Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

5 to liczba doskonała


papier · komentarzy 9

5
Obok „Zostawiając powidok wibrującej czerni” „5 to liczba doskonała” to najdziwniejszy tytuł komiksu wydanego w tym roku. Dlatego pierwsze, co myśli się
sięgając poń to „cóż za dziwny tytuł” i zaczynamy się zastanawiać – „O co z nim chodzi?”, „Dlaczego tak?”. Podobnie jak Konrad przy „Powidoku..” zapoznam zatem szanownych czytelników z terminem występującym w tytule (jest to także sposób na wirtualne pompowanie własnego ego ™ – patrz komentarze) – może to coś wyjaśni?

Liczba doskonała – liczba naturalna, która jest sumą wszystkich swych dzielników właściwych.

Szybki pomyślunek – hm, liczba pierwsza nie może być doskonała – jesteśmy w ślepej uliczce. Dlaczego zatem Igort tak nazwał swój komiks? Bo „V jak Vendetta” było już zajęte.

„5 to liczba doskonała”, osadzona w latach 70. XX wieku, opowiada historię Peppino Lo Cicero – żołnierza-emeryta neapolitańskiej mafii, który ponownie sięga po pistolet i przeprowadza vendettę za śmierć syna. Fabuła konsekwentnie podąża tym wątkiem pokazując nam po drodze strzelaniny, krew i mafijne kulisy. Igort z gracją wplata w to reminiscencje, sny i niespieszne rozmowy, które bardzo korzystnie wpływają na portrety psychologiczne postaci. Komiks ukazuje przemianę głównego bohatera, jego podejście do życia – które zmienia się dynamicznie razem z wydarzeniami, w których uczestniczy razem ze swoją towarzyszką życia – Ritą i przyjacielem – Salvatorem. Z tego też powodu „5 to liczba doskonała” nie nazwałbym komiksem gangsterskim, jak to zapewne zrobią niektórzy. To dalej jest ulubiony ostatnio przez KG typ komiksu – komiks obyczajowy, z tą różnicą, że w gangsterskim klimacie.
5
Bardzo ważną rzeczą w tym komiksie jest właśnie świetnie dawkowany klimat. Igort wpada czasem w film noir fajnie operując światłem i cieniem, budując mroczne tło opowieści. Jest wiele klimatycznych, niemych scen – np. gdy Peppino spaceruje po Neapolu w chandlerowskiej pozie, naturalnie w swoim długim płaszczu. Z drugiej strony Igort umie też pokazać nostalgię, melancholię czy leniwe plansze skąpanego w deszczu miasta bądź gazety powiewającej na wietrze. To potwierdza wszechstronność Igorta w sposobie opowiadania historii obyczajowej, a całości dopełniają dobre, dynamiczne sceny strzelanin.

Zmienność nastroju nie byłaby możliwa bez świetnego warsztatu Igorta. Tutaj można powiedzieć – całkowicie zaszalał. Technika i styl zmieniają się czasem jak w kalejdoskopie. Raz mamy komiks realistyczny z klasycznym kadrowaniem, by nagle ujrzeć kreskówkową kreskę i rozglewające się (dosłownie) po planszy plamy-kadry. Niektóre z plansz są pociągnięte ołówkiem, z jedynie podstawowymi zarysami, a obok mamy nagle szczegółowy, tuszowany rysunek. Najlepsze jest to, że mieszanie technik przez Igorta w żaden sposób nie wygląda pstrokato, wszystko ze sobą współgra, każda technika jest dobrana do konkretnego kadru. Dlatego mamy takie rzeczy jak rozmycia, plansze zatuszowane w 70%, plansze praktycznie bez tuszu – jedynie z szarością. Igort to człowiek orkiestra. Ba! Tam są nawet rastry! Do tego dochodzą sympatyczne motywy graficzne jak np. rybki narysowane od niechcenia, wychodzące poza kadr. Bomba.
5
Co mi się oprócz tego podobało w „5”? Narracja okalająca senne kadry, dźwięki wydobywające się z niektórych przedmiotów (tutaj tin tlin, w którym zakochałem się przy „Sali Prób”) i sama jakość wydania komiksu. Jeżeli chodzi o te dźwięki to mam wrażenie, że Igort i Gipi się wzajemnie inspirują, bo zauważyłem parę podobnych patentów jak np. kształt konkretnych dymków. Może mi się tylko zdaje? Wspominając o tych dwóch panach daję link do kanału z filmikami z Igortem – tam m.in. trzyczęściowy wywiad z Igortem i Gipim. Podaję również parę stron z rysunkami Gipiego – wiedząc, że nie każdy przewertował jego bloga.
Co mi się nie podobało? Prawie nic. Miejscami denerwowały mnie nieproporcjonalnie duże dymki w stosunku do treści w nich umieszczonych. Wyłapałem też parę błędów natury interpunkcyjnej, na szczęście nie tak dużo jak w „Berlinie”. No i szkoda, że zamiast szarości nie ma tego niebieskiego, który widnieje na przykładowych planszach.

