Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Phenian


papier · komentarzy 9

books_1.jpg
Konrad napisał już kiedyś o „Phenianie”. Ja w sumie też, ale nie tutaj. Postanowiłem przeredagować swój stary tekst, bo „Phenian” rzucił mi się ostatnio na myśl gdy była mowa o prawach człowieka w Chinach (Olimpiada tuż, tuż) i demokracji w Rosji. „Phenian” jak nic jest tutaj najlepszym komiksowym komentarzem i fajnie go sobie przypomnieć.

– Jaki to gatunek?
– Hmm… Science-Fiction.

Powyższe słowa, autor, narrator i bohater komiksu „Phenian” kieruje do swojego towarzysza – tłumacza, pożyczając mu egzemplarz „Roku 1984” Orwella. Dziwnym nie jest. Takie zakwalifikowanie jest naturalne dla „człowieka zachodu”, dla Koreańczyka z północy – już nie. Nie można chyba znaleźć bardziej wyrazistego przykładu definiującego różnice w pojmowaniu wolności.

„Phenian” jest opowieścią obyczajową, rysunkowym dziennikiem służbowej podróży Guy Delisle’a do Korei Północnej, gdzie miał nadzorować ostatnią fazę produkcji filmu animowango. Aby w pełni móc wypełnić powierzone zadanie, przydzielono mu tłumacza, przewodnika – by mógł w przerwach z pełnym zrozumieniem podziwiać dorobek państwa rządzonego przez jedyną komunistyczną dynastię na świecie. To oni są, w gruncie rzeczy, jedynymi Koreańczykami z jakimi Guy może porozmawiać, ponieważ został skutecznie odizolowany od tubylców. Mieszka na wyspie, w hotelu na piętrze dla obcokrajowców, wszędzie jest obsługiwany przez cudzoziemców, a jego towarzysze odstępują go tylko wtedy gdy idzie siku. Komiks skupia się raczej na normalnym życiu, nie znajdziemy w nim akcji. Codzienność bowiem, dostarcza nam bardzo wielu ciekawostek, a Guy posiada wyostrzony zmysł obserwacyjny. A to zauważamy dziwne gwiazdki na boku autobusów, a to, że portrety dwóch Kimów znajdujących się na każdej większej ścianie w każdym budynku mają pogrubione góry ram. Mimo że „Phenian” jest prowadzony z innej perspektywy niż „Persepolis” Marjane Satrapi, nie mogę powstrzymać się od porównania. W „Persepolis” każda ciekawostka, różnica kulturowa jest tłumaczona jak debilowi, przez dziewczynkę z wyciągniętym w górze palcem. Oczywiście, „Persepolis” opowiada o uciśnionym ludzie, „Phenian” co najwyżej o rzeczach, które dla nie-Koreańczyka wydają się dziwne czy zabawne – czy koniecznie? Guy Delisle ukazuje nam coś, co my musimy sobie sami ułożyć w całość. Owszem, pokazuje zmanipulowany, biedny lud – lecz w sposób mniej dobitny niż Satrapi. Ulice są czyste i lśniące – a nic po nich nie jeździ, nie zobaczymy nigdy niepełnosprawnych, „ochotnicy” przycinają w niedzielę trawniki tak równo, jak równe są zęby cudownego syna, a ludzie wierzą, że ich wspaniały wódz urodził się na górze pod podwójną tęczą. Sami sobie to złóżcie do kupy – mówi Guy.

phen1.JPG
Guy Delisle przedstawia nam Koreę jako kraj paradoksów, w którym ruchome schody nie działają, ulice w nocy są ciemne niczym idealnie czarne włosy miłościwie panującego Kima, a metro oświetlone jest jak Las Vegas w trakcie świąt. Opowieść Guy to jednak coś więcej, niż spis niedorzeczności. Autor idealnie konkluduje otaczającą go rzeczywistość – czy to przez wciąż nasuwające się porówania do Orwella, czy puentując napotkane sytuacje prostymi skojarzeniowymi rysunkami. „Phenian” nie jest pozbawiony humoru, a komiczność sytuacji częściej tworzona jest przez rzeczywistość niż przez Delisle’a – dzięki temu nie musi ubarwiać, nie musi kłamać jak jest naprawdę. Sam sposób prowadzenia narracji jest bardzo mi odpowiadający, podobny możemy spotkać w „Bendzie”, czy „Deszczu” – domyślamy się zatem, że charakterystyka komiksu prowadzi do rysunku bez ekscesów, raczej prostego. Nie jest to jednak rysunek prymitywny, mimo że uproszczony – wszystko co powinien – przekazuje, tak jak prosty, lecz wymowny trójkątny uśmiech Calvina. Gdy jednak trzeba, Guy pokazuje na co go stać, rysując ciekawe pejzażyki czy mijane budowle.
„Phenian” przybliża nam Koreę Północną jakiej nie znamy, obrazuje państwo z rozbudowanym aparatem bezpieczeństwa, w którym najbardziej niezależnym można poczuć się używając przemyconego radyjka, słuchając jedynej dostępnej stacji. Niniejsza opowieść graficzna uzmysławia nam, jak bardzo życie wielu zależy od tak niewielu.

Tu stronka autora komiksu, troche nieaktualna. Za to tutaj ciekawa stronka z ekspozycją dot. „Phenianu” – jak dobrze poszukać to i zdjęcie z przewodnikiem, tłumaczem i towarzyszami podróży do Korei się znajdzie. „Phenian” jest obecnie niedostępny, ale jeżeli komuś zależy mogę podesłać linka gdzie go kupić za przyzwoitą cenę.

komentarzy 9

Dodaj komentarz