Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Żywe Trupy #5 – Najlepsza Obrona


papier · komentarzy 9

zywe trupy
Wybaczcie ten hermetyczny żarcik*.

Żelazne prawo serialu mówi, że każdy kolejny odcinek wzbudza coraz mniejsze zainteresowanie, więc w gruncie rzeczy ten tekst jest skierowany do osób, które „Żywe Trupy” czytają na bieżąco. Właściwie, osoby, które nie przeczytały jeszcze piątego tomu, a chcą, to niech się wstrzymają do momentu zakupu z lekturą poniższych akapitów.

Jest jakieś ładne polskie słowo, którym można zastąpić spoilery?

W Stanach wydano dotychczas 48 zeszytów „Żywych Trupów”, więc „Najlepsza Obrona”, składająca się z numerów 25 – 30, plasuje się mniej więcej w połowie bieżącego rozwoju wydarzeń. Przy poprzednim tomie narzekałem, że „Najskrytsze pragnienia” zatrzymują nieco akcję i jako samodzielny album są niezbyt ciekawe. Ale chyba w każdym serialu mamy coś takiego.

Niemniej, tom czwarty był nabraniem oddechu i teraz Kirkman pcha akcję znacząco do przodu. Choć mam wrażenie, że nieco skacze przez rekina.

Z jednej strony cenię go za umiejętne operowanie uczuciami beznadziei i bezradności, sposobem w jaki na moment pozwala wyjrzeć słońcu zza chmur aby za chwilę sprowadzić na swoich bohaterów burzę z piorunami. Psychopaci w więzieniu? Okej, to zrozumiałem, trzeci tom był naprawdę niszczący. Ale postać Gubernatora? No halo. Organizowanie krwawych igrzysk dla społeczności złożonej z kilkudziesięciu osób? I zabijanie wszystkich napotkanych nieznajomych? To już chyba za dużo, gdy bohaterowie boją się bardziej innych ludzi niż truposzy. Cała sytuacja, z dwoma rywalizującymi ośrodkami, zaczyna przypominać nieco drugi sezon „Zagubionych”. Tylko czekam na przysłanie szpiega.

Amerykanie dostają kolejne odcinki raz na miesiąc, w mniejszych dawkach, dzięki temu napięcie opada znacznie mniej. U nas niestety długo trzeba było czekać na tom czwarty, choć na „Najlepszą Obronę” już tylko trzy miesiące, da się wytrzymać. Oby udało się utrzymać chociaż takie tempo.

Bardzo lubię „Żywe Trupy”, ale ze wszystkich serii rozgrzebanych przez Taurusa najbardziej nie mogę odżałować „Queen & Country”.

*znaczy się to nie jest żart, tym razem piąta część jest równa z czwartą.

komentarzy 9

  • Mam dwa pierwsze tomy i się, cholera, nie mogę zdecydować, czy warto kupować dalej.

    Pewnie nabędę na wakacjach, kiedy to każda lektura podchodzi mi łatwiej, o.

  • ja tam nie mogę odżałować „Zbira”. No i „Q&C” też.

  • Ja z kolei „Zbira” w ogóle nie znam.

    Kolec: myślę, że warto, a przynajmniej na pewno warto kupić tom trzeci :)

  • 5tka wywolala u mnie spory usmiech – powrot do wysokiej formy po srednim tomie 4tym.

    Co do Zbira, to olalem czekanie czy cos sie u taurusa z tym zmieni i zaopatrzylem sie w angielskojezyczne wersje.Plus zupelnie inne w klimacie Goon: Chinatown. Nie zaluje. Swietna sprawa.

    Wesolych!

  • Ło, to kupię.

    Ło (:

  • mijajac sie lekko z tematem http://www.kmh24.pl/
    ;p

  • Ano wiem, niestety wyprzedzili mnie z magazynem :(

  • Ten Batman to „Rozbite Miasto”?

    Też żałuje Goona – jestem w trakcie przerzucania się na oryginały, zabawna sprawa bo taniej wychodzi :)

  • Grzybiarz: tak, to „Rozbite Miasto” :)

Dodaj komentarz