in papier

Bird #1 Tatuaż

tatuaz

Od wydania u nas „Birda” minął miesiąc, ale dopiero teraz udało mi się kupić pierwszy album. Na liście zaległości z Sutoris mam jeszcze dwie ostatnie części przygód Alejandriny Jolandy Jalisco, tak czy siak.

Wspomnienie o „Chicanos” jest tu o tyle na miejscu, że za scenariusz odpowiada ten sam człowiek, Carlos Trillo. Tym razem główną bohaterką jest Jobeth Benton, dziedziczka ogromnej fortuny, która zostaje wrobiona w chorobę psychiczną przez swojego brata i umieszczona w klinice psychiatrycznej, gdzie zostaje uzależniona od pewnego mocnego narkotyku. Pewnego dnia udaje się jej uciec i zmienia tożsamość. Jobeth umiera, a rodzi się Bird, egzotyczna topmodelka.

tatuaz

Brzmi nieco jak „Powrót do Edenu”, tylko, że tutaj zamiast aligatorów w basenie mamy bandziorów wynajętych przez braciszka, którzy ciągle szukają zbiega. Bird poznajemy właśnie w momencie, gdy wpada w ich ręce. Znajdując się pod muszką niejakiego Graby zaczyna opowiadać swoją historię.

Mimo że „Bird” jest kryminałem, to podobnie jak „Chicanos” opowiedziany jest lekko, w sposób, który najbardziej mi się kojarzy z „Kill Billem”. Jobeth, podobnie jak Czarna Mamba, zostaje spisana przez swoich przeciwników na straty, bierze się w garść i walczy dalej. Choć oczywiście nie jest mistrzynią sztuk walki.

Z tego co zrozumiałem, seria liczy sobie trzy części. „Tatuaż” jest w sumie zaledwie wprowadzeniem i zawiązaniem akcji. Przyjemnie rysowany przez Bobillo, w porządku wydany, ale wstęp. Miła lektura, ale nie wiadomo, jak to się dalej rozwinie. Jednakże myślę, że warto będzie sprawdzić dalszy ciąg.

Hi hi Trillo – Bobillo

Linki:
Wydawca- Sutoris
Wydawca oryginału – Strip Art Features
Trochę innych prac Juana Bobillo

Skomentuj

Comment

  1. To cos jak tancerka tanca egzotycznego?

  2. Prawie kupiłem ten komiks na WSK… prawie, ale coś mnie powiedziało, że lepiej kupić płytę.

    A co do JD i filmu to żałuj, oj żałuj :-) Warto na niego iść nawet jak nie zna się JD.

  3. Jakieś dziwne rzeczy się porobiły w moim poprzednim komentarzu, proszę nie czytać :-)… „mnie”… dlaczego napisałem „mnie”?

  4. A nie wiem co dziwnego, ale zrozumiałem, o co Ci chodziło.

    A przynajmniej mam takie wrażenie :)