Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Baśnie #2: Folwark zwierzęcy


papier · komentarzy 10

james jean ah

Orwellowski „Folwark zwierzęcy” znam wyłącznie z filmowych adaptacji i trochę się bałem, że nieznajomość oryginału może mi utrudnić lekturę drugiego tomu Baśni. Swoją drogą, sprawa tłumaczenia jego tytułu wywoła swego czasu lekką palpitacje serca u kilku użytkowników forum Gildii. Nie żeby to było jakoś specjalnie istotne, ale chodziło o to, czy Animal Farm można tłumaczyć jako Zwierzęcą Farmę, czy też, odwołując się do pierwszego polskiego przekładu książki autorstwa Bartłomieja Zborskiego z 1988 roku, jako Folwark Zwierzęcy. Pierwszy wariant jest mniej nośny i sprawia, że ewidentne nawiązania Willinghama do Orwella są nieco mniej czytelne. Z drugiej strony, można się zastanawiać, czy folwark to do końca farma, i czy Zborski właściwie zinterpretował angielskie „Manor Farmwystępujące w oryginale. No ale to szczegóły, nie mające porównania do afery z Władcą Pierścienia w tłumaczeniu Łoźińskiego. Łazik.

Pierwszy tom „Baśni” bardzo mi się spodobał, Marcie również i z zainteresowaniem oczekiwałem następnego. Nie wiedziałem do końca, czego się spodziewać, nie do końca wierzyłem, aby cała seria miała być zabawą w kryminał. „Folwark Zwierzęcy” naprawdę mnie zaskoczył.

Trudno pisać o fabule bez zdradzania zakończenia tomu pierwszego, ani smaczków z drugiego, dlatego ograniczę się do stwierdzenia, że „Folwark” jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z „Na Wygnaniu” i tym razem Bigby Wilk schodzi nieco na drugi plan, aby ustąpić miejsca Śnieżce. Mimo że w tytule mamy folwark, to Krzysztof Uliszewski, tłumacz, już w samym komiksie konsekwentnie używa słowa farma na określenie miejsca, w którym mieszkają ci baśniowi przybysze, którzy nie mają szans na wtopienie się w codzienne życie Nowego Jorku. Mamy tu Trzy Świnki, postacie z Księgi Dżungle, Tate Misia, Mamę Miś, samego Misia oraz wiele innych mniej lub bardziej rozpoznawalnych postaci.

james jean ah

Kurcze, jednak nie da się bez zdradzania szczegółów.

Okej, przechodząc do meritum. Komiks czyta się świetnie, akcja toczy się wartko i inne tego rodzaju duperele. Mimo że przebieg zdarzeń jesteśmy w stanie całkiem precyzyjnie przewidzieć, to fabuła ma kilka momentów, w którym z zaskoczenia powiedziałem „uoo”. Warstwa graficzna może nie jest oszałamiającym mistrzostwem świata, ale wypada całkiem zgrabna. Oddzielną sprawą są okładki autorstwa Jamesa Jeana, które mnie totalnie rozłożyły. W tym tomie nie ma niestety poszerzającego uniwersum opowiadania, zamiast niego jest właśnie mała galeria prac Jeana. Świetne.

Tak też, ci którzy jeszcze nie kupili, niech pędzą do sklepu, a po lekturze zapraszam do akapitów niżej, bo z paru kwestii chciałbym się wygadać, bez psucia innym radochy z czytania.

james jean ah

Serio.

Strasznie podoba mi się sposób w jaki Wilingham przerysował mechanizmy rewolucji i jak wojownicze teksty włożył w usta Złotowłosej. Która zresztą nosi archetypicznie lewicowy, zielony, wojskowy płaszcz. I oczywiście nosi okulary. Sam pomysł, żeby wygadana aktywistka manipulowała trzema miśkami jest świetny. Tak samo trzy świnki. Niby wszystko to jest komiczne, a we właściwy sposób pokazuje gdzie kończą się ideały, a zaczyna totalitaryzm. Niby nic nowego, ale zostało sprytniutko przedstawione.

Fajnie wyszło pokazanie śnieżki poza jej biurową codziennością, jako normalnej babki z rozwianym włosem. Willingham też fajnie przedstawił to, nad czym sam się zastanawiałem: skąd do cholery jest ta Róża? Ciekawie też zaczęła się rysować zależność pomiędzy baśniowcami, a wierzącymi w nich doczesnymi.

Wreszcie, świetne było to, że „Folwark” okazał się komiksem z zupełnie innej beczki niż „Na Wygnaniu”. Bomba.

komentarzy 10

  • Teraz pytanie skąd wziąć 35 zł na ten komiks? ;)
    Jakieś pomysły? :)

  • konradh

    35 zeta to około trzech godzin stania i rozdawania bezpłatnego Metra w centrum miasta, jeśli np mieszka się w Warszawie :)

  • nie czytałem końcówki. Ten komiks już do mnie jedzie w paczuszce z merlina, więc się wstrzymam. Pokochałem „Fables” od pierwszego albumu i liczę, że tak pozostanie. Z twojej recenzji wynika – że tak pewnie bedzie :D

  • http://www.wykop.pl/ramka/42989/jak-okulary-wplywaja-na-nasz-wyglad

    Przepraszam za brutalną zmianę tematu ;-)

    Niech żyją google na nosie ;-)

  • He, świetne!

  • Do Warszawy mi daleko.
    Ale Wrocław na wyciągnięcie ręki :D

  • bardzo dobry album, bardzo dobra seria

  • Ok, paczka przyszła. Przeczytałem. Popieram pana Szymona – bardzo dobra seria. Mam nadzieję, że kolejne tomy będą w miarę szybko wychodzić, bo zaczynam się uzależniać.

    Konrad, pomyśl jaki będzie zawód jak w kolejnych tomach nie będzie żadnego bonusu na koniec albumu.

  • makowiec

    A ja do tej beczułki miodku dodam swój kufel dziegciu.
    Bo egmont przy dwójce pokpił sprawę. I to srogo.
    W moim egzemplarzu między stroną 48 a 65 znajdują się… zdublowane strony 33-46. 49-64 gdzieś wcięło.
    Sam środek akcji, psia ich mać.
    Co więcej, ponoć w albumie kumpla belego brakowało 8 stron… No kaman, ja rozumiem małe przeoczenia edytorskie, ale to już jest totalna fuszera i kpina z czytelnika.

  • No to pociesz się, że nie jesteście jedyni.

    Ja kiedyś pierwszy tom Queen and Country dostałem z kilkunastoma pustymi stronami

Dodaj komentarz