Niedziela czterdziesta ósma, panie errr

Zapracowany tydzień, zaraz wsiadam w pociąg do Warszawy. A tymczasem:
Grupka filmowców z małym budżetem postanowiła nakręcić sekwencję lądowania w Normandii. Niesamowite, jeżeli weźmie się pod uwagę rozwój techniki i to jakie efekty wykorzystano 10 lat w Ogniem i Mieczem Hoffmana.
Fascynująca galeria malarstwa poświęconego twórczości Stana Lee. Szkoda, że większość peleryniastych komiksów tak nie wygląda.
Podobno Batman ma zginąć, zapytałem o to znanego batmanologa, który odpowiedział, że to pitolenie. Będę trzymał się jego wersji.
No i z cyklu „wszystko zostaje w rodzinie”: nad storyboardami do animowanego Jeza Jerzego pracuje Kamil Kochański, czyli Kurt z Produktu. Nie mogło być chyba lepiej.
Obejrzeliśmy wreszcie Labirynt Fauna, który okazał się o wiele mniej baśniowy niż się spodziewałem.
A Ostrożnie, Pożądanie jest o jakieś 45 minut za długie. Choć egzotyczne umiejscowienie akcji wypada całkiem ciekawie. Choć trudno jest mi ocenić jego wierność.
Na Labiryncie byłem, ale mało z niego pamiętam. Wiem tylko tyle, że miałem mieszane uczucia, a potem biegłem na autobus jak szalony (przy okazji goniony przez małą kudłatą czworonożną bestię).
Galeria malarstwa w większości świetniasta.
Niedziela czterdzieści osiem, czekam na HC z Klossem. (Ta :) )
masakra to londowanie w Normandi, masakra.
lądowanie… chyba.
Nom, raczej lą. :)
nom, przy jeżu jeżym pracuje też Qba Tarkowski z którym rysowałem swój pierwszy komiks w jego szóste urodziny ;->