Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Krótki wywiad z Arturem Dziedzicem


wywiady · komentarzy 27

artur dziedzic

Internet jest super, zwłaszcza dzięki dużym serwisom społecznościowym. Kilka kliknięć i proszę, mam już kontakt do Artura Dziedzica i możliwość zadania mu kilku pytań. Głównym powodem, dla którego postanowiłem z nim porozmawiać jest fakt, że wygrał zorganizowany przez „Wysokie Obcasy” i Gutek Film konkurs na komiks autobiograficzny, który wzbudził sporą dyskusję w komentarzach na naszej stronie. Tam też Artur wytłumaczył jak to dokładnie było z jego zgłoszeniem, więc nie było potrzeby pytać go o to raz jeszcze, ale myślę, że warto jest dowiedzieć się ciut więcej o sprawcy całego zamieszania.

Czy gdyby „Wysokie Obcasy” nie zorganizowały konkursu to byś stworzył komiks na taki temat? Upubliczniłbyś go gdzieś, choćby w internecie?

W sumie to konkurs podsunął mi pomysł użycia tego tematu w komiksie. Jakoś nie odczuwałem dotąd potrzeby sięgania do tych wydarzeń, a teraz wiem, że powinienem był sięgnąć. Wiele się zmieniło po jego publikacji: w relacjach z rodziną, znajomymi i samym sobą. Stałem się chyba bardziej otwarty. Nie wiem czy jeśli opublikowałbym go na blogu, to miałoby to tak duży zasięg i tym samym odbiłoby się tak bardzo na mnie.

No właśnie, dotychczas większość prac zamieszczanych przez Ciebie w sieci to były różne mniej lub bardziej zabawne rzeczy. Co zadecydowało, że jednak zrobiłeś nie dość, że poważny komiks, to na dodatek dotyczący takich wydarzeń i jeszcze wysłałeś go na ogólnopolski konkurs do dużej
gazety?

Rozbiję to pytanie na dwa. Co do rzeczy, które umieszczam w sieci to nie do końca nazwałbym je tylko zabawnymi. Pod powierzchnią gorzko-ironicznego humoru kryje się coś więcej. Staram się robić historie, które mają jakieś drugie dno, tylko, że ktoś widząc komiks nie stara się interpretować tego co przeczytał jako metafory. Odczytuje treść dosłownie i myśli, że to już wszystko. Taki sposób myślenia o komiksie warto zmienić, bo jest to medium pełnowartościowe i można nim przekazać tak głębokie myśli jak w literaturze pięknej. Co do drugiej sprawy. Pierwszy pomysł miał opowiadać o tym jak straciłem psa. Ale to był banał. Mam proste motto życiowe: Jak kraść to milion, jak podrywać to księżniczkę, a jak kopać to w jaja. Kiedy opowiadanie dotyczy silnych emocji to historia rysuje się sama, wystarczy przelać ekspresję na papier. I chyba naprawdę potrzebowałem uporać się z tym, co miałem w sobie. Czy inne tematy jakie poruszałem były niepoważne? Powstanie Warszawskie, starcie kultury wschodu i zachodu, problemy powierzchownego polskiego katolicyzmu… Nie wiem, może dla kogoś są niepoważne. A może moja infantylna kreska z góry definiuje moje prace jako niepoważne i przez to nie interpretuje się ich na poważny sposób.

artur dziedzic

A jak traktujesz samo tworzenie komiksów? Jako zabawę, rozrywkę, sposób na wyrażenie siebie, czy też wiążesz z tym poważniejsze plany na życie?

Jako każdą z tych rzeczy :) Tylko może zamiast wyrażenia siebie użyłbym sformułowania ‚wyrażenie swoich myśli’.

Czyli tak: teraz nagroda, na jesieni komiks znajdzie się w konkursowej antologii, a co potem?

W zeszłym roku brałem udział w konkursie komiksowym Muzeum Powstania Warszawskiego. Moja praca nie była nawet wyróżniona, ale jurorzy mówili o niej przy rozdaniu nagród, co jest dla mnie zaszczytem, biorąc pod uwagę mój niekonwencjonalny styl. Z tego konkursu też ma być antologia i zaproponowano mi, żeby moja historia się w niej znalazła. Więc szykują się dwie wydane historie. A co do najbliższej przyszłości to przygotowuję prace na tegoroczny konkurs Muzeum Powstania i na październik do Łodzi. Dodatkowo mam w planach ciekawą historię, którą będę próbował wydać w albumie autorskim. Zobaczymy.

Rozumiem, że tablet się przyda?

Specjalnie wstrzymałem się z kupnem licząc na wygraną :) I opłaciło się. Chociaż teraz uczę się rysować od podstaw. Tablet to zupełnie inna bajka.

Artur Dziedzic, urodził się w najlepszym roczniku 1985, mieszka w Warszawie i studiuje historię sztuki. W sieci można przeczytać kilka jego poprzednich komiksów, ale jakoś dawno nie aktualizował swojej strony.

komentarzy 27

  • Cóż, czas się bić w pierś bo widać, nie rozpoznałem rasowego twórcy w tej jednej konkursowej pracy, którego widać w pozostałych komiksach. Nagroda należałaby się choćby za całokształt.
    Pozostaje się cieszyć, że tablet trafił w dobre ręce.

