Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

The Front


internet · komentarzy 5

the front

Gdy miałem osiem lat przeprowadziłem się z rodzicami pod Warszawę. Wiązało się to z takimi zmianami jak nowa szkoła, brak rozpieszczającej mnie babci pod ręka oraz pojawienie sie tunera telewizji satelitarnej. Co całkiem osłodziło mi rozstanie. Rodzice ostro mnie od niego odganiali, jednakże w weekendowe poranki, kiedy jeszcze spali, ja wstawałem o tej siódmej rano i zasiadałem z pilotem aby oglądać kreskówki. Jak sobie przypominam, to były one na niemieckich kanałach, więc tym bardziej nie rozumiałem ani słowa, ale wszystkie te historie były dosyć czytelne. W Stanach całe zjawisko nosi nawet nazwę Sunday Morning Cartoons. Albo Saturday.

The Front, którego autorem jest swojsko brzmiący Jerzy Drozd, wpisuje się w tę stylistykę. Mamy wszystko to, co powinno znaleźć się w dobrej przygodowej historii dla młodszych nastolatków: główny bohater jest oczywiście sierotą dysponującą tajemnymi mocami, opiekuje się nim przyszywany ojciec o tajemniczej przeszłości, czyha na niego groźny główny zły, który stara się go schwytać przy pomocy głupkowatych pomagierów. Czego chcieć więcej?

the front

Nie pamiętam już tytułów tych starych kreskówek, ale wszystko w nich odbywało się całkiem podobnie. Historia adresowana jest do dzieciaków, więc nie znajdziemy tu zbyt dużo krwi czy przekleństw, za to sporo przerysowanej przemocy. Jednocześnie nie jest aż tak infantylna, aby nie można było jej sobie przeczytać w ramach odmóżdżenia. Moim ulubionym patentem jest chyba zły Generał, który używa możliwie jak najbardziej skomplikowanego języka,
a jego motto to:

the art of true evil is a delicate balance between thatrics and ruthlessness

Widać, że Drozd wychował się na kreskówkach i superbohaterskich komiksach i puszcza oko do starszych czytelników. Sześć rozdziałów, rysowanych w schludnej, niby mangowej stylistyce, porządna robota, bez jakiś szaleństw. Dobre na jakiś spokojny ranek, ale wymęczony wieczór.

A tutaj link do całkowitego szaleństwa, pół godziny różnych czołówek z kreskówek lat 80. Aaaaa

komentarzy 5

  • chlip chlip..aż się łezka w oku kręci:)te wszystkie seriale:)

  • Widze, że w sieci powstaje coraz więcej blogów o tematyce komiksowej:) Ale tyko niektóre mają ciekawe wnętrze…tu z pewnością widać kreatywność:)

    Nawiązując do posta to też apmietam czasy kiedy na zagranicznych kanałach fanatycznie oglądało się kreskówki. U mnie to najczęsciej był czas po szkole. Ehh…czasem miło powspominać tamte czasy:)

  • konradh

    Ano ja też obserwuję tę wzrostową tendencję :)

    Witam na stronie, ze wspomnieniami trzeba jednak uważać, aby przy okazji ich odświeżania nie zabić ich magii i czaru, że tak ujmę to zalotnie :)

  • kurde, dobry ten komiks :). ciekawa sprawa z kreską, na początku mi się spodobała, potem kiedy weszli superbohaterowie dostrzegłem jakąś schematyczność i brak jaj, typowy często dla komiksów amerykańskich. ale w tym momencie byłem już wciągnięty po uszy w humor i historię.
    druga ciekawa sprawa z samą opowieścią- zaczyna się jak parodia superbohaterskiej przygody, a rozwija już i kończy jak taka przygoda właśnie.
    mam mieszane uczucia po skończeniu całości, ale przyznam, że czytałem z wielką frajdą i warto poświęcić godzinkę czy dwie :]

  • No właśnie, po przeczytaniu za bardzo w głowie nie zostaje, ale w trakcie – frajda pierwsza klasa:)

Dodaj komentarz