Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Commandos: Beyond the Call of Duty


gry · komentarzy 10

Commandos
Kiedyś bardzo dużo grałem na swoim pececie, teraz – no cóż, chyba jedną z ostatnich gier, którą miałem zainstalowaną była „Call of Juarez”. Jeżeli już gram to najczęściej są to rzeczy, które spędzały mi sen z powiek gdy chodziłem jeszcze do szkoły. Po prostu lubię wracać do tych herosów, starcraftów i diablo. W takie rzeczy jak „Dungeon Keeper 2”, „Tony Hawk 2”, „Zeus – Pan Olimpu” czy „Unreal” potrafiłem grać 14 godzin dziennie, wypełniając przy tym szkolne obowiązki. Dlatego od tej pory, jeżeli będę pisał o grach, a nie będzie zaznaczone inaczej, to tekst będzie raczej wspominkowy. Od paru dni ponownie gram w „Commandos: Beyond the Call of Duty”.

Beyond the Call of Duty jest samodzielnym dodatkiem do pierwszej części Commandosów – Behind Enemy Lines. Jak pewnie wszyscy wiedzą gra osadzona jest w czasie II wojny światowej, a my dowodzimy grupką komandosów przeciw niedobrym Niemcom. Każdy ma specjalne rekwizyty i umiejętności, Green Beret może się wspinać i zakopywać w ziemi, Saper – ciąć ogrodzenia i podkładać bomby, Nurek – strzelać z harpuna i nurkować, Kierowca – obsługiwać pojazdy i bronie niedostępne dla innych, Szpieg – przebierać się za wroga i bezszelestnie zabijać trucizną, a Snajper – wiadomo. Seria „Commandos” to RTSy, w których wykonuje się misje w bardzo różnorodnych lokacjach. W Beyond the Call of Duty musimy między innymi wysadzić działka i latarnię morską, uwolnić jeńca sprzed plutonu egzekucyjnego czy zniszczyć prototypy niemieckich samolotów. Grafika w „Commandos” nie jest powalająca, lecz jest bardzo czytelna i po dziewięciu latach od premiery wciąż cieszy oko. Budynki i pojazdy są ładnie odtworzone, a wojenne krajobrazy są bardzo wiarygodne.

Commandos
Beyond the Call of Duty wspominałem znacznie lepiej niż Behind Enemy Lines, dlatego od tej części postanowiłem przypomnieć sobie moją ulubioną serię gier. Jeżeli chodzi o te dwie części jest pare cech engine’u, które wkurzają. Przede wszystkim chodzi o głupich Niemców, którzy pchają się za róg budynku, prosto przed lufy moich ludzi, gdy tylko usłyszą jakieś strzały. Z tego powodu misje, w których dozwolona jest wolna amerykanka nie są dla mnie wyzwaniem. Misje, w których sprawy trzeba załatwiać po cichu, bez włączania alarmu, dalej są fajne i nie nudzą. Bo odkrywa się nowe sposoby zmylenia przeciwnika, trzeba dużo kombinować z nożem, kamieniami, radyjkiem. Dlatego gra mnie wciąż bawi, bo wprowadzając sobie własne ograniczenia np. zabijam tylko nożem, rozgrywka staje się dużo ciekawsza. Beyond the Call of Duty jest moim zdaniem lepsze od Behind Enemy Lines, na tyle na ile pamiętam jedynkę, mogę powiedzieć, że dodatek ma np. trudniejsze misje. No, ale to nie dwójka ani trójka, gdzie mogliśmy chodzić wewnątrz budynków, wyskakiwać z okna, obracać kamerę i wymieniać się akcesoriami. No i mogliśmy sterować psem.

Beyond the Call of Duty to maksymalnie ok. 12 godzin grania. Jeżeli się chcemy trochę pobawić oczywiście. Zachęcam do przypomnienia sobie tej gierki, bo wymagania śmieszne tak samo jak cena zestawu wszystkich części „Commandos”. Takie RTSy to mój ulubiony typ gier, więc oprócz serii „Commandos” polecam również „Desperados”, „Robin Hood – The Legend of Sherwood” oraz „Army Men”. W sumie nie mogę się doczekać by siąść do dwójki, bo pamiętam, że mapy zrobiły na mnie wrażenie, most na rzece Kwai i takie tam…

gry

komentarzy 10

  • Sztybor

    Dejm! Ja w „Commandosy” to grałem parę lat temu, jak szalony. Bym to sobie przypomniał, ech.

  • Ten zastaw mam, kupiłem sobie z dwa lata temu. Choć pierwsza część czasem się wywala pod XP.

  • zobaczylem u kumpla kiedys i zainstalowalem u siebie tylko po to by pobawic sie celownikiem snajpera pamietam ;D

  • komandosi nigdy mnie nie przekonywali, wolałem zawsze turówki, z czasem przestałem grać w strategie. Łukaszku, o fenomenie GitarHiroł też wypada żebyś coś od siebie klepnął, boś u Szymona w to wsiąkł :]

  • To trzeba się będzie umówić, coby znowu fala inspiracji go poniosła :)

  • karolkonw

    comandos jakoś mnie nie wziął te lata temu
    ale może czas sobie przypomnieć chociaż teraz to rządzi company of heroes

  • W pierwszej części była misja wzorowana na filmie „Tylko dla orłów” i tam na śniegu był taki bunkier. Dopóki go się nie wysadziło wychodziły patrole Niemców, a obok była duuuża biała płachta śniegu. No to ja tych Niemców tam nabiłem ze 100 sztuk, a następnie naszym dzielnym komandosem zacząłem nosić ciała coby ułożyć z nich na śniegu napis „BYŁAM TU,LARA”. Niestety, znudziło mi się przy „BYŁA” i screenshot nie powstał (a teraz to bym sobie zrobił go w Fotoszopie ;-P). Bosz, to było chyba z 20 lat temu?

  • dobra, panie, pierdolnij mie tu o falloucie… Jakżem całe świadome życie był graczem to dziś wracam tylko do Falloutów i Monkey Islandów (1-3, 4 eee).

  • O falałcie to nie do mnie :).
    Ale widzę, że powrót do domu pod gonzowej parapetówie bezpieczny, zatem się cieszę.

  • co ten art robi na tej stronie?

Dodaj komentarz