Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Egmont ponownie wyciąga rękę do polskich twórców


varia · komentarzy 41

egmont wydaje

Egmont umieścił na swojej stronie coś co powinno zainteresować wszystkich zastanawiających się nad tym kto, poza Timofem, może wydać ich komiks. „Zasady przyjmowania prac komiksowych” w miarę konkretnie wyjaśniają, w jaki sposób zachęcić wydawcę do puszczenia komiksu.

Najciekawsze są dwa punkty:

Propozycja komiksowa powinna zawierać do 10 SKOŃCZONYCH (czyli rysunki + tekst wpisany w dymki) plansz komiksowych oraz krótki, 1-2-stronicowy opis pozostałej części komiksu (akcja, postaci, świat).

oraz

Nie jesteśmy zainteresowani drukiem krótkich historii. W grę wchodzą całe albumy lub serie, a zatem planowany komiks powinien mieć nie mniej niż 46 stron (najlepiej nie więcej niż 96).

Czyli przekaz jest jasny: weźcie się w garść i zacznijcie rysować coś dłuższego wreszcie.

Zabawnie, w dobie internetu, brzmią te:

4. Prosimy NIE przysyłać ORYGINAŁÓW, tylko dobrej jakości wydruki lub kopie ksero w formacie od A5 do A4.
5. Nie odsyłamy nadesłanych prac. Prosimy NIE załączać do nich kopert zwrotnych, znaczków itp.

Ale jak widać, polscy komiksiarze nadal potrafią bać się skanera. Swoją drogą, jak bardzo trzeba być przebiegłym, aby wysyłać do wydawcy oryginalne plansze na próbę? A jakby im coś się stało w drodze? Plask.

Ostatnim nowym polskim autorem, nie licząc Marzeny Sowy, któremu Egmont wydał album był, dokładnie już patrząc, KRL. W 2004 roku. Nieźle.

Jak rozumiem, ludzie ciągle wysyłają do Egmontu próbki swoich komiksów. Ciekawe co zachęciło do stworzenia takiej listy: zbyt duża ilość nadsyłanych prac, które nie przystają do wymagań wydawcy czy też ogólny brak sensownych propozycji. Teraz, gry twórcy mają jasno napisanie co i jak, może to ułatwi sprawę. I zachęci.

Być może gdyby w regulaminie było coś o komiksowych adaptacjach, to nius trafiłby na nasze serwisy komiksowe, no cóż.

komentarzy 41

  • Robweiller

    Jak wiadomo, newsmeni serwisów komiksowych nie czytają ani blogów ani stron wydawnictw – tylko inne serwisy komiksowe.

  • No i fajno, że nie zapomnieli o rodzimym komiksie. Ale Konrad, chyba kilka Jeży ukazało się po 2004 roku.

  • Jasne, że się ukazało. Chodziło mi o autorów NOWYCH, którzy wcześniej nie publikowali nic w Egmoncie. Pierwsze Jeże wyszły przecież przed 2004, w 2002.

  • A no to w takim razie nie zaczaiłem. Myślałem, że chodzi Ci o zarzucenie polskich komiksów wogóle. Dodam przy okazji, że w tym samym 2004 roku Egmont wydał „LOPZ” KRL’a, „Barbarzyńców” Janusza, Ordona i Rybarczyka i antologię „Człowiek w probówce”. Wychodzi na to, że był to ostatni rok, w którym dostali coś godnego ich uwagi i mieli ochotę zainwestować w produkcje Polaków. Może przez ten czas odkuli się na limitowanych mistrzach i wysokonakładowych komiksach dla dzieci i mają luźną kasę na wywalenie w nierentowne albumy rodzimych twórców.

  • Wysokonakładowe komiksy dla dzieci to klapa przecież. „Lou” wycofana. „Titeuf” i „Kid” chyba też :(.

    @Rob – i bardzo dobrze! My mamy co komentować, bez poczucia wtórności :).

