Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

DMZ #1 – On The Ground


import · komentarzy 10

dmz

Nazwa DMZ obijała mi się o oczy od dłuższego czasu. A to trafiłem gdzieś na jakąś recenzję, a to u buców z metra stał jakiś późniejszy tom. Ostatecznie do zakupu zachęcił mnie dziesiąty odcinek Shwinga, w którym Daniel Gizicki opowiadał o komiksie. Pierwszy tom był właśnie zawartością paczki, o której wspominałem parę dni temu.

Ogólne założenia są takie: w Ameryce od pięciu lat trwa wojna domowa. Nie wiadomo na razie czemu wybuchła, wiadomo tylko, że bunt wybuchł w środkowych stanach i zwrócił się przeciwko bogatym, liberalnym wybrzeżom. Skrót DMZ oznacza strefę zdemilitaryzowaną i odnosi się do obecnie funkcjonującej, potocznej nazwy Manhattanu. Wyspa leży pomiędzy terenami zajętymi przez obie strony konfliktu i żadna z nich nie jest w stanie przejąć nad nią pełnej kontroli.

Matthew Roth, młody stażysta w agencji informacyjnej zostaje wysłany jako asystent znanego reportera wojennego, który ma zrobić materiał o sytuacji na ziemi niczyjej. Wyprawa kończy się fiaskiem i chłopak, jako jedyny z ocalałych, musi radzić sobie sam w strefie wojny. Manhattan zmienił się nie do poznania. Zrujnowany przetaczającym się przez niego frontem pogrążył się w chaosie i anarchii, a jego mieszkańcy zorganizowali się w quasiplemienne grupy broniące własnego terenu.

Matthew postanawia zostać na miejscu i opisać to co dzieje się naokoło.

dmz

Na najbardziej widocznym poziomie „DMZ” jest krytyką wojny. Ukazuje jej brutalność, głupotę, cierpienia cywilów i tak dalej. Nieco niżej jednak, dla mnie ten komiks jest głównie pomnikiem wystawionym niezależności i odrębności mieszkańców Nowego Jorku. Scenarzysta, Brian Wood, sam od dłuższego czasu jest nowojorczykiem. Z jednej strony jest tu lęk przed zwariowanymi środkowymi stanami, z drugiej brak zaufania przed samym amerykańskim rządem. Mieszkańcy DMZ nie potrzebują niczyjej pomocy i radzą sobie sami.

Jest to też jednocześnie wyznanie wiary w potęgę wolnej prasy, która w dobie rewolucji amerykańskiej była jednym z czynników kształtujących świadomość mieszkańców przyszłych Stanów Zjednoczonych. Roth buntuje się swoim pracodawcom i chce robić reportaże na własną rękę, jak najbliżej prawdy.

Mimo że komiks ma sporo logicznych baboli, to nie przeszkadzają one zbytnio w chłonięciu atmosfery rozkładającego się miasta. Jeśli tak wygląda Manhattan, to jak może wyglądać reszta kraju? Podobna wizja była już Ucieczce z Nowego Jorku i nie jest to specjalnie odkrywczego. Jednakże Wood nawrzucał tam tyle różnych, ciekawych patentów i nawiązań, że całe danie jest świeże i smaczne. Fajny pomysłem jest na przykład przetykanie komiksu reportażami Matta lub doniesieniami prasowymi, które są utrzymane w innym graficznie stylu. Pierwsze pięć zeszytów, składających się na „On The Ground”, to zbiór widoczków z różnych stron „DMZ” i na razie nie ma tu jakiegoś wyraźnego, głównego wątku. Za jakiś czas sprawię sobie następny tom.

Na stronach Vertigo można przeczytać pierwszy zeszyt, a pasujący klimatem zwiastun „World in conflict” znajdziecie tutaj.

komentarzy 10

  • every day is 9/11 – to jest mocny szczegół a takich szczególików w DMZ pełno

    zwiastun zacny a i kawałek Audioslave fajnie pasuje

  • Ja jestem zachwycony DMZ. Akcja rozkręca się z numeru na numer i mimo, że wydaje się iż po ok. 10 zeszytach fabuła dociera do finału, to jednak później okazuje się, że reporter zawsze znajdzie temat. I właśnie o kolejnych „wstrząsających” artykułach Matty’ego są następne zeszyty.
    Aha, trzeba jeszcze wspomnieć o świetnej kresce. Zwłaszcza „brud ulicy” robi wrażenie (wszędzie są śmieci, jakieś czarne „paprochy” latają w powietrzu, a niemal każda ściana przykryta jest „zaangażowanym” graffiti).

  • „Buce z metra” – czy nikt ich nie kocha? A tam był nawet taki jeden sprzedawca zabawny (z długimi piórami) – kiedyś się z nim wdałem w dyskusję o filmach Cronenberga, ale z innymi nie dało się pogadać ;-)

  • PKP: ano te szczegóły są świetne, jak choćby scena gdy w drugim zeszycie odwiedzają snajpera, Zee mówi, że okolica jest bezpieczna, a Matt patrzy na jedną pozycję strzelecką otoczoną wianuszkiem odprysków i powątpiewa :)

  • karolkonw

    DMZ mam mnóstwo baboli jak pisałeś ale… czyta sie to tak że hej….
    jestem po trzecim trejdzie i chcę więcej

  • DMZ nie czytałem, chociaż mam zamiar się przyjrzeć. Schwing numer 10 ciekawy, i fajnie się słucha.Kiedy będziesz Kmh znów na antenie?:)

  • „Pierwsze cztery zeszyty, składające się na On The Ground,”

    Czy ja się może mylę ale wydaje mi się że pierwszy trade DMZ ma 5 zeszytów a nie 4.

  • Racja. Dzięki za wyłapanie.

  • Bardzo dokładnie 5. Albo Konrad strzelił byka, albo wydawnictwo bawi się w Egmont i wydymało czytelników.

  • Tak, przepraszam.

Dodaj komentarz