Reasumując – „5 to liczba doskonała” polecam z paru względów. Przede wszystkim ze względu na warstwę graficzną, ale też dlatego, że to po prostu dobrze opowiedziana historia. Nie dziwię się, że „5” dostała wiele wyróżnień, m.in. Nagrodę dla najlepszej powieści graficznej na targach książki we Frankfurcie. Mam nadzieję, że „5” nie będzie jedynym komiksem Igorta wydanym w Polsce (może „Baobab”?), a ponieważ nie wyraziłem podobnej nadziei przy okazji Gipiego – tak też nadrabiam („Notes for a War Story”?). Najgorzej, że z takimi życzeniami czasem jest jak z zemstą – zastępują rozum.

komentarzy 9

  • JAPONfan

    Damn you, wczoraj zastanawialem sie nad „5”. Kupilem jednak Smiercionosnych i Baranskiego.

  • Nic straconego.

  • karolkonw

    e tam piątka to ejden z 10 best komiksow crime

  • Sobie wczoraj urządziłem wieczorne czytanie „5” i zrobiło mi to bardzo dobrze. Świetna historia i rysunkowy zawrót głowy (mój numer jeden to scena rozwalenia grubasów).

  • @karol: Się nie będę kłócił, w sumie można tak o „5” powiedzieć – „crime comic”, pasuje nawet.

    @Jaszcz: Ano, scena jest bombowa i bardzo różnorodnie pociągnięta. Rozmycia, szkic, tusz, same obsrysy, gdzie indziej cienie. I fajne kadrowanie – mam upodobanie do takich dużo dłuższych niż szerszych pasków :).

  • Ja odniosłem inne wrażenie niż Wy. Nie podszedł mi ten komiks.

    Rysunek zmienia się jak w kalejdoskopie, a fabuła jest w zasadzie prosta. Jedynie pod koniec mamy zwrot akcji, którego w sumie można się było spodziewać.

    I ta prosta fabułą oprawiona jest ambytnym rysunkiem. Ale sory, ja czytam komiks również dla historii, która jest w przypadku „5” płytka i mało wciągająca.

    Fajne jest żonglowanie konwencjami, ale z drugiej strony – wprowadza zamęt i chaos.

    Ale pewnie i tak nie odsprzedam ;)

  • Pozwoliłem sobie odpowiedzieć na zarzuty beacona względem „5” na forum gildii. A teraz pozwolę sobie przekleić tutaj tego posta:

    beacon napisał:
    Cytuj
    [Historia jest prosta jak cep i przewidywalna.]

    Zawsze wydawało mi się, że historie proste są najszlachetniejsze i najbardziej poruszające. Ale widocznie zmieniło się to po dekadach szalejącego postmodernizmu.

    Co do przewidywalności – co zostało przez Ciebie przewidziane? Finałowa „przewrotka”?
    Jeśli o mnie chodzi, to ona wcale nie jest istotna. Jest tylko konsekwentnym dopełnieniem tej opowieści i świata, w którym przyszło żyć bohaterom.

    Ale czy przewidziałeś przebieg ostatniej rozmowy Peppino z fryzjerem? Dla mnie to jedna z najbardziej wzruszających scen w komiksie.

    Czy przewidziałeś co zrobi cyngiel mafii po wymianie więźniów?

    Czy przewidziałeś jak zakończy się wizyta u Don Guarino?

    Poza tym polecam uważną lekturę ostatnich słów bohatera. Wiele mówią one o tym, czy w tym komiksie ważne jest zaskakiwanie czytelnika, czy może o coś zupełnie innego chodziło autorowi.

    Cytuj
    [Na dodatek Igort żongluje stylami tak mocno, że czasem można odczuć pewien chaos i brak składności tego wszystkiego. Wydaje mi się, że konwencja graficzna jest nieprzemyślana i chaotyczna.]

    No cóż… Ponownie pozwolę sobie nie zgodzić się. „5 to liczba doskonała” to cholernie pod względem szaty graficznej przemyślany komiks. Dlaczego tak twierdzę? Ano dlatego, że jej zadaniem jest wzbudzać określone, często skrajne uczucia, zmieniać nastroje. Heterogeniczność stylów użyta przez Igorta fenomenalnie spełnia to zadanie i jest tak konsekwentnie poprowadzona, że w tej konsekwencji wręcz homogeniczna. Czytałem ten komiks wiele razy, ale po Twoim komentarzu wziąłem się za jego lekturę raz jeszcze, bo nie bardzo wiedziałem o co Ci chodzi. Tak spójne wrażenie we mnie „5” zostawiła.

  • grafika robi dobrze, zwłaszcza jazdy pod niemieckie kino ekspresjonistyczne (sory jak nie złapałem aluzji malarskich, bo w tym jestem cienka pipka).
    przewrotki mnie nie przewróciły, a ta z wyjaśnieniem ‚kto’ najmniej (bo nie dodaje ‚po co’). i wcale nie uważam że pytania są ważniejsze od odpowiedzi. tak czy siak solidna gangsta historia o zemście z filmem braci Shaw w tle.

  • Ja się zgadzam z Szymonem. Tak powiem.

Dodaj komentarz