  • klapa to może nie bardzo bo oprócz Lou, Titeufa i Kida to egmont zbija kasę na róznych donaldach i wiczach

  • Dzięki Jaszczu, nie wychwyciłem „Ligi” i „Barbarzyńców”, że byli też w tym roku.

    Sprawdziłem i w samym 2004 ostatnim, który wyszedł, był KRL.

  • @gilo – klapa, klapa. Bo ja mówiłem o komiksach, a nie czasopismach jakie Ty wymieniłeś.

  • dzień dobry, to ja, a to mój dobrotliwy, ostrzegawczy uśmiech.

    Niestety, nie pomógł. Tak też, skoro nastąpiło 10 absolutnie niepotrzebnych komentarzy łącze je w jeden wpis:

    Daniel:
    aha, czyli to:
    klik
    to:
    klik
    i to:
    klik
    to nie są komiksy, tylko czasopisma?
    ciekawe.

    Łukasz:
    Gilo – przy każdej okazji starasz się udowodnić mi, że coś źle zrobiłem, powiedziałem. Dałbyś se spokój. Tak – “Kaczor Donald” i “Witch” to czasopisma. Nigdzie nie twierdziłem, że “Gigant” to nie komiks. A poprzez Jaszcza “wysokonakładowe komiksy dla dzieci” zrozumiałem to co do czego ostatnio Egmont przystąpił i na czym poległ – bo właśnie tak się mówiło o tych pozycjach (nawet Kołodziejaczak gdzieś tak powiedział). Tyle w temacie.
    Uśmieeeeeeech :).

    Daniel:
    to nie rób i nie mów źle – proste.
    uśmieeeeeeeech :)

    Łukasz:
    Pffff.
    A Ty nie bądź frustratem.
    smaaaaaaaaaaaajl ;P

    Daniel:
    nie da się

    Łukasz:
    :(
    To ja od tej pory w każdej swojej wypowiedzi specjalnie dla Ciebie będę popełniał jakiś błąd. Tak jak Żydzi specjalnie kładą jedną cegłę krzywo przy budowie domu i muzułmanie przy tkaniu dywanu robią małą pomyłkę. Bo nie chcą konkurować w doskonałości z bogiem.

    Daniel:
    po co?
    sam sobie znajdę, nie musisz się starać

    Łukasz:
    To była tak oczywista riposta, rze nawet nie znalazłem na nią odpowiedzi.

    Daniel:
    a jednak się postarałeś

    Łukasz:
    This is getting too silly. I’m out.

    Kolejny

  • No ja w sumie miałem bardziej na myśli Donaldy i Witche bo, że humorystyczne albumiki się nie przyjęły to wiem (i bardzo żałuję). a jak zwał tak zwał;)

  • Pogodzę was wszystkich odważnym stwierdzeniem, że Kaczor Donald i Witch to dla mnie CZASOPISMA KOMIKSOWE.

    wysokonakładowe, oczywiście.

  • zwłaszcza takie które są oddzielnymi grubaśnymi tomami w których są tylko i wyłącznie komiksy. to faktycznie czasopisma

  • JAPONfan

    Kaczor donald jezt gazetka komiksowa, tak jak Cartoon network czy ben 10. Ale gigant i wszelkiego jego super extra odmiany juz nie. Ciekawe ze Kid i Lou! odpadły a Witche i KC trzymaja sie mocno. Mimo ze te ostatnie maja tylko serial na MiniMini i jakos malo reklam w TV.
    Co do samego Egomontu to chyba ma dosc przysylania mu 4 planszowych skonczonych komiksow. Wydawnictwo uderza do tworcy a ten im mowi „ale to koniec, nie ma wiecej”.

  • Propozycja Egmont’u brzmi dla mnie obraźliwie. Domyślam się, że nie takie było zamierzenie autorów, ale brzmi jakby połajanka skierowana do grupy nierozgarniętych dzieciaków: „Wy małolaty, weźta w końcu coś zróbta – coś dłuższego, coś fajnego i przynieśta to może coś z łaski rzucimy nawet.”

