
Zdaje sobie sprawę, że nie jest to zbyt profesjonalne pisać o filmie, którego widziało się jedynie drętwe zwiastuny, ale doświadczenie poprzednich kinowych Asteriksów nauczyło mnie nie spodziewać się po nich niczego dobrego. Coś jest takiego w tych historiach, że nawet przełożone na animacje, nie bawią tak jak komiksowe oryginały.
Asteriks jest dla mnie tytułem szczególnym, można powiedzieć, że się na nim komiksowo wychowałem i była to w sumie jedyna seria ukazująca się w latach 90, którą w całości posiadam. Albumy są niemal zaczytane do szczętu, bo potem równie intensywnie czytała je Agnieszka.
W Polsce ukazało się łącznie 33 albumy, z czego ja posiadam wszystkie z serii białej. Z „niebieskiej” serii nie mam żadnego, poza Galijskimi Początkami, które nie są pełnoprawnym albumem a jedynie zbiorem ciekawostek i krótkich historyjek. Jakoś nie miałem odwagi sięgnąć po „Asteriksa i Latraviatę” oraz „Kiedy niebo spada na głowę„. Nie chodzi tu o to, że jestem jakoś uprzedzony do solowych występów Uderzo, po prostu jakoś mi się to źle komponowało, takie dwa lśniące albumy koło sterty wymiętolonych „białych”. Kiedyś będę musiał sprawić sobie wszystko w twardej oprawie, coby dzieci Agnieszki miały co czytać jak przyjdą do wujka. Hy hy.
Dzisiejsza premiera Asteriksa na Olimpiadzie to dobra okazja aby przypomnieć sobie kilka najlepszych, moim zdaniem, tytułów z serii. Choć to całkiem trudny wybór, na Jowisza!
1. Asteriks i Goci
Asteriks odwiedza Gotów, którzy udają Germanów. Swego czasu miałem olbrzymie trudności z przeczytaniem tego komiksu, niby niemiecka czcionka była problemem nie do przeskoczenia dla siedmiolatka.
2. Asteriks u Brytów
Przebić beczki! Asteriks odwiedza swojego brytyjskiego kuzyna, depcze trawniki i kilka innych narodowych stereotypów.
3. Asteriks i kociołek
W wyniku machlojek pewnego niemiłego wodza innej wioski, Asteriks musi wyruszyć w świat aby odzyskać honor. Zakładanie własnej firmy, napad na bank i inne sposoby zdobycia pieniędzy. No i zupa cebulowa.
4. Asteriks Legionista
Komiks o urokach służby wojskowej i dalekich podróży. Film animowany „Asteriks kontra Cezar” to połączenie tego albumu z Asteriks Gladiator. To stąd pochodzi kultowe „Pierwszy legion, trzecia kohorta, drugi manipuł, pierwsza centuria”.
5. Asteriks na Igrzyskach Olimpijskich
Czyli pierwowzór najnowszego filmu, ot tak żeby wiedzieć, że oryginał aby być śmiesznym nie potrzebował wątku miłosnego oraz znanych postaci drugoplanowych.
6. Niezgoda
Jeden z moch naprawdę ulubionych albumów. Cezar, aby wreszie pozbyć się Galów, nasyła na nich spin doctora, który jak nikt inny potrafi siać zamęt i niesnaski. Album kończy się monumentalną sceną oblężenia wioski. No okej, była monumentalna gdy miałem te osiem lat.
7. Osiedle bogów
Album całkiem aktualny, jeżeli weźmie się pod uwagę panującą u nas modę na strzeżone osiedla i mieszkanie za miastem. Świetna satyra na mieszczaństwo i turystykę.
8. Obeliks i spółka
Pomysł podobny do Niezgody. Cezar nasyła na wioskę młodego speca od marketingu i promocji, który ma zneutralizować Galów kapitalizmem i pogonią za pieniędzmi.
9. Odyseja Asteriksa
Asteriks wyrusza na Bliski Wschód a jego tropami podąża Sean Connery. Świetna scena walk plemiennych na pustyni.
10. Asteriks u Reszehezady
Chyba najlepszy solowy album Uderzo. Podróż na latającym dywanie do Indii. Czasem słońce, czasem deszcz. To nie jest tak, że komiksy bez gościnnego są jakoś specjalnie gorsze, są po prostu nieco inne, bardziej przygodowe i mniej uniwersalne.