Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Jak jeden z moich popsnów prysł


varia · komentarze 3

Jak wielokrotnie wspominałem, bardzo lubię angielskie komedie romantyczne, koniecznie z Hugh Grantem lub Colinem Firthem. Najlepiej razem, co nie jest jakimś szczególnym problemem. Naprawdę niewiele brakuje mi od zrobienia sobie na plecach tatuażu z „Love Actually” pisanym gotykiem. Na brzuchu będą „Cztery wesela i pogrzeb”.

Gdy widzę gotowy scenariusz do następnej komedii od razu się wzruszam:

Publiczność szaleje, oklaski, brawa, szczęście sprzedawcy telefonów komórkowych, a we wszystkim tym szczytująca Amanda Holden, która wygląda jakby zaraz miała się rzucić na Pottsa. I moment, gdy pytają się jej czy jest „na tak”, a ona odpowiada „yes” tonem jakby była już przy ołtarzu. I jeszcze Aerosmith w tle. Ciary.

I tak co jakiś czas odświeżałem sobie ten filmik, aby poprawić sobie humor, aż do dzisiaj, gdy trafiłem na materiał o Andrew Johnstonie, nastolatku, który wystąpił niedawno w tym samym programie przed tym samym jury i też śpiewał operę:

Schemat jest niemalże ten sam, do cholery! Nieudacznik, opera, płacząca publiczność i Amanda w przedsionku orgazmu! Argh!

Gorące uczucie gwiazdy TV i sprzedawcy telefonów to jest materiał! Nawet by można odpowiednio ucharakteryzować Firtha. Ale nastolatek? Fuj. Sześciolatka tym bardziej. Całe wrażenie wyjątkowości występu Pottsa poszło w pył i piach. Snif.

komentarze 3

  • Jak to dziś zobaczyłem to myślałem o tym samym :-)

  • taak reakcja publiczności była (jak to się teraz mówi na salonach) iście epicka. ale żeby to tyle razy oglądać to już czysta perwersja

  • turla: oj tam perwersja, oglądałem głównie dla tego „yes” Amandy :)

Dodaj komentarz