Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Wywiad z Wojtkiem Szotem


wywiady · komentarze 32

Królewna Śnieżka
We wtorek, z narażeniem życia, spotkałem się z właścicielem wydawnictwa Abiekt.pl, które wydało opisywany przeze mnie komiks „Konrad i Paul”. Włożyłem swoją sukienkę przeciw gwałtom i przeprowadziłem poniższą rozmowę. W niej nie tylko o komiksach, ale również o temacie, który się naturalnie napatoczył, czyli o homoseksualizmie. Wywiad jest dość długi, ale mam nadzieję, że Was zaciekawi. Tekst jest również ukłonem w stronę czytelników, którzy dopytywali się ostatnio, kiedy będzie coś o ruchaniu. Tutaj, na Motywie Drogi, nie jesteśmy głusi na Wasze wołanie. Wywiad zdobi cykl prac Andy’ego Warhola – „Sex parts”. Tak też, miłej lektury.

Startujesz z wydawnictwem i pierwszym komiksem. Masz dwadzieścia dwa lata, to czyni Cię nie tylko najmłodszym stażem wydawcą, ale także najmłodszym właścicielem wydawnictwa na polskim rynku. Jak się z tym czujesz, trudno było zacząć?
Nie mam poczucia, że jestem najmłodszy, zawsze obracałem się w towarzystwie osób starszych od siebie i lubiłem robić rzeczy, na które w moim wieku nie powinno się porywać. Bo to jest zadanie niebezpieczne i czasem trudniej młodemu robić coś, co robią ludzie bardziej dorośli, ale jestem odważnym wariatem.

Nie musiałeś się w urzędach spotykać z różnymi krzywymi spojrzeniami?
Nie, nic nie mówisz o tym, co chcesz wydawać. Z drugiej strony, spotykam się z krzywymi spojrzeniami kiedy prezentuję ten komiks i mówię, że to jest komiks „pedalski”. To jest komiks pedalski, nie gejowski. Ale jestem do tego już przyzwyczajony i ogólną homofobię już zlewam.

Trochę siedzisz też w światku komiksowym, coś czytałeś, coś wiesz na temat komiksów.
Nie do końca, przeczytałem może kilka komiksów w życiu.

Ale wydałeś komiks. Czy to bardziej zrodziło się z zainteresowania komiksem, czy bardziej z Twoich zainteresowań queerowych?
Zawsze chciałem przeczytać Ralfa Königa po polsku, ponieważ nie znam niemieckiego. To jest najlepsza odpowiedź na to pytanie.

Wiedziałeś, że nikt tego nie wyda, więc sam to wydałeś.
Wiedziałem, że nikt tego nie wyda. Cała historia zaczęła się od tego, że nasz tłumacz napisał na swoim blogu, że kiedyś był zainteresowany przetłumaczeniem „Konrada i Paula” i żadne wydawnictwo nie chciało tego wydać. Napisałem mu, żeby się ze mną skontaktował. On napisał – „A masz wydawnictwo?” – „Dla ciebie od jutra”, no i tak to się narodziło. Komiksy czytam, ale nie trafiają do mnie amerykańskie komiksy i serie fantastyczne. Komiks europejski w rodzaju „Persepolis”, „Mausa” i „Phenianu” to są rzeczy, które mogę przeczytać. Satrapi i Spiegelman są dla mnie rewelacją. Jest mało komiksów, które mnie nie drażnią, które nie są przesadzone. Bardzo lubię osadzone w rzeczywistości historie. „Konrad i Paul”, oraz inne rzeczy Ralfa, są oparte o rzeczywistość, taką bardzo przekręconą – gejowską.

Czyli „Konrad i Paul” to jest spojrzenie na pedalski, gejowski świat, przez krzywe zwierciadło, czy mimo wszystko czegoś się dowiemy na temat Waszego życia?
Wszystkiego się dowiemy! To nie jest żadne krzywe zwierciadło.