    Wybaczcie, ale ta „hałastra” to jest właśnie najważniejsza w tym wszystkim, a wydawcy powinni sami biegać i szukać tych rysowników i scenarzystów i łączyć ich w pary, bo skoro nie przychodzą to znaczy, że…? No?
    Znaczy, że wydawnictwo oferuje nieatrakcyjne warunki i koniec. Kwoty, które tam padają – nawet na takim małym rynku powinny być 3 razy wyższe.

    Czy to nie fenomen, że żaden rysownik nie może żyć w Polsce z komiksu, a rentownych wydawnictw jest kilka (a każde zatrudnia pewnie po parę osób nie wspominając o Egmoncie)?

    Według mnie oznacza to, że model rynkowy jest źle skonstruowany. Ja kserokopii nigdzie nie wysyłam (ROTFL) :D

  • Nie ma w tym fenomenu, skoro wydawcy sprzedają głównie zagraniczne komiksy, a licencja jest tańsza od hipotetycznego, godziwego wynagrodzenia za jeden polski komiks?

    Dochodzi do tego też fakt, że gdy już wyjdzie polski komiks, to nie zawsze się sprzedaje.

  • Huh, to ja zapierdalam. W życiu trzeba próbować.

  • Można tak powiedzieć, ale z drugiej strony nasi rysownicy (jak ostatnio Mazur) wyjeżdżają, i nie zdziwię się jeśli jego komiks będzie się w Polsce przyzwoicie sprzedawał na licencji zagranicznego wydawnictwa.
    Dlaczego polski wydawca nie próbuje płacić rysownikom godziwie, a w zamian produkować rzeczy, które można eksportować w drugą stronę granicy?

  • JAPONfan

    Problem w polsc z jakimkolwiek wydawnictewm polega na tym ze jest…krajowe. Gadalem kiedys z odpowiednikiem red.nacza w wydawnictwie Caterpillar. Dla nich sprzedaz ksiazki (dla dzieci) w nakładzie 5 tysiecy to kiepska sprzedaz. Oni licza na setki tysiacy sprzedazy. Kilka sprzedało sie w nakładzie powyżej miliona. Jak? Po prostu sprzedawali to zagranice. Stany, Francja, Niemcy. Doskonale wiedza ze w u siebie sprzedaz maja marna. Wiec zalezy im na ekspansji a w polsce Egmont woli sprowadzic do polski cos niz z niej wyslac.

  • No ale to znowu kwestia nakładów – polskie wydawnictwa muszą mieć kasę, aby wydać coś w większej ilości za granicą. Mogłyby poszukać jakiś partnerskich wydawnictw hmm

  • Heh, jakbyśmy mieli dobry produkt eksportowy (np. Mazur narysowałby swój album w Polsce) to potem to samo wydawnictwo co go wydaje mogłoby się skusić na kupienie licencji dokładnie na tej samej zasadzie na jakiej teraz my sprowadzimy sobie Mazura wtórnie na rynek Polski. Gdzie logika?

  • gdyby polskie wydawnictwa oferowały podobne honoraria jak zagraniczne to by nie było problemu.

  • klos: logika jest tam gdzie zwykle, w pieniądzach i tyle, dopóki ktoś z większą ilością kasy nie postanowi zaryzykować i przyniesie mu to dobre wyniki, to się nie przekonamy :)

  • No i tu jest pies pogrzebany. Tzn. Polacy zachowują się w takich sytuacjach bardzo zachowawczo – liczą na mały szybki zysk i boją się ryzyka, myślenia w długiej perspektywie.
    U nas w ogóle nie powstaje kino, muzyka czy komiks – na świat. Wszystko jest na rynek lokalny. Taka np. Szwecja skutecznie atakuje muzycznie cały świat (do lat!), a Francuzi przywożą nam polskich rysowników ;-)

    Ah, zapomniałem o polskim metalu… tu jest parę pozycji światowych :)

    Jedynie na rynku gier komputerowych się ruszyło i to jest szansa.

