Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Pirat #1


papier · komentarzy 37

pirat logo

Pisząc szczerze, główną rzeczą, która zwróciła moją uwagę na „Pirata” był fakt, że redaktorem naczelnym jest Mikołaj Spionek, a ja jestem strasznie ciekaw jego komiksów. Jak się okazało, pierwszy numer nowego zina było warto kupić z innych względów.

Pierwszym plusem „Pirata” jest to, że zamiast sięgać do znanego z innych pisemek zestawu autorów, Spionek skrzyknął znajomych zza granicy i dzięki temu mamy możliwość przeczytania komiksów z całego świata. Oraz Polski, oczywiście.

Drugi plus jest taki, że w większości są to naprawdę fajne historyjki. Przez to, że nie śledzę dość dokładnie dig i dev artów ogromnym zaskoczeniem były dla mnie oba komiksy rysowane przez Karola Barskiego, z którego pracami ostatni raz miałem do czynienia w Tforze. Cztery lata temu. Ciekawie wyszła też „Małpa w kosmosie„, „Zawsze jest ten pierwszy raz„, „Poduszka dla ciebie, poduszki dla mnie, żadnej kawy dla nas” oraz „Listonosz, wiśnie i sikorki„. Zarówno graficznie jak i treściowo. Choć widać, że przy doborze komiksów chodziło raczej o efektowny rysunek niż historię.

pirat

Trzeci to szczegóły takie jak świetna okładka i logo, grzbiecik i całkiem niezły wydruk, w porównaniu z konkurencją.

Z minusów mamy brak numeracji stron i spis treści, który jednakowoż się do niej odwołuje. Zastanawia mnie też sens publikowania takich rzeczy jak „Chicagua„, które są odcinkiem jakiejś większej całości. Nikt nie będzie czekał na dalszy ciąg.

Generalnie, wyszło całkiem nieźle. Ciekaw jestem, czy w następnych numerach będzie można przeczytać komiksy tych samych autorów, czy też może głównym pomysłem na „Pirata” jest pokazywanie nowych ludzi spoza kraju. I tak, i tak może być interesująco.

Jeżeli ktoś nie miał okazji kupić pierwszego numeru, to ma jeszcze możliwość naprawić swój błąd na Allegro. Ostatnie egzemplarze.

Tako rzecze Łukasz: Zinów na ogół nie kupuję, bo po prostu parę razy się zawiodłem, po „Pirata” sięgnąłem i mam mieszane uczucia, a wolałbym wstrząśnięte. Na stan owych uczuć złożyły się takie rzeczy:
1. W „Piracie” zaskoczyły mnie rysunki. Spionek rysuje naprawdę świetnie, nie odstępują mu na krok Gousis z „Pizzą” oraz Klos z „Listonoszem”. Reszta rysunków poprawna.
2. Ale czy tylko Sztybor wie co to scenariusz? Bo reszta komiksów to dla mnie takie lepienie motywów, czasem głupio, czasem nieskładnie. Spionek poległ na całej linii, bo jego dialogi są drewniane (bohaterzy klną na siebie i mówią co raz „czarnuchu” by potem użyć słowa „chryja”). Historie takie jak „Dom” czy „Music Box” całkowicie do mnie nie przemawiają.
3. Kolejna rzecz – korekta! Błędy przeróżnego charakteru pojawiają się w każdym z zastosowanych języków, trzeba mimo wszystko zwracać uwagę na szczegóły.
4. „Pirat” jest bardzo ładnie wydany – to duży plus, ale z drugiej strony mamy takie niedociągnięcie jak w „Say Uncle” – nie dało się mniejszej czcionki?

Podsumowując – gdybym „Pirata” zakupił pewnie bym żałował. Ponieważ czytałem egzemplarz kolegi – nie żałuję, bo przeczytać warto, ze względu na rysunki i parę fajnych pomysłów.

komentarzy 37

  • To ja poproszę o piratkę, najlepiej taką jak z okładki i… jeszcze jedną piratkę. (Albo dwie).

