Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Wstydzę się rozmawiać o komiksach


komiksy · komentarze 23

badzi badzik

W przeciwieństwie do Łukasza nie mam oporów przed czytaniem wszelkiego rodzaju komiksów w miejsach publicznych. W metrze, w swetrze, w autobusie, czekając na zajęcia, nie ma problemu. Jedynym ograniczeniem jest format komiksu i tłok wokół mnie. Jednakże gdy dochodzi do sytuacji gdy ktoś, o kim nie mam pojęcia co sądzi na temat komiksów, zagaduje mnie o nie, to zaczynam się motać i zacinać.

Dziś w pracy koleżanka pochyliła się nad moimi badzikami i powiedziała: „Kultura Gniewu, a wyglądasz na takiego spokojnego”. Na co ja, już lekko spięty, bo to drugi dzień w nowej robocie, zacząłem tłumaczyć, że Kultura Gniewu to jedno z wydawnictw komiksowych w Polsce, a The Fight to znajomy zespół. Na co koleżanka, zupełnie spokojnym i konwersacyjnym tonem: „Aha, czyli czytasz komiksy”. Na co ja: „Eeee, nom, czytam”.

I w gruncie rzeczy, nie jest to pierwsza tego typu sytuacja.

Po tylu latach, pomimo faktu, że rozmawiam o rynku komiksowym z moimi dziadkami, poważnie, mimo że w życiu nie spotkała mnie żadna przykrość związana z faktem, że czytam komiksy (nawet znalazłem sobie dziewczynę!), to gdy mam rozmawiać z kimś nowo poznanym na ten temat to się spinam.

Za każdym razem gdzieś tam włącza mi się tryb ewangelisty i mam ochotę, w obronie własnej, rozpoczynać tyradę, że komiksy to już nie tylko dla dzieci, że „Maus”, że „Strażnicy”, że są komiksy takie i owakie. Jakby moi rozmówcy zarzucali mi zdziecinnienie, a ja muszę występować w obronie czci którejś tam muzy. Już nie pamiętam, który numer odpowiada za komiksy.

Mam gdzieś w głowie zakodowany stereotyp komiksiarza w swetrze, gościa, który nie zajmuje się niczym innym jak tylko komiksami, gościa, o którym mówi się, że jest „fanem komiksu„. A ja do cholery nie jestem fanem komiksu, ja je tylko czytam, tak samo jak oglądam filmy, słucham muzyki czy jem żelki. Mając ten obraz przed oczami, ciągle boję się, że inni mnie do niego przypasowują.

I tak się zastanawiam, skoro komiksów u nas jest tak mało, że zostały zepchnięte na głęboki margines kultury popularnej, to czy te stereotypy w ogóle jeszcze żyją?

A i jeśli inni czytający ten tekst wydawcy chcieliby, abym obnosił się z ich badzikami, to niech je sobie wyrobią, z chęcią kupię kilka.

komentarze 23

  • JAPONfan

    W metrze i swetrze, czytam je!
    W polo na molo, czytam je!
    W kurtce na łodce, czytam je!
    Oj komiksy na papierze, czytam was ile wlezie.
    W barze „Kaukazie”, czytam je!
    W tramwaju, na haju, czytam je!
    Hej!

  • Japon: dziękuje, już się bałem, że jako jedyny pamiętam ten hicior.

    Fragos: ostatnio nimm2 wypuściło dobrą serię.

  • JAPONfan

    ta z sokiem co strzela jak sie rozgryzie? wole rekinki z jojo.

  • W temacie oporów – no miałem z „Paproszkami” :). Z „Konradem i Paulem” oraz dzisiaj z „Calvinem i Hobbesem” już nie miałem.
    W temacie badzików – pozwoliłem sobie na taki badzikowy kolaż, w którym się chwalę. Oto i on. Kajka nie noszę tylko :).
    W temacie żelków – mniam! Moje ulubione słodycze.

  • a ładna ta koleżanka?
    bo jak tak, to nie gadaj tylko za włosy i do tlenu! :D

  • Obawiam się, że koleżanka zna motyw drogi ;)

  • mit umar w bootach

  • ponieważ nie Śledziłem jakoś Twojego życia osobistego to muszę spytać:

    ‚czytam komiksy (nawet znalazłem sobie dziewczynę!)’

    czy próbujesz się tu rozprawić ze stereotypem komiksiarza – samotnego życiowego nieudacznika, czy jednak jedno z drugim (tj. komiksy z dziewczyną) są powiązane jakimś ciągiem przyczynowo skutkowym? :D

    mnie też się jeszcze zdarzają krępujące chwile, kiedy oto wychodzi ze mnie zdziecinniały na-pewno-pedofil, bo się przyznaję do czytania komiksów, ale już rzadziej.

    i żeby było śmieszniej, częściej spotykałem się z dziwnymi spojrzeniami i kąśliwymi uwagami ze strony rówieśników na etapie gimnazjum, niż na przykład w liceum, czy na studiach. co innego rozmowa z ludźmi starszymi, bo tu jednak wciąż pokutuje mit, że komiksy (jak zresztą filmy animowane, czy gry, za przeproszeniem, wideo) to tylko dla dzieci.

