Opublikowane o 18:35, 12 czerwca 2008
autor: Konrad Hildebrand

Komentarze: 16

hulk

Będąc młodym dziennikarzem nowych mediów dostałem od naczelnego wejściówkę na przedpremierowy pokaz „Incredible Hulka”. Będąc równocześnie młodym redaktorem naczelnym podrzędnego bloga, zjadającego resztki z pańskiego stołu ucztujących komiksowych serwisów informacyjnych, zawołałem Łukasza, to jest mojego podwładnego, jakoby, i całą redakcją poszliśmy do kina. To jest w dwie osoby.

„Incredible Hulk” w dosyć dosłowny sposób opowiada o zmaganiach jakie współczesny mężczyzna musi toczyć z dzisiejszą kulturą, która nie pozwala mu wybrać innej drogi jak drogę macho. Podobnie jak bohaterowie „Fight Clubu” został wychowywany przez kobiety i sobotnie kreskówki, jest wrażliwy i nastawiony na partnerski związek i w momencie gdy spotyka wreszcie odpowiednią kobietę jest zmuszony do stoczenia walki z jej reprezentującym patriarchalny model rodziny ojcem. Stawką w tej walce jest ułożenie relacji w swoim związku. Jeżeli przegra, będzie musiał przyłączyć się do szeregu macho, wygrana oznacza, że będzie mógł wszystko zrobić po swojemu. Bruce Banner walczy więc z nazbyt czytelnym Generałem, który mówi „przyłącz się do nas„, oraz samym sobą, drzemiącym w nim testosteronem, pierwiastkiem macho, który siedzi głęboko i buntując się uniemożliwia porozumienie się z kobietą.

hulk

W kluczowej dla filmu scenie, w helikopterze zawieszonym nad Nowym Jorkiem, Bruce podejmuje ostatnią próbę zapanowania nad drzemiącym w sobie potworem. Zeskakując ze śmigłowca poświęca swoją zewnętrzną, wrażliwą powłokę i spuszcza bestię ze smyczy. Po części robi to też aby pokazać Generałowi ile jest wart, sprawić aby ten miał wobec niego dług wdzięczności, po części po to, aby pokonując Blonskiego pokazać, że można być silnym facetem nie będąc jednocześnie agresywnym świrem.

Warto zwrócić uwagę, ze finałowa przemiana Bruca jest trzecią jako obserwujemy w filmie. Liczba trzy jest dosyć często przewijającym się motywem w legendach czy choćby Nowym Testamencie. Formuła zaklęcia musi być wypowiedziana trzy razy, aby miało ono efekt. Tak też po finałowym pojedynku z uosobieniem męskiej siły, Bruce ucieka i mimo że musiał poświęcić swój związek, to uzyskał możliwość panowania nad swoim gniewem i testosteronem. Jest gotowy do dalszej walki. W sequelu.

Finał jest nieco gorzki, ale w gruncie rzeczy optymistyczny.

Z innych rzeczy: Liv Tyler znowu występuje jako Arwena i znowu ma apodyktycznego ojca, projekt potwora w którego zamienia się Blonksy jest żywcem zerżnięty z Berserka z „Gears of War”, w filmie nie mogło też zabraknąć pierwszego odtwórcy Hulka czyli Lou Ferrigno. No i pościg po brazylijskich favelach robi niezłe wrażenie.

Gdybym miał jakoś umieszczać „Incredible Hulka” w galerii adaptacji superbohaterskich komiksów, to umieściłbym go gdzieś pomiędzy „Xmenami” a „Batman Begins”. W przeciwieństwie do „Spidermenów” dało się go obejrzeć. Co Norton, to Norton.

Komentarze

PKP dnia 12 czerwca 2008 o 19:20

A jak się ma do poprzedniego „Hulka”? W sensie: lepszy czy gorszy? Mam nadzieję, że to pierwsze…


konradh dnia 12 czerwca 2008 o 19:41

Ja nie oglądałem poprzedniej części, Łukasz coś kojarzy już prędzej.

