Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Penn & Teller: Bullshit!


telewizja · komentarzy 12

Penn & Teller: Bullshit!

„Penn & Teller: Bullshit!” jest moim ulubionym TV-Show, który nie jest serialem. Właśnie wystartował szósty sezon tego bezkompromisowego programu i myślę, że warto powiedzieć o nim parę słów. Będziecie mieć też dużo oglądania, zachęcam.

Penn Jillette i Teller zdobyli sławę w Las Vegas jako profesjonalni magicy, żonglerzy i komicy (próbki tego co robią – 1, 2, 3, 4, 5). Swoją sławę wykorzystują w przeróżny sposób, lecz najbardziej rozpoznawalni są teraz dzięki „Bullshit!”. Aha, Teller naprawdę nazywa się tylko Teller, zmienił imię i nazwisko na „Teller” i jest jednym z niewielu Amerykanów, których tożsamość opisywana jest przez jedno słowo. Penn i Teller są duetem od kilkudziesięciu lat i wciąż pokazują triki w Las Vegas. Opracowali pewną rutynę – Penn gada ile wlezie, Teller nie mówi nic. Nic. Przez ponad pięć sezonów „Bullshit!” nie powiedział ani słowa, tak samo jest na scenie. Jego głos usłyszałem dopiero po dokładnym przejrzeniu youtube’a. Ich sposób bycia został wypracowany jeszcze zanim się poznali, Penn by przyciągnąć uwagę publiki przekrzykiwał ją, Teller milkł. Tak zostało do dziś, Penn gada i krzyczy (albo robi tak), Teller robi w tym czasie sztuczki i posługuje się mimiką.

„Bullshit!” jest programem sceptycznym. Penn i Teller są nastawieni sceptycznie do wszystkiego: religii, rządu, wszelkiego new age, nadprzyrodzonych zdarzeń i organizacji, które wciskają ludziom kit. Można powiedzieć, że podobnie jak „Pogromcy mitów” obalają co się da. Różnica polega na tym, że Penn i Teller atakują całe społeczności, systemy, przekonania, a nie jak Adam i Jamie, urban legends.

„Penn and Teller: Bullshit!” jest więc o wszechobecnym kicie, wciskanym nam przez kulturę, rząd, organizacje, prywatne osoby, które na ludzkiej naiwności chcą zbić kasę. Penn i Teller podchodząc do tematu spotykają się z ludźmi z obu stron barykady, z właścicielami firm, naukowcami, psychologami, przedstawicielami organizacji i politykami. Temu co ci ludzie mówią towarzyszy dosadna narracja Penna, który z tymi, którzy są w opozycji do niego, robi głupków oraz bezkompromisowo miesza ich poglądy z błotem. Ich zresztą też. Oto przykłady określeń z losowego odcinka: asshole (najczęściej używane określenie), sickfuck, motherfucker, power-junkie. Penn i Teller naśmiewają się nawet z ludzi, którzy trzymają ich stronę. Umiejętnie edytują materiał, humorystycznie komentują ich wypowiedzi, śmieją się z ich ubioru. Twórcy „Bullshit!” sami się przyznają do tego, że są dupkami.

Penn & Teller: Bullshit!

Nic dziwnego, że „Bullshit!” jest emitowany przez Showtime. Jest kontrowersyjny, obrazoburczy, antybushowski, antyestablishmentowy, ateistyczny i bardzo dosłowny. To program, w którym zobaczysz jak facet rozciąga sobie napletek, gdy jest mowa o obrzezaniu. Zobaczysz jak ludzie depilują sobie strefy bikini, gdy odcinek traktuje o histerii na temat włosów. Inne rzeczy przekraczające granice to np. lewatywa, kolonoskopia Penna i gwiazdy porno. Zresztą, Penn i Teller lubią kląć i pokazywać nagie ciała. Czasem na ekranie pojawiają się cycki, tylko po to, żeby przyciągnąć ludzi do telewizora, albo żeby pokazać, że mogą bez skrępowania je pokazać. Odcinek „Breast Hysteria” zaczyna się od widoku pięknych, piegowatych piersi, głosu Penna tłumaczącego o czym jest odcinek i takiego tekstu:

Yep! Boobs, tits, knockers and junks. Fuck! Is this the best show on TV or what?! In your face „Dancing with the stars”!