  • Z braku czasu ostatnio nadrabiam komiksowe zaleglosci w komunikacji miejskiej. I co chwila widze, ze ktos patrzy zdziwionym wzrokiem co czytam. No bo to przeciez komiks jest, a komiks jest dla dzieci – takie cos da sie wyczytac z mimiki wspolpasazerow.
    Kiedys nawet dawno temu jeden dziadek wygarnal mi ze trace czas na takie cos, zamiast czytac Sienkiewicza czy Mickiewicza.

  • trzeba było powiedzieć, że (Bill) Sienkiewicz to głównie rysunki robi :P

  • JAPONfan

    I pewnie nie Mickiewicz a Mińkiewicz.

  • Ano, Jarku spostrzegawczy jesteś ;). Marek też pokazywał tego badzika na blogu swoim, o tukej. Więc jestem posiadaczem jedynego w swoim rodzaju :)

  • Sobie miesiąc temu na czata wszedłem (w celach naukowych, rzecz jasna), i trzy dziewczyny po kolei, usłyszawszy, że jestem komiksiarzem, wyraziły zachwyt.

    Pewnie były botami.

    ***

    Nie można się bronić, Konradzie! Trzeba odnosić się z pogardliwą wyższością!

    „A właśnie, że komiks! A Ty nie? Pod skałą żyjesz? Nie wiesz, że teraz bez komiksu pod pachą to wstyd się na mieście pokazać?”

  • 9ta muza
    polecam google’a

  • Asu: fopa goni fopę!

    Turla: jaki mit?

    mazol: dzięki.

    Daniel: oj ja nie chcę z pogardą i wyższością, chcę nieść dobrą komiksową nowinę i nadzieję wyższych nakładów!

    harry: hmm ciąg przyczynowo skutkowy jest taki, że Martę poznałem dzięki dziewczynie poznanej na jednym komiksowym forum, więc komiksy w sumie mają tu coś na rzeczy :)

  • JAPONfan

    Daniel, ty sie nie liczysz bo sprawdza w google o mysla ze jestes EMO. Komiksiarz emo. To jak zyletki w obrazkach.

  • Jeśli tak jest to siedzi w głowie i dotyczy wszystkiego co odstaje od średniej autobusowej.

    Nie wstydźmy się! Porozmawiajmy o komiksach. Zróbmy wielki “coming out” i bądźmy wreszcie sobą! Niech Nas zaakceptują! Konstytucja gwarantuje – to zboczenie jest dozwolone. :D

    Trochę jest w tym naszych polskich ciągotek do “sztuki wysokiej” (w pracach z konkursu Gutka też to widzę). Mało mamy twórczości “mainstream’owej”. Zwykłej, przystępnej rozrywki bez przesadnych ambicji.
    Kiedyś była to też wina rynku; wiele osób nie spotkało się nigdy z dobrym komiksem. Teraz za sprawą np. Persepolis , komiksów o Papierzu, recenzjom w Dzienniku – zaczyna się to zmieniać i komiks jest coraz bardziej zasymilowany. Teraz kolej na nas ;-)

  • No ale właśnie, pozostaje kwestia wyczucia, jak bardzo otwarty jest rozmówca. Bo ja mogę zacząć gadać o Persepolis, a ten mi przerwie pytaniem o Thorgala czy Tytusa :)

  • Wiesz, Thorgal czy Tytus to były fajne komiksy, haha. A tak serio to Persepolis akurat już chyba „weszło”. Chyba…

  • No cóż. Ja pamiętam tylko laskę, na oko jakieś 10 lat młodszą ode mnie, ze zdziwieniem podbijającą i na kasie w Empiku Insekta (Sashy). „To komiks jest?”.

    A w pracy, to akurat wszyscy wiedzą, że siedzę w tym, coś tam jakieś ziny-magazyny i inne czary-mary, nawet kumpel zaoferował pomoc przy znalezieniu taniej drukarni, inny mnie po mieście woził po odbiór towaru, jak mi fura siadła, a dyrektor namawia, żebym coś na potrzeby firmy zrobił, jak taki jestem komiksiarz. Oczywiście w ramach pensji już płaconej :D

  • trzymaj gardę.
    ja tam mam tylko zawsze zdziwienie nowych ludzi. ale nigdy negatywne. raczej takie zaciekawienie. coś jakbym powiedział że nie jestem Polakiem czy coś. wiadomo komiks ciemniaków [nieojaśnionych w temacie] odpycha od nas. Ale chyba o to chodzi, przynajmniej mi. nie chciałbym miec za kolege kogoś kto gardzi komiksami :D

Dodaj komentarz