Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Cloverfield


film · komentarzy 13

cloverfield

Zastanawiam się, co za geniusz wymyślił polski tytuł filmu, który rujnuje napięcie pierwszych minut. Skoro rzecz nazywa się „Projekt: Monster„, to wiadomo, czego się spodziewać. Nie mówiąc już o tym, że ten chory pomysł dystrybutora/tłumacza/przepłacanego gościa od PRu sypie się już przy pierwszej scenie filmu. „Kryptonim „Projekt Monster”. Co za ciecie.

Tak też, nie będę zbyt wielkim psujem, jeżeli napiszę, że Nowy Jork zostaje zaatakowany przez dużego i dewastującego wszystko potwora. Coś jak w amerykańskiej przeróbce Godzilli z 1998. Tylko tutaj historię poznajemy z punktu widzenia zwykłych mieszkańców miasta, a nie zespołu super badaczy, którzy mają sobie z problemem poradzić.

Pierwszy bajer Cloverfielda polega na tym, że podobnie jak Blair Witch Project przyjmuję formę amatorskiego filmu kręconego z ręki. W wielu miejscach wydaje się to naciągane, ale trzeba przyjąć konwencje i po prostu dobrze się bawić. Nie marudzić. Rzadko kiedy tego typu filmy podobają mi się do końca, zazwyczaj gdzieś w połowie następuje pęknięcie w tamie i wzburzona fala nielogiczności rozlewa się po sielskiej dolinie mojego dobrego samopoczucia. Tutaj jest podobnie, ale jakoś przeżyłem, zauroczony formą.

Marta również, więc jeśli ktoś by szukał filmu na romantyczne wyjście z okazji dnia świętobliwego Walentego, to polecamy. Choć raczej na trzydziestą randkę, niż na pierwszą, hm.

Drugi bajer to to, że tak jak bohaterowie nie mamy pojęcia co się dzieje. Skąd potwór? Co już zniszczył? Jakie podjęto środki zaradcze? Nie wiemy nic, możemy tylko patrzeć na panikę na ulicach i Nowy Jork, po raz kolejny, obracany w gruzy. Jest parę scen, które są ewidentnym nawiązaniem do relacji telewizyjnych z 11 września, fajnie pokazano też, jak w dzisiejszych czasach gdy cokolwiek się dzieje to ludzie od razu wyciągają telefony komórkowe i zaczynają cykać zdjęcia.

Tymczasem część następna została już zapowiedziana, a niżej zwiastun samego filmu:

film

komentarzy 13

  • co tu dużo mówić..ciecie..Polskie przeróbki tytułów przechodzą już do legendy idiotyzmów.Nie wspomnę również o gościach którzy montują trailery, po których nie musimy już oglądać filmu, bo zaprezentowali nam już najśmieszniejsze teksty, najefektowniejsze…efekty i ostatnią scenę filmu.nic tylko wziąć i rozbić łeb o sedes.

  • przyłączam się do recenzji, Cloverfield polecam. Część druga- ciekawe, czy to będzie rozwinięcie tego, czy może całkiem nowy, zaskakujący pomysł. To drugie byłoby ekstra, ale jak dostanę drugi film o potworze kręcony w FPP to nie będę narzekał :]

  • Bartek, pocieszę Cię, że z tytułami książek jest podobnie, pełna dowolność :)

    Część druga mogłaby być relacją z tego samego wydarzenia, ale z jakiegoś innego punktu widzenia, może wojskowych, albo dziennikarzy hmm

  • Zupełnie jak w pierwszym half-life i dodatkach do tegoż.

  • Fabuła nie była niczym specjalnym, ale sposób jej pokazania pierwsza klasa :D Podobała mi sie impreza. Taka tradycyjna impreza i ludzie z którymi mogłeś pić w zeszłą sobotę. Pozatym nie było by tego klimatu gdyby nie dzielny i uparty kamerzysta. Boje się o kontynuację, bo w drugiej juz zaczną zaskakiwać widza czymś innym i pewnie przypiszą potworowi jakąś historię.

  • Yup, z belasem się dzisiaj wybraliśmy i muszę powiedzieć, że film niczego sobie. Fajnie miesza ze sobą parę klisz na raz, wybuchy są częste i ładnie pokazane, kapitalnie to wszystko jest nakręcone… czyli dobra rzecz [; A o dwójkę też się martwię, prawdę mówiąc. Nie jest to może hicior wyczekiwany przeze mnie z zapartym stolcem, ale głupio by było, gdyby spieprzyli taki pomysł.