Jak dla mnie film jest lepszy niż Spidermeny, choć ma znacznie mniej efektów niż np „Transformers”


.C.Z. dnia 12 czerwca 2008 o 21:40

Też wczoraj mogłem być na tym pokazie, ale nauka do dzisiejszego egzaminu zwyciężyła w boju z „dziennikarskim obowiązkiem” oglądania takich rzeczy jako jeden z pierwszych.


ASU dnia 12 czerwca 2008 o 21:44

ja chyba nie idę – cała fabułę poznałem z tekstu powyżej, a dzięki swojej nadludzkiej wyobraźni odtworzyłem to sobie w głowie z Liv Tyler, Nortonem i efektami specjalnymi.


klos dnia 12 czerwca 2008 o 23:05

konradh: to obejrzyj – ze względu na reżysera :-)


lukaszb dnia 12 czerwca 2008 o 23:08

Film lepszy od jedynki. Dobre efekty, tak jak Konrad napisał – świetne sceny z favelami. Oprócz tego – bardzo komiksowa sekwencja początkowa, takie skakanie po wydarzeniach, brief overview ;).


harry. dnia 13 czerwca 2008 o 0:57

„jedynkę” to nawet nie ze względu na reżysera, czy świetną obsadę (która tam akurat się specjalnie nie popisała, a tu też nie gorzej jest), ale za genialny wręcz montaż.
mnie zachęciłeś, nawet jeśli wyjście ponad poziom ‘Spider-Mana’ to żadne osiągnięcie :P


r.sienicki dnia 13 czerwca 2008 o 8:40

Ja się chciałem wybrać na ten pokaz, ale moi naczelni dali troszkę ciała. Pierwszy Hulk miał fajny montaż i ciekawie zrobionego Hulka, bo po twarzy widać było, że to Bana. Ale to były stracone 2 godziny. Obejrzałem raz. Nie wiem czy podejmę się, aby obejrzeć go ponownie. Nie podobało mi sie ni cholery.

No, ale teoretycznie to chyba nie jest sequel filmu Anga Lee, co? Z tego co się orientuję to chcieli zrobić coś zupełnie nowego i odciąć się od poprzedniej produkcji.

A tak przy okazji, skoro już się rozpisałem. Zostało 70 minut materiału, który wejdzie do wersji rozszerzonej filmu na blue ray :D


Jarek Obważanek dnia 13 czerwca 2008 o 13:11

To recenzja czy streszczenie na filmweb? Mi wygląda na to drugie. Jak widzę ostrzeżeń o spoilerach nie stosujecie. Dobrze, że się na to nie wybierałem.


lukaszb dnia 13 czerwca 2008 o 13:17

My „recenzji” nie piszemy. Ja się przynajmniej od tego terminu odcinam ;).


konradh dnia 13 czerwca 2008 o 14:08

To są moje wrażenia z filmu.

Uwaga spoiler: Hulk wygrywa!


Jarek Obważanek dnia 13 czerwca 2008 o 15:58

„recenzja – omówienie i ocena dzieła literackiego, spektaklu teatralnego, koncertu itp., zwykle publikowana w prasie.” (sjp.pwn.pl)
Czy tekst kmh nie mieści się w tej definicji?


konradh dnia 13 czerwca 2008 o 16:04

Szczerze?

Nie chcę tego nazywać recenzjami, bo zaraz ktoś przyjdzie i będzie jęczał, co powinno w recenzji być, a co nie.

Tak też, jest jak jest.


izeq dnia 13 czerwca 2008 o 16:05

ja się zamierzam wybrać, mimo że jedynki nie widziałam. Jakoś ‘spojlery’ mi nie wadzą, bo i tak wiadomo że dobro zawsze wygrywa od królewny śnieżki do batmana ;> A ta ‘recenzja’/'nie-recenzja’ raczej mnie bardziej zachęciła niż zniechęciła, ale to pewnie to przez to że został wspomniany fight club ;>


r.sienicki dnia 15 czerwca 2008 o 5:16

wybieram sie na hulka dzisiaj. poczekamy zobaczymy :D


fragos dnia 21 czerwca 2008 o 11:50

brak kasy to trza olac… w wanted zainwestuje

a w ogole to zwiastun do nowego punishera smakowity o_O


Napisz komentarz
Imię:
Email:
Adres strony:
Komentarze: