Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Komiks w Polskiej Sieci – gadżety


komiksy · komentarzy 20

Kapitan komiks się obkupuje
Komiksiarz w Polsce z rysowania komiksów nie wyżyje – to pewne. Dlatego też mamy piękny przekrój tego, czym zajmują się polscy rysownicy (bo o darmozjadach – scenarzystach to szkoda gadać).

Adler tworzy storyboardy, Śledziu robi dużo w reklamie, Skutnik zajmuje się grami flashowymi, Lachowicz jest księgowym, a Krl pracuje w bibliotece. Jest to w pewien sposób zabawne, ale prawdziwe, a jest tego więcej! Wielu po prostu zajmuje się „grafiką użytkową” albo w pewien sposób chałturzy*, jak Leśniak opracowując kalendarz „Witch” i Myszkowski rysując „Zefira”. Co zatem zrobić by z pasji, jaką jest komiks, wyciągnąć trochę więcej tego-co-tygrysy-lubią-najbardziej? Sklepik z gadżetami – to jest to! Jest to świetna okazja dla czytelników, by ubrać się po komiksowemu, a dla rysowników, oprócz sposobu na zarobek – kolejna droga popularyzacji swoich dzieł i kontaktu z fanami. Przyjrzyjmy się zatem ofertom, bo Kapitan Komiks już nie może się doczekać by wrzucić na siebie parę komiksowych ciuchów.

Najpopularniejszą platformą wśród polskich komiksiarzy jest spreadshirt, który niegdyś był butikiem.pl. Dostępna jest szeroka gama produktów jakie właściciel sklepu może w nim umieścić – są t-shirty, bluzy, czapeczki, przypinki, kubki, misie, a nawet stringi! Ze spreadshirta korzysta Jeż Jerzy, Człowiek Parooka, Wilq, Endo, Bug City i Śledziu, który ma dwa sklepy. Każdy ten sklepik ma swoją specyfikę, ponieważ różnorodność wzorów i produktów jest ustalana przez właściciela. Pochwała tutaj należy się chłopakom od Wilqa, Bug City, ale przede wszystkim Jeża Jerzego – w ich sklepie jest nie tylko najbardziej zróżnicowany asortyment, ale trwa(?) też promocja na wysyłkę. Można powiedzieć, że na tle wszystkich sklepów najgorzej wypada Śledziu, który chyba zapomniał o płci pięknej. Marek Lachowicz natomiast przyznaje, że o sklepiku praktycznie już zapomniał, a spreadshirt mógłby być łatwiejszy w użyciu.
Ważnym czynnikiem jest też cena, która jest raczej przystępna, porównując większość produktów z ich markowymi odpowiednikami. Drogie są kubki i bielizna, tanie – t-shirty. Cena jest także zależna od marży jaką naliczy sobie właściciel sklepu, dlatego przykładowo za podstawowy t-shirt możemy zapłacić od 35zł (Bug City) do 40zł (Wilq). Jakość produktów jest bardzo dobra – jakieś cztery lata temu zakupiłem sobie t-shirt z Entombedem oraz bluzę z Czopkiem Piotrkiem i muszę powiedzieć, że się trzymają.

Inną platformę wybrał sobie Mateusz Skutnik, którego sklepik jest w języku angielskim, a przy obecnym kursie dolara ceny są niewygórowane (Mateusz ma zdecydowanie tańsze kubki i czapki niż inni) oraz jako jedyny proponuje całkiem fajny kufel. Jakub Rebelka sklep na swojej stronie zamknął, ale koszulki z jego wzorami można kupić w sklepie Chrum.com. Jest też oczywiście Kultura Gniewu, która gadżetami w postaci przypinek i magnesików obdarowuje na imprezach komiksowych oraz w swoim oficjalnym sklepiku.

Oddzielną kategorią są sklepiki z oryginalnymi planszami. Dotarłem do dwóch – Tadeusza Baranowskiego i Wilqa. Tutaj spotkamy zaporowe ceny, które są raczej przystosowane do kieszeni kolekcjonerów niż przeciętnych fanów. Przykładowo – najtańsza plansza u Wilqa to 250zł, a u ojca Nerwosolka – 600zł, a są też takie za 4000zł!
Nie do przecenienia jest też Allegro – co jakiś czas Tadeusz Baranowski i Marcin Mastykarz (menadżer Minkiewiczów) wystawiają unikatowe gadżety – plansze i komiksy z końcówek nakładu.