  • A nie rozumiem o co Ci chodzi

    :)

  • A o to, że skoro czerpać z deviantART to tam jest multum bardzo zdolnych rysowniczek i w ogóle mam wrażenie, że kobiety w sieci nie ustępują facetom a nawet pokusiłbym się o tezę, że w webkomiksach i na „deviantach” – przodują. Więc przydałaby się jakaś skromna reprezentacja.

  • Piraci są doskonali. Świetny zbiorek pełen komiksów ludzi, których chętnie widziałbym na półkach empików w miejsce 80% tego co tam trafia, włączając wszelkie ambitne komiksy.
    Jak dla mnie dwukrotnie wart swojej ceny :).

  • Ja mam bardzo podobne odczucia do Łukasza. Nie to, żebym po koleżeńsku chwalił, ale scenariuszowo Sztybor miażdży pozostałych korsarzy. Tylko Klos idzie w tej materii ramię w ramię z Bartkiem. „Pirat” ma kilka dobrych momentów ale ja nie popadam w taki entuzjazm jak koko powyżej.

  • Ino go na okładce zabrakło. Jak też i paru innych nazwisk.

  • Z brakiem Bartka Sztybora na okładce to raczej moja wina. „Spadanie …” z braku czasu robiłem na ostatnią chwilę (szczerze mówiąc byłem przekonany, że nie zdążę się wyrobić). Oddałem je długo po deadlajnie, jak magazyn był już złożony i gotowy do druku, stąd niedopatrzenie na okładce.

  • Co do nazwisk na okładce – to rzeczywiście: to było niedopatrzenie, że znaleźli się tam sami rysownicy :(
    Bardzo przepraszamy scenarzystów – jeśli będzie jakiś dodruk to to poprawimy.
    Co do tych tekstowych to mogę jeno powiedzieć, że to nauczka na przyszłość – okazuje się, że Photoshop i fonty komiksowe nie są tak wdzięczne dla wzroku korektorskiego jak np. Word.
    Co do scenariuszy to nie męczcie rysowników! Odkąd pamiętam – zawsze był niedobór scenarzystów (o dobrych nie wspominając) – i cieszyć się trzeba, że rysownicy się nie zrażają i walczą w pojedynkę ;-)
    Jak ktoś chowa dobry scenariusz w szufladzie to ma sporo linków do rysowników na końcu „Pirata” :D

  • Szalet: dzięki za rozwiązanie zagadki, tak czy siak dobrze, że „Spadanie” trafiło do numeru bo jest świetne :)

    Klos: wiesz jak jest, czasem da się uratować słaby komiks dobrymi rysunkami, ale ile można? :)

  • Konradh: Wiem, wieem… Całe liceum i jeszcze trochę – szukałem scenarzysty do współpracy. W końcu zacząłem próbować sam pisać i jak pokazałem pierwszą historię koledze to zapytał tylko o jedno:
    „No dobra. A teraz powiedz w jednym zdaniu – o co tu, k… chodzi?”

  • Moim odczuciom chyba najbliżej do tego, co na początku napisał Kmh. Pirat zdecydowanie cieszy oko. Świetna historyjka o spadaniu! Poza tym reszta także na poziomie. Podobały mi się komiksy Gousisa(‚Pizza’ – świetna kreska), Dialynasa (ten o śmierci), fajny też był Matador Mikołaja. Co do tych błędów, szkoda, że w porę nikt ich nei dostrzegł… ale myslę, że w kolejnym numerze będzie lepiej. Jak na początek jest całkiem dobrze :).

  • apropo braku scenarzystów. scenarzyści są, tylko rysownicy z nimi nie chcą współpracować, albo biorą scenariusz i kiszą 3 lata. i nic z tego nie ma.

  • Może rysownicy nie chcą współpracować gdy dostają słaby scenariusz, gilo. To znaczy – to, że jest niedobór scenarzystów to fakt, ale nie można przez to wspierać byle miernot.