Czyli tak to mniej więcej wygląda…
To jest udawanie! Aktywiści gejowscy będą mówić, że wszyscy geje są tacy, jak każdy normalny człowiek. Owszem, geje są normalni, mają kończyny, czują. Ale pewne rzeczy mają inne. Na przykład – geje są fanami (oczywiście nie wszyscy) Kylie Minogue, Madonny, Andy’ego Warhola, nowoczesnej kultury i drag queen. To wszystko znajdziemy w komiksie, znajdziemy tam też męskie kłótnie o to, że Schokocreme to nie jest to samo co Nutella, a znam to z własnego życia. Myślę, że Ralf się może nie spodobać wielu gejom, gorzej – gejom się nie spodoba w pierwszej kolejności! Ponieważ pokazuje to, co chcą ukryć. W Polsce gej nie może wyjść i powiedzieć: „Jestem przegiętą ciotą i lubię różowe koszulki”. To jest u nas niedopuszczalne, trzeba być gejem ustandaryzowanym, a kiedy jest się przegiętą ciotą to już katastrofa. Ralf pokazuje, że przegięte cioty są całkiem ciekawym elementem krajobrazu. W tym komiksie może mniej, więcej w „Der bewegte Mann”, który jest o heteroseksualnej parze, spotykającej na swojej drodze całkiem sporą ilość homoseksualistów. On się nie boi o tym mówić. Sam Ralf jest taką postacią, bardzo niby poważną, ale potrafi się przebrać za Królewnę Śnieżkę na swoich urodzinach. Geje mówią, że nie pójdą na paradę równości. Od ilu ja homoseksualistów w Polsce słyszę, że oni nie wspierają tego środowiska, bo oni go nie chcą, bo oni chcą być tacy jak inni.

Nie chcą się wychylać?
Są przerażeni, polska ciota żyje na kompletnym zadupiu i jest przerażona samą sobą. Jeżeli człowiek jest przerażony samym sobą, to nie będzie tego potrafił wytrzymać na karcie komiksu, gdzie wyśmiewa się jego skrywane tajemnice.
Sex parts
Ale wydałeś „Konrada i Paula”, może coś się zmienia? Do tej pory spotkałem się z dość dobrymi reakcjami fanów komiksu – bo w tym środowisku się obracam. Może ten homofobiczny beton został tylko w Młodzieży Wszechpolskiej i u kiboli?
Nie, on nie został w MW i u kiboli, on jest ogólnodostępny. Homofobia jest produktem naprawdę łatwo dostępnym. Co do komiksiarzy, fanów komiksu – bałem się ich reakcji na samym początku, zastanawiałem się czy to środowisko jest homofobiczne, czy ono potrafi się śmiać z własnej seksualności i podobnych rzeczy. Z drugiej strony wiem, ile w komiksach jest gwałtów, brutalnego seksu, pornografii i wulgaryzmów – w komiksie polskim też. Ten komiks rewelacyjnie tutaj pasuje, jest i lekko wulgarny, i lekko perwersyjny, on jest odważny i nie przeprasza. Tak samo ja należę do ludzi, którzy nie przepraszają, że żyją.

Wspomniałeś o komiksie homoseksualnym. Wiem, że masz zamiar napisać o tym artykuł do Zeszytów Komiksowych, ale tak pokrótce – czym jest ten komiks homoseksualny, czym się wyróżnia, czy to jest tak, że w nim muszą być kutasy i pieprzący się kolesie?
Jak są kutasy i pieprzący kolesie to jest zabawnie, jak nie, to jest trochę bardziej poważnie. Są różne komiksy. Jest „Pedro and Me”, który jest komiksem o młodzieżowym dorastaniu do tego, że jest się gejem. Tak samo jest „Dans la peau d’un jeune homo” autorstwa Huguesa Barthe’a – francuski komiks o chłopcu, który wieku czternastu lat uświadamia sobie, że jest homoseksualistą.

Czyli komiks obyczajowy?
Tak, to jest na pewno jedna część. Jest też komiks queerowy, jest tego pełno – „Chelsea Boys”, „Queer Duck”, który jest o przegiętych ciotach, o jakichś dziwnych kolorowych zwierzątkach…

O jednorożcach?
Tak. „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków” bardzo dobrze do tego pasują, to jest taki queerowy wymiar komiksu. Jednocześnie jest też komiks lesbijski, w którym też jest bardzo dużo przegięcia. O lesbijkach, które są męskie, lubią nosić irokezy, odważne fryzury i ciuchy – to rodzaj komiksu, który pokazuje taką lesbijkę dyke. Alison Bechdel zrobiła „Dykes to Watch Out For”, czyli stripy komiksowe o przegiętych lesbijkach. Z drugiej strony, jest taki komiks jak „Fun Home”, który jest komiksem na poziomie „Persepolis”. Pokazuje on życie dziewczyny, która się specjalnie nie wyróżnia i odkrywa, że jest lesbijką. Dowiaduje się też, że jej ojciec jest ukrytym homoseksualistą. Komiks homoseksualny to jest komiks, który pokazuje bardzo jasno seksualność i kulturę tych osób, ich odczucia, no i taką bardzo specyficzną, pedalską wrażliwość.

