Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

10 lat PvP


internet · skomentuj

KRAKADOOOM

Wczoraj, w niedzielę 4 maja „Player Vs Player” Scotta Kurtza obchodziło 10 urodziny. Szmat czasu, zwłaszcza w internecie. Co wy robiliście w sieci dziesięć lat temu?
Ja niewiele, szukałem porad do pierwszej części „Diablo” i pisałem jeden mail miesięcznie ze słownikiem poprawnej polszczyzny w ręku. A Kurtz miał już swój komiks internetowy. Niesamowite.

Czy dla kogoś, kto nie czytał nigdy wcześniej „PvP”, jest sens przekopywania się przez tak monstrualne archiwum? Wydaje mi się, że tak – głównie dla celów poznawczych. Choć śmiechu też będzie trochę.

W 1998 „PvP” zaczynało jako komiks dla graczy, można dzięki niemu poznać spory kawałek historii branży. Potem popłynął w stronę gier RPG, komiksów i innych popkulturowych rzeczy dla nerdów jak kultowe seriale, czekanie w kolejkach na premierę Gwiezdnych Wojen i tak dalej. Z czasem gry zeszły na totalny margines, a przeszłość komiksu stała się jednym z tematów wewnętrznych żartów w stylu „no to może powiemy coś o grach?„. Na pierwszy plan wskoczyły bardziej obyczajowe tematy, jak rozwód, ślub, dzieci. Podane oczywiście w komediowej formie.

Brent vs Cole

Problem z „PvP” jest taki, że jest cholernie nierówne. Zdarzają się świetne historie, dialogi, które ni stąd ni zowąd są przeplatane żartami o pierdzeniu i gadającymi zwierzakami. Drugi problem to rozmiar archiwum. Sam przeczytałem je w całości dwa razy, ale trafienie na konkretne wątki jest praktycznie niemożliwe. Kurtz podjął pewien wysiłek i wyszczególnił kilka historii, jednakże do funkcjonalności archiwum „Least I Could Do” sporo mu brakuje.

Kurtz był w przeszłości wielokrotnie oskarżany o tworzenie pasków za pomocą metody kopiuj-wklej. Siłą rzeczy dla mnie nie jest to żaden zarzut, prawda leży gdzieś po środku, bo teraz widać, że każdy odcinek rysowany jest od początku. Czy Maciej Pałka podczas swojego złowrogiego maratonu miał takie same wory pod oczami? Przez lata kreska Kurtza ewoluowała, on sam zaczął coraz częściej eksperymentować i widać, że ma sporo w łapie. W gębie też, bo wielokrotnie rozpoczynał flejmy, które wstrząsały tamtejszym webkomiksowym światkiem. Z których często zresztą wychodził rakiem. Ostatnio się uspokoił.

Bez względu jednak na zmienną formę Kurtza „PvP” stanowi punkt odniesienia dla komiksów internetowych jako takich. A przynajmniej dla ich twórców, którzy chcieliby z prowadzenia komiksu w sieci uczynić główne źródło swojego utrzymania. Kurtzowi się udało, a wydawanie „PvP” na papierze przez Image jest właściwie zwieńczeniem dzieła.

Choć w sumie tym zwieńczeniem jest książka „How To Make Webcomics”, bo przecież najlepiej się zarabia na poradach jak zarabiać.

Kurtz twierdzi, że jeszcze nie jest zmęczony, że jeszcze się nie znudził. Od jakiegoś czasu podejmuje eksperymenty z kreskówkową adaptacją swojego komiksu. Z okazji dziesięciolecia życzy sobie następnych dziesięciu lat. Czemu nie.

Dodaj komentarz