Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść. Dosłownie.


muzyka · komentarze: 21

A taką rzecz wyczytałem w ostatnim (15 – 21.02.2008) dodatku telewizyjnym do Wyborczej:

7 marca z anteny zniknie zajmujący sie R&B, hip – hopem i soulem kanał MTV Base. Zastąpi go MTV Dance pokazujący przeboje muzyki klubowej (ich definicja jest szeroka, od Madonny przez Rihannę, po Chemical Brothers). Władze muzycznej stacji tłumaczą, że MTV chce dopasować się do gustów nastoletniej widowni. Zmiana dotyczy wszystkich (prócz Wielkiej Brytanii) krajów europejskich.

Ponad dziewięć lat zajęło machinie przyjęcie, przetrawienie i wyplucie hip hopu. To chyba jakaś ostateczna cezura. Ostatnio trafiliśmy z Martą na teledysk Snoop Doga do jego nowego kawałka, Sensual Seduction. I nawet ja, mimo że hiphopu nigdy nie czaiłem poczułem jakby coś umarło. Jasne, że hiphop został przemielony już znacznie wcześniej, ale lubię tego typu symboliczne zdarzenia.

Pamiętacie jak swego czasu polscy hip hopowcy bezmyślnie małpowali ten komercyjny styl w swoich teledyskach? Gibający się kumple, prężące się tancerki, bling bling znad Wisły. Teraz zostało po nich tylko to:

Losy hiphopu, jako gatunku, estetyki i tak dalej, nigdy mnie jakoś nie przejmowały, co najwyżej chyliłem czoło przed pogromcą pankroka w boju o serca i umysły młodzieży. Bo to właśnie rap pod koniec lat 90 skumululował w sobie cały pokład nastoletnich emocji, które równie dobrze mogłyby zasilić hcpankowe koncerty. A tak, średnia wieku na tych ostatnich jest bliższa 25 lat niż 15.

Teraz, palące oko Saurona Komercji się odwróciło, hip hop może spokojnie wrócić do getta, lizać rany i odzyskiwać wiarygodność. A modni chłopcy z grzywkami plumkają sobie na MTV2.

Warren Ellis publikuje w sieci


niusy · komentarze: 9

freakangels

No dobra, człowiek jest odcięty od sieci przez jeden dzień, a już go ktoś wyprzedzi z napisaniem niusa. No ale, ostatecznie, to Konrad mi podrzucił linka do komiksu, więc niech mu będzie, że jest pierwszy.

Tak więc, jak już część z was wie, wystartował nowy komiks internetowy, Freak Angels. Na razie liczy sześć stron i ma być aktualizowany raz w tygodniu. Słowem, nic czym powinniśmy się specjalnie podniecać, raczej w spokoju oczekiwać dalszego rozwoju wydarzeń.

No ale cały haczyk w tym, że scenariusz do Freak Angels pisze Warren Ellis, u nas znany ze świetnego Transmetropolitana i moooocno średniego Authority. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że ręce spocą się nawet gościom z forum Alei Komiksu. Jednakże bez względu na to, kto i jak się podnieci tym u nas, najistotniejszy jest fakt, że znany i utytułowany na papierze autor publikuje nowy komiks w sieci.

Czyli wychodzi na to, że to ja powinienem być najbardziej rozochocony.

Są dwa szczegóły, na które warto zwrócić uwagę:

pierwszy, komiks, mimo że w sieci, wydawany jest pod skrzydłami Avatar Press, czyli regularnego, papierowego wydawnictwa.

drugi, gdy Freak Angels dotrze do finału, zostanie wtedy również zbiorczo wydany na papierze. Ellis w jednym z wywiadów porównuje to do systemu znanego z telewizyjnych seriali, gdzie po jakimś czasie można wszystko kupić sobie na DVD. Całkiem sprytnie, myślę, że pomysł wypali.

Warto też przeczytać wywiad z rysownikiem, Paulem Duffieldem. Ciekaw jestem jak sytuacja się rozwinie, na razie wokół strony jest sporo szumu, jednakże cotygodniowy tryb aktualizacji mocno wychodzi atmosferę, więc to raczej długoterminowa inwestycja.

Krzyżacki Poker


książki · komentarze: 2

krzyzackipoke

Tytuł ukazał się na rynku trzy lata temu, ja długo nosiłem się z zakupem, ale ciągle miałem jakieś ważniejsze rzeczy do kupienia. Wreszcie, książkę dostałem na ostatnie święta i dopiero teraz znalazłem nieco czasu, aby ją przeczytać. Trzy lata czajenia się, sześćset stron w dwa dni. Szkoda, że podręczniki tak szybko się nie czytają.

Jeżeli chodzi o młodą polską literaturę około fantastyczną, to mam zaległości jak stąd do Sapkowskiego. Nie ogarniam tego całego ogromu tytułów autorstwa polaków na półkach w księgarniach. I wstyd się przyznać, ale na książkę Dariusza Spychalskiego zwróciłem uwagę dzięki okładce, Krzyżak w mundurze Wehrmachtu to woda na mój germanofilski młyn.

więcej…

Nidziela pięć dziesięć dwa


niedziela · komentarze: 2

wiadomosci

Hej, spadł śnieg. Wychodzi na to, że bieżący nagłówek nie jest taki oderwany od tematu. Lubie zimę, głównie ze względu na to, że jest mi o wiele łatwiej uchronić się przed zimnem, niż przed tym cholernym upałem jaki panuje podczas cholernego lata.