Teraz pytanie, z którym i tak musisz się zmierzyć, bo będzie o to pytał każdy – jakie macie plany wydawnicze?
Na pewno Ralf König – „Der bewegte Mann”, czyli „Mężczyzna przedmiot pożądania”. „Der bewegte Mann” i „Pretty Baby” (będąca drugą częścią „Mężczyzny…”), prawdopodobnie w jednym tomie. Na pewno też kontynuacja „Konrada i Paula”.

A komiks lesbijski?
Komiks lesbijski na pewno, ponieważ mam wiele sygnałów, że dziewczyny by chciały przeczytać swój własny komiks. Co jeszcze? Książki. Myślę już o jednej książce holenderskiej, przetłumaczonej, póki co, tylko na niemiecki. Naszym marzeniem jest jeszcze wejść w poradniki.

To znaczy „Jak utworzyć dobry związek?”, takie rzeczy?
Tak, geje spotykają się z takimi samymi problemami jak osoby w związku heteroseksualnym, dlaczego nie może być dla nich poradnika? Są świetne poradniki amerykańskie na temat seksu, jest taki przewodnik o tym, jak być gejem i lesbijką, który jest przezabawny.

Tak, widziałem to na Twoim blogu.
Właśnie myślałem o polskiej wersji czegoś takiego. Zobaczymy jak sprzeda się „Konrad i Paul” i na ile się okaże, że to jest dobra droga, bo to jest taka próba zrobienia wyłomu, niebezpieczna, ale jak się nie ryzykuje to się nie ma.

Właśnie. Mówisz: „Czy się przyjmie”. W jednym mailu napisałeś mi, że homokonsument na Targi Książki nie pójdzie, dlatego wtedy sprzedało się niewiele egzemplarzy komiksu. To jaki jest ten homokonsument?
Homosument. To zależy czy amerykański, australijski czy inny. W Stanach on wygląda bardzo dobrze. To jest Double Income No Kids – DINK. Konsument, który ma więcej pieniędzy przez to, że nie wydaje ich na dzieci, a wydaje na przyjemności. Niestety, mam wrażenie, że rzadko są to książki, ale mam nadzieję, że się mylę.

Czyli to jest raczej czysty konsumpcjonizm – ciuchy itd.
Tak, homosument jest zdecydowanie nastawiony na konsumpcjonizm. Na przykład na podróże. Homoseksualiści są świetnymi klientami linii turystycznych, hoteli, wydają więcej w czasie wycieczek niż heterycy.

Jak to się ma do komiksu?
Boję się tego, że polski homosument siedzi na tym zadupiu i myśli, że jeżeli pokaże się w ręku z książką typu „Konrad i Paul”, to dostanie kamieniem. Ja tak nie myślę i nie mam problemu z czytaniem na ulicy literatury, od – dla mnie równie drastycznej – „Frondy”, po „Konrada i Paula”. Z tego powodu, że oni się boją, nie ma żadnej prasy gejowskiej dystrybuowanej przez kioski, oprócz pornograficznych. Na przykład „Replika”, jedyne istniejące nieerotyczne pismo gejowskie, jest tylko w wysyłkowej sprzedaży i leży w klubach. Ja nie chcę trafiać do środowiska gejowskiego i mówić, że „Konrad i Paul” jest tylko dla gejów, bo to jest komiks dla heteroseksualistów, którzy potrafią się odważyć, śmiać się z tego. To nie jest wysublimowany dowcip, to jest dowcip bardzo wprost. Opowiadamy sobie głupie kawały o blondynkach, to poopowiadajmy głupie kawały o pedałach, ale które są sympatyczne, a nie obraźliwe.

