Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Banksy: Wall and Piece


książki · komentarzy 7

Palec pod budkę

Czy jest sens bym tłumaczył kim jest Banksy? Każdy, kto codziennie porusza się po internecie, powinien znać tego partyzanta. Co jakiś czas czyta się wiadomości o tym, co nowego Banksy wymyślił, bądź jak wygląda. Sam Banksy jest porównywany do Warhola, a wielu artystów do Banksy’ego. Nieważne czy słusznie. Ważne, że Banksy stał się ikoną popkultury, nieważne czy kłóci się to z jego manifestem. Ważne by manifesty wygłaszać, we wszelkiej formie, także opisywanego przeze mnie albumu.

Czy jest sens zaopatrywania się w „Wall and Piece”, skoro wiele prac Banksy’ego można sobie zobaczyć w internecie? Niektórzy szczęśliwcy mogą się nawet do nich przejść. Oczywiście pytanie jest retoryczne, bo inaczej zadawałbym sobie je w kontekście wydawania czegokolwiek na papierze.

Album jest bardzo mądrze skrojony, są w nim nie tylko najbardziej znane prace Banksy’ego, ale również parę cykli, z którymi nie miałem wcześniej styczności. Ta pozycja świetnie pokazuje jak Banksy lubi podróżować, jakie ma ulubione miejsca (jak na przykład Shoreditch Bridge, na który wracał kilkunastokrotnie w przeciągu paru lat) oraz, że w swoim fachu jest multiinstrumentalny jak Piotr Rubik.

Bo siła Banksy’ego tkwi w tym, że nie stoi on w miejscu. Nie ogranicza się do street artu, wiesza swoje olejne obrazy w muzeach, podmienia część nakładu płyty Paris Hilton, zakłada blokady na koła figury pod Big Benem, tworzy vlepki i podrzuca żuka do Natural History Museum w Nowym Jorku.

Banksy

Oczywiście „Wall and Piece” to nie tylko zdjęcia i grafiki, ale również kilka tekstów. Banksy opowiada parę ciekawych historii, m.in. o tym jak wskakiwał do klatek w zoo, przytacza rozmowy spod muru palestyńskiego (- Pomalowałeś mur, sprawiłeś, że wygląda pięknie; – Dzięki; – Nie chcemy by wyglądał pięknie, nienawidzimy tego muru, idź do domu) i przychodzące do niego maile. Pod grafikami znajdują się też podpisy jak długo zajęło Banksy’emu namalowanie danej rzeczy (dla przykładu: 15 minut, 18 minut, 4 minuty), bądź ile jego dzieła zajmowały dane miejsce w muzeum (2 godziny, 8 dni). „Wall and Piece”, oprócz świetnej jakości grafik, jest pełen ciekawostek, jest zabawny i czasem zastanawiający. Co najważniejsze – Banksy nie nudzi, co mogłoby się zdarzyć przy takiej wszędobylskości i pewnym stopniu ogrania tego autora.

Banksy tym albumem udowadnia, że lubi kpić z angielskich świętości, wzbudzać kontrowersje i grać na nosie policji. Jak prawidzwy przestępca, zawsze wraca na miejsce zbrodni, tylko po to by popełnić jeszcze raz i napawać się szerzoną anarchią. Anarchią, której częścią możesz być i Ty.

komentarzy 7

  • Album jak najbardziej wart nabycia. I głębsze zaznajomienie się z tym artystą-terrorystą (jakoś artystyczny terroryzm brdziej mi pasuje do Banksy’ego niż partyzantka)również wskazane. Prowokacja? Sztuka współczesna? Jedno i drugie? Ja lubię w Banksym najbardziej szablonowe graffiti i wykorzystanie przestrzeni, w której jego prace się pojawiają. Zastanawia mnie tylko na ile manifestuje on swoje przekonania a ile w tym zwyczajnej prowokacji i wyrachowania? No i niestety Banksy robi się idolem snobów. Ale to już chyba nie jego problem.

  • banksy sie skonczyl, dawno temu

  • Swietny album, mozna ogladac i ogladac i ogladac i nigdy za wiele.

  • Banksy uliczny-artysta-rozrabiaka być może rzeczywiście się „skończył”, ale pozostał Banksy artysta „salonowy” :-)

  • bardzo potrzebuję informacji o tym, czy w albumie wall and piece znajdę dzieło przedstawiające Jezusa z zakupami.
    Bardzo prosze o kontakt!

  • Jest Agato, na 203 str :)

  • Uwaga, uwaga, Sine Qua Non ma „Wall and Piece” w zapowiedziach!

Dodaj komentarz