Pięć komiksów Shintaro Kago

Szczerze pisząc, miałem nieco oporów, czy w ogóle pisać tę notkę. Z jednej strony, wiadomo, skany to łamanie praw autorskich, bez względu na to, z jakiego języka są tłumaczone. Jednakże z drugiej, mimo wszystko zanim nauczyłbym się japońskiego w stopniu pozwalającym mi na zrozumienie tych komiksów, to najpewniej bym o nich zapomniał. Ściągam skany od wielkiego dzwonu, więc gdy tym razem linka pod nos dostałem podczas lektury zestawienia komiksów roku na The Comics Journal, pozwoliłem sobie zgrzeszyć. Wreszcie, te komiksy tak dają po głowie, że kolejnym grzechem nie byłoby zaprezentować ich dalej. A nóż ktoś się podejmie wydania ich w Polsce?
Może jestem zbyt przyzwyczajony do klasycznego ułożenia kadrów, może zbyt mało szukałem eksperymentów, ale to co robi Shintaro Kago z formą komiksu i kadrowaniem zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wydaje mi się, że za motyw przewodni tych pięciu komiksów, można uznać powtarzalność. Do tego dochodzą jeszcze kłamstwa, przemoc, seks i ogóle poczucie zagubienia.

Pierwsza w kolejności historia, Abstraction z miejsca pokazuje, że czytanie komiksów Kago na ekranie monitora może się troszkę mijać z celem. Jest to jednocześnie chyba najtrudniejsza do ogarnięcia opowieść z tego zbioru, głównie od strony wizualnej. Kiełbie we łbie.
W Blow Up jest sporo filozofowania się nad najmniejszymi cząsteczkami rzeczywistości. Mimo że można się domyślać końcowego efektu, to jego wykonanie tak czy siak robi wrażenie.
Multiplication jest z kolei fikołkiem na temat zgubnych skutków mutowania się wątków i rozmnażania kadrów. Przy okazji daje kilka złotych rad, na temat udanego życia seksualnego.

The Memories Of Others jest moją ulubioną historią z tego zestawu. W świecie głównej bohaterki panuje dziwna choroba, nad wszystkimi wiszą kadry z ich poprzednimi czynnościami, przez co nie da sie ukryć zdrady, kłamstwa, złych zamiarów. Opadają maski codzienności i ludzie nie są w stanie sobie z tym poradzić. Z jednej strony mamy tu kwestie pamięci i przeszłości, i tego jak one mogą zaważyć na teraźniejszości, z drugiej, można to interpretować jako strach przed utratą anonimowości w dobie internetu. Okej, to mocno naciągane, ale wyobraźmy sobie te kadry, jako blogi, profile na serwisach społecznościowych, galerie zdjęć. Często wiemy mnóstwo o ludziach nie zamieniwszy z nimi ani słowa. Wystarczy, że spojrzymy do sieci.
Labyrinth chyba najpełniej podnosi kwestie ludzkiego zagubienia. Wszystko jest labiryntem, plątawiskiem. Bohaterka próbuje z tym walczyć, jednak ostatecznie poddaje się i zajmuje swoje miejsce w szeregu. Jednocześnie, chyba wszystkie labirynty przedstawione w tym komiksie da się w jakiś sposób przejść. Ale to znowu trzeba mieć papier i ołówek.
Miejscami obleśne, miejscami chore, ale wyobraźnia i pomysły Kago rozłożyły mnie na łopatki. Dziwności nad dziwnościami. Wiadomo, że prawa autorskie, prawami autorskimi, ale wychodzi na to, że globalizacja kultury nie bierze jeńców.