Byłeś ostatnio w Erlangen, widziałeś Ralfa. Opowiedz coś więcej o tym salonie, pojechałeś tam tylko dla Ralfa?
Głównie dla Ralfa, ze względu na to, że chciałem z nim porozmawiać, zdobyć podpisy do konkursu. Zresztą zawsze miło jest poznać autora, którego się wydaje. Salon jest zadziwiający, zwłaszcza w porównaniu do polskich imprez. Tak jak homoseksualizm jest na zadupiu, tak i komiks w Polsce jest na zadupiu. W Erlangen mamy chyba 140 wydawców, w tym oczywiście masę fanzinów, gigantyczne stoisko Carlsena, co chwilę jakiś autor podpisuje komiksy. Autorów jest od groma, ciężko jest się zorientować, kto i gdzie podpisuje. Święto w Erlangen nie odbywa się tylko w jednym miejscu, czyli w ratuszu, jest wiele imprez towarzyszących, zorganizowano autobus jeżdżący pomiędzy miejscami. Była bardzo duża wystawa Kleista i jego rysunków z Kuby. To jest duże święto komiksu, na pewno nieporównywalnie większe do tego, co się dzieje w Polsce. I ludzie są odważniejsi – świadczy o tym niesamowita ich ilość przebrana za postaci z mangi, czy jakieś postaci dla mnie nierozpoznawalne. I to finezyjnie poubieranych, to nie jest wiocha, którą możemy obserwować u nas. Taka forma crossdresingu. Ale na jakim poziomie! To są naprawdę przemyślane stroje, porządnie skompletowane, to jest bardzo rzadko w Polsce widoczne. Można porównać, że do Angoulême przyjeżdża sto pięćdziesiąt tysięcy osób, do Erlangen dwadzieścia, a w Łodzi może się pojawi dwa tysiące.
Sex parts
Może trochę więcej. Swojego czasu rozmawiałem z właścicielem wydawnictwa Hella Komiks i mówił, że gdy wydawali pierwszą pozycję to liczyli na prasę, liczyli na kontrowersje, że będzie oburzenie. Ty z kolei mówiłeś, że tak nie do końca. Ale data wydania „Konrada i Paula” jest symboliczna, 1. czerwca – Festiwal Równości.
To jest przypadek. Ponieważ festiwal miał się zaczynać dzień wcześniej, ale wtedy jest inne wydarzenie medialne, czyli wręczenie Wiktorów. Stwierdzono, że ponieważ będzie zainteresowanie telewizji tym wydarzeniem, festiwal zostanie przeniesiony o jeden dzień do przodu. A że wypadł Dzień Dziecka… dzieci też się rodzą homoseksualne.

Nawet o tym nie pomyślałem! Mówiłem raczej o tym, że specjalnie wydajecie komiks w trakcie Festiwalu (a nie wcześniej, choć był już dostępny) po to, żebyście mieli prasę, żeby o tym mówili.
A niech będą kontrowersje, ale niech one będą mądre! Niech nikt się nie szokuje, że tam są pedały. Szokujmy się już bardziej tym, że tam są penisy, bo to w naszej kulturze jest szokujące. Ale nie samą podstawą, że to jest komiks o gejach. Mężczyzna jest rzeczą mało kontrowersyjną, seks podobnie, a to, że mężczyźni uprawiają seks z mężczyznami, też nie powinno być rzeczą specjalnie kontrowersyjną. To, że to je wzbudza, owszem – dla sprzedawcy może to być miłe, ale z drugiej strony może się obawiać tego, że będzie miał proces sądowy.

To wzbudza kontrowersje dlatego, że wiele osób twierdzi, że wszelkie pokazywanie się gejów na zewnątrz jest promocją homoseksualizmu.
Bo jest! Jest promocją w sensie pozytywnym. Jest promocją pokazywania tego, że są tacy ludzie, tak żyją, tak wyglądają i mogą pomachać łapką na paradzie.

Bo to jest życie w błędnym przekonaniu, że jak ktoś o homoseksualizmie mówi, to nagle ktoś inny stwierdzi – „O, bardzo fajne, przeczytałem sobie komiks, książkę, obejrzałem film, no to będę gejem”. I to jest dla niektórych ludzi przerażające.
Gdyby tak łatwo było heteryków nawracać na bycie gejem, to by było miło. Przyznaję, to by było całkiem zabawne. Tak jak w reklamie Snickersa, że Snickers zrobi z ciebie geja. Niestety, a może na szczęście, ludzie nie zostają gejami w taki sposób. Jest to bardziej dogłębne doświadczenie. A promocja homoseksualizmu – to jest po prostu chore hasło, wymyślone swojego czasu przez pewną partię w Polsce. Z drugiej strony, tego stwierdzenia nie ma jak przełożyć na niemiecki, to brzmi dla Niemców absurdalnie. Ludzie wychodzą na ulice z różnych powodów, promują „Solidarność”, Związki Nauczycieli czy Radio Maryja. My promujemy tolerancję i otwartość.

Na koniec – jesteś zaznajomiony z terminem „pedał komiksu”?
Pedał komiksu!?