Większość powyższych sklepów swoje najlepsze czasy ma za sobą, najwięcej klientów odwiedzało je 3-4 lata temu gdy butik.pl przeżywał boom. Z mojego małego wywiadu wynika, że np. Śledziu czy Skutnik mogą liczyć na 1-2 klientów miesięcznie, przypuszczam, że twórcy Jeża Jerzego mają trochę większą klientelę (sądząc z poszerzenia oferty). Reklama dźwignią handlu, panowie. To co – bokserki z Paroovką i stringi z Czopkiem Piotrkiem?

*- no, nie chodzi o chałturę sensu stricte, ale oni są przecież polską komiksową pierwszą ligą, na Teutatesa!

komentarzy 20

  • Spreadshirt jest chyba jedyną opcją jeśli chodzi o koszulki. Ja próbowałem jakiś czas temu zrobić to alternatywnie, taniej dla fanów i z większym zyskiem dla nas, ale dupa, nie znalazło się tylu chętnych naraz, żeby sfinansować druk. Więc też pewnie uderzę w Sshirt.
    Co do cen za oryginalne strony komiksów- jak dla mnie całkiem sensowne. 250zł za Wilqua? IMO wcale nie przesadzone.

    Fajny artykuł, tak swoją drogą! Zapodawaj więcej, jak znajdziesz!

  • Pierwsze zdanie tego tekstu jest bardzo mało precyzyjne. Bardzo duża ilość komiksiarzy żyje z rysowania. Bo przecież choćby Śledziu „robiący w reklamie” chyba nie przeprowadza ankiet i badań? Być może chodziło ci o rysowanie komiksów? Ale jeśli tak, to kilka chwil potem zaprzeczasz sam sobie. a dokładnie tu: „Myszkowski rysując „Zefira”.” Chyba, że chcesz wmówić ludziom, że „Zefir” to nie komiks. Jakby pogrzebać i popytać różnych twórców to by się okazało, że z rysowania komiksów da się w Polsce wyżyć. Tylko trzeba chcieć i mieć szczęście.
    Poza tym jestem ciekaw, które chałtury są sensu stricte a które nie.

  • @gil- jak dla mnie wszystko jest jasne. Przecież rysować na zamówienie i zlecenie to zupełnie co innego niż rysować i wydawać swoje własne komiksy, co przecież KMH ma tu na myśli.
    A tak duża ilość profesjonalnych komiksiarzy profesjonalnie robiących inne rzeczy niż komiksy potwierdza, że albo kasa za komiksy jest za mała, albo człowiek nie jest w stanie produkować tylko komiksów :)

  • jak się czyta szybko i nieuważnie to się nie zwraca uwagi na szczegóły. Wyłapuje się ogólny sens tekstu (komiks jest w Polsce mało dochodowy), natomiast nie zauważa uproszczeń, skrótów myślowych, nagięć prawdy i błędów a także można nie zauważyć że autorem tekstu nie jest kmh.
    nie lubię się powtarzać ale Koko z czystej sympatii zrobię to specjalnie dla Ciebie bo być może mój komentarz też nieuważnie przeczytałeś.
    łukaszb napisał, że komiksiarz w Polsce z rysowania nie wyżyje. być może chodzi mu o rysowanie komiksów nie wiem nie siedzę mu pod czapą. Nie sprecyzował. A to co napisał rozmija się z prawdą. Bo wielu komiksiarzy żyje w Polsce z rysowania. Niekoniecznie komiksów.

  • Koko – jedna rzecz – nie KMH tylko ja – PJP, lukaszb mialem to na mysli, bo to ja jestem autorem tekstu :)
    Gil – masz racje. Posluzylem sie pewnym skrotem myslowym – mialem na mysli „z rysowania komiksow”. I nie zaprzeczam mowiac o Myszkowskim, bo Filip otwarcie przyznaje, ze rysujac „Zefira” chalturzy. Ze robi te glupie historyjki dla dzieci dla kasy i nic wiecej. Za zwrocenie uwagi na wrzucenie nie do konca jasnego skrotu myslowego dziekuje, przeprawiam :).

  • Ano, skróty myślowe bywają zdradliwe i czyhają i czyhają, a potem czyhają. Aby potem spaść w mroku nocy!

  • zróbcie sobie obrazki nad postami. serio :D. my tak mamy na yaycookie i się sprawdza ;)

  • Czyhają! :P

  • fopa goni fopę.

  • a ja nie pracuję jako księgowy już od ponad 3 lat! Teraz siedzę w branży odzieżowej. A co do życia z rysowania… z samych komiksów wyżyć się w Polsce nie da, ale z rysowania jako takiego – w sumie tak. Komiksy to dobra trampolina do wyrobienia sobie „marki”

  • Łoł! To jako kto? :P. Marku.. to mnie zaskoczyłeś :))) A z rysowania – pewnie, że tak – wystarczy popatrzeć na Adlera na przyład. Ale on się podobno wypala przy storyboardach. Dlatego uważam, że to jest zmora naszego rynku – że zdolni ludzie nie zarabiają na tym co lubią, tylko na tym na czym na czym muszą.

