Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Sala prób


papier · komentarzy 17

sala prob

Przy okazji opisywania „Bendu” wspominałem o moim niespełnieniu jako muzyk. Od tego czasu niewiele się zmieniło, no może poza faktem, że sprawiłem sobie Guitar Hero. Nadal podczas słuchania niektórych piosenek wyobrażam sobie, że to ja jestem na scenie, ostatnio najczęściej przy okazji Wolfmother. Nadal też lubię czytać obyczajowe historie o zespołach garażowych.

„Sala Prób” opowiada o takim zespole założonym przez czterech kumpli. Stefano, Alex, Giuliano i Alberto mają około dwudziestu lat i powoli wchodzą w dorosłość. Dzięki sali prób urządzonej w szopie należącej do ojca Giuliana mają szanse zrobić coś prawdziwie swojego, odreagować codzienność i po prostu się wyszaleć. Gdzieś na horyzoncie majaczy moment, w którym będą musieli się zdecydować, na ile ważny w ich życiu jest zespół i ile będą w stanie dla niego zrobić.

sala prob

Strasznie mi się spodobał klimat „Sali Prób”. Leniwe letnie popołudnia, gdy jest nadal widno i ciepło, tym bardziej, że akcja toczy się we Włoszech. Każdy z bohaterów jest inny, choć niestety nie wszystkim poświęcono tyle samo miejsca, choćby Alberto. Mamy więc dorastanie, dziwaczne momentami relacje i układy z rodzicami oraz naukę odpowiedzialności. Strasznie ciepła opowieść o przyjaźni i dojrzewaniu. No i miłości do muzyki, choć niekoniecznie tak na pierwszym planie.

Na dodatek tak narysowane, że hooo. I HOOOOO. Niby od niechcenia, niby szkicowo, ale kolory, klimat, sylwetki chłopaków podczas grania. Strasznie lubię taki styl rysowania jaki reprezentuje Gipi. No tylko przejrzyjcie jego bloga. Rzadko kiedy jakoś specjalnie się podniecam warstwą graficzną komiksów, ale w przypadku „Sali Prób”, nawet jeżeli ktoś nie lubi obyczajówek, to powinien ją przeczytać, dla samych rysunków. Takie są świetne.

Trochę szkoda, że Gipi nie pociągnął przez cały album zabawy z hasłami na podkoszulkach Stefano. Jestem absolutnie urzeczony. Do tego dochodzi jeszcze jakość wydania ze świetnym, ziarnistym papierem, a nie jakąś błyszczącą kredą.

Nie mogę sobie darować, że nie kupiłem badzika z chłopakami na WSKa.

A teraz powłócząc nogami wracam do Guitar Hero. Snif.

Akordzik Łukasza: Właśnie! „Snif„! W „Sali Prób” Gipi wprowadza multum wszechobecnych dźwięków tła, zabawnych onomatopej, których nie sposób nie zauważyć. Mamy przebogaty repertuar od „Sbreng” poprzez „Broooom” – to dźwięk fal, aż do „Tin tlin” – dźwięk sztućców przy kolacji. Bardzo spodobał mi się ten zabieg, bo praktycznie na każdej stronie znajdziemy takie smaczki jak odgłos wciąganych spodni, popukiwań czy taśmy klejącej (tu genialne „Frip„). Gipi te onomatopeje mimochodem wkomponowuje w swoją kreskę, w dymek z papierosa – jeszcze nigdy tło komiksu tak mnie nie rozbawiło i nie zafascynowało. Bliblitulululureh! To był dźwięk mnie cieszącego się z tego pozytywu.

komentarzy 17

  • Link do bloga gipi nie działa.

  • Dziwne, mi działa oO

  • Zapowiada się przednio. Plansze piękne na KG, a jak mówicie, że nie dali kredy to bosko. Kupił bym, ale… Przeczytałem, że Moebius wpadnie do Kartoflanii i pękłem. Złamałem się i poprosiłem dziewczynę by przywiozła „z miasta” Świat Edeny. Temat „kupuję komiksy” zamknięty na 2-3 miechy.

  • Fałszywy alarm. Gdybym miał z kim „wiosłować” w liceum to może moje losy potoczyłby się inaczej ;-)
    Kiedyś na spotkaniu autorskim z jednym pisarzem usłyszałem z jego ust fajne zdanie:
    „Teraz mam 40 lat i chcę być pisarzem, a gdybym mógł to Einstainem, albo Stanisłamem Lemem. To jest dla mnie mityczny Nadczłowiek – ideał do którego zmierzać będę i nigdy go nie dogonię. Ale… nie zawsze tak było. Gdy miałem 17 lat – uważałem, że szczytową jednostką człowieczą, herosem, mistrzem, bogiem – jest długowłosy gitarzysta stojący na scenie i przez tysiącami wygrywający swoje solo…”
    W rzeczy samej. :-)

  • Byś się wstydził. Mobius – śmobjus.

  • wolfmother fajny jest :D sala prob wyglada ciekawie, moze kupie za jakis czas jak bede mial duzo kasy,a naklad juz bedzie dawno skonczony

  • zajebisty kolor.

  • Qbiak: zakręć się, warto. Oficjalna premiera za parę dni więc zdążysz :)

  • „[…] a nie jakąś błyszczącą kredą.”

    W czasach tm-semic (czyli wówczas kiedy kreda była równie powszechna co mięso w stanie wojennym) zostałbyś za takie stwierdzenie zlinczowany ;)

  • Robweiller

    „Woman” to wcale zacny kawałek Wolfmothera, ale cała płyta jest potwornie wtórna. Aż nazbyt wyraźnie widać, co się kiedy panom do ucha poprzyklejało.

  • Ano całej płyty słuchać w stanie jestem, ino Woman.

    PKP: te czasy się na szczęście skończyły. Z 15 lat temu :)

  • Było na WSK, prawda? Nie kupiłem. Mój błąd.
    40 złotych. Chyba sobię sprawię.

  • karolkonw

    notes from the war story przeczytajcie sala prób pryz tym to małe miki
    ale szanse na wyjscie w polsce sa marne

  • Widziałem u Buców i po lekturze „Sali” wychodzi na to, ze trzeba będzie rozważyć zakup.

  • Karolu, nie tyle małe miki, co po prostu zupełnie inny komiks. O zupełnie różnym ciężarze gatunkowym i podejściu do opowiadania historii.

  • karolkonw

    Holcmanie:)
    alez ja wiem ciezar gatunkowy inny szczerze mowiac gdyby to były zeszyt z przygodami aquamana ze scenarisuzem rodem z poczatku lat 70 kupiłbym i chwalił gipi to gipi

Dodaj komentarz