Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Najgorsza Kapela Świata


papier · komentarzy 8

Kapela
„Najgorsza Kapela Świata” kokietuje nas już tytułem, aż prosi by napisać „nie taka najgorsza ta kapela”, albo „faktycznie mogłaby być lepsza” – ale nie ze mną te numery Bruner, znaczy José Carlos Fernandes!

„Najgorsza Kapela Świata” opowiada o pewnym mieście i jego mieszkańcach, gdzie próby ma tytułowa najgorsza kapela. Komiks składa się z sześćdziesięciu krótkich, dwuplanszowych historii, które klimatem przypominają etiudki muzyczne. Trzeba też „Kapelę” pochwalić za niebanalną retro-atmosferę, z tymi rysunkami w sepii i patefonami w tle. Każda z tych nowelek kończy się (bądź w zamierzeniu miała) przewrotną pointą, zabawnym mottem lub quazi-filozoficznym refleksyjnym stwierdzeniem. Uniwersum stworzone przez Fernandesa daje dużo możliwości do tego typu zabaw, ponieważ stworzył on nierealne miasto pełne dziwaków, którzy są uczestnikami tworzonych przez siebie spektakli absurdów. Mamy plejadę zabawnych bądź zatroskanych postaci pracujących w niedorzecznych, czasem paranoidalnych instytucjach. Bo spodziewać się możemy, że gdy Fernandes wprowadza Państwowe Muzeum Zbędnego i Nieistotnego czy Kolekcjonera Zbiegów Okoliczności może być zabawnie. I jest, nie tak często jak bym chciał, ale jest. Bo muszę powiedzieć, że jako niepoprawny fan Pythonów zostałem zachęcony do przeczytania „Kapeli” przez to stwierdzenie reklamujące komiks:

Komiks jest przesycony absurdalnym humorem jakiego nie powstydziliby się członkowie słynnej grupy Monty Python.

Gdybym tego humoru nie znalazł, to na komiksie nie pozostawiłbym suchej nitki, a do Taurusa pomaszerowałbym moim najgłupszym krokiem i żądał zwrotu kasy. Pomijam oczywiście fakt, że nie ma czegoś takiego jak „grupa Monty Python”.

Po „Kapelę” sięgnąłem także z paru innych przyczyn. Pierwszą było to, że komiks zapowiedziano już na październik 2007, a 27. września ukazała się recenzja w „Przekroju” (pięć miesięcy przed premierą!). To wzbudziło moją ciekawość. Wzmożył ją fakt, że autorem jest Portugalczyk, a z portugalską kulturą mam tyle wspólnego, że obejrzałem parę meczów Euro 2004, coś tam słyszałem o Saramago i nawet nie znam żadnej ładnej, portugalskiej aktorki! Ostatnim czynnikiem, który przeważył szalę było to, że brakowało mi komiksu o dość specyficznym klimacie, a „Kapela” na taki komiks mi wyglądała, nie potrafię tego klimatu nazwać, potrafię zobrazować przykładami, ale o tym za chwilę. Bottom line mojej ciekawości – wydanych pieniędzy nie żałuję.
Kapela

Klimat panujący w „Najgorszej Kapeli Świata” budzi skojarzenia z paroma tytułami rodzimych twórców. Przede wszystkim z „Mikropolis” – z powodu konstrukcji komiksu, krótkich, spuentowanych historyjek i samego dziwacznego miasteczka. „Mikropolis” jest bardziej urocze niż „Kapela”, ale bohaterzy podobnie komunikują się z czytelnikiem – w kapeli czasem wręcz mówią „do kamery”. Następnym komiksem jest „Esencja”, „Kapela” ją przypomina ze względu na nietypowy świat, w którym niedorzeczne staje się całkowicie normalne – w „Kapeli” występuje nawet Kondensator Książek. Ostatnim komiksem, który niejako kołatał mi się po głowie przy lekturze był „Blaki”. Chyba chodziło o celność i tę quazi-filozoficzność niektórych point. Chodzi mi właśnie o to, że „Kapela” budzi we mnie podobną sympatię jak ww. komiksy. Dziwnym trafem skojarzenia budują się również na poziomie rysunku – dokładniej kolorowania. Fernandes maluje akwarelami, podobnie jak Skutnik i Gawronkiewicz, pewnie – ich techniki się różnią, Gawron np. używa flamastrów akwarelowych, ale nie mogłem uniknąć tych powiązań.

