Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

filmowy weekend


film · komentarzy 19

Kiedyś chyba o tym wspominałem, ale zazwyczaj gdy przyjeżdżam do Marty, to czas spędzamy na wspólnym oglądaniu filmów i objadaniem się popkornem i czipsami. Tak też, tym razem obejrzeliśmy sobie:

„Szklana Pułapka 4”
– spodziewałem się głupawego filmu akcji i niejako to otrzymałem, ale rany, nie macie wrażenia, że Willis wcale nie grał McClanea? Jak dla mnie to nie była następna część Die Hard, ale po prostu następnym film akcji z Brucem Willisem, co gorsza bliżej bzdurnego „Osaczonego” niż „16 przecznic”. Marta usnęła jakoś podczas pojedynku z Azjatką, ja dotrwałem do końca, nieco niepotrzebnie.

„Osiem części prawdy” – zasiadamy w kinie, a tu na skutek pomyłki operatora puszczono przed seansem zwiastun filmu. Dwukrotnie. Wydawało mi się, że zwiastun zbyt dużo zdradza z fabuły filmu, na szczęście okazało się, że scenariusz miał kilka dodatkowych zwrotów akcji i zaskoczeń. Naprawdę świetne, zwłaszcza w pokazywaniu, ile można zrobić przy pomocy zwyczajnego telefonu komórkowego.

„Zodiak”, ten z 2007 – dziwny film. Bardzo fajny, ale nieco za długi. Świetna gra aktorska, fajny klimat, humor, jednocześnie momentami narracja była dziwaczna.

„Ostre Psy” – uwielbiam „Morderstwa w Midsummer”, „Ostre Psy” podchodzą do tematu spokojnych angielskich miasteczek z podobnej strony, ale z większym humorem. Film byłby absolutnie świetny, gdyby nie przydługi finał. Patrzysz na plakat, widzisz tytuł, myślisz sobie: „O matko, Akademia Policyjna”. „Ostre Psy” są zabawne jednak w zupełnie inny sposób.

film

komentarzy 19

  • pierwsze primo.) rzeczywiście McClanea mało. nie pali, nie pije, nie bluźni. ułożony jakiś, ale film bardzo rozrywkowy i kurde, w konwencji nie odbiegający za bardzo od poprzednich części. jasne sporo uproszczeń jest, ale czy film naprawdę się źle ogląda? to super kino rozrywkowe, półtorej godziny akcji, a niezniszczalnych parkurowców trzeba zaakceptować.
    drugie primo: „8 części prawdy” … film jest bardzo lekką i przyjemną sensacją. po seansie nie trzeba ani niczego analizować, ani specjalnie myśleć nad rozwiązaniem akcji. jest to bardzo miła, jednorazowa rozrywka. wole takie filmy niż produkcje pokroju „Tylko strzelaj”.
    a że płytkie, że cukierkowe zakończenie i plejada gwiazd którą ściągnęli nie ma specjalnie co grać, co z tego? fajnie ich zobaczyć
    ani chwilę się film nie dłuży, gra bardzo fajna muzyka, a całość (możliwe że błędnie) kojarzy mi sie z „24”.
    trzecie primo: „Zodiak”… Fincher dał plamę. po przynajmniej dwóch KULTOWYCH filmach zrobił imho bubel. dobra obsada, dobre aktorstwo, ale film o kant dupy. wielkie rozczarowanie dobrym kinem, nie wiedziałem że można to przeżyć.
    na koniec czwarte primo… „Ostre psy”… po „wysypie żywych trupów” po tym duecie spodziewałem się mega parodii, a otrzymałem nudnawą sensacyjną komedyjkę, która nawet w dobry sposób nie wykorzystała pewnych klisz. stracony materiał, dla mnie do powtórki. :))
    polecam za to trylogię BOURNE’A a jeżeli już oglądaleś to muzykę Johna Powella

  • Zodiak to bardzo dobry film, ale nieco odmienny. Zupełnie inna perspektywa i inny klimat niż w przypadku klasycznych kryminałów. Długi i monotonny, ale to poniekąd jego atuty ;)

  • Mnie film „8 części prawdy” mocno rozczarował. Dziury w scenariuszu + drewniany Quaid. Aha, W końcowej scenie zabrakło mi jeszcze dumnie powiewającej na wietrze flagi amerykańskiej. Szkoda, bo do ok. 30-40 min. całość zapowiadała się bardzo fajnie (duży plus za „poszatkowanie” fabuły).