  • niezdolni i wszyscy inni tez :P

  • jako wielki fan bokserek – chce bokserki z paroovką.
    Sam się zastanawiałem nad koszulkami z „the movie”, ale wciąż nie jestem przekonany o popularności tego komiksu. Pójdę w ten interes a potem nikt nie będzie chciał tego kupić i będzie mi przykro :(

  • „Komiksiarz w Polsce z rysowania komiksów nie wyżyje – to pewne”
    a potem
    „Wielu po prostu zajmuje się „grafiką użytkową” albo w pewien sposób chałturzy*, jak Leśniak opracowując kalendarz „Witch” i Myszkowski rysując „Zefira”.”
    nie zrozumiałeś tego co napisałem (co jest dość dziwne). Faktu, że przeczysz sam sobie nie usuniesz tym, że Filip M. mówi tak i tak. „Zefir” z której strony by nie patrzeć i jakimi określeniami go nie opisywać jest komiksem.
    czyli jeśli piszesz w pierwszym zdaniu tekst – zdaniu które jest tezą że nie da się w Polsce wyżyć z rysowania komiksów a kilka zdań dalej stawiasz (i to najwyraźniej nieświadomie) antytezę przywołując przykład „Zefira” a więc przeczysz sam sobie. czy ci się to podoba czy nie.

  • Gilo – jak widzę chcesz się czepiać na siłę i na podstawie jednego stwierdzenia podważać cały artykuł zacierając pozytywne wrażenie z niego. To ja Ci wytłumaczę jak to jest. I słuchaj uważnie. Filip z „Zefira” ma gówniane pieniądze, których nie można nazwać pieniędzmi „na wyżycie”. To jest po prostu dodatek do jakiejś tam roboty. „Zefir” jest tutaj przykładem chałturzenia i tyle. Bo nie twierdzę, że „Zefir” nie jest komiksem, twierdzę, że jest chałturą. A Ty powinieneś wiedzieć jako obyty czytacz (bo myślę, że do takich się zwracam) – że z „Zefira” Filip nie żyje. Bo widzisz – zdanie “Komiksiarz w Polsce z rysowania komiksów nie wyżyje – to pewne” dalej jest skrótem myślowym, powinno tam oczywiście być „, które dają mu satysfakcję” w pewnym miejscu i wszytko by było gites. Ale ja tego nie robię, bo uważam, że czytacze sobie to dopowiedzą (natykając się później na słowo „chałtura”). Bo pewnie, jest sobie taki a nie inny punkt wyjścia i można albo sobie dopowiedzieć, albo się czepiać o niejasność (mimo, że wiesz co miałem na myśli).

    Więc jak chcesz to nazywaj sobie fakty, że „przeczę sam sobie”. Ja wiem, że gdyby komiksiarze porzucili nagle swoje roboty i zajęli się TYLKO rysowaniem komiksów, a wydawcy tacy jak Timof, KG i inni mniejsi zajmowali się TYLKO wydawaniem ich, to byśmy mieli setki nowych bezdomnych. I to jest fakt, a resztę sobie tłumacz jak chcesz.. możesz się przyczepić do tego, że napisałem, że u Jeży trwa promocja. Czep się, ale ja już Ci nie odpowiem, bo z Konradem mamy zasadę niewywoływania konfliktów. Tu ma być miło, a teraz możemy co najwyżej Gilu obrzucić się osobistym crapem, bo ja powiedziałem co chciałem, Ty też, więc po co to ciągnąć? Czytacze już sobie ocenią całą resztę…

  • Bele: no ja jedną Ci kupie, niech będzie!

  • tylko i wyłącznie na prośbę Konrada odpuszczam.

  • :). Nieno, spoko.. możemy to pociągnąć kiedyś. Po prostu dla mnie to takie czepianie trochę. Możesz mi maila napisać, możemy na WSK pogadać, ale serio – chce Ci się? Ja mam swoją pisaninę, Ty masz swoją – ja robię takie skróty myślowe licząc na dedukcję innych, a Ty pewnie inne i też bym się mógł czepić. Taki folklor, jak moje bycie na Gildii :P.

  • A ja złapałem o co chodziło bombielkowi w jego skrócie myślowym. I przychylam posta.

  • karolkonw

    no ja sie srednio zgadzam z tym ze zdolni ludzie musza zarabiac na tym czego nie lubia
    to kwestia wyborow
    i myslenia o tym co sie robi i co che sie robic
    i konsekwencji:)

Dodaj komentarz