  • Bywałby chłop na konwentach i należał do układu(w tym miejscu emotikon jakiś zabawny, ironiczny )to nie było by bicia piany parę postów temu tylko klepanie po plechach. A tak? bambusem po piętach dla zasady bo „nie swój”.

  • przejrzałem te komiksy i rysunki. i zdania nie zmieniam. cienko cienko.

    no tak. ale o wojnie…

    przepraszam.

    klepcie się dalej.

  • KRL:cóż z Ciebie za zgorzkniały człowiek, trzeba było się samemu do konkursu zgłosić :)

  • e tam.

  • aj jest coś w tym co Mysza rzekł:)

  • Acz z drugiej strony, nie od razu „bambusem”. Po prostu komiks mocny, ale inny podobał się bardziej. Proste. Gustu nie oszukasz tym, że się kogoś zna, i że ziom.

  • ja nie wiem jak wy ale wszystkich ze swiatka komiksowego poznawałem najpierw przez ich prace. tych co poznałem w innej kolejności… jak mi sie prace tej osoby nie podobają… unikam wytykania tego na forum publicznym tylko pisze na gg. nie wytykam publicznie bo publicznie obsmarowywać kumpli nie będę. i to jest naturalne normalne i moim zdaniem… ludzkie. środowisko jako takie wiski mi koło nosa i dynda.

    acha- publicznie nie pisze w ogóle. na pewno nie klepie na forum po plecach kumli którzy robią kaszanę.

    to wyżej odnosi się do tych poznanych nie przez pracę. kfa- zróbcie opcje edit. bo za chwile wyjde na kretyna :)

    zrobiona – Ł.

  • Jest coś w tym, że na prace znajomej, lubianej osoby patrzy się ciutkę przychylniej. Wiadomo, że nie każdy tak ma ale coś jest na rzeczy. Z pracami Artura pewnie będzie tak, że wielu znowu spojrzy na nie przez pryzmat „wygrał duży konkurs więc słaby być nie może” i przychylniej będzie oceniać jego kolejne komiksy. Takie tam oczywistości sobie piszę:)

  • Jaszczu, wcale nie prawda. Na przykład Twoich (mimo, że Cię bardzo lubię) prac niecierpię, powodują u mnie refluks, a najchętniej to kupuję te Twoje komiksy i spuszczam w klozecie! ;P

  • Toteż dlatego napisałem, że nie każdy tak ma:)

  • To całkiem naturalnie, mi też trudno jest czytać komiksy osób, których nie trawię i jakoś lżej patrzę na prace znajomków, wiadomo. Zwyczajny instynkt plemienny.

  • Krl- żeby nie było, że demonizuje nasze towarzycho, które małym jest i fajnie jak sie wszyscy lubimy. Ale jestem jakoś cholernie pewien, że gdyby to był „nasz”( emotikon usmieszek ) to byśmy mówili łeee, fajnie! a tak to: „kto to i jak to?” i nagle punktem zaczepienia staje sie forma. A w dupe w formą! to komiks a nie japoński hiperkurwa realizm. Nie chce mis ei znowu tego pisać ale napisze, że w komiksie nie chodzi tylko o rysunki( jezuu jaki to banał ale musiałem napisać). A teraz klepie was wszystkich z całej siły w plery na znak pokoju( emotikon radosny).

  • JAPONfan

    To jako osoba spoza ukladu (tylko nie wiem ktorego) napisze ze komiksy na stronie sa fajne, dowcipne ironiczne i relefleksyjne. Ale zwycieski komiks dalej mi nie podchodzi.

  • Uważam, że komiks dużo zyskał w oczach jury, ponieważ Autor narysował mapę Europy, co z miejsca „ustawiło” sytuację. Wszędzie ta polityka :( . Osobiście wyczułem pewną sztuczność w tym zabiegu, aczkolwiek mogę nie być obiektywny, bo sam wziąłem udział w tym konkursie. t.

  • Przychylam posta japonowi.
    Aczkolwiek co do klepania się po pupach to nie mam problemów z odróżnianiem twórcy od tworzywa.

  • ja tam nie wiem nic
    nie widziałem, żadnego komiksu z tych
    ale wpadłem przypomnieć, że w ta środę (przełożone) spotkanie to co Daniel tam kombinował
    o to:
    http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2008/05/apel-wsk-2009.html

  • Kiedy będzie coś o ruchaniu?

  • Niedługo. I mówię to szczerze.

  • Jak nie macie pomysłu, to już nawet ja Wam coś napiszę. O ruchaniu dużo czytałem…

  • A cycka kiedykolwiek dotykał?

  • ja mam nawet avatar o ruchaniu

  • Raz cycka dotknąłem, jak babka spała.

  • Nie no bomba.

  • dobrze że martwa nie była.

  • A wiesz, że do dzisiaj nie sprawdziłem…

Dodaj komentarz