  • Sick: ścieżkę dźwiękowa Powella wałkuje od premiery ostatniego Bourne’a :)

    Łukasz: owszem, Quaid był mocno drewniany, pod koniec brakowało tylko, aby się zaczął całować z prezydentem, ale tak czy siak wyszło bardzo fajnie.

    No może poza wątkiem z małą dziewczynką. Ale tutaj Marta uważa, że to był wątek symboliczny, nie fabularny. No może.

  • rzeczywiście. a wystarczyło spojrzeć na lasta. :)

    a jeszcze mi się przypomniało z „Ostrych psów”… Pegg i Frost w sumie zawiedli, ale za to kaczka *czy tam gęś* była wypas :))

  • To był łabędź! ;D No, ‚Hot Fuzz’ bardziej mi się podobał niż ich poprzedni film ‚Shaun of the dead’.
    P.S. A wiecie że wasz blog został wspomniany w ‚slajdzie’ czyli magazynie robionym przez WSHE w Łodzi. [Wychodzi tylko w łódzkim.]

  • DH4 – ale to był ciągle Willis. W DH5 zagra V.Diesel ;-) Patrz: seria James Bond. Tam to bohater przechodził metamorfozy ;-)

    Zodiak – film koniec końców na plus, ale nudny. W sumie byłem zaskoczony, że takie nudne flaki z olejem dało się oglądać. Ale było kilka scen bezcennych – np. scena zamordowania pary na pikniku.

  • ja sie podpisuje pod tym co napisal sick minus 8 czesci prawdy bo nie ogladalem i plus to ze fincher zrobil wiecej niz dwa (dla mnie przynajmniej) kultowe filmy

  • „Panic Room” też nie był jakiś powalający. Amerykański system produkcji filmów moim zdaniem detronizuje reżysera z roli „wielkiego twórcy”. Fincher nie jest reżyserem w tym rozumieniu co Kubrick czy Kurosawa. Fincher jest tylko śrubką w machinie produkcyjnej. Scenariusze piszą sztaby specjalistów to samo na innych etapach produkcji. O tylko wszystkiego dogląda i przybija swóją „pieczątkę”, ale trudno ocenić jaki jest jego autorski wkład.
    Idąc na kolejny film Jarmusha – po prostu wiem, że facet nie zejdzie poniżej pewnego poziomu – bo to jest autorskie kino, a autor jest dobry.
    Ale w przypadku np. Finchera to nigdy nie wiesz co wyjdzie na końcu bo reżyser nie ma nawet ostatniego słowa.

  • „Zodiak – film koniec końców na plus, ale nudny. W sumie byłem zaskoczony, że takie nudne flaki z olejem dało się oglądać. Ale było kilka scen bezcennych – np. scena zamordowania pary na pikniku.”

    Z perspektywy podobnie na to patrzę. A to morderstwo na serio trzymało w solidnym napięciu.

  • klos: „Patrz: seria James Bond. Tam to bohater przechodził metamorfozy ;-)”
    Ale jest różnica, bo James Bond 007 to pseudonim, a agenci się zmieniali na tej posadzie, kiedy poprzednik szedł na emeryturę. To chyba było wyjaśnione w którymś filmie. :D

    Dla mnie DH 4 było genialne. Liczyłem na wybuchy, dużo wybuchów, Willisa, odjechane sceny akcji i Yippie Ki Yay, motherfucker. Dostałem co chciałem.