Ale najfajniej jest jak Penn i Teller robią ludzi w konia. Zbierają podpisy od hippisów(sic!) by zbanować wodę, wciskają ludziom bezsensowne leczące gadżety i najnormalniej oszukują. Teksty w stylu „Good job, lesbians!” miażdżą.

Ciężko jest opisać z czym dokładnie je się „Bullshit!”, to trzeba obejrzeć. To jest taki sceptyczny, komediowy paradokument ze sztuczkami magicznymi w tle. Najlepiej jak obejrzycie parę odcinków. Na szczęście są na youtube. Odcinek „Profanity”, w trzech częściach: 1, 2, 3. Odcinek „Detoxing” (polecam!): 1, 2, 3. Odcinek o jodze, tarocie i tantrycznym seksie też jest świetny: 1, 2, 3.

„Bullshit!” nigdy nie zostanie wyemitowane w Polsce. Jest zbyt wulgarne, zbyt obrazoburcze i przede wszystkim, zbyt amerykańskie. Penn i Teller poruszają się czasem w tematach, które nie zainteresują widza spoza Usa, jak Wallmart albo Mt. Rushmore. Niemniej, naprawdę warto się wciągnąć w ten TV-Show. W programie goszczą interesujący ludzie, sławni – Chomsky, James Randi (pogramoca Uri Gellera), nobliści; wykonujący niecodzienne zawody – astronauci, prostytutki; i wszystkie świry twierdzące, że porwało ich ufo, że potrafią czytać w umyśle, że umieją rozmawiać ze zwierzętami. „Penn and Teller: Bullshit!” dostarcza wielu radości, wątpliwości i jest rajem dla sceptyka oraz libertarianina.

komentarzy 12

  • Spodobałby Ci się blog Kominka na bloxie.

  • Sztybor

    A ja tak chujowego show nie widziałem dawno. Jestem anty-fanem kwasiarza Penna i cioty Tellera.

  • @Rob – nie spodobałby mi się bo mi się nie podoba. Kominek jest prymitywny. I to mu powiedziałem jak grałem z nim w literaki. Choć zabawne, że założyłeś, że mogę go nie znać ;).

    @Sztybor – zależy czego oczekiwałeś. Mnie się zawsze miło spędza te 27 minut z tymi panami. Z drugiej strony – żeby Tobie się to nie podobało, TOBIE? Fuckme.

  • Tak mi się jakoś założyło o siódmej nad ranem.

    Ale z tego co napisałeś nt. Kominka, wyciągnąłem jeden interesujący wniosek. Mianowicie, że muszę wyzwać Cię na bój literakowy. Manno della manno.

  • Spoko. Podaj czas, pokój i nick i możemy grać. Preferowałbym coś ok. 21. bo właśnie siadam do robienia obiado-kolacji.

  • Łukasz, nie mogę namierzyć twojego maila, możesz do mnie uderzyć na mojego? Powinien być widoczny dla ciebie, jako admina. Będę zobowiązan.

  • Beau Nierób

    Głos Tellera można było usłyszeć w jednym z odcinków „Simpsonów”, gdzie pojawił się gościnnie razem z Pennem (Homer wpadł na ich występ).

  • zabieram sie do robienia napisow do sezonu 1 (dvdrip.xvid.fqm) napisy beda na „calodobowym” portalu z napisami :)

  • Spoko :). Acz powiem szczerze, że napisami można P&T:B bardzo uszkodzić. Bo skoro ktoś sięga po ten program, to znaczy, że jest w miarę obeznany z kulturą, systemem politycznym USA itd., a skoro jest obeznany to pewnie angielski zna tak, że napisy są mu niepotrzebne. Ale spoko – nie spieprz tylko, bo jest co ;).

  • Uznam to poprostu jako przedluzone GL ^^
    a tak btw to jest naprawde duzo innych programow ktore moznaby(moznabylo) spieprzyc, np WLIIA.
    Gdyby nie praca kilku panow to pewnie w Polsce malo kto slyszalby o drew. I co z tego ze sa bledy i niedopowiedzenia? Laicy posmieja sie przynajmniej z polowy :)

  • Może i tak, co tam kto lubi. Ja tam wolę albo przetłumaczone idealnie, albo oryginał. A „Whose Line…” jakoś do mnie nie trafia, nie licząc paru wyjątków.

Dodaj komentarz