  • Widzisz prku, zaraz po ukazaniu się zapowiedzi „Pirata” napisałem w komentarzach na blogu Mikołaja, żeby zadbał o korektę tekstów, pamiętając byki w jego komiksie do Jeju. I zrobiłem to nie ze złośliwości, tylko jako kibic dobrze zapowiadającego się magazynu. Mikołaj napisał mi wtedy, że za bardzo się tym przejmuję no i oczywiście zrobił po swojemu, wychodząc pewnie z założenia, że dobrymi radami jest piekło wybrukowane.

  • oczywiście łukaszu masz rację, tylko, że to chyba nie jedyny czynnik. Bo idąc takim tokiem rozumowania, – że tylko dobre scenariusze są realizowane i publikowane, łatwo dojść (choćby licząc na palcach) kto jest obecnie najlepszym polskim scenarzystą. Myślę, że duże znaczenie jednak ma również fakt, że ten a ten ma już wyrobione nazwisko i niezależnie od jakości scenara dobrze z nim współpracować, bo można zaistnieć, choćby przyjmując na klatę bluzgi hejtersów scenarzysty.

  • Jaszczu, No właśnie. Konrad mnie stopował przed wytykaniem błędów, ale jak idzie w tym kierunku to ja się nie mogę powstrzymać.
    To o czym pisałem, czyli błędy (tu orty) w każdym języku:
    polski: „komiksiaż”, „illustrator” – to chyba oczywiste
    angielski: „didyn’t you forgot” – zła forma czasownika + ‚y’
    hiszpański: „el matadore”, matador po hiszpańsku to „el matador”
    Pomijam literówki i przecinki.

    edit: gilo – co do Twojej zagadki, strzelam bez liczenia – Szyłak! A to co piszesz o wyrobionym nazwisku – tak, racja, ale to się tyczy już publikacji u jakiegoś wydawcy. Jeżeli mówimy o zinach to problem chyba leży gdzie indziej jeżeli chodzi o scenariusze.

  • Robweiller

    A gdzież on leży?

  • Już pisałem – w miernocie.

  • Lukaszu b
    a kilkukrotne powtórzenie wyrazu smok w bodajże trzech zdaniach?

  • Raz – na takie zaczepki nie reaguję, bo wiem co antycypujesz.
    Dwa – to coś o czym mówisz było takie słaaabe, że nie chcę już wracać.
    Trzy – przecież nie będę oczekiwał od kogoś, kto popełnia orty, że doceni moją dbałość o język, prawda?

  • Robweiller

    lukaszb – szczególnie w momencie, gdy na publicznym forum zapraszasz ludzi na „motywa”.

  • łukasz pisze:
    „Kolejna rzecz – korekta! Błędy przeróżnego charakteru pojawiają się…”
    sekundę wcześniej: „Spionek polega na całej linii” „polega”? może polega też na kwadratach?
    i później:
    „nie dało się mniejszej czcionki?” w tym fragmencie brakuje czasownika najlepiej w formie bezokolicznika.

  • Ech…

  • @Gil:
    1. Masz rację, miało być „poległ”.
    2. Tu się czepiasz. Wiesz o co chodzi, wyrażenie kolokwialne, a ja nie piszę do gazety – ergo – czepiasz się na siłę.

    I następne rzeczy – Wolałbym Gilu żebyś dał sobie spokój z podobnymi akcjami (chodzi mi raczej o tę drugą rzecz) – bo zdecydowanie robisz to „na siłę”, a wiesz – gdybym ja tak trolował u Ciebie to miałbyś problem, bo piszesz nieskładnie i notorycznie gubisz przecinki. Nie wiem czy przystoi to poloniście. Ale cóż – to jest blog! Mimo, że człowiek się stara, to jeżeli chce zachować płynność, siłą rzeczy parę błędzików się wkradnie i bardzo dobrze, że można je w każdej chwili poprawić, co za chwilę robię z „poległ”.
    Ogólnie – Ja się za takie rzeczy jak literówki czy orty najnormalniej wstydzę – mówię o swoich. Ostatnio napisałem „ochydne” nie wiem czemu i cały dzień sobie wybaczyć nie mogłem, jestem pieprznięty na tym punkcie, cóż. Może da to wam pewien obraz.