    „Hot Fuzz” było świetne. Dla mnie idealnie. Śmiałem się jak idiota. Tam samo jak na „Wysyp żywych trupów”.

    Zodiak nie jest najlepszym filmem Finchera, ale był filmem dobrym. Mnie sie podobał. Fakt, był nieco przydługi, ale da się przeżyć.

    Na „8 części prawdy” zamierzam się wybrać. Widzieliśmy zwiastun przed „Cloverfield” i zapowiadało się na całkiem przyzwoitą rozrywkę.

  • Mi w Zodiaku bardziej niż morderstwa podobało się przedstawienie atmosfery pracy w redakcji, zdobywanie cynków od policjantów i tak dalej.

  • O mój boże. Teraz to się załamałem. Obejrzałem „8 części prawdy” i nie mogę uwierzyć, że uznałeś ten gniot za lepszy film niż „Szklana Pułapka 4”. DH4 jest robione z pięknym przymrużeniem oka, postawiono na rozrywke i humor. A 8CzP jest strasznie biedne. Ok, fajny pomysł, sympatyczny montaż. Ale te wątki?

    [SPOILER] Od początku wiadomo co jest z Jackiem Shephardem. Quaid tylko stroi gniewne i podejrzliwe miny. Do tego jest niezniszczalny. Trzy wypadki samochodowe a on nie dość, że biegnie dalej to jeszcze żadnej ranki nie ma. Whitaker jest dobry, ale bez przesady. A ten wątek z małą dziewczynką i tym zakończeniem to po prostu żenada. Czy naprawde nie można było wymyślić czegoś oryginalnego? Film zapowiadał się nieźle, szkoda, że trafił go szlag po 30 minutach.

  • Miłość do Willisa tłumi twój rozsądek i zdrowy osąd!

    [spoiler] już nie mów, że wparowujący terrorysta to gabinetu prezydenta Cię nie zaskoczył. A dziewczynka, owszem, beznadziejna. Ale chyba chodziło o pokazanie, że każdy może być bohaterem, niekoniecznie tylko i wyłącznie ratując prezydenta US and A.

  • [spoiler] Przyjąłem to, jak poranną mgłę dzisiejszego poranka. W ogóle mnie nie ruszyło.
    Ale nawet Willis po wypadku samochodowym krwawi. Przy wychodzeniu z wraku rzuci jakimś komentarzem i wiesz, że wszystko nie jest na serio i ma zapewnić rozrywkę. Tutaj są podobne sceny, tylko, że Quaid ma cały czas drewno na ryju i jest niezniszczalny. I ma wiecznie idealną fryzurę. Taft. Na każdą pogodę. I każdy zamach.
    No, ale nie zamierzam się sprzeczać z powodu różnicy zdań. :)
    Po prostu w nastepny weekend połamię ci nogi.

  • Dawno mnie tu nie było i już poziom uwielbienia dla Bruca Willisa spada ;)
    DH 4 to prawdziwa perełka, no ale widzę, że Konrada się nie przekona.
    Wspomniane „16 przecznic” też cudowne (to przez wąsa pewnie).
    A z kina wybuchowo-strzelanego to ostatnio całkiem gładko wszedł mi „Strzelec” (ekhm…). Wiem że wali patosem na kilometr, lecz cóż z tego skoro pocisk lecący przez 2 kilometry to patent jakiego od czasów strzeleckiej próby Janka Kosa na ekranie nie było.

  • izeq: rany, dopiero teraz zauważyłem, że wspomniałeś o ‚Slajdzie’. Możesz powiedzieć coś więcej? Jak to wyglądało?

  • Był to artykuł o blogach komiksowych, omówienie o czy są, co można tam znaleźć i czyje to. Jak znajdę czas i skaner to mogę zeskanować.

  • izeq: byłoby super :)

Dodaj komentarz