Tak się mówi w środowisku o ludziach, że są spedaleni. Bo hobby pochłania im dużą ilość czasu, gdy się spotykają to rozmawiają tylko o komiksach itd. Chodzi mi o ten termin – czujesz się pedałem komiksu?
Nie. Ja się jeszcze nie czuję komiksiarzem tak naprawdę. Ja się czuję wydawcą jednego komiksu i mam jakieś plany na kolejne. Jakie dziwne określenie – „pedał komiksu”. Ludzie używają różnych form. Ale w jakim to jest kontekście, to jest w ogóle o osobie, która zajmuje się komiksami?

W jak najbardziej pozytywnym. Ja z dumą tak o sobie mówię.
Ze słowem „pedał” w Polsce jest ciężko. Kiedy ja widzę w „Wilq” #9 – na którym się wyżyję jeszcze kilkukrotnie – Karotino, marchewkowego pederastę, którego trzeba zlikwidować – „to ścierwo” – to jest to negatywne. Jeżeli w żarcie mówimy słowo „pedał”, to jest ok. Tak samo jak w języku angielskim używało się kiedyś słowa „queer”, które było bardzo negatywne, teraz się to mówi normalnie. Jeżeli w żarcie, pozytywnie, mówmy to! Odczarujmy to słowo! Ja używam słowa „pedalski”, mówiąc o tym komiksie, bo tam nie mówi się o klasycznym geju, tylko o pedale. Ale chcę, żeby odczarować to słowo, żeby wyrwać to ostatnie słowo, którego homofobiczna część społeczeństwa jeszcze może używać, bo „pederasta” to jest słownikowy absurd. Bądźmy pedałami, jeżeli nimi jesteśmy. Możesz być pedałem komiksu, jeżeli lubisz komiksy i zajmujesz się tylko tym i w tym siedzisz. Ja chyba raczej jestem pedałem życia.

Wojtek Szot urodził się w najlepszym roczniku 1986, mieszka w Warszawie i studiuje kulturoznawstwo. W wolnych chwilach pisze queerowego bloga.

komentarze 32

  • Bąbielku, coś Ci się delikatnie mówiąc pomieszało. Nie „pedał komiksu” tylko „komiksowa ciota”.

    Czy wspominałem już, że „big dick” to dla mnie jak na razie komiks roku? (o, wiem już za jaką recenzję wezmę się w przyszłym tygodniu!)

    Wywiad ok!

  • Ja tam nie wiem, u mnie się mówi „pedał komiksu” ;P. Na jedno wychodzi zresztą.

  • „komiksowa ciota” brzmi zupełnie inaczej niż „pedał komiksu” o którym zresztą pierwsze słyszę. Zresztą wydaje mi się, że wydźwięk jest nieco bardziej pejoratywny.

    To wyrażenie jest spuścizną forum gildii komiksu (!) i wprowadził je do obrotu bodajże pookie.
    Mylić komiksową ciotę z pedałem to jak mylić promienie z dupy z laserami, co chyba uczynił niegdyś japonfan. Po prostu faux pas!

  • JAPONfan

    Dobre to jest. Swoją droga ciekawe czy dostane kamieniem za czytanie „K&P” w miejsach publicznych. I inny pytanie: czy geje boją się pokazac z tym bo „ludzie będą wiedzieć”? Coś jak dowcipy o sklonnosciach. Wsród hetero przechodza a jak jest chociaz jeden gej (skryty oczywiscie) to zaczyna sie zachowywac „o boze,boze,boze,boze oni wiedzą, pija do mnie”

  • Cóż Macieju. A u nas na Pro Forumku, oraz z innymi znajomymi jednak stosowaliśmy „pedał komiksu”. Cóż, dwie różne szkoły, ja pierwszy raz słyszę o „komiksowej ciocie”.
    Więc bez sensu się spierać kochaniutki.

  • JAPONfan

    Mon dieu, przepraszam, juz nie będę. Na dowód czego puszczam promienia B—

  • Masz rację. Buziaczki :*

  • Ja zawsze myślałem, że „komiksowa ciota” niesie ze sobą typowe dla wielu geekowych środowisk powątpiewanie w powodzenie u płci przeciwnej bądź właściwą orientację seksualną. W sensie, że komiksiarze to wieczne dziewice, na których żadna dziewczyna nie spojrzy, to przesiadują na jakichś forach i konwentach. A najpewniej kryptogeje, którzy fascynują się klatą Supermana i sutami Batmana.