  • Ja byłem na filmie już w dzień polskiej premiery (pociągnięty faktem, że gość od Lostów maczał w tym palce) i nie zawiodłem się. Wrażanie jak najbardziej pozytywne. Początkowa impreza, uznawana przez wielu za najsłabszą część filmu, także budziła mój respekt, z racji długich scen, w których brało udział cholernie dużo ludzi, a do tego wszystkiego akcja pokazywana była z perspektywy tej kamery poruszającej się sinusoidalnymi torami. Perfekcyjne zgranie. Ogółem 8/10. I jeszcze jedno: „Cloverfield” KONIECZNIE należy oglądać w kinie.

  • No raczej, że w kinie. I też byłem skuszony właśnie powiązaniami personalnymi z Lostem, którego pierwszy sezon, jeżeli chodzi o tajemniczość, jest moim ulubionym.

  • o ja bym se obejrzał film na podstawie half-life.

  • Jeden-znany-komiksiarz mi polecał. Ponoć kopie po wyobraźni (:

    No ale kurde – do najbliższego normalnego kina mam 60 km, a jeszcze nawet Persepolis nie zobaczyłem.

    PS. Cholera, zawsze wklejasz najciekawsze kadry! (patrz np: Tranformersi). Nie pogada.

  • konradh

    E, Half Life samo w sobie jest jak film, nie trzeba ekranizować w sumie.

    A kadry, no cóż, każdy wie, że panika, że potwór, to można coś innego znaleźć :)

  • a tak z ciekawości spytam, szukałeś po seansie czegoś ponad to co pokazali w filmie. bo sporo tego i spokojnie można wydedukować sobie wszystko.
    ten film miał kapitalny internetowy marketing.
    sam siedziałem kilka godzin i przeczytałem z tuzin blogów i stronek poświęconych filmowi. jest niesamowita ilośc rzeczy których umyka… a poza tym to chyba pierszy film w historii, gdzie trzeba posiłkować sie WWW by mieć szerszy obraz po tym co zobaczyło się w kinie.

    http://www.1-18-08.com/

    w ostatnim fragmencie filmu z parku rozrywki (ostatnie sekundy kasety), widać jak coś wpada do oceanu. sam tego nie wyłapałem, a wyczytałem na forach.
    są na ten temat różne spekulacje.
    – są głosy, że to potwór spadł.
    – Abrams stwierdził że to była satelita.
    – na satelicie były jakieś obce komórki, z których w oceanie narodził się potworek.
    i tu prawdopodobna wersja wydarzeń wg kogoś z FilmWebu:
    „O ile można wydedukować (zapomniałem o mandze, więc korekta):
    – potwór (mały) zalicza w czapę satelitą (Reeves mówi o potworze jako nowonarodzonym dziecku);
    – budzi się i pływa po morzu przez miesiąc;
    – Tagruato trafia na niego poszukując satelity
    – statek Tagruato holuje monstera na Chuai Station, ktora dobywa tajny składnik Slusho;
    – potwór opija się składnika, momentalnie pada rośnie na dwa łokcie, a nawet więcej, nabywa zdolności regeneracji;
    – zjada platformę; ”

    Abrams poraz kolejny zrobił coś ekstra (jestem GIGAfanem Losta).
    http://www.slusho.jp/
    http://tagruato.jp

    coś dla fanów herosów (zdjęcia tak gdzieś od połowy strony się zaczynają):
    klik klik
    coś dla fanów Losta:
    klik klik

    no i po napisach jeszcze coś słuchać:
    http://pl.youtube.com/watch?v=HcriLoiOAow

    :)) sorry za zaśmiecanie komentarzy, ale ten film bardzo duże emocje u mnie wywołał (i podczas seansu i podczas szukania informacji po).

  • Nie ma za co przepraszać!:)

    Wiesz co, ograniczyłem się do trailera w sumie, film chłonąłem tak jak był i za bardzo nie nastawiałem się na wyszukiwanie szczegółów.

    Jak tylko będę w domu z normalnym kompem, to posprawdzam te linki :)

Dodaj komentarz