Tymczasem, timof wydał komiks pod tytułem Zostawiając powidok wibrującej czerni. Jakby ktoś nie wiedział, o co chodzi, to jego autor, Daniel Chmielewski, wziął na siebie promocję albumu i założył bloga.

A Divine Dramedy, które opisywałem dłuższy czas temu, wzięło się i dobrnęło do finału. Szczerze napisawszy, jakoś tak na odwal się zostało to przeprowadzone, no ale cóż, trudno.

Po dłuższej awarii Titos wrócił ze swoim blogiem do sieci.

Do wydłużającej się listy wskowych premier zinowych dołączył Paweł Płóciennik ze swoją Hardkorporacją. Brzmi srogo:

Magazin Hardkorporacja ma być alternatywą dla polskich zinów i magazynów komiksowych. Alternatywę ma stanowić bezkompromisowy profil pisma i jego zawartość. Hardkorporacja pragnie skupiać w swoich szeregach tylko i wyłącznie autorów tworzących komiksy o kwintesencji hardcoru (szeroko pojętego).

Jakby ktoś nie wiedział, co naczelny ma na myśli, to może się zapoznać z U-Łomem, autorstwa Filipa Myszkowskiego i Przemka Pawełka, który wchodzi w skład tego numeru.

W przyszłą niedzielę w warszawskim Radiu Luksemburg odbędzie się taki koncert. Ja wybieram się głównie ze względu na 666 Aniołów, te trzy zagraniczne zespoły jakoś szczególnie mnie nie zainteresowały. Powinno być zabawnie. Złooo przez cały czaaas

A i jeszcze taki teledysk z motywem Jokera:

Lata 80 w XXI wieku takie.

Cloverfield


film · komentarze: 13

cloverfield

Zastanawiam się, co za geniusz wymyślił polski tytuł filmu, który rujnuje napięcie pierwszych minut. Skoro rzecz nazywa się „Projekt: Monster„, to wiadomo, czego się spodziewać. Nie mówiąc już o tym, że ten chory pomysł dystrybutora/tłumacza/przepłacanego gościa od PRu sypie się już przy pierwszej scenie filmu. „Kryptonim „Projekt Monster”. Co za ciecie.

więcej…

Marek Kulasenski


internet · komentarze: 6

marek kulasenski

Dopiero dziś się zorientowałem, że jeden z należących do wieloetnicznej zgrai bohaterów Octopus Pie jest Polakiem. W dzisiejszym odcinku rzucił słowo po Polsku, a przecież od dłuższego czasu w dziale z obsadą jest dostępny taki opis:

„Hanna’s ever-lovin’ Polish boyfriend. He loves Hanna so much. <3 Easygoing and mostly quiet, Marek goes along with whatever seems pretty okay. He is a student at Fordham University thanks to a scholarship from the PNA. Though he doesn’t say much, Marek seems to be wise beyond his years. Maybe. Marek has lived at Eve’s house since he donated his only mattress to Hanna. He can change a light bulb all by himself, thank you very much.”

Fajnie. Marek ogólnie jest sympatyczną postacią, całkiem odległym od archetypicznego, zapijaczonego wąsa z kiełbasą w dłoni.

Niedziela 51


niedziela · komentarze: 12

wiadomosci

Scott Kurtz z PVP uruchomił nowy komiks internetowy. Ding! opowiada o World of Warcraft i w sumie do graczy jest właśnie kierowany.

Sam Kurtz, razem z kilkoma kolegami, wydał książkę o wiele mówiącym tytule „How to make webcomics„. Poradnik ma obejmować wszystkie zagadnienia związane z prowadzeniem komiksu internetowego. Jak rozumiem, chodzi też o utrzymywanie się z niego, więc chyba książka nie będzie zbyt przydatna w naszych warunkach.

Onet uruchomił serwis komiksowy. Okej, bardziej akuratnym określeniem jest „serwis z komiksami„. Na razie możemy czytać trzy serie: Dilberta, The Born Loser oraz Working Daze. Jak sądzę, docelowym czytelnikiem jest znudzony pracownik biurowy.

Znani w naszym półświatku Kolec oraz Rob połączyli siły i uruchomili bloga. Jak się dowiedziałem u źródeł, w programie znajdują się „nasze wspólne kooperacje, teksty o komiksach i wszystko co nam do głowy strzeli”. Powodzenia!

Aby formalności stało się zadość, to wspomnę jeszcze, że Śledziu pokazał kolejne plansze z drugiego tomu Na Szybko Spisane. Totalnie nie załapałem się tę generację komputerów. Miałem Pegasusa a potem w domu pojawił się już normalny pecet.

Za dwa tygodnie ma się pojawić nowy Usagi. Nakładem Egmontu oczywiście. Nie mogę też się doczekać nowego pakietu z Kultury Gniewu.