Zachęcając do przeczytania komiksu przytoczę parę opinii, przewrotnie, nie-takich-dobrych. Ktoś napomknął, że „komiks ten jest pretensjonalny” – to prawda. Fernandes zasypuje nas masą nawiązań, których nie sposób ogarnąć, a świadczyć mają o jego erudycji. Plusem jest to, że gdy te nawiązania się odnajdzie, komiks staje się np. śmieszniejszy (mnie się bardzo spodobała Amy Johnson), no i możemy bez problemu komiks czytać raz następny. Gonzo powiedział, że ogólnie „nie lubi komiksów obyczajowych”. Cóż, jeżeli nie lubicie obyczajówek pokroju „Mikropolis” czy „Esencji” to faktycznie nie siadajcie do „Kapeli”. Konrad rzekł zaś, że „w pewnym momencie potrzebował indeksu wszystkich postaci występujących w komiksie” – sęk w tym, że to komiks jest właśnie takim kalejdoskopem/zbiorem/listą dziwaków. Czytając go drugi raz, indeks nie jest potrzebny, a ma się nie mniej frajdy niż za pierwszym razem. A zresztą, nie czytajcie tego komiksu, będę mógł wtedy powiedzieć tak jak jeden z bohaterów „Kapeli” po wiecu swojej partii:

Kiepsko mi dzisiaj poszło, jeden głupek chciał się przyłączyć. Na całe szczęście udało mi się go od tego odwieść.

komentarzy 8

  • sebastianF

    Ech,z tym „Przekrojem” źle wyszło wtedy. Wydawca przekazał mi materiały elektroniczne zapewniając, że komiks ukaże się właśnie na MFK w październiku, wiec napisałem recenzje, bo komiks był naprawdę niezły i oryginalny.No ale sie nie ukazał. Dostałem niezłą nauczkę na przyszłość. BTW gratuluję doskonałej metamorfozy Motywu Drogi

  • Dziękujemy :)

    A z wydawcami już tak jest, trzeba się trzymać zasady „niezmacane – nieprzeczytane” :)

  • hmm, indeks w Kapeli po portugalsku jest :-) tzn od drugiego tomu :-)mysle, ze znajdzie sie w kolejnym zbiorczym wydaniu polskim. Szosty tom portugalski daje wg mnie niezly oddech od pretensjonalnosci (?) i schematu serii,ktora moze byc troche meczaca dla niektorych, ale nigdy nie schodzi ponizej pewnego poziomu.

    Recenzja w Przekroju… smiesznie wyszlo, ale z okazji premiery Kapeli, przypomnialem ja naswoim blogu: http://przypadkiem.blogspot.com/2008/02/przypadkowa-recenzja-01.html

    pzdr

  • O widzisz qba, a ja musiałem przewertować stertę moich „Przekrojów” żeby do recenzji dotrzeć (tzn. bardziej mi na dacie zależało wydania tego konkretnego „Przekroju”) – bo na stronie www tygodnika tego nie ma. To ja zalinkuję do tego obrazka w tekście.

    Sebastianie – wiem, bo za każdym razem gdy przychodziłem do CK to pytałem o „Kapelę” (sugerowałem się recenzją) i za którymś razem w styczniu wyjaśnili mi sytuację :). I dziękujemy za komplement.

  • sebastianF

    Biję się w piersi. Na usprawiedliwienie mogę dodać,że to jedyna taka wpadka. Co prawda czasami recenzje w „Przekroju” ukzazują się czasem kilka dni przed premierą, ale jest to celowe – kolumna z komiksami jest raz w miesiącu, więc zależy mi,żeby to zawsze były świeże tytuły, takie polecajki właśnie. Dlatego np. w najnowszym numerze były recenzje „Dziadka Leona” i „Sali Prób”

  • „Kilka dni przed premierą” jest całkowicie zrozumiałe i w pełni się zgadzam. Ale jak Konrad napisał – najlepiej pomacać, wtedy ma się pewność. Zresztą, czuję jakąś taką awersję do czytania dłuższych form na ekranie.

    A wracając do „Kapeli” – nie wspomniałem, że przez ten czas od recenzji się pieniądz zdewaluował i cena komiksu nam podskoczyła o złotówkę ;).

  • Sebastian: nie ma co się bić po piersi, to wydawca sobie strzelił w kolano, nie recenzent, który chciał mu pomóc tekstem w ogólnopolskim tygodniku :)

  • heh, jesli ktos tu strzelal, to faktycznie w kolano, ale nie sam wydawca, a drukarnia w kolano wydawcy :-)tudziez w plecy :-)

Dodaj komentarz