  • Bo to właśnie znaczy ten termin.

  • KAROLKONW

    no komiksowa ciota
    i nie lasery a promienie
    a poza tym komiksy Koniga pytuja
    nastepny w kolejce Tom of Finland?
    to mowilem ja homofob wg forum z wielkimi palami

  • KAROLKONW

    rob:
    dodaj do tego sweter w marmurkowe dzinsy wciagniety i spacery po łóckim linoleum

  • JAPONfan

    ALe to chyba amerykanska „komiksowa ciota”. U nas komiksiarze juz moga chyba tylko byc krypto gejami skrzywionymi przez katolickie wychowanie. Tom of Finland chyba kto wydal albumy z jego rysunkami, albo gdzies w jakims antykwariacie widzialem.

  • „pedały komiksu” i kropka. Spuścizna Forum Produktu i tyle, prosto z Wilqa.

    Muszę wam przypomnieć, Macieju i Karolu, że forum wrakogildii nie było jedynym forum komiksowym w polskim internecie te kilka lat temu.

    Nie macie monopolu na zabawne powiedzonka, przykro mi.

  • Dziewczyny, no teraz będzie dyskusja czy ciota czy pedał. A pieprzyć to! Gdybym zapytał o ciotę to wydźwięk by był ten sam.
    Zresztą – fan komiksu teraz już się trochę różni od tego, gdy te terminy powstawały. Teraz już raczej zgeekowacienie jest mniejsze, proszę spojrzeć – Konrad nawet sobie dziewczynę znalazł! Dzięki komiksom! ;P

  • lukaszb: „A kto mówił o gołych babach? Miało być o ruchaniu. A tutaj jest dużo możliwości.”

    kiedy to czytałem to szczerze wyznam, że moja wyobraźnia nie posunęła sie choć do połowy tego co rzuciliście na ruszt. do samego wywiady nie potrafię się jeszcze ustosunkować. ja to muszę przeczytać jeszcze raz po prostu. wolniej. chyba.

  • JAPONfan

    O wlaśnie! pieprzyć bo o tym miała byc mowa.

  • @KRLu – ale przyznasz, że nie kłamałem ;). To tak jak w tym kawale ze złotą rybką, że koleś chciał mieć fiuta do ziemi to mu skróciła nogi.

  • popatrz Karolu na załączone obrazki

  • tak. zilustrowane profesjonalnie.

  • Musisz KRLu złapać życie za jaja! za jaja!

  • nie siedziałem nigdy na żadnych forach komiksowych ale jedno wiem napewno, w wilq pojawiło się hasło, że śledztwo zawsze trzeba zaczynać od czytelników komiksów bo to najwięksi dewianci [cytat niestety niedokładny bo nie mam tego zeszytu pod ręką]
    czy wcześniej, czy później tego się pewnie nie dowiem
    wydanie takiej historii jako komiks jest świetnym pomysłem bo gdzie indziej można znaleźć tyle chorych umysłów, jak nie wśród ich cztelników

  • zgadzam się z przedmówcą
    dlatego rysuję a nie czytam komiksów
    a jak widzę tych co czytają to łolaboga jakie pojeby!

  • JAPONfan

    WarsawPride versus SpaceNazihomofobs on Dinosaurs.

    Kupowałbym w ciemno.
    .
    .
    SpaceNaziZombiehomofobs

  • a fotki to jeszcze mogłeś Łukaszku dorzucić niejakiego Mapplethorpa, też by jego wczesne prace na miejscu były.

  • „Nie czytelnicy tylko fani”! Tak było w Wilq.

  • I tu sie nasuwa pytanie czy rozmówy z wywiadu powyżej są pedałami? Ale takimi pedałami-pedałami.

    I czy kmh jest skrytym biseksualistą? Albo odkrytym?

  • Ja przecież w wywiadzie jasno powiedziałem, że jestem pedałem. Komiksu ;). Poza tym, też musiałbym być bi bo od paru ładnych lat jestem z dziewczyną (która pomagała mi trochę w redakcji tego tekstu i jej dziękuje juhuuuu!).

  • PKS: nie, raczej nie kręcą mnie penisy. Nawet te rysowane.

  • Mistrzowskie rysowane penisy są w napisach końcowych „Supersamca”. Widział ktoś?

  • Jarek Obważanek: dzięki. Fani!

  • JAPONfan

    to teraz wszyscy na 3 4 wychodza z szafy.

    trzyyyy cztery

Dodaj komentarz