Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Kolektyw #3


papier · komentarzy 15

trzeci kolektyw

Teoretycznie, ponoszę jakąś cząstkę odpowiedzialności za zawartość trzeciego numeru „Kolektywu”. Kilka tygodni temu redakcja, to jest Bartek Biedrzycki, Robert Sienicki oraz Jan Mazur, podesłali mi pdfa z komiksami przygotowanymi do wydania i razem z kilkoma innymi wytypowanymi osobami miałem powiedzieć, co o nich sądzę. Napisałem więc wtedy roboczą recenzje, w której nieco się za bardzo wczułem i udzielałem tak użytecznych rad jak „komiks do przerysowania” albo „no grafika w porządku, ale trzeba scenariusz przepisać„. Redakcja opinie przyjęła i zrobiła po swojemu, całkiem słusznie.

Dzięki swojemu udziałowi miałem możliwość kupna albumiku wcześniej, więc oto i jest, przedpremierowe spojrzenie.

Ostatecznie, do trzeciego „Kolektywu” nie trafiło kilka komiksów, co w rezultacie dało najlepszy numer w historii całej inicjatywy. Po doświadczeniach z poprzednim nie spodziewałem się po trzecim zbyt wiele, ale na szczęście okazało się, że pół roku jakie minęło od jego premiery nie zostało przez ekipę zmarnowane. Choć nie spodziewajcie się jakiegoś rewolucyjnego skoku do przodu.

Przede wszystkim, strzałem w dziesiątkę okazało się zgapienie od Jeju pomysłu na temat przewodni do numeru. Historie zahaczają o niego mniej lub bardziej, ale główna linia, miejskie legendy, zostaje zachowana. Mamy więc czarną wołgę, studentów wyskakujących przez okno i coś co czai się na strychu. W komiksach nadesłanych do numeru był również jeden o przymusowych dawcach nerek, jednej z mojej ulubionych legend, ale niestety nie nadawał się do publikacji.

trzeci kolektyw

To nie jest tak, że trzeci numer podoba mi się w całości, nie. Po prostu jest w nim kilka komiksów, dla których warto zapłacić te 10 zeta. Po pierwsze: „Czarna Wołga”, w której Igor Wolski, do scenariusza Sienickiego i Jana Mazura, pokazuje, że lubi rysować umięśnionych gości. Po drugie: „13” autorstwa Unki Odyi, w którym stara ludowa prawda głosząca, że Unka umie rysować i ma fajne pomysły znajduje swoje potwierdzenie. Po trzecie: „Legenda o Szczurzym Harfiarzu”, czyli znowu rysunki Wolskiego, tym razem do scenariusza Jakuba Debskiego, która przypomniała mi o starym, rewelacyjnym komiksie autorstwa Clarenca Weatherspoona pod tytułem „9mm”. Kilka jego epizodów ukazało się w ostatnich numerach Produktu. Po czwarte, kończące numer „Kartki” autorstwa Michała Dzitkowskiego, nostalgiczna opowieść o Netkolektywie. Ze smutnym finałem. No i dla fanów jest jeszcze rysowana od niechcenia przez Roberta Adlera do scenariusza Biedrzyckiego „Ekspedycja ratunkowa”.

I tak te pięć historii przeważa nad sześcioma, które „mogą być” oraz trzema, które są po prostu niedorobione, czyli „Dr Casanova” Konrada Okońskiego, „Pik”, nieznanych mi wcześniej Rafała Kosuta i Grzegorza Pawlaka oraz „Stepowanie Kota w mroku”, autorstwa Biedrzyckiego i tajemniczego kopisty Franka Millera ukrywającego się pod pseudonimem rat. Widać, że się starają, że probują, ale za mało. Przynajmniej dla mnie.

Tak jak pół roku nie widziałem większej przyszłości dla „Kolektywu”, to trzeci numer przywraca mi wiarę w tę ekipę, że poza tym, że chcą robić komiksy, to jeszcze część z nich chce robić dobre komiksy. Na szczęście. Osobną kwestią pozostaje niestety jakość wydruku, która znowu zgwałciła część historii, ale w tym przedziale cenowym i nakładzie to chyba już tak musi być.

komentarzy 15

  • Konrad, no cóż, słusznie zauważyłeś, że miałeś okazję zobaczyć materiał „na wejściu”, więc cieszę się, że wykonane ruchy uznałeś za dobry krok.

    Nie będę mówił o zawartości, bo to nie moja rola bronić (lub nie) kolegów i siebie, powiem tylko, że w „czwórce” będę się starał popracować nad techniczną stroną wydania – nawet w tym przedziale cenowym realne jest poprawienie wydruku, który, no, nie oszukujmy się, nie jest najwyższej światowej klasy. Życie, jak zawsze, te starania zweryfikuje, ale myślę, że chociaż trochę jakoś techniczną uda nam się podciągnąć.

  • „Kilka tygodni temu redakcja, to jest Bartek Biedrzycki i Robert Sienicki,”

    Wiesz, nie wiem czy dobrze pamiętam, ale oprócz belego i godaica, ja chyba też należę do „redaktorskiego” składu (;

  • Wybacz, już poprawiam to niedopatrzenie.

  • Attention whore! Attention whore!

    Ty wtedy miałeś sesję i udawałeś, że nie istniejesz, więc z Grzesiem Krajewskim sami wzięliśmy wszystko na klatę.

    Konrad, wybacz offtop.

  • Ej, ale w stopce trzeciego numeru jestem właśnie tak zapisany. Trzeba było być konsekwentnym :D

  • Jan ‚Attention whore’ Mazur, trochę pomagał. Należy mu się poklepanie po plecach.
    Ja sie tylko cieszę z pozytywnych opinii o naszych pierwszych zeszytach wydanych pod szyldem Dolnej Półki :D

  • Jesteście niemożliwi, trzeci numer a wy się już kłócicie o chwałę i zaszczyty!

  • Pierwszy w tym gronie redakcyjnym ;) A i tak wiadomo, kto odwala większość roboty :P

  • Attention whore #2!

    Tylko ja jestem tutaj kromny?

  • Tak Bele, jesteś kromny jak kromka chleba

  • Browsing witty_remark.txt Done:

    Miałem na myśli ludzi, którzy stworzyli komiksy.

    A że ja dodatkowo to złożyłem, dopilnowałem druku itd. to wy stawiacie piwo na WSK

  • o okładce to nic nie wspomniał dziad

  • no nie sądź komiksu po okładce!

  • Konrad, mogę prosić o poprawienie linka do mnie w tym tekście? Wycofuję starą domenę z obiegu i ścigam ostatnie złe odnośniki. W ogóle, w wolnej chwili jakbyście kiedyś spojrzeli i pozmieniali, to bym był dźwięczny ;)

Dodaj komentarz