    @Rob: Tak – „motywa”. Popełniłem to całkowicie świadomie. Gadam sobie tak, tak samo jak używam zwrotu „sprzedać na alegrze” by rozbawić niektórych – to jest luz, na który pozwalam sobie czasem, ale np. nie tu. Myślę, że znasz to z własnych doświadczeń – bo czy na gg piszesz tak samo jak gdzie indziej? Forum powinno mieć pewien luz językowy i jeżeli nie czaisz pojęcia ‚konwencji’, to sam nie wiem. Wejdź na Proforum, znajdź posty pjp i niech Ci się włos zjeży, ale nie insynuuj, że nie umiem odmienić słowa „motyw”.

    @Sztybor – jeżeli dobrze myślę co chciałeś powiedzieć, to całkowicie się zgadzam :). Chciałbym móc tak samo odpowiedzieć…

  • hmm
    bardzo ciekawe. Czepiam się i trolluje a to przecież blog! Tu można! A czy to nie lukaszb vel pjp latał po blogach i wytykał błędy? na blogu krla chociażby „Ah. i opatrzność opatrznością, ale Rada Języka Polskiego też czuwa.” To jak to? Ty możesz a inni nie? Bardzo ciekawe.

  • Nie, Gilo. Możesz, zapraszam Cię ochoczo przecież do tego, ale bez czepialstwa jak z “nie dało się mniejszej czcionki?”. Ortograficzne to jest inna liga.
    I nie projektuj myśli, że ja mogę, a inni nie – bo zwróciłem uwagę, że na blogach takie rzeczy się mogą zdarzyć bo to blog.

    I tak, trollujesz – ciągle mówię o Twoim drugim wytyku. I ba, trollujesz – bo pamiętasz moje wypowiedzi sprzed iluśtam, dla mnie to tylko kolejny sygnał, że masz do mnie jakieś osobiste wątki – było je wyjaśnić gdy Ani przekazywałem na WSK książkę. Tu nie miejsce. Dyskusja skończona.

  • to nie jest błąd ortograficzny, stylistyka i składnia się kłania.
    ale ja jestem troll i się czepiam. a do tego mam jeszcze jakieś osobiste „wątki” nie wiem jakie czy główne czy poboczne ale najwyraźniej mam. coś mówiłeś o projekcji myśli?

  • @lukaszb – dobrze myślisz ;)

  • Ja też tak myślę, jak Sztybor.

  • To dobrze, że tak myślimy :).
    Gilo, mówiłem o ortach KRLa, że to inna liga, kojarzenie się kłania. Zapraszam na gg, ale póki co jestem na uczelni więc odezwę się później ;*.

  • No i bardzo się cieszę, że nasza trójka myśli tak samo.

  • Ano, w takich ponurych czasach to całkiem pocieszające. By nie rzec pocieszliwe.

  • Albo pocieszne.

  • Oh, dyskusjo! :) To ja jeszcze dodam, że „komiksiaż i illustrator” to był też taki mały „luz językowy”. Tak to przynajmniej odebrałem i dobrze wkomponowało się w cały sens i składnię opisu tam umieszczonego :)

    Błędy to błędy i być ich nie powinno. Czy to na blogu, czy w zinie, czy na takoż zwanym gadulcu. Niestety się zdarzają, a my możemy jeno dążyć do doskonałości i starać się ich uniknąć nekst tajm. :-)

    I tu po całej linii, wychodzi przewaga bloga nad papierowym zinem. Bo tego drugiego się tak łatwo nie poprawi, oj nie. Kiedyś będzie sobie e-papier, a może już całkiem niedługo i wtedy to co innego… parę klików i wszyscy czytelnicy już nie widzą strasznego “ceha” (a może “cecha”?).

  • Pozwoliłem sobie połączyć te trzy komentarze w jeden, i tak już licznik komentarzy do tego tekstu został sztucznie nadmuchany.

  • gilu, powiedz że se jaja robisz.

  • NIEEEEEEEEEEEEEEE!

Dodaj komentarz