W kuluarach mówiono o tym od dawna, mistrz rozsiewania plotek Bele siał zamęt, teraz już mówi sie oficjalnie o papierowym albumie z przygodami Bossiego i Bosso. Pisałem o nich pewien czas temu.

A na zakończenie, Marta znalazła fajny klip z komiksowymi motywami:

Concerned


internet · komentarze: 2

concerned

Concerned
jest, jak na warunki internetu, całkiem leciwym komiksem, na dodatek dawno już zakończonym. Jednakże, jako że ostatnio przeszedłem Orange Boxa to postanowiłem go sobie odświerzyć. Samym Half Lifem 2 i jego rozszerzeniami, jak mogę stwierdzić po zakończeniu ponad tygodniowego ciągu, jestem absolutnie urzeczony. Narracją, postaciami, łamigłówkami i całym światem stworzonym na potrzeby gry. Tak jak nie byłem w stanie grać w pierwszego Half Lifa, zbyt się bałem i klimat był przyciężki, tak część druga wciągnęła mnie mniej więcej tak od połowy i nie wypuściła aż do trzecich napisów końcowych.

Samo Concerned jest fanowską parodią fabuły gry, naśmiewającą się z wszelkich logicznych baboli i nieprawdopodobieństw scenariusza. Fabuła toczy się równolegle do wydarzeń z oryginału, w głównej roli występuje Gordon Frohman, o myląco podobnym nazwisko do Gordona Freemana, głównego bohatera całej serii. Pierwszy raz komiks przeczytałem dwa lata temu, gdy stwierdziłem, że raczej w Half Lifa 2 nie zagram i mimo nieznajomości gry całkiem nieźle się bawiłem. Teraz kilka rzeczy stało się jaśniejszych, parę dowcipów czytelniejszych. Jeżeli ktoś lubi filmy z późnym Leslie Nielsenem, to powinien sprawdzić, mniej więcej ten sam kaliber głupkowatości głównego bohatera.

Ale przechodząc do meritum. Concerned jest idealnym przykładem komiksu, który nie miałby większych szans przy tradycyjnym, sklepowym modelu dystrybucji. A przynajmniej nie zdobyłby takiej popularności. W internecie fani Half Lifa znaleźli go bez trudu i szybko zdobył ich sympatię. Nie pisząc już o tym, że rany, Concerned, zrobiony przy użyciu moda do gry, jest pod względem operowania językiem komiksu na poziomie fotostory z Bravo. Ale mimo to, czyta się go całkiem zgrabnie.

Oh God, im in Counter Strike!

Linki:
Concerned
Oficjalna strona gry

A.D.: New Orleans After the Deluge


internet · komentarze: 3

ad

Było coś niezdrowo fascynującego w obserwowaniu, jak huragan Katrina dewastuje Nowy Orlean. Chyba nawet 11 września tak mnie nie przykuł do telewizora/monitora jak to. Mimo wszystko dwa zniszczone budynki to co innego niż całe miasto pod wodą. Moim głównym źródłem informacji o tym co dzieje się w Nowym Orleanie był blog Interdictor, prowadzony przez pracownika firmy informatycznej, który został pilnować sprzętu i miał generator prądu. Oraz miał biuro na dziesiątym piętrze. Woda ustąpiła, miasto zaczęło się urządzać na nowo, a ja straciłem zainteresowanie tematem. Ostatnio trafiłem na komiks próbujący zrekonstruować losy autentycznych mieszkańców Nowego Orleanu i okazało się, że temat nadal mnie ciekawi.

Autorzy A.D: New Orleans After the Deluge opisują uderzenie huraganu w miasto od samego początku, od ewakuacji i przygotowań. Dotarli do kilku mieszkańców i spisali ich relacje. Dzięki temu historia pokazana jest z różnych punktów widzenia i daje całkiem bogaty obraz katastrofy.

ad

Chyba żaden z bohaterów nie spodziewał się wielkości kataklizmu, dlatego większość z nich została w mieście, jak Hamid, który postanawia pilnować swojego sklepu z bronią w ręku. Ci którzy wyjechali, Leo, Michelle oraz Kevin nie mogą oderwać się od telewizora niewierząc w to co się stało.

Akcja toczy się wolno, momentami chyba aż za bardzo. Choć z drugiej strony, skoro i tak wiadomo, co się wydarzyło, to autorzy mają prawo się zatrzymać i pokazać pewne elementy z bliska. Sam pomysł tak dokładnej rekonstrukcji, w oparciu o spisane relacje jest świetny. Otrzymujemy dzięki temu pewnego rodzaju komiksowy reportaż. Kreska jest klimatyczna, wyważona i ładnie komponuje się z historią.

I tak jak kiedyś patrzyłem na relacje na żywo, w telewizji, tak teraz czytam AD z podobną brzydką ciekawością. Jakbym chciał sprawdzić, jak ludzie radzą sobie w tego typu sytuacjach, zamiast po prostu im współczuć.

Linki:
Interdictor Blog
A.D.: New Orleans After the Deluge