    Ale tutaj z kolei powraca temat „Wiedźmina” rysowanego przez Trusta :D

  • poczułam się sławna

  • holcman

    chciałem coś napisać, ale po powyższych komentarzach znawców rynku polskiego i europejskiego sobie odpuszczę.

  • Holcman: nieno, napisz, tu nie znawcy ino spekulanci i teoretycy :)

  • Holcman: pisz. Przyznaję, że ja jestem teoretyk – ale bardzo chcę to sprawdzić w praktyce.
    Kieruje mną logika: dlaczego polski rysownik ma rysować dla wydawnictwa francuskiego, a licencję kupować polskie wydawnictwo, a nie na odwrót? Moim zdaniem jest to do zrobienia tylko trzeba się z głową do tematu zabrać.

  • też chciałbym, ale już mi przeszło.

  • Piszcie, nie pierdolcie!

  • przychylam komentarza Maciejowi, mimo, że na co dzień nie używam tak mocnych słów!

  • Szymon, timof, no kurde – „Wiem, ale nie powiem”?

    Czy mam timof się do Ciebie na gg odezwać by wyłudzić od Ciebie to co masz na myśli, a później to tu wkleić? ;P

  • Timof akurat to robi u nas dobrą robotę. Ale rozmawiamy tutaj o Egmoncie i nie zapominajmy, że oni mają międzynarodowe zaplecze. Gigantyczne. Oni bez problemów mogliby eksportować polskie komiksy.

  • a może chodzi o to że:

    taki np. Mazur rysuje realistyczny komiks. komiksy realistyczne (ala faranoński) lubią francuzi. natomiast polacy mają takie komiksy w dupie. gdyby najpierw taki komiks był wydany w Polsce to nikt by go nie kupił (bo frankońskie pedalskie) a nasze wydawnictwa mają dosyć wydawania czegoś co wszyscy mają w dupie. francuzi lubią takie takie rzeczy więc wydają. i wtedy jest szanas że polacy to kupią bo: nasz człowiek w obcym kraju został doceniony, wydany, więc komiks musi być w pipkę.

    gdyby Kubica został w Polsce to by zdechł. a wyjechał- jeździ w formule 1 i jak do nas przyjeżdza to ma dywan z kiślu z gaci fanów jak wysiada z samolotu.

    polacy po prostu z zasady nie kupują czegoś co najpierw wychodzi u nas bo to znaczy że jest za słabe, żeby było docenione np. przez amerykanów albo żabojadów.

  • jeśli miałbym wydawać 90 stronicowy komiks to raczej w KG niż w bezdusznym niepolskim Egmoncie. :)

  • KRL niestety ma sporo racji z tym docenianiem, cóż poradzić :/

  • No to jesteśmy zakompleksione (…) i ja będę z tym walczył. I nie chce mi się już gadać. Amen.

    ;-)

  • Ale za przeproszeniem pitolicie (Konrad i Robweiller). „Newsmeni” mają za zadanie bezpośredni kontakt z wydawnictwami a nie śledzenie zmian na ich stronach i potulne kopiowanie na swoje (zresztą czy chociaż połowa większych wydawców dba o swoje www?).

    I konkurs dla obu zgryźliwców: znajdźcie pięć newsów o adaptacjach opublikowanych w tym roku kalendarzowym na wraku.

  • Robweiller

    A to Wrak jeszcze istnieje?

  • Jarku: nie, po prostu wydaje mi się to ciekawym tematem, znacznie bardziej interesujący niż kolejny adaptacyjny nius jaki można znaleźć na innych niż Twój serwisach.

  • Zgoda, ogłoszenie jest intrygujące. Ale zamiast spekulować postanowiłem dopytać u źródła skąd pomysł na jego zamieszczenie.

  • No i świetnie, o to chodzi :)

Dodaj komentarz