    Blablabla. Nie wiem czego ma to dotyczyć, ale wydaje mi się, że w żadnym z dwóch numerów nie było czegoś, co wskazywałoby, że HK hołduje tego typu hip-hopowym klimatom.

    Maślę, że tak samo jak w hip-hopie jest miejsce dla takich ekip jak Hemp Gru (żeby nie było, nie jestem fanem), tak i w zinach komiksowych jest miejsce dla HK. Ja mam nadzieję, że Szaweł będzie wyciągał wnioski i starał się wprowadzać zmiany, które będą czyniły magazyn ciekawszym. Porównajcie sobie drugi i szósty numer Jeju. Myślę, że progres jest widoczny nawet jeśli ktoś ma oczy „gdzieś w okolicach kiszki stolcowej.”

    I soras za wyciągniecie zakurzonego już tematu ale przypomniał mi się jakoś, bo właśnie rysuję kolejny epizod Kapitana Minety do nowego numeru:)

  • Wręcz przeciwnie, super że zechciało Ci się do archiwum zajrzeć. Chciałbym aby ludzie chętnie zaglądali do tego naszego całkiem pokaźnego zbioru archiwalnego. Z tego też powodu dzisiaj powinien być konkurs. Z atrakcyjną nagrodą.

  • No właśnie, to nie jest forum przecież

    chyba musimy to sobie w motto wstawić:

    Motyw Drogi – nie jesteśmy forum, mamy też fajne archiwa

  • A jeszcze trochę podrążę temat. Nie to, że jakoś się gruntownie nie zgadzam z tekstem Konrada, czy oceną Japona i innych, ale chciałem podpytać jakie według Was powiny być komiksy, które zasługiwałyby na publikację w magazynie o takiej właśnie nazwie? Tak sobie dziś przejrzałem pierwszy numer HK i są tam flaki, krew, genitalia, fekalia, niecenzuralne słownictwo czyli coś co u mnie wywołuje reakcję: „ale hardkor”. Od razu zaznaczę, że ja się nie znam, nie wiem jaka jest słownikowa definiacja hardkoru itd. Pytam, bo z tekstu i komentarzy wynika, że kilka osób wie jak powinien wyglądać taki właśnie magazyn komiksowy.

  • A to nie Wilq definiuje hardkor polski? ;)

  • Hmm to powiem Ci, że dla mnie komiksowy hardkor to jest „Pan śmierć i dziewczyna”. Grafika brudna, pomysły szalone – a nie jakieś osiedlowe żarty, w stylu takich, jakie od lat klepią Termos z Filem.

  • OK, kumam o co chodzi. Mnie np. komiksy Termosa i Fila śmieszą. Mają kiepskie momenty (jak większość Ewicza wydanego przez Timofa), ale przy tej dwuplanszówce Termosa z pierwsazego numeru HK polewam za każdym razem jak ją czytam. To samo mam z wieloma komiksami z Ciach Bajery. Prostak może jestem, ale na serio mnie to śmieszy. Szalone pomysły? Czy atak zmutowanych sromów na miasto królików nie jest dość szalony? ;)

  • Akurat Mineta jest okej ;). Jest taki typowo zinowy – to co mi się w nim podoba. To samo powiedziałem o Twoim komiksie z „Ziniola”, że jako jedyny jest taki typowo zinowy. Jak dla mnie, rób tak dalej. Może być nawet z tym Sztyborem ;P

  • No atak zmutowanych sromów jest owszem, szalony, ale akurat Twoje wykonanie tego pomysłu mnie nie przekonało:)

    I nie chodzi o to, że hardkor ma być mega hiper śmieszny czy coś – Pan Śmierć nie jest w sumie – tylko o to, że jeżeli nazywamy zina tak jak nazywamy i piszemy o tym hardkorze, to ja się wówczas spodziewam czego innego, niż to co za hardkor rozumie Szaweł.

  • Sprawa się chyba trochę o dysonans poznawczy rozbija ;)

  • Ja tam dałbym magazynowi Szawła szansę. Może z czasem pójdzie on w kierunku, który zaspokoi gusta osób, które dziś uważają HK za słabą inicjatywę. Dobrym krokiem może być np. pozyskanie na stanowisko tekściarza Łukasza B.? ;)

  • Nie no, wystarczy, że wszyscy inni znajomi już tam piszą/rysują.

  • Raczej trudno jest robić zin/magazyn komiksowy bez udziału znajomych w Polsce. Chyba, że się drukuje komiksy zagranicznych twórców. Wiadomo jak jest, jeśli dziś ktoś nie jest Twoim znajomym, to zrobicie razem komiks, magazyn, wypijecie piwo na MFK, i jutro już nim jest. Tego bym się akurat nie czepiał,

Dodaj komentarz